Dodaj do ulubionych

Lekarstwo na hamstwo

IP: 217.96.86.* 27.04.02, 20:48
jadę sobie dziś poza miastem (dopuszczalna prędkość 90kph) i dojechałem do
golfa (jego prędkość poniżej 80 kph) - włączam lewy kierunkowskaz, zjeżdżam na
lewy pas, zaczynam wyprzedzanie 90, 100, 105....jesteśmy cały czas na tym
samym poziomie (mam cc700 więc powyżej 100kph przyspieszenia brak) - skurw***
przyspiesza podczas wyprzedzania. OK, schowałem się jedziemy troszeczkę ponad
przepisową 90tkę. Dla mnie taka prędkość może być, i nie mam potrzeby
wyprzedzania. Koles znów hamuje poniżej 80 (prosta droga, prawie zero ruchu),
więc znów zaczynam wyprzedzać...i znów to samo, znów jadę poniżej 80. Już się
fqurzyłem, robię trzecie podejście - i znów nie mogę, ale myślę sobie jestem
twardy, więc zacząłem spychać golfika-dresika do rowu - prawie dotykamy się
lusterkami - ok koleś ustąpił - po 20 sekundach na lewym pasie jestem znów na
prawym przed golfikiem. Zwolniłem jeszcze przed nim do 30kph uniemożliwiając
mu wyprzedzenie mnie i odjechałem.
Wydaje mi się że był to przedstawiciel dresów: żel, szpanerskie okulary, golf,
ręka wysoko na kierownicy, szyba otwarta, zimne łokcie.

No właśnie, co robić z takimi debilami, przyspieszającymi podczas
wyprzedzania??? Macie jakieś sposoby na hamstwo??? A może znacie inne przejawy
złego zachowania???
Taka jazda jest naprawdę męcząca i niebezbieczna (nie wiadomo co golfiarz
zrobi), poza tym zmusiła mnie także do nieprzyjemnych zachowań (spychanie,
zwalnianie przed nim) - i my chcemy lepszych dróg - weźmy się lepiej za siebie
samych.....

pozdrawiam fqoorzony ktos.
Obserwuj wątek
    • Gość: verte Re: Lekarstwo na hamstwo IP: *.intech.pl 27.04.02, 22:30
      Gość portalu: ktos napisał(a)m.in:


      > zwalnianie przed nim) - i my chcemy lepszych dróg - weźmy się lepiej za siebie
      > samych.....
      >

      ......dokładnie,proponuje zacząć od nauki ortografii.
      • Gość: ktos Re: Lekarstwo na chamstwo IP: 217.96.86.* 27.04.02, 22:50
        Gość portalu: verte napisał(a):


        > ......dokładnie,proponuje zacząć od nauki ortografii.

        ups, przepraszam - głupi błąd - może dlatego, że nie często używam tego słowa,

        ale tu nie o ortografii mówimy....

        pozdrawiam ktos.
    • Gość: Boryna Re: Lekarstwo na hamstwo IP: *.dip.t-dialin.net 28.04.02, 23:16
      Obawiam sie Ktosiu ze nie ma lekarstwa, potrzebny jest
      czas. Musi minac 10-20 lat aby tacy Golfiarze albo
      wygineli albo zmadrzeli (poprzez selekcje naturalna).
      Wielodziesiecioletniego zacofania nie mozna nadrobic w
      pare lat. Takie zachowania Europa zachodnia przerabiala
      dawno temu. Nie wystarczy miec srodki na auto (
      najlatwiej) aby byc dobrym kierowca. Niestety w Polsce
      potrzeba duzo wyrozumialosci dla uposledzenia innych (
      zeby nie zwariowac i nie dac sie zabic).

      pozdrowienia
      • Gość: Adam W. Re: Lekarstwo na hamstwo IP: *.acn.pl / 10.128.137.* 28.04.02, 23:26
        Zgadzam się w pełni .
        Ale to nie tylko "polska" przywara wbrew pozorom , co nie znaczy , że mamy się
        tym usprawiedliwiać .
        Dziś wracając ze wsi - gdzie i tak kierowcy lokalni stwarzają wielkie
        zagrożenie - miałem okazję obserwować "Warszawę jadącą na długi weekend" -
        dziadowo i tragedia!
        • Gość: atomski Re: Lekarstwo na hamstwo IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.02, 00:25
          Ale czy to nie jest też specyfika pewnego wieku .Dresiarstwo jest tylko
          kolejnym tworem potrzeby "wyszalenia" sie pewnej grupy młodzieży.Imponowania
          kolegom ,koleżankom z grupy.
          Nie liczyłbym ,ze coś się zmieni .Zawsze były kujony siedzące od rana do
          wieczora w bibliotece ,sportowcy siedzący od rana do wieczora na
          boisku ,blokersi siedzący od rana do wieczora pod blokiem itp .
          Z bycia dresem sie wyrasta (chyba ) .Z pewnościa natomiast wyrasta się z
          podobnych idiotyzmów z jakimi spotkał się ktoś .Tyle,ze następne pokolenia już
          dorastają :)))
    • b_a_c_h_a Re: Lekarstwo na hamstwo 29.04.02, 11:22
      mnie spotkalo PRAWIE DOKLADNIE TO SAMO
      pojechalam do rodzinnego domu
      (samochod mam wiec juz na innych numerach niz mieszkancy tego misateczka wiec
      pewnie sobie KOLES pomyslal, ze nie znam miasta
      PRZELICZYL SIE :)
      ja przyspieszam, on przyspiesza, ja hamuje, on hamuje itd itd
      nagle moj pas sie konczy a ON TUZ OBOK
      i wida, ze nie da mi wjechac
      wiec wlaczam kierunek, zjezdzam na jego pas
      slysze TRUKAANIE,w idze MYGANIE SWIATLAMI
      wyprzedza mnie
      skrecam wiec w swoja uliczke
      patrze - on wsteczny i jedzie za mna
      zatrzymuje sie pod blokiem
      on tez sie zatrzymuje, wlacza wsteczny sie sie cofa
      podchodze do niego i sie PYTAM W CZYM PROBLEM
      mowie "w niczym. sam sobie poradze"
      wyciaga notatnik, spisuje numer
      wiec ide sobie do domu
      wygladam przez okno - stoi przy moim samochodzie i gada prze komore
      pewnie komus sie skarzy he he

      niestety - przestawilma samochod pod inny blok - balam sie ZEMSTY :)))))
      Gzize tacy idioci sie chowaja?

      onw stecz
      • mr.alfonso Re: Lekarstwo na hamstwo 07.05.02, 07:52
        Trzeba sie bylo nie namyslac, tylko za... mu w ryj, np.
        blokada kierownicy. To dziala.
    • Gość: Peter Re: Lekarstwo na hamstwo IP: 213.158.197.* 29.04.02, 13:01
      Mnie też bardzo podnoszą ciśnienie „kierowcy”, którym zaczyna się prostować
      noga, podczas gdy ktoś inny ich wyprzedza – cóż tu się dziwić – ostatnio
      wlokłem się przez parę kilometrów (w pewnym miasteczku na południu Polski) za
      nauką jazdy (w nauce jazdy siedziało młode pacholę z równie młodym
      instruktorem). Nauka jazdy wlokła się jak „szmata”: 35 - 40 km/h (ponieważ był
      dosyć duży ruch nie było szansy na wyprzedzanie). Wreszcie trafiła się „długa
      prosta” (cały czas na terenie zabudowanym), na której mogłem wyprzedzić. Kiedy
      pachole, które jechało nauką jazdy (chyba przez przypadek) zauważyło w
      lusterku, że zaczynam wyprzedzać piękne Daewo, które prowadził – to
      wyprostowała mu się noga – wyprzedzanie zakończyłem przy prędkości 110km/h.
      Qurwa! – i jak tu ma być normalnie na drogach, jak jakiś prowincjonalny
      instruktor nauki jazdy pozwala „uczniowi” na takie debilne zachowanie za fajerą?
      Pozdrawiam
      Peter
    • Gość: Hiszpan Re: Lekarstwo na hamstwo IP: 213.25.43.* 29.04.02, 15:45
      Jedynym lekiem na takich debili jest czołg...
      No może jeszcze motocykl... A że o czołg trudno więc kupiłem motocykl...
      Osiągi 2 kołowców studzą zapały do ścigania się nawet u najbardziej
      ortodoksyjnych dresów...
      Mój sprzęt z przyspieszeniem 0-100 km/h w czasie 3,7 powoduje że wyprzedzanie
      takiego dekla trwa kilka sekund... choćby niewiem jak sie starał...
      PZDR!
      • b_a_c_h_a Re: Lekarstwo na hamstwo 29.04.02, 16:10
        no chyba, ze CI ZAJAEŹDŻA na wąskiej drodze :)))
        wtedy i 3,7 nie pomaga
      • Gość: ktos Re: Lekarstwo na chamstwo IP: 217.96.86.* 29.04.02, 16:47
        Gość portalu: Hiszpan napisał(a):

        > Jedynym lekiem na takich debili jest czołg...
        > No może jeszcze motocykl... A że o czołg trudno więc kupiłem motocykl...
        > Osiągi 2 kołowców studzą zapały do ścigania się nawet u najbardziej
        > ortodoksyjnych dresów...
        > Mój sprzęt z przyspieszeniem 0-100 km/h w czasie 3,7 powoduje że wyprzedzanie
        > takiego dekla trwa kilka sekund... choćby niewiem jak sie starał...
        > PZDR!


        ...no ale raczej nie zepchniesz go do rowu.... :) ,poza tym ja potrzebuje
        transporu niezależnie od pogody - zawsze pociągały mnie motocykle, ale nie jako
        transport mojej pupci, lecz jako zabaweczka dająca niesamowitą przyjemność...

        pozdrawiam z zazdrością ktos.
        • Gość: orion Re: Lekarstwo na chamstwo IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 30.04.02, 14:31
          Znajomy kiedyś mi pokazał co można zrobić. Gość się z nim zaczął ścigać podczas
          wyprzedzania, a znajomy spokojnie i konsekwentnie zaczął go spychać włączając
          kierunek i powoli zajeżdżając mu drogę. Manewr ryzykowny (na szczęście miejsce
          na drodze było) ale się udał bo gość widząc co się dzieje hamował bardzo
          awaryjnie i już prawie w rowie.

          Ryzyko było duże więc osobiście nie polecam ale wtedy manewr okazał się
          skuteczny. Ja jako pasażer miałem szansę obserwować gębę tego świra. Kolor
          zmienił mu się z buraczano czerwonego z podniecenia podczas wyścigu na trupio
          blady gdy musiał ratować swój tyłek.
          Nie liczył bym jednak na instynkt samozachowawczy innych takich debili.

          Pozdrawiam wszystkich wyposażonych w wyobraźnię.
          • topiel Re: Lekarstwo na chamstwo 01.05.02, 09:14
            Byc cierpliwymj i nie pchac sie koniecznie do wyprzedzania.

            To co tu opisujecie, jest juz nie tyle chamstwa co zwyklym kretynstwem.
            Takie zabawy, koncza sie czesto tragicznym wypadkiem.

            Co wy chceccie przez swoje zachowanie pokazac, ze jestescie jeszcze glupsi od
            tego, ktorego chcecie wyprzedzic ?

            O`key, sa takie przypadki, ze ktos "nie chce zjechac na bok".

            Czekam wiec cierpliwie na okzje, zmiana biegow, przegazowka i moze powachac mi
            dymek.

            Nie probuje nigdy sie odegrac. Moje zycie jest wiecej warte niz glupia zabawa
            na drodze z idiota.
            Tobie moze sie udac ale on z frustrowany, bedzie chcial odegrac sie na innym,
            Bogu ducha winnym kierowcy i tragedia gotowa.

            Powinniscie to sobie zapamietac.

            socj.









            • Gość: ktos Re: Lekarstwo na chamstwo IP: 217.96.86.* 01.05.02, 11:32
              topiel napisał(a):

              > Byc cierpliwymj i nie pchac sie koniecznie do wyprzedzania.

              nie pchałem się koniecznie do wyprzedzania.

              > To co tu opisujecie, jest juz nie tyle chamstwa co zwyklym kretynstwem.
              > Takie zabawy, koncza sie czesto tragicznym wypadkiem.

              zgadzam się.

              > Co wy chceccie przez swoje zachowanie pokazac, ze jestescie jeszcze glupsi od
              > tego, ktorego chcecie wyprzedzic ?

              ja nie chcę. niewiem jak inni.

              > O`key, sa takie przypadki, ze ktos "nie chce zjechac na bok".

              są, ale akurat nie o to tu chodzi.

              > Czekam wiec cierpliwie na okzje, zmiana biegow, przegazowka i moze powachac mi
              > dymek.

              aaaaa, i tu się mylisz....grubo się mylisz. Jakbym miał lepszy samochód to by
              tego postu nie było, ale ja mam CC z silnikiem 700ccm(!!!) i nie lubię jeździć
              70km/h na pustej prostej drodze z ograniczeniem do 90km/h. Ja nie musiałem go
              wyprzedzać jeśli jechałby 90-100km/h (napisałem to w poście tytułowym), ale on
              specjalnie chamsko zwalniał, a u mnie każde wybicie z "rytmu" to później
              czasochłonne nabieranie prędkości i męcząca jazda. Przeczytaj jeszcze raz
              DOKŁADNIE mój post tytułowy, a może wiele Ci się wyjaśni - myślę że napisałem go
              dość treściwie i dokładnie opisałem sytuację.

              > Nie probuje nigdy sie odegrac. Moje zycie jest wiecej warte niz glupia zabawa
              > na drodze z idiota.
              > Tobie moze sie udac ale on z frustrowany, bedzie chcial odegrac sie na innym,
              > Bogu ducha winnym kierowcy i tragedia gotowa.

              zgodność w 100% - życie jest naważniejsze

              > Powinniscie to sobie zapamietac.

              powinieneś uważniej przeszytać post tytułowy.

              > socj.

              pozdrawiam ktos.
              • topiel Re: Lekarstwo na chamstwo 01.05.02, 11:49
                Rozumiem cie, rozumiem problem a wiec tymbardziej musisz byc cierpliwy.
                Pamietaj, zycie nie warte jest tej zabawy.
                Kretyna nie nauczysz, on musi miec swoja zabawe.
                Odpusc, przyjedziesz dwie minuty puzniej ale calo !!!!!!
                socj
    • Gość: Stan Re: Lekarstwo na hamstwo IP: *.dbtec.de / 10.1.4.* 02.05.02, 12:24
      Reaguj na chamstwo dokladnie tak samo, jak zareagowales na uszczypliwosc
      niejakiego verte, odnosnie twojej ortografii - kulturalnie i bez emocji.

      Tylko takim zachowaniem (wlasna kultura i ustepowaniem) mozna wychowac chama.
      Nawet jesli pare razy potraktuje to jako dowod "slabosci" kiedys zrozumie, ze
      jest jak kundelek szczekajacy na innych. A ci inni nie odszczekuja bo to po
      proszu jest glupie.

      Kiedys ktos tu fajnie opisal swoje przezycie w Berlinie. Przechodzil przez
      ulice w ruchliwym i nieoznakowanym miejscu na zasadzie : "a co wy mi tam szwaby
      mozecie....".
      Po tym, jak kilka samochodow zatrzymalo sie i zrobilo mu miejsce facet dopiero
      zrozumial jak wielkim byl "burakiem".
      • lxlxl dajac "nauczke" chamowi"stajesz sie jednym z nich 03.05.02, 23:48
        To swieta racja. Dawanie "chamom" "nauczki" za pomoca ich metod to nic innego
        jak przyjecie regul gry "chama" i stanie sie jednym z nich. Kolo sie zamyka.
        I dlatego wlasnie tak trudno jest je w Polsce wykrzewic.

        Przyklad z Berlina jest bardzo trafny.
        • Gość: Nina Re: dajac IP: *.toya.net.pl / 10.0.227.* 04.05.02, 00:28
          Czy nie rozumiecie,ze istnieje gatunek ludzi,dla ktorych wasza
          kultura,cierpliwosc i uprzejmosc to li jedynie ciezkie frajerstwo?Nie wychowasz
          takich,bo impregnowani sa na wiedze.Zycia nie starczy na nauke,a nerwy stracone
          bezpowrotnie.Sporo jezdze i na dodatek jestem kobieta,wiec niejako
          automatycznie jestem traktowana jak upierdliwa zawalidroga,ale sa sytuacje,gdy
          odplacam tym samym,wychodzac z zalozena,ze innej metody nie ma.Wszystko zalezy
          od sytuacji,i mysle,ze nic nie da super-kultura w starciu z super-burakiem.
          Pozdrowienia
          • Gość: Rafal Re: dajac IP: *.ab.hsia.telus.net 07.05.02, 05:24
            zostawic takiego osobnika w spokoju
            ...zatrzymac sie na 5 minut, odpoczac.

            Po co sie denerwowac, zycie jest piekne...
        • mr.alfonso Re: poddajac sie chamowi jestes frajerem 07.05.02, 07:49
          dokladnie tak
          • vwdoka Re: poddajac sie chamowi jestes frajerem 08.05.02, 15:23
            mr.alfonso napisał(a):

            > dokladnie tak

            A stwarzając niebezpieczną sytuację jesteś idiotą i burakiem do kwadratu!

            vwdoka
    • mr.alfonso Re: Lekarstwo na hamstwo 07.05.02, 07:49
      Dokladnie zrobilbym to co ty.
      A nawet czesto to robie.
      Najbardziej podobala mi sie mina kierowcy autobusu
      podmiejskiego, gdy mi zajechal droge, a ja go
      wyprzedzilem i zwolnilem do 20 km/h. Biedny cham musial
      jechac tak przez 10 km, zanim skrecilem. Chociaz kusilo
      mnie jechac dalej.
      • lxlxl Re: Lekarstwo na hamstwo 07.05.02, 09:50
        mr.alfonso napisał(a):

        > Dokladnie zrobilbym to co ty.
        > A nawet czesto to robie.
        > Najbardziej podobala mi sie mina kierowcy autobusu
        > podmiejskiego, gdy mi zajechal droge, a ja go
        > wyprzedzilem i zwolnilem do 20 km/h. Biedny cham musial
        > jechac tak przez 10 km, zanim skrecilem. Chociaz kusilo
        > mnie jechac dalej.

        I bawilo cie to? Nawet jesli zrobil to zlosliwie - w co watpie - ty przyjmujac
        jego "zasady gry" pokazales, ze niczym sie nie roznisz.


        • Gość: qwer Re: Lekarstwo na hamstwo IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 08.05.02, 15:01
          niestety nie moge sie zgodzić z większością rewelacyjnych metod typu, hamowanie
          po wyprzedzeniu, zajechanie drogi, spychanie itd - jeśli komus z was sie
          wydaje, że to działa to jestem bardzo sorry. Oczywiście bycie człowiekiem na
          poziomie nie jest łatwe i właśnie w takich chwilach można sie o tym przekonać.
          Dla postronnych obserwatorów zarówno TY inteligentny i kulturalny (tylko
          wkur@&%) jak i ów burak jesteście tak samo buraczani. A co do bladych twarzy
          w/w to nie są one bynajmniej oznaka przyjętej lekcji a jedynie zdziwienia -
          następnym razem będą na to gotowi i tyle. Nie bede po raz kolejny rozwijał
          watku o wartości waszego życia bo to w końcu indywidualna sprawa jeśli domyślne
          uczucie, że nie jestem frajerem jest większe albo jesteście mistrzami
          kierownicy i nic sie nie stanie to szerokiej drogi.
          Sam troszke sie poruszam gdzieś tak od 12 lat i kilkoma samochodami w sumie
          rocznie wychodzi conajmniej 30kkm. Im dłuzej sie tocza po naszych drogach tym
          bardziej doceniam przewagę zapasu mozliwości. I polecam chłodna ocene sytuacji
          jeśli jesteśmy w stanie sobie poradzić wtedy w palnik a jak nie to spokojnie
          utrzymujemy sie za delikwentem - zapewniam was goniacy to lepsza sytuacja
          psychologiczna niz goniony ;). A ogólnie zyczę wszystkim wiecej dystansu i
          mniej przejęcia co ten czy inny burak, dres czy jak zwał sobie pomyśli.
        • vwdoka Re: Lekarstwo na hamstwo 08.05.02, 15:22
          Witam,

          Moje lekarstwo, to w zależności od sytuacji, albo w rurę i odjechać w siną dal,
          albo powisieć (INTELIGENTNIE!!!) na zderzaku takiego buraka.... Jaki zaczyna
          być nerwowy.... A najlepiej zachować spokój i zrobić sobie przerwę na papierosa
          w jeździe.

          Pozdrawiam,
          vwdoka
    • Gość: robert Re: Lekarstwo na hamstwo IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 08.05.02, 15:22
      Ciężko z tym sobie poradzić w cc. Ja skończyłem z tymi problemami, jak zacząłem
      jeździć autami ponad 200konnymi. Daje to poczucie dużej rezerwy w stosunku do
      buraków i spore bezpieczeństwo na drodze. Chociaż ostatnio pojawiły sie "nowe"
      buraki, często w tzw. "lepszych samochodach służbowych". Bryluja w tym
      szczególnie auta z nowymi dizlami. Naogladali się reklam i wydaje im sie, że
      dosiadaja sportowych wozów (Vide Renault 2,2dCi). Kiedys normalnie jadąc 160
      połknąłem takiego na poznańskiej a on jakby ktoś go biczem smagnął. Zaczął tak
      pędzić, że widać było, że sobie nie radzi nie tylko ze soba ale i z autem.
      Dobrze, ze była 1 w nocy i pusto na drodze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka