Gość: dziadzia
IP: *.eventusnet.com / *.internetdsl.tpnet.pl
21.11.04, 13:58
Spadł pierwszy śnieg.Była pierwsza ślizgawka.
I oto co zaobserwowałem:
W ulicznym korku, na sąsiednim pasie, obok mnie, stał nie najnowszy
merc E. Wiadomo, napęd na tył. Wszyscy powoli ruszają i on próbuje też.
Nic z tego...koła na lodzie buksują i d**a blada.
Ale po chwili i jego koła złapały przyczepność. Ruszył.
Zdziwił mnie ogromnie widok przednich kół skręconych w bok...a samochód
jechał prosto ! ! !. Przednie koła ślizgały się na lodzie !
Domyśliłem się, że kierowca załączył tzw. szperę. Musiała być 100 % skoro
merc jechał ciągle prosto.
Zastanawia mnie jednak to, jak taki niekierowalny samochód pokonuje łuki
drogi.
Czy taka "zabawka" służy tylko do wydostawania się z tego rodzaju pułapek,
czy też przydatna jest w normalnych warunkach jazdy na drodze.
Czy ktoś ma coś takiego i jak to się spisuje np. latem.