szczurek3
04.09.09, 09:38
Witam wszystkich na wstępie jako nowy.
Po powrocie z wakacji dostałem pocztą 3 mandaty od Straży Gminnych, capnęli
mnie jadącego 73/74 na terenie zabudowanym, jak jechałem nad morze. Zapłacę,
ok. Boję się tylko, że za 2 tygodnie przyjdzie następnych 3, kiedy wracałem.
Mandaty są Kęsowo, Biały Bór, Rzeczenica. Uważajcie!
Już nigdy więcej takiej traumy mieć nie chcę. Zmienię styl jazdy, będę jechał
60, nawet jak za mną ktoś będzie dostawał wścieku dupy. Trudno. Przez lata
jeździłem te 70 parę, tak się przyzwyczaiłem, ale po tej akcji muszę to zmienić.
Ale z innej beczki: Z czasem te kontrole będą coraz ostrzejsze, będzie coraz
więcej fotoradarów, dążenie do modelu szwedzkiego itp. Tylko - w takim razie -
po co ludziom na tych polskich drogach dobre wózki? Kurdę, jakbym pojechał
swoim drugim - bardziej mułowatym samochodem, to bym nie zebrał ani punktu.
Wiecie jak się ma do zrobienia 500 km, jak się jedzie 50 km/h w dobrym wózku?
Normalnie tak jakby człowiek stał w miejscu ze zgaszonym silnikiem. Na co mi
dobre auto? Oczywiście mogę kupić CB, folie na tablice rejestracyjne i inne
cuda i być gość nietykalny. Ale wolałem raz na rok zapłacić i słuchać dobrej
muzy niż słuchać tych bluzgów. A teraz postanawiam zwolnić. Będę jeździł ok.
60 na zabudowanym, bolesne, ale chyba innego wyjścia nie ma.
Pozdrawiam