mejson.e
21.01.05, 23:13
Nie chodzi mi o takich na prawym fotelu, wtrącających się do sposobu naszeo
prowadzenia, bo na takich mamy swoje metody, nie?
Przestraszyć albo wysadzić...
Chodzi mi o komentarze jakie my sami za kółkiem rzucamy w przednią szybę.
Komentarze opisujące miernotę innych kierowców, pieszych, rowerzystów i
zatroskanie o ich zdrowie umysłowe i moralność przodków.
Jakoś tak bywa, że na jezyk pchają się oceny innych, nawet jeśli sami jedziemy
w samochodzie i nikt naszych mądrości nie ma szczęścia wysłuchać.
Mnóstwo rzeczy zrobilibyśmy lepiej na miejscu opisywanych nieszczęśników.
Tylko jeśli prawie każdy kierowca robi to samo w stosunku do innych, to kto tu
kurde ma rację !!?
Nie mówiąc o brzydkich słowach, jakie nader często miotamy po kabinie, tak do
nich się przywyczaiwszy, że kiedyś wypsną nam się przy podwożeniu księdza na
pogrzeb albo lansowaniu się jinteligentną gadka i obyciem przed cud laską
oswajaną na prawym fotelu. :(
Jakoś nie mogę się tego oduczyć - raz w ostatniej chwili powstrzymałem się z
dosadnym okereśleniem przypominając sobie, że wiozę nieletnich do szkoły...
A Wy pewnie nie komentujecie, co? ;-)
Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.