Dodaj do ulubionych

"za dupę się płaci" - może dość już tej bzdury

11.08.08, 10:58
nie mogę zrozumieć dlaczego zakłada się, że ten, kto wjedzie
poprzednikowi w kufer, zawsze jest wininen, niezależnie od tego,
jaki idiotyzm zrobił wspomniany poprzednik.

w dzisiejszym Motorze mamy opis kolejnej takiej, moim zdaniem
kontrowersyjnej, sytacji.

Na ruchliwej drodze trasie (przypuszczam że chodzi o siódemkę
Warszawa – Gdańsk) pani zapomniała że jedzie automatem i zamiast
sprzęgła, nacisnęła hamulec. Auto gwałtownie zatrzymało się, a w
kufer wjechał mu wóz jadący za nim. Kierowca tego wozu został uznany
za współwinnego wypadkowi.

Jeżeli na typowej polskiej drodze poza terenem zabudowanym jedziemy
z legalną prędkością 90 km/h, to na zatrzymanie do zera musimy
przeznaczyć co najmniej 35 metrów, a praktycznie, wliczając czas
reakcji kierowcy, nawet 50 metrów. Oznacza to, że nigdy nie
powinniśmy zbliżać się do poprzedzającego nas auta na odległość
mniejszą niż te 50 metrów.

Można powiedzieć – oczywiście, czemu nie? Co ci przeszkadza trzymać
bezpieczny dystans od poprzednika? Takie pytanie może zadać jednak
tylko ktoś, nie jeździł po Polsce. Na dystansie 50 metrów od biedy
zmieści się nawet 10 samochodów – i jest prawdopodobne, że właśnie
tyle aut będzie chciało wepchnąć się między nas a poprzednika. W
polskich warunkach utrzymywanie od poprzednika dystansu większego
niż „na jedno auto” jest zachęcaniem wszystkich za tobą do podjęcia
próby wyprzedzenia cię i nastepnie wjechania ci przed maskę – nie
mówiąc już o utrzymywaniu dystansu „na 10 aut”.

Nie mówię, że w imię bezpieczeństwa należy siedzieć poprzednikowi na
tylnym zderzaku. Uważam jednak, że minimalny wzgląd na pragmatykę
powinien całkowicie uwolnić kierowcę drugiego auta, wspomnianego w
przytoczonym na początku zdarzeniu, od winy.
Obserwuj wątek
    • kadtz Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 11.08.08, 11:22
      Po pierwsze - samochód przed tobą prawie nigdy nie zatrzyma się w miejscu
      (chyba, że walnie w betonową ścianę). Odstęp należy zachowywać wyłącznie na czas
      reakcji + zapas na ewentualnie gorsze hamulce.
      Po drugie - nawet jeśli ktoś wciśnie w automacie przez pomyłkę hamulec zamiast
      sprzęgła (jak bardzo długo nie jeździłem automatem, też mi się na początku
      zdarzało), to gwałtownie zwolni, ale się nie zatrzyma, bo odruchowo puści
      hamulec. Stąd, żeby w takiej sytuacji wyrżnąć komuś w bagażnik, to trzeba się
      albo solidnie zagapić, albo siedzieć na samym bagażniku.
      Po trzecie - nie ma powodu, by odróżniać sytuację "pomyliły mi się pedały" i
      "nagle na jezdnie wbiegło zwierzę". Rozróżnianie to byłaby fikcja, każdy mógłby
      powiedzieć, że coś zauważył. Nie zachowałeś odstępu - masz problem.
      Po czwarte - co do ogólnej tezy się zgadzam. Bezpośrednio po zajechaniu drogi
      winien powinien być zajeżdżający.
      • tiges_wiz Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 11.08.08, 11:44
        jestem wyznawca "swietego odstepu"

        nie zauwazylem zeby mi sie pchaly hordy (czasem sie jakis zdarza, ale zazwyczaj
        jedzie dalej) .. nie pamietam juz kiedy musialem awaryjnie hamowac, bo ktos z
        przodu sie zatrzymywal .. ja zachowuje okolo 2s odstepu.
      • doda-elektroda ad 2 - niemożliwe, a jednak się zdarzyło 11.08.08, 15:55
        ad 1 - fakt

        ad 2 - przynajmniej jeśli wierzyć Motorowi, jednak się to zdarzyło

        ad 3 - właśnie przeciw nierozróżnianiu przypadków typu "idiota
        zapomniał że jedzie automatem" a "nagle pod maskę wbiegło mu
        zwierzę" jest ten wątek. Przypadek drugi należy do kategorii dość
        rzadkich, ale jednak możliwych i należy je brać pod uwagę. ALe
        przypadek pierwszy należy do kategorii idiotyzmów
        nieprawdopodobnych. Mam za każdym razem domniemywać, że w auto z
        przodu trafi zaraz meteor?
        • kadtz Re: ad 2 - niemożliwe, a jednak się zdarzyło 11.08.08, 20:44
          Ad ad 3 ;)
          Są dwa powody, dla których uważam, że tych sytuacji rozróżniać nie należy:
          1. Nie jest ważne, czy przyczyna gwałtownego hamowania była rozsądna czy nie,
          zawsze taka mogłaby wystąpić. I kierowca jadący z tyłu nie będąc przygotowanym
          na taką właśnie sytuację popełnia błąd.
          2. Jestem przeciwnikiem martwych zapisów prawnych. Każdy uderzony w bagażnik
          mógłby przecież powiedzieć, że coś zobaczył. Zwierzę, coś co wyglądało na plamę
          oleju, etc. Sytuacja, w której wina kierowcy zależy od tego, co powiedział, jest
          paranoiczna, prawda?
    • kpt_stopczyk Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 11.08.08, 11:41
      jest na pewno jedna taka sytuacja gdzie winy nie bedie a mianowicie gdy w aucie poprzedzajacym nie dzialaja swiatla stopu
      jechalem juz kilka razy za takimi debilami
      nagle auto poprzedzajace zbliza sie nienaturalnie bez oznak tego ze hamuje
      tylko jest jeden problem jak mu sie wjedzie w kufer i slucze lampy to moze byc problem zeby to udowodnic
      a potem wiadomo sądzenie sie przez kilka lat
      • mort_subite Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 11.08.08, 12:54
        Ciekawe, jak zostałaby oceniona sytuacja, w której jadący z przodu
        ma jakieś spięcie w instalacji elektrycznej i permanentnie włączone
        światła stopu. To nie wymysł - jakoś rok temu z małym okładem,
        wracając z Mazur, jechałem kawał drogi za takim właśnie,
        rozświetlonym na czerwono Mercedesem C kombi na szwedzkich blachach.
        Jedyne co można było zrobić, to trzymać znacznie większy dystans,
        żeby zostawić sobie jakieś pole manewru i przy najbliższej okazji
        wyprzedzić delikwenta. Niemniej można sobie wyobrazić sytuację, w
        której dochodzi do wypadku, bo jadący z tyłu, mając przed oczami
        nieprzerwaną feerię czerwieni, nie zauważy w porę, że ten przed nim
        nie tylko intensywnie świeci, ale również gwałtownie hamuje...
      • loyezoo Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 11.08.08, 18:51
        kpt_stopczyk napisał:

        > jest na pewno jedna taka sytuacja gdzie winy nie bedie a
        mianowicie gdy w aucie
        > poprzedzajacym nie dzialaja swiatla stopu......

        Niestety się mylisz.Też wina jadacego z tyłu bo żarówka czy
        bezpiecznik mogły spalić się przed chwilą.Udowodnienie że nie
        działały jest bardzo proste dla rzeczoznawcy.Pzdr.
        • morderator Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 11.08.08, 19:19
          loyezoo napisał:


          > bezpiecznik mogły spalić się przed chwilą.Udowodnienie że nie
          > działały jest bardzo proste dla rzeczoznawcy.Pzdr.

          a to interesujące. w jaki sposób on to zrobi?
          • dewulot1 Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 11.08.08, 21:52
            Udowodnienie że nie
            > działały jest bardzo proste dla rzeczoznawcy.Pzdr.

            Ze bezpieczniki nie dzialaly poznaje sie po tym ze sa przepalone.
            Ze swiatla nie dzialaly poznaje sie po tym ze w stluczonych
            zarowkach dyndaja sie druciki wolframowe. W stluczonej zapalonej
            zarowce takiego drucika nie bedzie bo sie utleni. Jak nie wierzysz
            to wez mlotek i zbij sobie jedno swiatlo niezapalone a drugie jak
            jest zapalone. Kto wie, moze kiedys bedziesz rzeczoznawca?
            • morderator dzięki za oświecenie n/t 12.08.08, 20:57
          • loyezoo Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 12.08.08, 20:10
            morderator napisała:

            a to interesujące. w jaki sposób on to zrobi?

            Mam nadzieję że dewulot1 w miarę prosto ci to wytłumaczył.Za co
            zresztą dziękuje bo mnie wyręczył.Pzdr.

            P/S nie takie rzeczy jest w stanie wykryć rzeczoznawca a akurat to
            jest bardzo proste.
    • emplo Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 11.08.08, 13:17
      > nie mogę zrozumieć dlaczego zakłada się, że ten, kto wjedzie
      > poprzednikowi w kufer, zawsze jest wininen, niezależnie od tego,
      > jaki idiotyzm zrobił wspomniany poprzednik.

      Taki przepis. Pamietam byl kiedys ciekawy artykul o takich sytuacjach na drogach
      innych krajow. We Francji, jesli mnie pamiec nie myli, policjant pyta tego,
      ktory hamowal "co Pan/Pani zrobil/a, zeby uniknac kolizji?" Proste, a zapobiega
      wymuszaniu kasy z ubezpieczenia i celowemu powodowaniu stluczek, zeby sobie auto
      naprawic na cudzy koszt.

      > Jeżeli na typowej polskiej drodze poza terenem zabudowanym jedziemy
      > z legalną prędkością 90 km/h, to na zatrzymanie do zera musimy
      > przeznaczyć co najmniej 35 metrów, a praktycznie, wliczając czas
      > reakcji kierowcy, nawet 50 metrów. Oznacza to, że nigdy nie
      > powinniśmy zbliżać się do poprzedzającego nas auta na odległość
      > mniejszą niż te 50 metrów.

      W Niemczech podobno jest przepis, ktory nakazuje utrzymywanie odleglosci od
      poprzedzajacego pojazdu nie mniejszej niz polowa predkosci a jaka sie poruszasz.
      Ale chyba tylko na autostradach. Niemniej jednak dziala. I jest skrupulatnie
      kontrolowane przez Policje.

      Niezachowywanie bezpiecznej odleglosci od poprzedzajacego pojazdu jest glowna
      przyczyna kolizji/wypadkow/stluczek na polskich drogach. Zwlaszcza w miastach.
      Nie predkosc, nie fatalny stan drog...
      • macgregor-72 Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 11.08.08, 14:13

        > We Francji, jesli mnie pamiec nie myli, policjant pyta tego,
        > ktory hamowal "co Pan/Pani zrobil/a, zeby uniknac kolizji?"
        no jakto co? hamowałem
        • emplo Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 11.08.08, 15:13
          Niezbyt dokladnie sie wyrazilem :-) Pytaja tego, kto jechal jako pierwszy i
          gwaltownie zahamowal. Probuja dociec czy ktos mial powod do ostrego hamowania
          czy po prostu pomylil mu sie gaz z hamulcem.

          Jesli hamowal bez powodu to on dostaje mandat, a nie ten kto najechal.
          • dewulot1 Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 11.08.08, 21:58
            Proste to by bylo jakby policjant pytal pierwszego
            hamujacego "Dlaczego pan hamowal?" Jak policjant sie pyta
            "co Pan/Pani zrobil/a, zeby uniknac kolizji?" to
            odpowiedz "hamowalem" jest jak najbardziej poprawna.
            Trzeba byc podwojnym idiota zeby zahamowac bez powodu a potem
            policjantowi sie do tego przyznac.
      • superknur Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 11.08.08, 23:49

        > Niezachowywanie bezpiecznej odleglosci od poprzedzajacego pojazdu jest glowna
        > przyczyna kolizji/wypadkow/stluczek na polskich drogach. Zwlaszcza w miastach.
        > Nie predkosc, nie fatalny stan drog...

        niestety nie.

        sprawdz statystyki policyjne.
        na pierwszym miejscu jest prędkość 31%, na drugim wymuszanie pierwszenstwa 24%. niezachowanie bezpiecznej odleglosci 5,8 %
    • etom Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 12.08.08, 01:32
      doda-elektroda napisała:

      > Jeżeli na typowej polskiej drodze poza terenem zabudowanym jedziemy
      > z legalną prędkością 90 km/h, to na zatrzymanie do zera musimy
      > przeznaczyć co najmniej 35 metrów, a praktycznie, wliczając czas
      > reakcji kierowcy, nawet 50 metrów. Oznacza to, że nigdy nie
      > powinniśmy zbliżać się do poprzedzającego nas auta na odległość
      > mniejszą niż te 50 metrów.

      Jezeli to poprzedzajace nas auto potrafi wyhamowac na .... 0 metrach, to masz
      racje. :-)
    • polak.bartek Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 13.08.08, 11:45
      Niestety tak już jest. Może moja odpowiedź będzie bardzo krótka (w porównaniu do
      pierwszej) jednak poruszając się w ruchu drogowym ZOBOWIĄZANI jesteśmy do
      utrzymania takiej odległości, aby w razie konieczności zatrzymać się przed
      poprzedzającym nas pojazdem, a nie na nim.
      • dewulot1 Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 13.08.08, 15:38
        polak.bartek napisał:

        > Niestety tak już jest. Może moja odpowiedź będzie bardzo krótka (w
        porównaniu d
        > o
        > pierwszej) jednak poruszając się w ruchu drogowym ZOBOWIĄZANI
        jesteśmy do
        > utrzymania takiej odległości, aby w razie konieczności zatrzymać
        się przed
        > poprzedzającym nas pojazdem, a nie na nim.

        Zupelnie jak idac chodnikiem w miescie. Normalny czlowiek nigdy nie
        wpada na innego pieszego. Tylko doopy bez wyobrazni i poczucia
        dystansu wpadaja na mnie jak stane przed wystawa.
        • sabcia7 Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 14.08.08, 10:18
          Witam. Trzy dni temu miałam wypadek. Stałam autem przed przejściem dla pieszych
          i wjechał mi w tył chłopak na skuterze. Była policja, karetka. Przesłuchujący
          mnie policjant powiedział, że jeśli jesteś trzeźwy, a ktoś wjedzie ci w tył, to
          jest zawsze jego wina. Jadący za tobą pojazd powinien przede wszystkim zachować
          odległość i powinien w każdym momencie być przygotowany na sytuację, że ja mogę
          gwałtownie zahamować. Chłopak zagapił się na koleżanki, nie zauważył,że ja stoję
          i z prędkością 40/h wjechał mi w samochód.
      • pocieszne Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 15.08.08, 01:54
        polak.bartek napisał:

        > poruszając się w ruchu drogowym ZOBOWIĄZANI jesteśmy do
        > utrzymania takiej odległości, aby w razie konieczności zatrzymać się
        > przed poprzedzającym nas pojazdem, a nie na nim.

        qrna, skoro nie na nim a przed nim, to znaczy ze samolotem popychasz po drodze ?
    • charlie_x Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 15.08.08, 10:07
      ..doda masz racje dosc tych bzdur.Nadrzedna
      zasada w ruchu drogowym jest zasada ograniczonego zaufania,a ta w
      konkretnym przypadku na naklada na ciebie jako
      tego 'drugiego'obowiazek BEZPIECZNEJ jazdy.Czyli musisz zakladac
      nawet to ze poprzednik zrobi cos wg. ciebie irracjonalnego na
      drodze.Bo praktycznie jedynie ty mozesz kontrolowac dystans i nie
      dopuscic do najechania.Natomiast ci ktorzy wpychaja sie miedzy
      prawidlowo jadace w kolumnie auta powinni lapac od drogowki punkty
      za niebezpieczne zajechanie drogi.Innego cywilizowanego sposobu na
      bezpieczny ruch drogowy..nie ma.
      • zgryzliwy1 Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 17.08.08, 00:55
        charlie_x napisał:

        > Nadrzedna
        > zasada w ruchu drogowym jest zasada ograniczonego zaufania,a ta w
        > konkretnym przypadku na naklada na ciebie jako
        > tego 'drugiego'obowiazek BEZPIECZNEJ jazdy

        uprzejmnie prosze o wskazanie w PoRD tej zasady ( skoro jest az tak "nadrzedna"
        to musi tam byc umieszczona) albo po prostu przestac p.i.e.rd.o.l.ic glodne
        kawalki i wzisc sie do czytania przepisow
        • dewulot1 Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 17.08.08, 04:44
          Poniewaz znasz sie na przepisach(Ord)to mialbym pytanie w zwiazku z
          jednym z poprzednich postow. Ktos cytowal Policjanta "Jezeli jestes
          trzezwy i na ciebie inny kierowca najechal to wina jest jego"
          cytowalem z pamieci. Nurtuje mnie pytanie czyja jest wina jak jestem
          nietrzezwy, stoje na czerwonym, i wjechal mi w "dupe" jakis pacan
          trzezwy jak swinia. Czy wina jest moja czy jego?
          • zgryzliwy1 Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 18.08.08, 00:36
            dewulot1 napisał:

            > Nurtuje mnie pytanie czyja jest wina jak jestem
            > nietrzezwy, stoje na czerwonym, i wjechal mi w "dupe" jakis pacan
            > trzezwy jak swinia. Czy wina jest moja czy jego?

            chociaz uwazam ze to pytanie z serii najglupszych jakie slyszalem, to chetnie
            odpowiem, ale najpierw sprecyzuj - czego konkretnie ta wina ma dotyczyc
            • dewulot1 Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 18.08.08, 01:13
              - czego konkretnie ta wina ma dotyczyc

              Dokladnie tego o czym mowil Policjant.

              > chociaz uwazam ze to pytanie z serii najglupszych jakie slyszalem

              Myslisz ze mam ladny glos? Radiowy czy telewizyjny?
              • zgryzliwy1 habudzik bis 18.08.08, 02:27
                dewulot1 napisał:

                > > - czego konkretnie ta wina ma dotyczyc

                > Dokladnie tego o czym mowil Policjant.

                znam takich "rozdrabniaczy temtu" jak ty, dlatego chcialem sprecyzowania czego
                ta wina ma dotyczyc
                ale OK
                winnym najechania auta stojacego na swiatlach (z pijanym kierowca w srodku, czy
                tez z trzezwym - ch... jedno)) jest ten, ktory w niego wjechal
                nie wiem co tu jest do rozpatrywania, wiec uwazam to pytanie za bezdennie glupie

                > > chociaz uwazam ze to pytanie z serii najglupszych jakie slyszalem

                > Myslisz ze mam ladny glos? Radiowy czy telewizyjny?

                he he, to potwierdza tylko, ze jestes "rozdrabniaczem"
                to ci ktorzy niepewnosc pokrywaja niekontrolowanym slowotokiem - a wg ciebie,
                poprawnie powinno byc.... "pismotokiem" ?
        • bwv1004 Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 18.08.08, 04:41
          zgryzliwy1 napisał:


          > uprzejmnie prosze o wskazanie w PoRD tej zasady ( skoro jest az
          tak "nadrzedna"
          > to musi tam byc umieszczona)


          Zasadą ograniczonego zaufania nazywa się następujący przepis.
          Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają
          prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów
          ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość
          odmiennego ich zachowania
          • zgryzliwy1 Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 18.08.08, 20:49
            bwv1004 napisał:

            > Zasadą ograniczonego zaufania nazywa się następujący przepis.
            > Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają
            > prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów
            > ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość
            > odmiennego ich zachowania

            nie blaznij sie, nie rozumiesz znaczenia slowa "zaufanie"
            akurat w tym przytoczonym przepisie jest mowa o czyms zupelnie odwrotnym - o
            zaufaniu do znajomosci przepisoww i stosowania sie do nich przez innych kierowcow

            szukaj dalej
            • bwv1004 Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 18.08.08, 21:22
              zgryzliwy1 napisał:

              > bwv1004 napisał:
              >
              > > Zasadą ograniczonego zaufania nazywa się następujący przepis.
              > > Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze
              mają
              > > prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają
              przepisów
              > > ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość
              > > odmiennego ich zachowania
              >
              > nie blaznij sie, nie rozumiesz znaczenia slowa "zaufanie"
              > akurat w tym przytoczonym przepisie jest mowa o czyms zupelnie
              odwrotnym - o
              > zaufaniu do znajomosci przepisoww i stosowania sie do nich przez
              innych kierowc
              > ow


              Najwyrazniej to ty masz kłopoty z rozumieniem słowa pisanego: w
              przepisie jest mowa o tym, że masz prawo mieć zaufanie do znajomości
              i stosowania przepisów przez innych kierowców, że możesz od nich
              tego oczekiwać - ale że to prawo jest ograniczone, że przestaje
              obowiązywac gdy z innych okoliczności wynika, że dany kierowca leje
              na przepisy. To się nazywa zasadą ograniczonego zaufania. Nie
              odnoszę się to do sensowności przytoczenia tej zasady przez
              charlie_x, tylko do samego istnienia jej w PoRD.
              • zgryzliwy1 Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 19.08.08, 00:06
                bwv1004 napisał:

                > przepisie jest mowa o tym, że masz prawo mieć zaufanie do znajomości
                > i stosowania przepisów przez innych kierowców, że możesz od nich
                > tego oczekiwać - ale że to prawo jest ograniczone, że przestaje
                > obowiązywac gdy z innych okoliczności wynika, że dany kierowca leje
                > na przepisy. To się nazywa zasadą ograniczonego zaufania.

                g... prawda, to tylko wyjatek - "chyba ze okolicznosci...." - od opisanej zasady
                a charlie_x pisal ze "zasada ograniczonego zaufania" to nadrzedna zasada w PoRD

                na swoj uzytek mozecie sobie to nazywac jak chcecie, nie ma takiej zasady w PoRD

                o ograniczonym zaufaniu w ruchu drogowym bylo w starych przepisach, ale to ze
                sie przepisy zmienily i sa inne niz kiedys, kazdy kierowca powienien wiedziec
                • bwv1004 Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 19.08.08, 01:15
                  zgryzliwy1 napisał:

                  > g... prawda, to tylko wyjatek - "chyba ze okolicznosci...." - od
                  opisanej zasa
                  > dy

                  No właśnie, czyli masz zasadę prawa zaufania, które bywa
                  ograniczonae. Nazwij to wyjątkiem jak chesz, nic to nie zmienia. Tyz
                  prawda nie łajno prawda.

                  A co charlie_x uważa za nadrzędne to już jego problem.
        • bzyku_bzyku Re: "za dupę się płaci" - może dość już tej bzdur 19.08.08, 00:42
          zgryzliwy1 napisał:

          > uprzejmnie prosze o wskazanie w PoRD tej zasady ( skoro jest az tak "nadrzedna"
          > to musi tam byc umieszczona) albo po prostu przestac p.i.e.rd.o.l.ic glodne
          > kawalki i wzisc sie do czytania przepisow

          Co prawda, to prawda :-)
          Kiedyś była taka zasada wpisana w KD, ale w PoRD jej nie ma. Zastapiona została
          zasadą o szczególnej ostrożnosci.

          Art.2
          22) szczególna ostrożność - ostrożność polegającą na zwiększeniu uwagi i
          dostosowaniu zachowania uczestnika ruchu do warunków i sytuacji zmieniających
          się na drodze, w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie;
    • takietam1 ja wygralem 19.08.08, 01:16
      Ja mialem taka sytuacje, ze jakis buc zahamowal mi przed maska na samym srodku
      skrzyzowania i rozbilem auto. Wezwalem policje, wlepili mi mandat, a ja
      odmowilem przyjecia i poszedlem do sadu i sprawe wygralem. Okazuje sie, ze jest
      na to jakis przepis. W KD jest paragraf, ze trzeba trzymac odstep ale jest tez,
      ze nie wolno hamujac stwarzac zagrozenia itp. I z tego punktu facet zostal winny
      wypadku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka