Dodaj do ulubionych

Argentyna/Chile

13.04.26, 15:57
Zgodnie z obietnicą daną jakiś czas temu tryplowi, kilka słów o wyprawie do Argentyny/Chile. Trasa: Buenos Aires-Ushuaia-Puerto Natales z Torres del Paine-El Calafate i Los Glaciares-Fritz Roy-Puerto Tranquilo - Commodoro Riviadavia - Buenos Aires.

Ogólnie rzecz biorąc w szczegółach Argentyna, czy Chile są piękne i jak dla mnie zachwycające. Ale już patrząc jako całość, zwłaszcza Argentyna jest dla mnie trochę przygnębiająca. Bardzo duże znaczenie w odbiorze ma pogoda na jaką się trafi. My niestety trafiliśmy na taką sobie. Część atrakcji była niewidoczna lub po prostu niedostępna z powodu pogody. Lepiej jechać w okresie styczeń-początek marca, kiedy w Ameryce południowej jest druga połowa lata i ta pogoda jest lepsza na zwiedzanie. Ale też niezależnie od pory roku, trzeba wziąć pod uwagę, że pogoda w Patagonii, czy na Ziemi Ognistej może się raptownie zmienić i trzeba być zawsze przygotowanym na cztery pory roku w jeden dzień.
Buenos Aires - nigdy więcej. Przygnębiające liszajowate miasto, po którym lepiej nie poruszać się po godz. 22. Nawet w ścisłym centrum w okolicach gmachu zgromadzenia narodowego. Do tego pogoda do prezydenta, przez dużą wilgotność i ustawioną na max'a klimatyzacją w sklepach/restauracjach, czy hotelach.

Jeżeli chodzi o hotele to w sumie, nie ma co narzekać. Trafiliśmy na jeden trochę gorszy pod Fritz Royem, ale i tak o niebo lepszy od hotelu w którym mieszkaliśmy we Włoszech w Toskanii ;) Wszędzie internet bez problemu dostępny. Za to śniadania w Argentynie to jedna wielka pomyłka. Dla Argentyńczyków, czy Chilijczyków śniadanie składa się z kawy (lurowatej) i ciasteczek. A to trochę mało ;) Obiady, a zwłaszcza kolacje to już bardziej spotkania towarzyskie, które czasami trwają nawet 2-3 godziny. Oczywiście królują dania mięsne z wołowiny, czasami jagnięciny. Można też trafić na ryby, zwłaszcza na Ziemi Ognistej, czy w okolicach cieśniny Magellana. Ogólnie spodziewałem się lepszego/smaczniejszego jedzenia. Ponadto Argentyna, zwłaszcza na południu, jest po prostu droga. Za jedno danie, składające się z kawałka polędwicy wołowej, warzyw i piwa, płaci się w przeliczeniu około 40 $.

Podróżując zwłaszcza po Argentynie, trzeba wziąć pod uwagę duże, czy nawet bardzo duże odległości pomiędzy punktami docelowymi. Odległości po trasie między 'miastami', czasami wynoszą kilkadziesiąt kilometrów, pomiędzy którymi jest całkowita pustka przedzielona od czasu do czasu płotami. Drogi na ogół są w niezłym stanie, ale niektóre nawet długie odcinki, potrafią być szutrowe. Trzeba uważać na przebiegające przez drogę guanako, czy strusie.
Z Buenos Aires do np. Ushuaii, czy El Calafate lepiej dolecieć samolotem. Szybciej, taniej, a przede wszystkim bezpieczniej niż po drogach. Przekraczając samochodem granicę Argentyna/Chile, należy spodziewać się 'trzepania' zwłaszcza po stronie Chilijskiej. Do tego dochodzi dużo obostrzeń fitosanitarnych.
Obserwuj wątek
    • vogon.jeltz Re: Argentyna/Chile 13.04.26, 16:05
      > Z Buenos Aires do np. Ushuaii, czy El Calafate lepiej dolecieć samolotem. Szybciej, taniej, a przede wszystkim bezpieczniej niż po drogach.

      Może szybciej, taniej i bezpieczniej, ale gdzie tu zabawa? ;-)

      Zazdraszczam wycieczki.
      • j_malec Re: Argentyna/Chile 13.04.26, 16:36
        vogon.jeltz napisał:


        > Może szybciej, taniej i bezpieczniej, ale gdzie tu zabawa? ;-)

        Może i jest zabawa. Ale...
        1 dzień - ja prdl, ale widok (1 zdjęcie). Oooo guanako, strusie. Zatrzymamy się zrobimy zdjęcia.
        2 dzień - dalej taki sam widok (2 zdjęcie). Guanako, strusie, flamingi
        3 dzień - znowu taki sam widok (3 zdjęcie)
        4 dzień - znowu guanako, strusie :)
        5 dzień - ....

        • vogon.jeltz Re: Argentyna/Chile 13.04.26, 18:00
          > 5 dzień - ...

          Niech zgadnę: strusie i guanako? ;-)

          Ale masz to poczucie, że jakby coś się stało, to przynajmniej przez kilka dobrych godzin jesteś w czarnym prezydencie, nie? I to jest ten element zabawy.
          • j_malec Re: Argentyna/Chile 13.04.26, 18:16
            vogon.jeltz napisał:

            > > 5 dzień - ...
            >
            > Niech zgadnę: strusie i guanako? ;-)

            Tym razem kondor :) Wyczuł padlinę :)

            >
            > Ale masz to poczucie, że jakby coś się stało, to przynajmniej przez kilka dobry
            > ch godzin jesteś w czarnym prezydencie, nie?

            Czy ja wiem, czy kilka godzin? Nie twierdzę że co 1 min przejeżdżał drogą samochód, ale jak mieliśmy postój, to przez 0,5 godziny 2-3 samochody przejechały.

            > I to jest ten element zabawy.
            Zabawne to tam są stacje benzynowe. Mają jakąś dziwną manię oklejania dystrybutorów :)
      • mysiulek08 Re: Argentyna/Chile 14.04.26, 00:04
        najwieksza zabawa z drogi, to jest jak w Puerto Montt wjezdzasz na Carretre Austral i gnajac na glebsze poludnie Chile omijajac przeprawy promowe, zaliczasz kawalek Argentyny
    • trypel Re: Argentyna/Chile 13.04.26, 16:08
      Drugie zdjecie z tym szutrem - jakbym tam byl i to widzial :)
      Pięknie. Uwielbiam takie nieskończoności.
      Ale dobre te mięsa przynajmniej? Co to znaczy ze spodziewałeś sie lepszych? W sensie wołowina dudy nie urywa?
      • j_malec Re: Argentyna/Chile 13.04.26, 16:46
        trypel napisał:

        > Drugie zdjecie z tym szutrem - jakbym tam byl i to widzial :)
        > Pięknie. Uwielbiam takie nieskończoności.

        Jak lubisz, to masz ;)

        > Ale dobre te mięsa przynajmniej? Co to znaczy ze spodziewałeś sie lepszych? W s
        > ensie wołowina dudy nie urywa?

        Ja zasadniczo jestem 'mięsny'. Ale spodziewałem się po prostu lepszego/smaczniejszego jedzenia. W jednej mieścinie po której przewalały się 'biegacze pustynne', w lokalnym barze dostałem dwa kawały wołowiny. Przyrządzenie ich sprowadzało się, do ich usmażenia, bez żadnych dodatków. Do tego puree ziemniaczane. Nie powiem najadłem się, ale daleki byłem do zachwytu. Ale z drugiej strony, tak tam się je, więc trudno narzekać, ale niedosyt pozostaje.
        >
        • forrnitta Re: Argentyna/Chile 13.04.26, 17:02
          Piekny kawalek swiata 😍
        • trypel Re: Argentyna/Chile 13.04.26, 17:41
          Rozumiem :) to tak jak moje rozczarowanie dlugo wedzonymi miesiwami w stanach, w TV wyglada tak ze slinka leci a na miejscu czlowiek sie meczy mimo ze lubi mieso.
          ale zdjęcia piękne jakim autem jeździcie?
          Szutry wyglądają na rowne. Ogólnie poczucie bezpieczeństwa na odludziu duze vzy male?
          • j_malec Re: Argentyna/Chile 13.04.26, 18:01
            trypel napisał:


