Dodaj do ulubionych

F1 kara Vettela

10.06.19, 09:49
Czy ktoś mi wyjaśni, czemu Ferrari znów oszukało Leclerca?
Nie powiedzieli mu o karze 5 sekund dla Vettela. Gdyby wiedział, zniwelowałby odstęp 6 sekundowy i przyjechałby DRUGI.
Nie ogarniam polityki w padokach....
W williamsie też. Russel ma inny bolid?
Obserwuj wątek
    • samspade Re: F1 kara Vettela 10.06.19, 10:38
      jeepwdyzlu napisał:

      > Czy ktoś mi wyjaśni, czemu Ferrari znów oszukało Leclerca?
      > Nie powiedzieli mu o karze 5 sekund dla Vettela. Gdyby wiedział, zniwelowałby o
      > dstęp 6 sekundowy i przyjechałby DRUGI.
      > Nie ogarniam polityki w padokach....

      A jaka korzyść dla Ferrari była by gdyby Leclerk byłby drugi?

      > W williamsie też. Russel ma inny bolid?

      Znak zapytania na końcu zdania sugeruje pytanie. Chyba że jest ono retoryczne.
    • galtomone Re: F1 kara Vettela 10.06.19, 11:06
      Wiedział, wiedział. Tylko drobna cześć komunikacji kierowca - inżynier jest publiczna.
      Widać to zresztą po czasach, które kręcił pod koniec - ale nie dał rady.

      Kara dla Vettela bez sensu. Tzn. gdyby zasady były zawsze i dla wszystkich takie same - spoko.
      Ale skoro nie są - Lewisowi, tez się zdarzało wracać na linie wyścigową w mniej ekstremalnych sytuacjach - nie z trawy... czy porównując to do sytuacji z Monaco z Bottasem w ścianie pitwall i też kara 5 s. to sędziowie przesadzili.

      Co do RK i Willimsa.
      Ewidentnie cos jest na rzeczy, bo tracenie 1 s do partnera z zespołu na okrążenie to już wiemy, ze nie wina kierowcy. Bezdyskusyjnie.
      Widac tez po porównaniu onboardów RK i GR, że RK jechał lepiej. Póżniej hamował (mimo niestabilnego NADAL!!!!! auta na do hamowaniach, miał lepsza linie wyścigową za to tracił na wyjściu z zakrętów (mniejsza trakcja) i na prostych (trakcja, moc, opory).

      RWR nie ma w sumie żadnego interesu w tym by RK był szybszy. GR jest protegowanym Mercedesa, jest Brytyjczykiem, jest młody a Team ten sezon i przyszły (na 99% tez) ma i tak w dupie.

      Więc z ich p. widzenia trzeba minimalizować straty w układach i wizerunku do 2021.
      Niestety, marnie to wygląda a wręcz tak to wygląda, że team robi sporo by RK przypadkiem od GR szybszy nie był - skoro na nic więcej i tak ich nie stac :-(
    • galtomone I o Kubicy slow kilka 11.06.19, 18:03

      www.facebook.com/cezarygutowskiofficial/posts/2282561915166061?__tn__=K-R
      Cieszmy się

      Przezabawna robi się sytuacja w tej dyskusji, czy to „Kubica umi czy nie umi jeździć”. Czy może raczej idiotyczna - szczególnie z perspektywy wydarzeń ostatnich lat, a nawet tygodni.

      Bo nie każdy faktycznie może być w stanie zauważyć to, co bije po oczach - że George ma auto, które prowadzi się bardzo pewnie, a Robert jeździ szrotem (nie to, żeby był sabotowany, a po prostu zespół rzuca wszystkie siły - których bardzo mało ma - na priorytetowego kierowcę). Tylko skoro takich rzeczy ktoś tam nie widzi, ani nawet nie rozumie (a w świecie wyścigów postępowanie zespołu jest zupełnie logiczne i miało mnóstwo precedensów ) to czemu się tak stanowczo wypowiada? Osądza, a czasem gani i oskarża? 🤔

      Zabawniejsze jest to, że dopiero co, w Monte Carlo, torze wybitnie kierowców, po 9 latach przerwy, jadąc tym czymś, Robert miał tempo minimum porównywalne z kolegą z ekipy i gdyby nie dziwna strategia w kwalifikacjach i jeszcze dziwniejsza w wyścigu, miałby wielkie szanse, aby kolegę ze stajni „pokonać” (o ile w sytuacji Williamsa można mówić o pokonywaniu kogokolwiek).
      Mamy do czynienia z zespołem, który nie potrafił zaplanować budowy bolidu na testy, a potem cierpiał na notoryczny brak części zamiennych. Ekipą, której bolid jest tak źle spasowany, że przy np. Red Bullu wygląda tak, jakby był złożony z klocków. Teamem, który ma problemy z wyprodukowaniem dwóch identycznych podzespołów, czy nawet ustawieniem hamulców tak, aby przynajmniej bolid hamował prosto. Stajnią, która nie wie, kiedy wypuścić na koniec pit lane kierowcę przed startem, i tak dalej...

      Tymczasem z drugiej strony mamy do czynienia z kierowcą, który po 9 latach przerwy wrócił do F1 po całej, długiej serii testów i nie raz udowadniał, że ma wystarczającą prędkość, aby ścigać się w F1. Nie twierdzę tu, że po tej przerwie jest z miejsca najszybszym kierowcą w stawce, ale z całą pewnością jest wystarczająco szybki, aby się w niej znaleźć. W świetle ostatnich dwóch lat jest to niezaprzeczalne.

      I już - za przeproszeniem - ch... z tym, że podważa się moje opinie. To nieistotne. Jestem przyzwyczajony. Każdy w tej ciężkiej chwili ma prawo do wątpliwości, bo to, co zazwyczaj (bo nie zawsze) pokazuje stoper, wygląda dość paskudnie. Rozumiem to, nie rozumiem natomiast...
      Jak można negować opinie kierowcy o takim doświadczeniu i dorobku sportowym nie tylko w wyścigach, ale też w dyscyplinie całkowicie odmiennej, czyli rajdach? Faceta, który zawsze twardo stąpał po ziemi i zawsze był szczery aż do bólu - szczególnie wobec siebie? Swojego najsurowszego sędziego? Jak sportowcowi tego formatu kłam zadają kolesie, którzy nigdy nie widzieli od środka choćby jednego wyścigu Formuły 1? Jeśli ludzie, których nigdy tu nie było, autorytarnie ferują takie wyroki, to ja się zastanawiam, za kogo oni się uważają??? Ile trzeba mieć w sobie buty i arogancji, aby robić takie rzeczy z takiej pozycji? Bo - umówmy się - nie każdy w gronie „opiniotwórców” jest Jacquesem Villeneuvem, nieprawdaż?

      Po dłuższym namyśle dochodzę jednak do wniosku, że to nie buta i arogancja, bo do tego trzeba mieć jeszcze jaja i jednak niemałe pojęcie, o czym się mówi. Tu często wychodzi na wierzch konformizm i asekuracja. Obawa, że jak nie pokazuję tam, gdzie chorągiewka powieje, to powiedzą, że jestem „nieobiektywny”. Tak mi się zdaje 🙂

      Jeśli czytacie i słuchacie mnie uważnie, to wiecie, że dzieje się dokładnie to, co przewidywałem. W dniu ogłoszenia powrotu obiecywałem Wam krew, pot i łzy, aby zaraz potem przewidzieć i wytłumaczyć mechanizm rozgrywanego obecnie scenariusza. Jeśli nie pomyliłem się wtedy, dlaczego - bogatszy o to, co już zaszło oraz informacje i sygnały ogólnodostępne oraz całkiem parę detali, których nie można podawać do publicznej wiadomości (jeszcze) - miałbym zwątpić w moje przeczucia i znajomość tego sportu teraz? Z jakiej racji niektórzy tego ode mnie oczekują? O co im chodzi???

      Nie wiecie tego wy i nie wie absolutna większość „opiniotwórców”, których nigdy tam nie było: mało ktory dziennikarz Formuły 1 ma na tyle czasu, aby dochodzić, czy żeby wgłębiać temat perypetii jednego z aż 20 kierowców w stawce. Szczególnie kierowcy zespołu, który traci 1.5 sekundy do drugiej nakgorszej ekipy w stawce. Z pewnością jednak żaden prawdziwy ekspert, znający ten sport i jego kierowców, nie zaryzykuje twierdzenia, że dwa tygodnie po Monako, tak dramatyczny wzrost różnicy tempa między kierowcami Williamsa ma początek w ich umiejętnościach.
      Dla mnie natomiast śledzenie kariery RK najbliżej, jak się da, to od 17 lat priorytet i moim - jako dziennikarza - obowiązkiem jest jak najbardziej rzetelne wgłębioanie sytuacji, analizowanie jej na podstawie 22-letniego doświadczenia w pracy zawodowej, a następnie przekazywanie jej Wam. Bez zważania na konsekwencje. Bo prawda jest najważniejsza. Ostatecznie prawda zawsze się obroni. Pytanie, jak wiele da się jej poznać? Jak głęboko można się dokopać?

      I tu uwaga do pewnych dziwnych ludzi: Nie wymagajcie ode mnie, abym się naginał do waszych urojeń, czy opinii innych osób, które nie mają czy to czasu czy chęci, aby zgłębić ten bardzo niewygodny temat - bo ja tu regularnie nadstawiam pod pręgierz dupę, pisząc jak jest (Brytyjscy dziennikarze nie mogą sobie na to pozwolić, a większość pozostałych nie ma na to odwagi czy nawet czasu. Szkoda zachodu). A już w pierwszej kolejności nie podsyłajcie mi w ramach argumentów opinii z dupy - ekspertów, którzy nigdy nie znaleźli się nawet w padoku Formuły 1 (że o znajomości serii juniorskich nie wspomnę), czy w życiu nie zamienili słowa z człowiekiem, któremu mają czelność zadawać kłam. To po prostu nie przystaje do poziomu dyskusji. Bądźmy poważni!

      I żeby nie było - każdy ma prawo do swoich opinii. Ludzie umierali, tracili zdrowie i siedzieli za to, żeby teraz panowała wolność słowa. Ja to rozumiem i bardzo szanuję. I szanuję zapał i pasję wielu osób, które w ten sport się wgłębiają i pozyskują multum często bardzo ciekawych informacji. Jest jednak pewna zasadnicza różnica. Ja swoje opinie formułuję na podstawie około 120 wyścigów Formuły 1, na których byłem, nie wspominając o kilku innych poważnych kategoriach, czy to dorosłych, czy juniorskich - łącznie z rajdowymi. Dlatego proszę przeserdecznie - dzielcie się ze mną swoimi opiniami, polemizujcie, ale nie podsyłajcie „dla przykładu” opinii osób, których nigdy tu nie było i nadal nie ma. Co ja Wam mogę na to odpowiedzieć? 😂

      Ponad wszystko: oddajcie szacunek i zaufanie człowiekowi, który startując na torach wyścigowych i oesach całego świata - zawsze na najwyższym światowym poziomie - na ten szacunek i zaufanie najzwyczajniej w świecie sobie zasłużył. Bo obawiam się, że nie będzie już raczej nigdy drugiego takiego Roberta. Cieszmy się nim, jako kibice, dopóki jeszcze go mamy.
      I tyle mam do powiedzenia 😘
      • jeepwdyzlu Re: I o Kubicy slow kilka 11.06.19, 18:36
        Dzięki Galtom.
        Cezary jak zawsze w punkt.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka