galtomone
28.10.21, 17:20
Koleżanka tu niżej pisała o jeżdżeniu córki po KRK i mi weny dodała (dzięki).
Z miast po których gorzej (odczuwalnie) mi się jeździło to do głowy przychodzi mi tylko Warszawa. Jeździłem na obcej rejestracji kilka razy i ludzie tam chyba faktycznie cierpliwości i wyrozumiałości nie mieli... I na drogach dojazdowych do Wawy jak ktoś jechał prawym pasem zgodnie z limitami na tych drogach (potem to już chyba bardziej arterie miejskie) takie 70 km/h czy czasem mniej, to ich wkurwiało.
Innych miast w PL, które bym jakoś źle zapamiętał pod tym względem to nie kojarzę.
Cała reszta - Poznań, Gdańsk, KRK, Wrocek, itd... niczym się nie wyróżniały.
Po małopolskich wsiach jazda też jest dziwna... Też mało kto zwraca uwagę na to, że jest ograniczenie, podwójna ciągła i teren zabudowany. Tu może nie stres co spadek totalny zaufania do tubylców z rej. KNS, KGR i podobnymi, bo cuda robią często.
CO zabawne, potem (zapewne jak moi sąsiedzi) wszyscy napierdalają na innych, jak źle jeżdżą - bo w mojej wsi to mają wszyscy jechać 50... a jak ja jestem w obcej wsi, to mnie to nie obowiązuje, bo się spieszę...
A na plus, to zajebiście mi się po Londynie jeździło. I raz kilka dni na blachach z PL (to już w ogóle kosmos, bo koło auta zawsze inni sporo miejsca zostawiali - zabawne to było momentami) i na lokalnych tyż. Chyba nigdzie indziej tak kierowców ze sobą współdziałających (poza autostradami, bo tam to te ciapy jeżdżą zupełnie jakoś tak bez składu i ładu... zjeżdżanie na lewy pas po wyprzedzaniu to mało komu do głowy przychodzi...
Inne miejsca jakoś nie zapadły mi w pamięć...