            > ale zdjęcia piękne jakim autem jeździcie?
            My byliśmy na zorganizowanej wycieczce przez biuro. Jeździliśmy Fiatem Iveco. W sumie było nas 17 osób + kierowcy + pilotka.

            > Szutry wyglądają na rowne.
            Tylko wyglądają. Czy raczej na zdjęciach akurat były równe. Czasami 10 km/h to i tak była za szybko ;)

            > Ogólnie poczucie bezpieczeństwa na odludziu duze vzy
            > male?
            Co masz na myśl? Bo trafiliśmy na ciężarówkę jak na zdjęciu :) Zakładam że kierowca miał pełne portki jak się zatrzymał :)
          • vogon.jeltz Re: Argentyna/Chile 13.04.26, 18:07
            > Rozumiem :) to tak jak moje rozczarowanie dlugo wedzonymi miesiwami w stanach

            Tak jest ze wszystkim
            • trypel Re: Argentyna/Chile 13.04.26, 18:21
              No weź. Az tak zdesperowany po spróbowaniu nie byłem zeby strzelać rakietami.
              Po prostu naogladalem sie programów kulinarnych i jechalem z nastawieniem ze ten godzinami wędzony mostek czy inne żeberka na dymie z złotego drzewa na ktore sikal jednorozec to bedzie jakies niebo w gębie. A to sie okazało ze to zwykły kawał miecha, ktory bez omasty w rodzaju keczupu trudno zjeść. Dlatego tym razem nastawiamy sie na widoki i ew hash Brown jakies 100x lepszy niz brytyjski. I pewnie dla widoków do tej argetnyny warto pojechać ale jak kolega opisal juz sie na wołowinę za bardzo nastawiać nie bede.. lepsza mam u siebie
              • vogon.jeltz Re: Argentyna/Chile 13.04.26, 23:36
                > ale jak kolega opisal juz sie na wołowinę za bardzo nastawiać nie bede.. lepsza mam u siebie

                W sumie im dłużej żyję, tym bardziej stwierdzam: żarcie to żarcie, mniej lub bardziej przykra biologiczna konieczność jedynie, nie ma się czym zachwycać.
    • bywalec.hoteli Re: Argentyna/Chile 13.04.26, 17:09
      gratuluję wyprawy, nawet pomimo minusów, o których wspominasz
      ile trwała?
      • j_malec Re: Argentyna/Chile 13.04.26, 17:17
        Od wyjścia do wejścia do domu 16 dni. Przeloty Wa-wa-Amsterdam-Buenos w sumie ponad 2 dni (około 54 h) w obydwie strony.
        • bywalec.hoteli Re: Argentyna/Chile 13.04.26, 18:18
          Fajnie, przydałoby się dwa razy tyle ale też fajnie
    • jeepster Re: Argentyna/Chile 13.04.26, 17:15
      Podłączę się do tematu, bo jakiś czas temu odbyliśmy podobną trasę, tylko z Santiago i jeszcze zahaczyliśmy o Wyspę Wielkanocną. W naszym wypadku wyglądało to tak: Santiago – Wyspa Wielkanocna -Puerto Natales (przeloty samolotem). Potem Puerto Natales – Torres del Paine – El Calafate – Park Narodowy Los Glaciares – El Chalten – Punta Arenas – Wyspa Magdaleny – Ziemia Ognista (Ushuaia) – Punta Arenas (przejazdy samochodem). Santiago może być. Tak jak w większości miast ameryki południowej czy Karaibów, główny plac to Plaza des Armas. Lokalni mieszkańcy ostrzegają turystów przed kieszonkowcami i "porywaczami damskich torebek". Zalecają noszenie torebek "przez głowę" a nie "na ramieniu", a plecaki nie na plecach tylko z przodu. Wyspa Wielkanocna jak dla mnie była zajebista. Wypożyczyliśmy tam dosyć zdezelowane auto, którym dało się objechać całą wyspę. Tylko pogoda mogła być lepsza, bo było mgliście i deszczowo. Chociaż w ostatni dzień wyszło słońce. Po przylocie do Puerto Natales wynajęliśmy auto i całą resztę trasy zrobiliśmy samochodem. Jak pisał kolega j_malec, drogi puste i bezkresne. Trzeba tankować na zapas, na wszelki wypadek. Chile i Argentyna nie za bardzo się lubią, więc przekraczanie granicy pomiędzy tymi krajami jest upierdliwe. A pas niczyi, to naprawdę jest niczyi. Co najmniej kilka kilometrów długi z dziurami i bez żadnego oznakowania. Park Torres del Paine bardzo fajny. Widać ślady dużego pożaru, który powstał przez niefrasobliwość jakiegoś turysty. Lodowce w Argentynie super, szczególnie jak się je widzi ze stateczku wycieczkowego, który podpływa dosyć blisko do nich. No i pingwiny na Wyspie Magdaleny też były super. W Patagonii "piździ jak w Kieleckim". Nakrycia głowy muszą być na sznurkach. Generalnie wycieczka była fajna. Polecam.


      • j_malec Re: Argentyna/Chile 13.04.26, 17:32
        jeepster napisał:

        >A pas niczyi, to naprawdę jest niczyi. Co najmniej kilka kilometrów długi z dziurami
        > i bez żadnego oznakowania.

        Śmiałem się, że ten pas jest szerokości flamastra, którym wyznaczali granice na mapach ;)

        > Park Torres del Paine bardzo fajny. Widać ślady duż
        > ego pożaru, który powstał przez niefrasobliwość jakiegoś turysty.

        Co jakiś czas są tam pożary, przez niefrasobliwych turystów. Ostatnio około 12 tyś hektarów załatwił Japończyk, który najpierw się zesrał, a później chciał spalić papier (za śmiecenie są bardzo duże kary).
        A w zeszłym roku, Polak postanowił zapalić papierosa, poza ściśle wyznaczonymi miejscami.Kosztowało go to w przeliczeniu 60 000 PLN :)

        Lodowce w Arg
        > entynie super, szczególnie jak się je widzi ze stateczku wycieczkowego, który p
        > odpływa dosyć blisko do nich.

        Piękny widok. Szkoda tylko, że tak szybko maleją lodowce :|

        > No i pingwiny na Wyspie Magdaleny też były super.

        A my właśnie nie mogliśmy wypłynąć bo tak wiało, że wszystkie rejsy tego dnia zostały odwołane.

        > W Patagonii "piździ jak w Kieleckim". Nakrycia głowy muszą być na sznurkach.

        W Kieleckiem to lekki wiaterek wieje ;)
    • qqbek Re: Argentyna/Chile 13.04.26, 23:18
      Jeździłbym! (a nie latał)
      Zazdroszczę wycieczki!
      • j_malec Re: Argentyna/Chile 14.04.26, 09:32
        W Puerto Natales dołączyła do nas lokalna przewodniczka, która towarzyszyła nam w Torres del Paine. Polka.

        Dotarła do Argentyny przez Australię 20 lat temu. Jak sama mówiła opuszczała Australię po 2 latach z płaczem :)
        Przyleciały z koleżanką do Buenos Aires i stopem dotarły nad cieśninę Magellana. Nocowały najczęściej pod namiotem. Po dotarciu na miejsce stwierdziła że to jej miejsce na ziemi. I tak została. Zachwycała i dalej zachwyca się tymi wiatrami, deszczem, zimnem i pięknymi widokami :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka