Dodaj do ulubionych

sila uderzenia

14.04.05, 09:27
z okazji tygodnia pasow bezpieczenastwa - (swoja droga piekna akcja - w inne
dni, jak jade bez pasow, to policja nie bedzie reagowac) - w prasie i w tv
pojawiaja sie piekne wyliczenia, z jaka to sila uderza pasazer w pojezdzie.
Wyniki padaja rozne, raz ze 50 kg masy i 70 km/h to 3 tony, drugi raz ze
pasazer (nie wiadomo jaki masywny) z predkoscia 80 km/h to 8 ton (wczoraj
dtv!). To wszystko zupelne banialuki.
Wyliczenie opiera sie na definicyjnym wzorze sily, ze to zmiana pedu w
czasie. Wylicza sie te zmiane pedu jako ped=masa*predkosc (uwaga SI w m/s) do
zera. Duza manipulacja, to czas owej zmiany pedu pasazera do zera. Przy tych
wynikach to owa zmiana do zera zachodzi w czasie ponizej 0.1 seekundy.
To naprawde glupie szacowania. Nie jest prawda, ze w takim czasie ped
pasazera spada do zera, chocby dlatego, ze auto tez nie zatrzymuje sie w
czasie ponizej 0.1s, no chyba ze zderzamy sie ze slupem betonowym-podpopra
mostu.

krotko mowiac: brednie, w zboznym celu = zeby nas (slusznie) wystraszyc.
Pzdr.
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: sila uderzenia 14.04.05, 09:34
      Hm... brednie, albo i nie.

      Po pierwsze sile uderzenia da sie zmierzyc w trakcie crash testu, a po drugie skad wiesz jak liczona jest ta sila? Pomijam juz taki "drobiazg" jak niewielka jest ewentualna roznica w wyniku obliczen. A nawet jezeli jest duza (nie chce mi sie liczyc - jezdze w pasach), klientowi bez pasow chyba wszystko jedno czy przygrzeje w otwierajaca sie poduszke 2 czy 3 tonami :-P
    • kali.gulla Re: sila uderzenia 14.04.05, 12:02
      No cóż.
      O tonach to oni opowiadają poglądowo, bo do nierktórych nic nie dociera, a jak
      się taki jeden zx drugim ciołem dowie ,że będzie ważył 8 ton to sięmoże troszkę
      zastanowi.
      A tak wogóle to najlepiej przeprowadzać eksperymenty praktyczne :)

      Jeden znany mi koleś nie zapinał pasów w mieście (a co kur...a przy 50 czy 60
      mi się może stać) i przydzwonił, hehe. Nawet niezbyt mocno bo hamował i miał ze
      30 na liczniku jak palnął. I pięknie było, przednie zęby zostały na kierownicy
      (brak poduchy) i złamane obie ręce (nadgarstek i przedramię). Zęby to ch.j
      (według niego), ale jak gość musiał przez 6 tygodni prosić żonę, żeby mu
      poptrzymała bo musi się odlać, albo podreptywać bo nie miał mu kto wyciągnąć
      wentyla, to teraz pierwsze co robi w samochodzie to zapina pasy (jako pasażer
      na tylnym fotelu też).

      Hehe, jednak co praktyka to praktyka, i o żadnych przyspieszeniach,
      opóźnieniach i tonach już mu nawet wspominać nie trzeba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka