Gość: Wicio
IP: Govok:* / 192.168.0.*
04.01.03, 03:07
Otóż moja teściowa jeździ samochodem od ładnych
kilkunastu lat, jeśli nie więcej. Głównie w mieście,
czasem w trasie. Początki miała trudne - kilka razy nie
mieściła się w bramie. Po paru tysiącach złotych za
naprawy blacharki i nowe lusterka brama nagle okazała
sie wystarczająco szeroka. Potem przyszła kolej na
zmianę pasa (na jezdni) w ruchu miejskim! Od tego
momentu potrafiła już dojechać do celu i zaparkować bez
konieczności wizyty w warsztacie. Tylko, że sama jazda
trwała ciut długo. Choć teraz zaczynam się zastanawiać,
że może dlatego jechała nie więcej niż 50 km/godz. że
przepisy na to nie pozwalają? Gwoli sprawiedliwości
dodam, że teraz śmiało rozwija 80!
Ale jednego nie może się nauczyć. Otóż w ogóle nie
zdejmuje nogi z pedału sprzęgła! Owszem, wciska je przy
zmianie biegów (to też nie lada sztuka!), ale nigdy nie
zwalnia do końca. Czasami rusza też z dwójki - i to
bynajmniej nie na lodzie. Efekt? Sprzęgło wymienia co
20-25 tysięcy km. Dobre nie?