Gość: darekk
IP: 217.153.117.*
07.05.02, 11:20
dzisiejsza jazda do pracy przyprawila mnie o wielkie zdumienie. facet kierujacy
bialym peugeotem 306 3d normalnie przeszedl sam siebie.
droga trzy pasy w jedna strone zakorkowana na amen. na przemian stalem i
toczylem sie 3 km/h w sznurze samochodow. nagle w lewym lusterku widze kolesia
w owym peugeocie, ktory zapieprza ostro jednym kolem po moim pasie, a drugim po
trawniku, chodnikach, krawezniku i innych dolkach po lewej stronie drogi. na
wysokosci mojego wozu mial latarnie wiec przytulil sie do mnie tak, ze zaczepil
swoim prawym lusterkiem o moje lewe. lekko zszokowany zahamowalem z owych 3
km/h i w tym momencie gosc wcisnal sie przede mnie leciutko zahaczajac o moj,
na szczescie czarny, zderzak. nim zdazylem do niego wysiasc, ominal latarnie,
znow wjechal prawymi kolami na kraweznik i odjechal. potem mial za duzo
latarni, wiec zaczal jechac zwyczajnie chodnikiem rozganiajac pieszych. kosmos.