puls
29.01.03, 07:10
Z "Zycia Warszawy" czy trzeba cos dodac ???
Oktanów jak na lekarstwo
Na sto stacji benzynowych zbadanych w pięciu województwach, aż 20 sprzedaje
benzynę fatalnej jakości, ustalili eksperci Centralnego Laboratorium
Naftowego i Instytutu Transportu Samochodowego.
Do badania wytypowano setkę stacji z województw mazowieckiego, podlaskiego,
pomorskiego, śląskiego i dolnośląskiego. Wyniki kolejny raz potwierdziły to,
czego większość polskich kierowców jest pewna - paliwa są marnej jakości,
ich skład chemiczny pozostawia wiele do życzenia, mają za mało oktanów i za
dużo siarki.
O ile jeszcze fatalną benzynę sprzedawała co piąta zbadana stacja, to olej
napędowy złej jakości można było kupić w co trzeciej.
Pięćdziesiąt sześć skontrolowanych punktów należało do prywatnych
właścicieli, trzydzieści jeden do PKN Orlen, 9 do rafinerii zagranicznych
(Statoil, Shell, BP), a 4 do Rafinerii Gdańskiej. Oficjalnie ani Centralne
Laboratorium Naftowe, ani Instytut Transportu Samochodowego nie chcą podać,
w której z badanych grup odnotowano największe nieprawidłowości. Paliwo jest
najczęściej rozrzedzane, ma zbyt mało oktanów lub zbyt wiele siarki. Zdarza
się, że benzyna bezołowiowa zamiast 95 oktanów ma 90 i mniej. W wielu
próbkach odkryto zdecydowanie za wysoki, nawet dwa razy większy od
dopuszczalnego, poziom siarki, a także inny od standardowego skład frakcyjny
(niedopuszczalną strukturę węglowodorów).
- Wszystko to fatalnie wpływa na silniki naszych samochodów - twierdzi
Andrzej Kluczycki, dyrektor Centralnego Laboratorium Naftowego. Z jego
opinią zgadza się Tadeusz Sobolewski, właściciel warszawskiego warsztatu
mechanicznego. - Średnio 15 proc. moich klientów ma problemy właśnie z
powodu fatalnej jakości polskich paliw. W niektórych przypadkach ze względu
na za małą ilość oktanów powstają bardzo poważne usterki systemu napędowego.
Szybciej zużywają się tłoki i zawory, silnik kopci, pobiera kilka razy
więcej oleju, a do tego samochód nie ma siły porządnie iść do przodu -
wyjaśnia Tadeusz Sobolewski.
Kubczaka z Shell Polska, jednego z większych zachodnich dostawców paliw na
polski rynek, fatalnej jakości benzyn na niektórych stacjach nie da się
jednak wyeliminować, dopóki w życie nie wejdzie ustawa o systemie
monitorowania i kontrolowania jakości paliw ciekłych podpisana już przez
prezydenta.
- Duże koncerny paliwowe mają wewnętrzne systemy kontroli, elektroniczny
monitoring stacji, umowy na wyłączne wykorzystanie cystern - wyjaśnia. -
Małe, prywatne stacje kompletnie to lekceważą.
Ustawa, która ma wejść w życie w styczniu 2004 roku (wcześniej to
niemożliwe, bo nie istnieje odpowiednie zaplecze techniczne), zakłada, że
szczegółowe normy jakości paliw określi minister gospodarki (teraz formalnie
minister pracy, polityki społecznej i gospodarki), a systemem kontroli
jakości benzyny będzie kierować Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Za
utrudnianie kontroli właścicielom stacji będzie grozić kara grzywny, a za
sprzedaż paliw kiepskiej jakości do trzech lat więzienia. Zdaniem
specjalistów CLN i ITS surowe kary to jedyna recepta na poprawę jakości
polskich benzyn.
MARCIN HADAJ