Dodaj do ulubionych

Raz jeszcze o maluchu

16.09.01, 12:19
Zaczynam nowy wątek, by nie ciągnąć poprzednich i tak już przeładowanych. Wątek
ten w zamyśle jest kontynuacją dyskusji o "kaszlakach" i innych starych trupach.

To prawda, że maluch zmotoryzował Polskę, no, co najmniej miał duży w tym
udział. Doceniam to, choć sam byłem za młody, żeby jeździć maluchem, a potem
(początek lat 90-tych) już nie chciałem malucha, więc nie jeździłem niczym :-
))) Jednak w dzisiejszych czasach samochód w dobrym stanie, sprawny, powiedzmy,
5-7-letni można kupić za 12-20 tysięcy, a nawet za 10. Niech nikt mi więc nie
wmawia, że on musi jeździć maluchem i tarasować drogi. Kochani! Uważam za
zjawisko bardzo niebezpieczne, że gość, którego ledwie stać na wlanie do baku
kilkunastu litrów (zauważcie jak niewiele osób tankuje do pełna) jeździ sobie
samochodem z urządzeniami przywiązanymi na sznurki. Przecież tu nie chodzi o
wygląd (kaszlak, jakiś stary 125p, Skoda 105 czy Wartburg), tylko o to, ża za
tym wyglądem kryje się opłakany stan techniczny. To, że samochód ledwie rusza
spod świateł, to jeszcze małe piwo. Większym piwem jest fakt, że samochody te
przechodzą coroczny przegląd rejestracyjny za 100 zł "do rączki", bo o
normalnej sprawności technicznej nie można nawet marzyć.
Do rozpoczęcia tego wątku skłoniły mnie doświadczenia dnia wczorajszego: byłem
z rodziną na ślubie brata, za Bydgoszczą. Wracaliśmy po zmroku - 300 km do
Warszawy. Właściwie co drugi samochód ma niesprawne światła. Najczęstsze
usterki: jeden reflektor nie świeci, jeden reflektor świeci za wysoko i
oślepia, oba reflektory świecą za wysoko, bo kierowca-kretyn myśli, że to
dobrze, reflektory sa tak brudne i (lub) alternator tak słaby, że światła
wyglądają jak pozycyjne i ich prawie nie widać. To ostatnie dotyczy przede
wszystkim maluchów. Stare trupy (szczególnie maluchy) mają też to do siebie, że
tylnych świateł prawie nie widać.
Powyższe można zaobserwować. Działania urządzeń w silniku, hamulców itd. z
zewnątrz nie widać. Jeśli dodamy do tego uporczywe jeżdżenie lewym pasem, żeby
pokazać "gnojkom", że każdy uczestnik ruchu drogowego ma takie same prawa, to
wyłania się niezbyt przyjemny obraz współuczestniczenia w ruchu ze starymi
gratami.
Pozdrawiam wszystkich, a właścicieli starych trupów gorąco namawiam do
wyrzucenia tego na złom i kupienia za nieduże pieniądze czegoś, co będzie
sprawne technicznie i czym będą mogli normalnie podróżować.
Obserwuj wątek
    • Gość: ffmarkus Re: Raz jeszcze o maluchu IP: *.icpnet.pl 16.09.01, 15:13
      Wszystko, co napisałeś, jest jak najbardziej prawdziwe, z tym że dla niektórych(czyt.emerytów i nowo
      upieczonych kierowców) nawet 10000zł., za które można dostać CC (notabene autko niewiele
      szybsze od Malca), to kupa szmalu. Tu pojawia się problem. Na pocieszenie zostaje fakt iż te "stare
      trupy" mają już swoje lata świetności za sobą i tylko kwestią czasu pozostaje fakt ich zniknięcia z
      polskich szos. Może to będzie 5 lat, a może 7. Wystarczy popatrzeć na parkingi osiedlowe albo na
      chodniki starszych dzielnic miast aby zauważyć ile takich trupów już nie jeździ (stoją czekając na Straż
      Miejską). PZDR
      • Gość: ffmarkus Re: Raz jeszcze o maluchu i Tico IP: *.icpnet.pl 16.09.01, 15:21
        Dodam jeszcze, iż w pewnym sensie następcą Malucha jest Tico( nie żebym atakował firmę DU). Też
        nie za szybki, bezpieczeństwa 0( słownie: zero), miejsca jak na lekarstwo i ... światła też szwankują
        (z moich obserwacji-nie jeżdżę takowym- wynika, iż bardzo często jedno światło się nie pali). Ale z
        wyglądu mi się podoba (wiem, kwestia gustu). PZDR
        • Gość: Greg Re: Raz jeszcze o maluchu i Tico IP: *.pl 16.09.01, 20:21
          Gość portalu: ffmarkus napisał(a):

          > Dodam jeszcze, iż w pewnym sensie następcą Malucha jest Tico( nie żebym atakowa
          > ł firmę DU). Też
          > nie za szybki, bezpieczeństwa 0( słownie: zero), miejsca jak na lekarstwo i ...
          > światła też szwankują
          > (z moich obserwacji-nie jeżdżę takowym- wynika, iż bardzo często jedno światło
          > się nie pali). Ale z
          > wyglądu mi się podoba (wiem, kwestia gustu). PZDR

          Sprostuje tylko...DU Tico _jest_ szybki ( Vmax 145 km/h ), przyspieszenie 0-100
          km/h w 15s. Stosunek wagi do mocy jest korzystniejszy niz w CC/SC 900, zblizony
          do SC 1100. Ale nie uwazam, zeby to bylo w tym aucie najwazniejsze ...
          Bezpieczenstwo...nieco mniejsze niz w SC umowmy sie. Miejsca wiecej niz w SC w
          mojej opinii.
          A teraz najlepsze..."swiatla szwankuja"...co za bzdura, az mi sie nie chce tego
          komentowac. Gratuluje trafnosci obserwacji...a z moich obserwacji wynika, ze z
          przypadkowych obserwacji niewiele wynika.
          Pozdro
          Grzegorz
          • Gość: ffmarkus Re: Raz jeszcze o maluchu i Tico IP: *.icpnet.pl 16.09.01, 21:53
            Gość portalu: Greg napisał:

            > Sprostuje tylko...DU Tico _jest_ szybki ( Vmax 145 km/h ), przyspieszenie 0-100 km/h w 15 s.

            Drogi Grzegorzu, nie napisałem, że Tico jest wolne. Owszem, jest masa samochodów dużo wolniejszych
            i mniej elastycznych, ale te to mają już swoje lata świetności za sobą. Zresztą 145 km/h nie powala na
            kolana. Maluch też jeździł ok. 115(wiem, że z górki). Tico faktycznie przyspiesza( katalogowo) w 15 s, ale
            czy wierzysz aby w mieście spalał 5.2 l/100km(też katalogowo)? Poza tym max moment obrotowy 60 Nm
            osiąga dopiero przy 3500 obr./min.Dla porównania Sc 900 65 Nm przy 3000, a 1.1 86 przy 3250. Dodam,
            że ten współczynnik decyduje o jakże ważnej elastyczności samochodu.

            > Stosunek wagi do mocy jest korzystniejszy niz w CC/SC 900, zblizony do SC 1100.

            Te stosunki kształtują się następująco: Tico 15,6
            Sc 900 18,7 (faktycznie trochę gorzej )
            SC 1.1 13,6 ( trochę lepiej)
            Z tego wynika, że Tico jest w środku stawki.

            >Ale nie uwazam, zeby to bylo w tym aucie najwazniejsze ...
            Absolutnie się zgadzam .

            > Bezpieczenstwo...nieco mniejsze niz w SC umowmy sie.

            Wiem, że SC uzyskał 1,5 gwiazdki, ale mimo wszystko sądzę, że tu nie ma się co umawiać. Widziałem
            oba auta po wypadku (nie wiem z jakimi prędkościami jechały dane auta) i Tico w mojej opinii wypada
            gorzej. Poza tym wystarczy spojrzeć na niepozorną sylwetkę Tico: wąziutki,smuklutki.

            Miejsca wiecej niz w SC w
            > mojej opinii.
            Z przodu to być może troszkę, ale tył ... no nie wiem, chyba jednak SC

            > A teraz najlepsze..."swiatla szwankuja"...co za bzdura, az mi sie nie chce tego
            > komentowac. Gratuluje trafnosci obserwacji...a z moich obserwacji wynika, ze z
            > przypadkowych obserwacji niewiele wynika.

            Jak nie chcesz komentować to nie -nikt nie zmusza. Ale przypomnę, że m.in. do tego służy forum. Takie
            są moje obserwacje poprzedniej zimy. Sporo widziałem Tico z "nieczynnym" jednym( częściej lewym)
            światłem mijania. Będę się też przyglądał podczas nadchodzącej zimy. Może to była jednoroczna awaria:)

            > Pozdro
            Również bardzo serdecznie

            > Grzegorz
            ffmarkus
            • Gość: Ssaczek Re: Do wszystkich zakutych tępaków ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.09.01, 23:57
              Ciekawe jak długo i ilu jeszcze będzie się popisywało ta znakomitą wiedzą, oraz
              swymi cudownymi maszynami i błyskotliwymi przemyśleniami.
              Kiedy do tych zakutych łbów dotrze, iż każdy jeździ tym, na co go stać i tym,
              co mu się podoba.
              Nasze drogi w równym stopniu należą do tych z kaszlaków jak i do tych z BMW czy
              innych marek. Jeżeli kaszlaki nie odpowiadają to za Odrę (tyle tylko, że tam
              nikt na Was uwagi zwracać nie będzie!!!!!!).
              Pozdrawiam wszystkich "Wspaniałych W Ich Wspaniałych Maszynach"
              • sarastro Re: Do wszystkich zakutych tępaków ! 17.09.01, 00:20
                Nie frustruj się tak, Koleś! Wyluzuj się.
                Owszem, wszyscy są równoprawnymi użytkownikami dróg. Jednak na drodze
                obowiązują pewne zasady, które obowiązują w równym stopniu kolesia w mesiu (nie
                wolno mu wyprzedzać na trzeciego czy jechac komuś na zderzaku), jak i
                właściciela, za przeproszeniem, kaszlaka (niech spieprza z lewego pasa, bo nie
                każdy musi jechać jego tempem i niech ma sprawny pojazd).
                Nie odwracaj więc, Misiu, kota ogonem.
                • Gość: bObO Re: Do wszystkich zakutych tępaków ! IP: 212.244.192.* 17.09.01, 09:41
                  Sarastro - to ty odwracasz kota ogonem. Cały (prawie) twój pierwszy post dotyczył
                  fatalnej konstrukcji malucha, wtrąciłeś uwagę o burakach czasami w nich
                  jeżdżących, na koniec dałeś dobrą radę - do gazu z tym gównem. Teraz bronisz się
                  tylko argumentem o lewym pasie.

                  Zgadzam się, że maluch jest nie do pobicia pod względem ceny (tylko nie piszcie o
                  trabantach, oltcitach czy tavriach jako alternatywie, bo to takie same g...), czy
                  kosztów utrzymania, a 10kpln to dla kogoś kosmiczna cena i nie każcie mu się
                  przesiąść do autobusu, bo sam bym się w....wił gdyby ktoś dał mi taką radę.
    • Gość: eduardo Re: Raz jeszcze o maluchu IP: 130.225.149.* 17.09.01, 18:54
      tak sie sklada, ze jezdze maluchami od 1978 roku i zrobilem nimi chyba ze 150
      Mm. Nie wiem, wlasciwie, o co sie strzepisz. jak ludzi nie stac na dobry
      samochod, to kupuja i maja maluchy. Owszem ich stan techniczny jest kipeski,
      ale to nie tyle wina tych kierowcow, co badania technicznego.
      Ostatnio musialem zrobic w wakacje w sumie 2000 km maluchem po E4. Jechalem
      zawsze grzecznie prawa strona, wlasciwie poboczem. I wiesz, ilu pajacow mi
      podziekowalo? Chyba 5 lub 7. No to ja mam w dupie ustepowanie miejsca takim
      chamom. Przestalem jezdzic poboczem!
      Dodam, ze czesciej jezdze czyms lepszym i wtedy dziekuje maluchom ustepujacym
      mi drogi.
      • Gość: trurl Re: Raz jeszcze o maluchu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.09.01, 20:26
        Ponieważ jest to już któryś z rzędu wątek na temat "maluchów" więc nie będę się już powtarzał swoich
        opinii.Dziwi mnie tylko ciągłe , obsesyjne wręcz czepianie się tych pojazdów przez naszych " królów"
        szos.Bardziej mnie zainteresował ten fragment Twojego postu :

        > Ostatnio musialem zrobic w wakacje w sumie 2000 km maluchem po E4. Jechalem
        > zawsze grzecznie prawa strona, wlasciwie poboczem. I wiesz, ilu pajacow mi
        > podziekowalo? Chyba 5 lub 7. No to ja mam w dupie ustepowanie miejsca takim
        > chamom. Przestalem jezdzic poboczem!

        Otóż może to wydać Ci się dziwne ale jazda poboczem jest wykroczeniem.Owszem możesz i jest to bardzo
        miłe zjechać na moment aby ustąpić komuś drogi ale nie powinieneś jechać tak cały czas.Radziłbym też
        zastanowić się też nad nazywaniem chamami niedziękujących Ci kierowców.Jakiś czas temu był taki wątek <
        dziękowć czy nie ?> (poszukaj w archiwum) i było tam wiele argumentów za i przeciw.W sumie jest to czynność
        stwarzająca dodatkowe zagrożenie.Kiedyś sam starałem się mignąć awaryjnymi w podzięce ,odkąd jednak
        jeżdżę często na zachód to zarzuciłem ten zwyczaj.W wielu krajach wywołuje to panikę a conajmniej zamieszanie
        na drodze.Dla nich te światła są po prostu AWARYJNE.Osobiście cieszę się jak ktoś mi ustąpi, sam robię to
        samo jak jest taka potrzeba i nie uważam tego za coś nadzwyczajnego.Ot po prostu przejaw życzliwości i
        kultury nadrodze.PZDR. :-)

        • Gość: Greg Re: Raz jeszcze o maluchu IP: *.pl 17.09.01, 20:47
          A ja tylko dodam ( taka zupelna dygresja ), ze jak tylko uzbieram troche kasy,
          to kupie sobie maluszka albo lepiej dwa. Jednego wyremontuje calkowicie,
          blachy, mechanika, etc., silnik do pana Chojnackiego na GTX, sportowy wydech
          strzelajacy przy zamknieciu przepustnicy i skorpion "Abartha" na maske.
          Drugiego na wzmocnienie nadwozia, usuniecie rdzy, silnik poprzerabiam, wydech
          samopal :-), wstawie krotka skrzynie rallycrossowa, kubelki i takie jeszcze
          duperele i hajda na KJS! Nic nie sprawi mi wiecej przyjemnosci, niz spelnienie
          tego mojego marzenia. I nie obchodzi mnie, ze zaraz ktos nazwie mnie dresem,
          czy burakiem bo sportowy wydech kojarzy mu sie tylko z napisem Pioneer na
          tylnej szybie i umc...umc...umc z kabiny... Kocham male Fiaty i mam nadzieje,
          ze tak zostanie...
          Pozdrawiam serdecznie
          Grzegorz
          P.S. Drogi Ffmarkusie, odpisze wkrotce na twoj list...
          • sarastro Re: Raz jeszcze o maluchu 19.09.01, 00:07
            Dobrze, że to cholerstwo niedługo do końca pordzewieje, bo widzę, że maniaków
            jeżdżenia tym szajsem nie brakuje.
            • Gość: eduardo Re: Raz jeszcze o maluchu IP: 130.225.149.* 19.09.01, 09:26
              To ty jestes maniakiem synku, oni tym jezdza, bo sa biedni, a Ty sie ciesz, ze
              masz wiecej forsy, bo fortuna kolem sie toczy...
              • sarastro Do Eduardo 19.09.01, 22:24
                Wiem, że fortuna kołem się toczy. Absolutnie nie mam zamiaru się wyśmiewać z
                kogoś, że nie stać go na lepsze auto. Jeśli tak to ktoś odebrał, to bardzo
                przepraszam. W pierwszym poście postawiłem tezę, że nawet, gdy dysponuje się
                małą gotówką, to nie trzeba zaraz jeździć maluchem. Tak napisałem, bo chciałem
                o tym pogadać. OK?
            • Gość: ika Re: Raz jeszcze o maluchu IP: 212.244.170.* 19.09.01, 12:37
              Sarastro, zaprzecz, że ten rdzewiejący szajs zrobił z ciebie kierowcę. Jak cię
              znam, dość lichego.
              • sarastro Do IKA 19.09.01, 22:18
                Gość portalu: ika napisał(a):

                > Sarastro, zaprzecz, że ten rdzewiejący szajs zrobił z ciebie kierowcę. Jak cię
                > znam, dość lichego.

                Oczywiście, że zaprzeczę. Widać nie przeczytałeś(aś) mojego pierwszego postu.
                Najpierw byłem za młody, żeby jeździć maluchem, a potem już nie chciałem nim
                jeździć, więc jeździłem autobusem. Egzamin na prawo jazdy zdawałem na Uno.
                Maluchem nigdy nie jeździłem (jako kierowca).
                Twoje tezy są całkowicie nietrafione. Pierwsza nie podlega dyskusji - fakty ją
                weryfikują negatywnie. Druga raczej też nie - niby dlaczego sądzisz, że jestem
                lichym kierowcą? Ocenianie umiejętności jazdy na podstawie stosunku do malucha
                jest zadaniem dość karkołomnym. Jeśli sądzisz, że musze być złym kierowcą, bo nie
                mam sentymentu do malucha, to błąd, choć rozumiem te logikę. Tyle, że ja maluchem
                nigdy nie jeździłem, więc nie mam do niego sentymentu. Mimo to, doceniam go. To
                prawda, że zmotoryzował Polskę. Napisałem to w pierszym poście. Przeczytaj go,
                proszę.
                • Gość: ika Re IP: 212.244.170.* 20.09.01, 07:44
                  Poczytaj ssaczka. Poniżej.
              • ssaczek Re: Raz jeszcze o maluchu 19.09.01, 22:49

                To jest tak jak z tym sytym i tym głodnym.

                Ci "syci" tzn. w tych cudownych maszynach gardzą i nienawidzą wszystkiego, co
                gorsze a puchną, gdy taki pryszcz jest przed nimi. Stan techniczny tak naprawdę
                ma tutaj marginalne znaczenie to jest zwykła BUFONADA.
                A wszystkich życiowych nieudaczników DO GAZU!!!! - to hasło przewodnie tego
                rodzaju. (tylko, kim będziecie gardzić)

                Ci "głodni" zaślinieni oglądają te cudowne maszyny i ukradkiem spoglądają na
                tych idących przez życie przebojem. Z pensyjki (w porywach 1000PLN i trójką
                dzieciaków na głowie) reperują pod blokiem swego rozpadającego się kaszlaka,
                poldka, czy dużego z części kupionych na szrocie (za zaskórniaki)aby wyjechać
                na wczasy nad piękny Bałtyk. Rachunek jest prosty za bilety w jedną stronę PKP
                swoim szrotem objedzie tam i nazat, no a po udanych wczasach spłukany musi
                dojechać do roboty na drugi koniec miasta ( w MPK przy pracy na zmiany graniczy
                z cudem).
                I tak czasami ma ochotę palnąć w łeb jakiegoś oszołoma spychającego go na
                pobocze, bo ma za mało pod maską.

                I tak oto tworzymy podziały!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                Pozdro.


                • Gość: Greg Re: Ssaczek - nic dodac, nic ujac IP: *.pl 19.09.01, 22:59
    • Gość: Darius Re: Taka dygresja IP: 212.160.211.* 19.09.01, 13:10
      Poczytałem se ten wątek, i widze pewną polaryzację postaw.
      1. Przeciwnicy kaszli - generalnie wkurza ich w kaszlach,
      a) kapelusznictwo
      b)fatalny stan techniczny
      a i b występuje w połączeniu z innymi markami, nie mniej jednak ze względu na
      liczebność kaszel dominuje w społecznej świadomości występowania zjawisk a i b,
      ba stał się nawet ich synonimem i sądząc po powszechności tego typu opinii jest
      to poparte faktami (z własnych doświadczeń jak nie widzę stopów w pojeździe
      przedemną, albo gasną one jak kierunej się zapala w 99% przypadków to kaszel).
      Są oczywiście !a and !b w zbiorze użytkowników kaszli , ale stanowią mniejszość
      w codziennych obserwacjach pomijaną.
      2. Zwolennicy kaszli generalnie kaszle kochają bo
      a) bez kaszla nikt by ich nie zauważył a tak jak czołga się lewym pasem to dużo
      ludzi wyraża uznanie dla jego bolidu trąbieniem mruganiem światłami itp, są w
      centrum zainteresowania.
      b) nie stać ich na nic innego a u homosovieticus niezaradnośc i bieda jest
      cnotą, w związku z czym nienawidzą !kaszlowych użytkowników, jak hamują to
      widać, nie potrzebują pasu startowego aby zapiąć 4, światła kurde świecą w
      dzień, szyby nie parują, w zimie nie zamarzają starch obok takich jeździć.

      Aha pojęcia maluch-kaszel użyłem w znaczeniu - pojazd mechaniczny, w fatalnym
      stanie technicznym, o kiepskiej dynamice itp itd.
      Tera wnioski.
      Brak kasy nie może usprawiedliwiać złego stanu technicznego - nie stać cię
      utrzymać samochód MPK, PKP, PKS, LOT, TAXI się kłania i dotyczy to każdej marki.
      IMO na malca stać było mnie zawsze odkąd pracuję w związku z tym iż nie uważam
      tego pojazdu za odpowiedni dla siebie, czekałem aż będzie mnie stać na samochód
      i szlus. Pozdrowienia dla wszystkich 126p i innych starych, których właściciele
      potrafią o nie zadbać.
      • sarastro Darius! 19.09.01, 22:31
        Zgadzam się z Tobą w 100 procentach!
        Oczywiście, że brak kasy nie usprawiedliwia jeżdżenia niesprawnym gównem!
        Kiedy mnie nie było stać na nic lepszego, to też jeździłem autobusami.
        Teza o homosovieticus jest trafieniem w 10! Brawo! Dokładnie tak jest!
        • ssaczek Re: Darius! 19.09.01, 22:59
          sarastro napisał(a):

          > Zgadzam się z Tobą w 100 procentach!
          > Oczywiście, że brak kasy nie usprawiedliwia jeżdżenia niesprawnym gównem!

          Masz racje!

          > Kiedy mnie nie było stać na nic lepszego, to też jeździłem autobusami.

          I tu się możemy sprzeczać.

          > Teza o homosovieticus jest trafieniem w 10! Brawo! Dokładnie tak jest!

          A to jest zwykłe chamstwo i brak wiedzy o realiach życia, występuje najczęściej u
          dobrze sytuowanych już po rodzicach.



          • Gość: dia Do ssaczka IP: 192.168.103.* / *.sarzyna.pl 20.09.01, 08:34
            ssaczek napisał(a):


            > A to jest zwykłe chamstwo i brak wiedzy o realiach życia, występuje najczęściej
            > u
            > dobrze sytuowanych już po rodzicach.
            >
            Masz rację ssaczku. Przeważnie takie osądy jak w powyższych postach pochodzą od
            nowobogackich lub zakompleksionych, którzy> chcąc zaszpanować (nie mając na to
            kasy (dot zakompleksionych))kupują zdezelowane 20-letnie albo i starsze
            zachodniaki niejednokrotnie w beznadziejnym stanie technicznym zespawane z 3
            kawałków i wydaje im się, że Pana Boga za nogi złapali.. Sam parę razy widziałem
            jak takie cudo zostawiało na prostej 4 ślady. Gardzą przy tym wszystkim co ma
            gorszą markę choć jest w dużo lepszym stanie technicznym. Choć co do stanu
            technicznego to też można dyskutować. Auto może być super ale jak ktoś ma sieczkę
            we łbie to mu stan techniczny nie pomoże (i tak nie zdąży wyhamować, wpieprzy się
            na trzeciego lub nie wyrobi zakrętu), natomiast jeśli auto nie jest w pełni
            sprawne (słabe hamulce, brak przyśpieszenia, nie wspomnę o światłach bo te
            BEZWARUNKOWO MUSZĄ BYĆ SPRAWNE) a ktoś rozsądnie jeździ to na pewno jest
            mniejszym zagrożeniem na drodze niż świeżo upieczeni kierowcy w super brykach.
            Mam na to przykład: 3 tygodnie temu koło Rzeszowa taki właśnie niewyżyty puknął w
            mercem czoło przy 150km/h prawidłowo jadącego malucha, efekt - 2 trupy w maluch
            (20 i 22 lata)

            Jeśli chodzi o cenę to za 5tys.PLN można kupić i kaszlaka i zachodnie - ale jakie
            są koszty utrzymania?

            Jeśli chodzi o mnie to już 10 lat jeżdżę kaszlakiem (14lat 110tys.km i ani
            jednego HOLU!!!) i jeszcze nie zdarzyło mi się aby ktoś na drodze wygrażał mi z
            tego powodu (o tej nienawiści do kaszlaków i innych zgredów dowiedziałem się
            dopiero na forum). Wszystko zależy od kultury i rozsądku. Aktualnie składam na
            nowe auto i powiem szczerze, że nie będzie to maluch nie dlatego, że go nie lubię
            tylko jest za mały (dzieci do skoły zakupy i.t.p.) na pewno nie będzie to też
            szpanerska bryka. Według mnie auto ma służyć do jazdy a nie do szpanu i
            wywyższania się nad innych. Nie mam żadnych kompleksów i nnie wstydzę się tego że
            jeżdżę kaszlem.
            PZDR dla wszystkich rozumnych posiadaczy kaszlaków i wszystkich innych którzy ich
            NIE NIENAWIDZĄ.
            • Gość: mn Re: Do ssaczka IP: *.lubl.gazeta.pl 20.09.01, 11:32
              Brawo Dia! Masz absolutna racje. Nie wazne w czym, wazne KTO! Madry czlowiek poradzi sobie i w
              kaszlu i w merolu, balwanowi nic nie pomoze ani ABS ani poduchy ani nic co teoretycznie zwieksza
              bezpieczenstwo. Kilka dni temu miedzy Krosnem a Rzeszowem - bezpieczne beema i chyba polo
              classic- 8 ofiar bo zabraklo mozgu przeciwnikowi kaszli, ktore tarasuja(- owaly) mu droge.
              pozdrawiam .
    • Gość: eduardo do Dia IP: 130.225.149.* 20.09.01, 09:54
      Nareszcie jakis sensowny glos w tym belkocie. ja jestem rzadkim bywalcem list
      dyskusyjnych. Widze, ze tu dominuje mlodziez, czesto z sieczka w glowie.
      rzeczywiscie czesto mlodziency wyladowuja tu i na drodze swoje kompleksy.
      Ja uprawiam swego rodzaju schozofrenie. Jezdze na dalekie trasy duzym, dobrym
      autem i utrzymuje w miescie malucha. Jezdzilem w sumie 3 maluchami przez
      ostatnie 23 lata... I mam do niego sentyment, choc juz teraz mam dosyc napraw i
      niestety z maluchem sie rozstaje, podobnie jak Ty. Jest za maly na moja rodzine
      do jazd miejskich i za czesto sie psuje. Kuriozum - jego utrzymanie jest
      porownywalne z ta duza bryka!
      No to hej!
      • Gość: dia Re: Do eduardo IP: 192.168.103.* / *.sarzyna.pl 20.09.01, 11:37
        Gość portalu: eduardo napisał(a):

        Kuriozum - jego utrzymanie jest
        > porownywalne z ta duza bryka!
        > No to hej!

        Hej eduardo! Dzięki za zrozumienie. Co prawda nie jesteśmy równolatkami a jednak
        się zgadzamy (aż dziwne że nie ma konfliktu pokoleń). Ja jeżdżę 14 lat,
        systematycznie tylko 10 i jakie mam zdanie przeczytałeś w moim poprzednim poście.
        Jeśli kaszlak Ci się często psuje i korzystasz z usług mechanika to wcale się
        nie dziwię że utrzymanie kaszla kosztuje tyle co dużej bryki. Swoją drogą to ci
        mechanicy chyba trochę przesadzają z ceną za usługi. Ja swojego naprawiam
        wyłącznie sam co przy niskich cenach części (porównywalne z częściami do roweru)
        nie wychodzi tak tragicznie. Do napraw używam wyłącznie wyrobów rzemiosła - są 2-
        3 razy tańsze od fabrycznych a ze od czasu do czasu trafi się "rzepa" to
        trudno.PZDR
        • Gość: tik To mi się podoba! IP: 212.244.170.* 20.09.01, 11:44
          I tylko przestrzegam przed rzemieślniczymi półośkami napędowymi. "Rzepa" pewna,
          a wymiana wymaga zdjęcia skrzyni biegów i rozmontowania przekładni. Hej!
          • Gość: dia Re: To mi się podoba! IP: 192.168.103.* / *.sarzyna.pl 20.09.01, 12:29
            Gość portalu: tik napisał(a):

            > I tylko przestrzegam przed rzemieślniczymi półośkami napędowymi. "Rzepa" pewna,
            >
            > a wymiana wymaga zdjęcia skrzyni biegów i rozmontowania przekładni. Hej!

            Półosiek jeszcze nie wymieniałem ale wydaje mi się że wystarczy odkręcić obudowę
            łożyska mechanizmu różnicowego i powinno wszystko wyjść. PZDR
            • Gość: eduardo znowu do dia. IP: 130.225.149.* 20.09.01, 12:40
              To jeszcze nie roznica pokolen!Bez przesady!
              Wyobraz sobie, ze ja tez sam naprawiam malucha. Czesci owszem sa tanie, ale co
              2-3 miesiaca wypada jakas robota i w sumie w roku mimo wlasnej robocizny
              wycieka 500-700 zl! A ten duzy to tylko jezdzi (to jest honda accord). Ma juz
              126Mm i jeszcze jej nic nie bylo. Jedyne koszty (oprocz oleju etc.), to wymiana
              paska rozrzadu przy 100Mm. Tak wiec nadal twierdze, ze ten, jak mowisz -
              kaszlak - wcale nie jest taki tani.
              Pozdrowienia.
            • Gość: tik Re: To mi się już nie podoba (wymiana) IP: 212.244.170.* 20.09.01, 12:47
              Człowieku, nie wiesz co cię czeka (oby nie)! To jest maluch i to byłoby za
              proste. Wewnątrz są jeszcze takie "kamienie" które za skarby nie chcą prześć
              przez łożysko. Wszystko trzeba ze skorupy(przekładni, nie skrzyni biegów)
              wywalić, potem złożyć uważając aby nie zostało coś na drugiego malucha, ustawić
              luzy ułożyskowania ...ech, nie dość że brudna robota, to jeszcze łapy sobie
              poranisz, silnik spadnie z podpórki, potem śrubę ukręcisz przy montażu do auta,
              jeśli robisz bez kanału to walisz głową w tłumik i cegiełki niepewne . . .
              Wystarczy?
              • Gość: Boss Re: To mi się już nie podoba (wymiana) IP: *.pl 20.09.01, 13:49
                Gość portalu: tik napisał(a):

                > Człowieku, nie wiesz co cię czeka (oby nie)! To jest maluch i to byłoby za
                > proste. Wewnątrz są jeszcze takie "kamienie" które za skarby nie chcą prześć
                > przez łożysko. Wszystko trzeba ze skorupy(przekładni, nie skrzyni biegów)
                > wywalić, potem złożyć uważając aby nie zostało coś na drugiego malucha, ustawić
                >
                > luzy ułożyskowania ...ech, nie dość że brudna robota, to jeszcze łapy sobie
                > poranisz, silnik spadnie z podpórki, potem śrubę ukręcisz przy montażu do auta,
                >
                > jeśli robisz bez kanału to walisz głową w tłumik i cegiełki niepewne . . .
                > Wystarczy?

                Hej, Tik,
                no masz racje, ale zapewniam Cie, ze takie numery to nie tylko z maluchem...to
                nie jest kwestia modelu a zorganizowania sobie "miejsca pracy". Wyjecie skrzyni z
                malucha bez podnosnika, kanalu i jeszcze paru rzeczu nie ma sensu. Jasne, ze sie
                uda, ale tak sie przy tym nameczysz, pokaleczysz, przy okazji cos uszkodzisz,
                ukrecisz...ostatecznie wyjdzie Ci niewiele mniej niz w warsztacie, a dodatkowo
                bedziesz ledwo zywy. Jesli cos robie przy samochodzie powazniejszego, to
                zapewniam sobie wszystkie narzedzia, spokoj ( zeby mi nikt nad glowa nie
                marudzil...). Fakt, ze nie zawsze ma sie mozliwosc...
                Pozdrawiam

                • Gość: tik Re: To mi się już nie podoba (wymiana) IP: 212.244.170.* 20.09.01, 13:54
                  Kurde, no przecież zacząłem : ...nie wiesz co cię czeka...
                  Pozdr.
                  • Gość: ssaczek Re: To mi się już nie podoba (wymiana) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.09.01, 19:41
                    Osobiście to wolałem wyciągać cały silnik z trybkami.
                    Łatwiej zamontować i złożyć gdy to jest w całości, a spokojnie można zrobić bez
                    kanału ( podpierasz silnik i trybki, odkręcasz ośki i parę przewodów, ściągasz
                    belkę i odpychasz skorupkę, a składasz odwrotnie to sprawdzone) .
                    Pozdro.
                    • Gość: dia Re: Cześć eduardo IP: 192.168.103.* / *.sarzyna.pl 21.09.01, 08:48
                      Ja nie prowadzę rachunku kosztów i z początku jak zobaczyłem Twoje 500-700zł to
                      wydawało mi się że jest to bardzo dużo. Jednak po przemyśleniu tematu
                      stwierdzam że u mnie też idzie dużo kasy na naprawy na zasadzie ziarnko do
                      ziarnka i zbierze ....... Szczerze mówiąc nie inwestuję na dłuższą metę bo nie
                      ma to sensu i nie wymieniam części na wszelki wypadek lecz tylko w razie awarii.

                      Najwięcej idzie mi na gumy, mam spieprzoną geometrię i jakoś nikt nie może
                      sobie z tym poradzić (ostatnio wlazł mi do kabiny prawy tylny amortyzator.
                      Zresztą nie ma się czemu dziwić, w czasie budowy domu kaszlak służył mi jako
                      dostawczy. Woziłem nim nawet po pół tony cementu. Teraz czeka go zasłużona
                      emerytura na szrocie chyba że trafi się jakiś zapaleniec i kupi go za grosze
                      (silnik cycuś - na trasie pali 4,3-4,7).
                      Ja już nie będę dokładał bo w tym roku trzeba by dużo zainwestować: conajmniej
                      2 opony, akumulator (stara Centra służy już 9lat), białe tablice(nie ma miejsca
                      na wbicie przeglądu w dow.rej.i parę innych drobiazgów.
                      Teraz myślę o jakimś Japończyku.

                      Co do półosiek to mam nadzieję że jeszcze parę dni przejeżdżę na starych i nie
                      spotkają mnie opisane przez Was męki. A potem witaj piękny, nowy, nieznajomy!!!

                      Sposób ssaczka zasługuje (po sprawdzeniu) na nagrodę Nobla! PZDR
                    • Gość: tik Re: To mi się już nie podoba (wymiana) IP: 212.244.170.* 21.09.01, 08:50
                      Czegoś nie zrozumiałem. Trybki? Co to takiego?
                      Wyjęcie silnika jest sensowne do jego remontu, wymiany sprzęgła lub łożyska
                      wyciskowego, ale nie umożliwia wymiany półosiek. Chyba, że te trybki to
                      skrzynia biegów z mechanizmem różnicowym. Tylko po co cały duży zespół?
                      Skrzynia biegów jest mała i lekka, tyle tylko, że trzeba wejść pod spód aby
                      odkręcić podtrzymującą ją poprzeczkę.Ale to samo trzeba też zrobić przy
                      demontażu całego zespołu silnik-skrzynia. No, wystarczy. Każdy ma przecież
                      swoje sposoby i preferencje. Pozdr.
                      • ssaczek Re: To mi się już nie podoba (wymiana) 21.09.01, 19:51
                        Gość portalu: tik napisał(a):

                        > Czegoś nie zrozumiałem. Trybki? Co to takiego?
                        > Wyjęcie silnika jest sensowne do jego remontu, wymiany sprzęgła lub łożyska
                        > wyciskowego, ale nie umożliwia wymiany półosiek. Chyba, że te trybki to
                        > skrzynia biegów z mechanizmem różnicowym. Tylko po co cały duży zespół?
                        > Skrzynia biegów jest mała i lekka, tyle tylko, że trzeba wejść pod spód aby
                        > odkręcić podtrzymującą ją poprzeczkę.Ale to samo trzeba też zrobić przy
                        > demontażu całego zespołu silnik-skrzynia. No, wystarczy. Każdy ma przecież
                        > swoje sposoby i preferencje. Pozdr.

                        Te trybki to skrzynia biegów, a co do reszty to wyciąganie całości jest prostszym
                        zabiegiem niż to by się wydawało, a poprzeczkę przy wyciąganiu całości
                        zostawiasz, bo to wspaniały wieszak dla całości.
                        Sama rozbiórka jest podobna do tego, co robisz, aby zdjąć skrzynię biegów oprócz
                        wykręcania poprzeczki, dodatkowo tylko odłączasz kilka przewodów do silnika i ( w
                        tym miejscu stawiasz kaszla na koła i podpierasz skrzynię i silnik) odkręcasz
                        belkę, cała resztę odpychasz, zabieg jest prosty i szybki, całość na wierzchu,
                        łatwy dostęp i można całość przejrzeć i łatwiej to składać.
                        Co do składania czynności odwrotne, wprowadzasz całość i zawieszasz na
                        poprzeczce, montujesz belkę i całą resztę. Zakłady i mechanicy specjalizujący się
                        w kaszlach robią tylko tym sposobem (podejrzane w ASO przy przeglądzie
                        służbowego), samodzielnie przed domem to wyrabiałem i klnąc wspominałem czas
                        spędzony na kanale i pokiereszowane ręce, aby wymienić tarczę sprzęgła.
                        To tylko propozycja z mojej strony, mogę dodać, że to tak tylko strasznie wygląda
                        po pierwszym udanym zabiegu zmienicie zdanie, co do wyciągania samej skrzyni.
                        Pozdro.


    • Gość: marcin SZKODA MALUCHA IP: 195.136.21.* 21.09.01, 09:21
      Dla niektorych ludzi nowy samochod za 10000 (okolo) jest wspanialym rozwiazaniem. Ja osobiscie
      znam posiadaczy takich sprzetow (tyle ze leciwych) ktorzy zdaja sobie sprawe z technicznego stanu
      swoich czterech kolek. Tylko ze:
      1. mieszkaja poza miastem (wszedzie jest kawalek drogi)
      2. maja rodzine
      3. nie stac ich na samochody powyzej 20000 (i w zwiazku z tym potrzebne male spalanie)
      Obecnie najtanszym nowym samochodem jest poldek, ale to spalanie i ubezbieczenie jest nie do
      przyjecia. Poza tym po co im taka szafa. Do malucha czesci jest duzo, sa tanie a konstrukcja prosta
      jak budowa cepa. itp.
      Wobec powyzszego szkoda ze przestali produkowac malucha bo ja jako kierowca wole miec przed
      soba dwa nowe maluchy niz jakiegos 15 letniego (czesto pordzewialego ) "trupa" z zachodu (dla wielu
      ludzi czesci oryginalne sa za drogie wiec: polowa wykonana jest wlasnym sumptem a polowa to
      wielka improwizacja). A jezeli komus maluch przeszkadza na drodze to ja sie pytam:
      1. jaka jest dopuszczalna maksymalna predkosc w Polsce?
      1a. czy maluch tyle nie pojdzie?
      pozdro
      marcin
      • sarastro Re: SZKODA MALUCHA 21.09.01, 15:00
        Wiesz, Marcin - tu nie chodzi o dopuszczalną prędkośc na drodze, tylko np. o
        fatalną elastycznośc malucha. Każdy posiadacz samochodu z silnikiem normalnej
        wielkości powie ci, że najgorzej jest stać na światłach za maluchem. Maluch
        jest fatalnym kompanem wcale nie w trasie, tylko w mieście.

        Zgadzam się ze Ssaczkiem, Dia i innymi postami nt. podziałów, jak sie one robią
        itd. Oświadczam (i daję na to Słowo), że moim celem nie było dzielenie na
        lepszych i gorszych ze względu na samochód, którym jeżdżą. Staram się szanować
        wszystkich użytkowników dróg; zdarza mi się pogardzać i zżymać, ale nigdy nie
        ma to związku z rodzajem, marką itd. samochodu, którym jeżdżą, a jedynie z
        dużym poziomem chamstwa niektórych (tenże poziom u kierowców maluchów jest
        akurat - statystycznie - bardzo mały). Pozdrawiam wszystkich użytkowników
        maluchów. Naprawdę nie mam nic przeciwko nim. Życzę wszystkim, by jeździli tym,
        czym chcą jeździć i na co ich stać, a Ci, których nie stać na lepszy samochód,
        wzbogacili się i kupili lepszy (jeśli nie chcą, to też ich sprawa) - i taka
        była intencja tego postu.
        Prawdą jest, że lepiej jest jeździć sprawnym maluchem niż zachodnią "limuzyną",
        która zostawia 4 ślady.
        I wreszcie oczywiste jest, że najgorsi i najgroźniejsi są ci, często w dobrych
        samochodach, którym brakuje rozumu, uprzejmości i wyobraźni.
        Jeszcze raz wszystkich pozdrawiam, bez względu na to, czym jeżdżą.
        • Gość: marcin Re: SZKODA MALUCHA IP: 195.136.21.* 21.09.01, 15:23
          Czesc!
          To tez ja nikomu niczego nie zarzucam. Mnie tylko jest troche zal ludzi ktorych nie stac na nowe auto - a jedyne
          cztery kolka jakie moglyby byc w zasiegu "portfela" zostaly im zabrane.
          Co do ruszania na zielonym to mam troche inne zdanie.
          Gdyby wszyscy ruszali jednoczesnie (razem m.panowie i panie) to wszysto odbywaloby sie dynamiczniej. Mnie
          czesto "krew zalewa" jak kierowca przede mna "szuka" biegu.
          Faktem jest ze zaczyna sie to powoli poprawiac, ale nie wszyscy jeszcze do tego przywykli.
          Pozdro
          marcin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka