Dodaj do ulubionych

Różne zarobki w różnych cześci Polski

15.02.10, 13:22
Weżmy np Katowice Warszawa,Gdańsk,Chełm i Zielona góra.jest ktoś tu
z tych miast-na pewno się ktoś znajdzie.I weżmy np zarobek kogoś z
tym samym zawodem o np bankowiec.Zarobki na pewno sie rożnią i to
nawt o 3 tys.A życie no tez są te same sklepy tzn supermarkety.Cena
mieszkan tu też jest różnica na pewno.Ale zauwązcie sa wiele takich
wspólnych cen np opłaty za energie za gaz w całej polsce taka
sama,albo chociażby wczasy.Dla kogoś z Warszawy wczasy za 8 tys np
do Chorwacji to pestka bo tyle wynosi jego dochód co m-c bo takie są
tam zarobki natomiast, dla kogos z Katowic to 3 wypłaty bo tu takich
zarobków nie ma.Usługi jedynie sa tańsze w tańszych miastach a
droższe w droższych.Gdyby były takie same koszty i takie same
zarobki w całej Polsce to wtedy nie byłoby takiej różnicy że któs
może tylko 100 zl oszczedzac a inny 1000 wykonuja ten sam zawód
żyjac tak samo ,tylko że w rożnych miastach.
Obserwuj wątek
    • agattka_84 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 15.02.10, 13:45

      Podany przez Ciebie przykład bankowca jest raczej nietrafiony. Bo
      kto to jest bankowiec? Pani z okienka w oddziale, czy dyrektor
      departamentu? Różnice w zarobkach pań z okienka pomiędzy Warszawą
      czy Chełmem nie są wcale jakieś zastraszające, natomiast taki
      dyrektor z centrali w Warszawie czy Krakowie nie będzie miał swojego
      odpowiednika w mniejszym mieście.

      > Gdyby były takie same koszty i takie same
      > zarobki w całej Polsce to wtedy nie byłoby takiej różnicy że któs
      > może tylko 100 zl oszczedzac a inny 1000 wykonuja ten sam zawód
      > żyjac tak samo ,tylko że w rożnych miastach.

      Gdyby było tak jak mówisz, mielibyśmy większą mobilność
      społeczeństwa.

      A to, że ludzie w Warszawie czy Krakowie średnio zarabiają więcej,
      wynika m.in. z tego, że w tych miastach są zlokalizowane oddziały
      wielu zagranicznych firm.

      I jednak nie bagatelizowałabym kosztu mieszkań - m2 mieszkania w
      przyzwoitej lokalizacji w Warszawie to min. 8.000 zł.
      • korniz Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 15.02.10, 13:57
        koszty mieszkań są różne u nas tańsze bo u nas to przewaga mieszkań
        z wielkiej płyty budowane za komuny jeszcze ale kto by chciał z W-wy
        mieszkać w takich blokach .Chyba nikt nawet za pól ceny hihi.
        powiem Ci ze maz pracował w zagranicznej firmie na sląsku zarabiał 3
        razy mniej niz w polskiej firmie zajmującej się tym samym kolo w-
        wy.Znam przypadek nawet z rodziny.Nauczycielka z W-wy mają okazje
        kupić na sląsku mieszkanie nowo wybudowane.Ale ona tu nie pójdzie bo
        w życiu na sląsku tyle nie zarobi co w W-wie.
        • mazel_tov Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 15.02.10, 14:10
          Korniz, zapętlasz się w tym nieszczęsciu.

          Po pierwsze, porównujesz płace w 2 różnych firmach, zapewne stosunek zarobków
          netto do brutto. Po drugie - wybrałaś pewnie najjaskrawszy przykład, a nie
          wyciągnęłas średniej. Po trzecie - może mąż nie jest az takim specjalistą?

          Po czwarte - nie da się zaprzeczyć, że w dużych miastach zarabia się lepiej, ale
          też nie można powiedzieć, że tutaj ludziom jest łatwiej.
          • korniz Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 15.02.10, 14:21
            W każdym bądż razie pracując koło W-wy miałby 3 razy więcej za tą
            sama pracę na tym samym stanowisku.Przeniesc sie i zaczynac od zera -
            narazie dziekuje hihi
            Wiesz ja tam nie narzekam.Tylko jak sie temu człowiek przyjrzy to
            sie ma tego dosc.
            • martialis Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 15.02.10, 14:31
              Więc nie chcesz 3 x więcej, po prostu wypominasz to komuś, kto np.
              coś poświęcił i przeniósł się, by lepiej zarabiać.
              Najlepiej siedzieć i narzekać, że inni maja lepiej.
            • agattka_84 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 15.02.10, 14:33

              > W każdym bądż razie pracując koło W-wy miałby 3 razy więcej za tą
              > sama pracę na tym samym stanowisku

              A w jakiej branży to jest praca? I czy aby na pewno taki sam zakres
              obowiązków? Mimo wszystko trudno uwierzyć w taką dysproporcję.

              > Wiesz ja tam nie narzekam.Tylko jak sie temu człowiek przyjrzy to
              > sie ma tego dosc.

              A bierzesz pod uwagę to, że te dobre zarobki nie są za darmo?
              Pomijając koszty mieszkań, opiekunek do dziecka, dojazdów, weź
              jeszcze pod uwagę godziny pracy na wyższych stanowiskach. Mój mąż
              zarabia b.dobrze, ale pracuje po 12-13 h dziennie. sad
            • falllen_angel Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 15.02.10, 18:03
              korniz napisała:

              > W każdym bądż razie pracując koło W-wy miałby 3 razy więcej za tą
              > sama pracę na tym samym stanowisku.Przeniesc sie i zaczynac od zera -
              > narazie dziekuje hihi

              Czekasz aż firma płacąca 3x przeniesie się do Twojego męża? Obawiam się, że może
              to chwilę potrwać....

              > Wiesz ja tam nie narzekam.Tylko jak sie temu człowiek przyjrzy to
              > sie ma tego dosc.

              Czego ma dość człowiek? Że siedzi na dupie i nie chce mu się nic zrobić żeby
              zmienić swój los?

              W.
            • gggaaaddd Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 16.02.10, 19:22
              Sama przyznajesz, że przenieść się jest ciężko chociaż czasami warto
              dać sobie szansę, bo podejrzewam, że szybko pensje w malych
              miejscowościach nie wzrosną.
            • miska_malcova Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 16.02.10, 22:20
              korniz napisała:

              > W każdym bądż razie pracując koło W-wy miałby 3 razy więcej za tą
              > sama pracę na tym samym stanowisku.Przeniesc sie i zaczynac od zera -
              > narazie dziekuje hihi

              i tu wiadomo o co Ci chodzi, chciałoby sie zarabiać tyle ile w Wawie, ale bez
              wyrzeczeń. Kobieto: albo mieszkacie, gdzie mieszkacie i przyjmujecie wszystko z
              dobrodziejstwem inwentarza, albo szukacie lepiej płatnej pracy
              > Wiesz ja tam nie narzekam.

              mam inne spostrzeżenia

              Tylko jak sie temu człowiek przyjrzy to
              > sie ma tego dosc.

              czemu przyjrzy? Czemu masz dość?

              korniz, życie polega na dokonywaniu wyborów. Ja pracowałam 9 lat w korporacji.
              Zarabiałam dużo, ale pracowałam ponad siły. teraz pracuję w budżetówce. Zarabiam
              w stosunku do tamtych zarobków mało, ale jestem zadowolona, bo mam inne poza
              finansowe profity. Nie narzekam, bo jak zacznę, to powinnam coś zmienić
        • miska_malcova Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 16.02.10, 22:15
          korniz napisała:

          > koszty mieszkań są różne u nas tańsze bo u nas to przewaga mieszkań
          > z wielkiej płyty budowane za komuny jeszcze ale kto by chciał z W-wy
          > mieszkać w takich blokach .Chyba nikt nawet za pól ceny hihi.

          Chyba przesadzasz, albo wydaje Ci się, że Warszawiacy to tylko bogaci, zepsuci
          ludzie. Ja mieszkam w Krakowie w bloku z wielkiej płyty, mam tez w wielkiej
          płycie kawalerkę i sobie chwalę.
    • izzunia Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 15.02.10, 13:49
      żeby nie było tak różowo - średnie zarobki w wawie to ok 4500 brutto, co
      oznacza, ze grubo ponad 50% zarabiających w warszawie zarabia zdecydowanie mniej
      niż ta średnia. 8 tys to juz bardzo dobre zarobki w wawie, i wbrew pozorom dość
      rzadkie.
      Co więcej, jeśli policzysz ceny usług w Wawie i poza nią, to byś się zdziwił -
      magiel -> ok 60pln za kosz, gdzie kilka kilometrów pod wawa, bedzie to 30-40 pln
      za podobny koszt, itd, opiekunka w waie 1500 min, na ślasku jak bedzie to
      1000pln, to podobno super placa (ze slow znajomych mieszkajacych na slasku).
      • korniz Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 15.02.10, 13:58
        U nas średnie zarobki na południu ok 2500 brutto
        • joankb Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 15.02.10, 21:04
          NIE.
          Porównujesz jabłka z gruszkami. Oficjalnie - średnia w woj. mazowieckim ok.
          4300, średnia w woj. śląskim - ok. 3.300 (brutto). I tak samo w Warszawie, jak i
          na Śląsku tę średnią niektóre grupy zawyżają.
          Tylko w Warszawie to często prezesi, wyżsi urzędnicy, na Śląsku tyle zarabia
          sporo robotników i specjalistów.
          Mediana śląska jest bliższa średniej niż warszawska.
    • mazel_tov Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 15.02.10, 14:06

      Mam propozycję dla wszysytkich poszkodowanych życiowo mieszkanców miast polski
      kategorii B, znajdźcie pracę w stolicy. nie obnizajcie przy tym średniej płac
      godząc się na minimum, wynajmujcie kawalerki za minimum 1,5 tysiąca, parkujcie w
      godzinach szczytu za 4zł/h i piszcie laurki do rodziny, jak to wam miód i mleko
      cieknie między palcami
      • korniz Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 15.02.10, 14:12
        haha tak najprościej,Pamiętacie czasy kiedy to na slask przyjeżdzało
        masę ludzi do kopalń a teraz co chwile slysze że ze slaska uciekają
        do stolicy.Za chwilę bedzie za mała ta Warszawa hihi.
        Niestety teraz pracownik ma siedziec i robic za tyle ile mu dają a
        jak nie to won bo mamy stu innych .
        • agattka_84 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 15.02.10, 14:36
          korniz napisała:

          > Niestety teraz pracownik ma siedziec i robic za tyle ile mu dają a
          > jak nie to won bo mamy stu innych .

          To się nazywa rynek. wink
          • beatrycja.30 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 15.02.10, 15:34
            Trochę racji masz.
            Mieszkam w dużym mieście, od paru lat w domu na obrzeżach miasta, na wsi w zasadzie.
            Zarobki jak na duże miasto mam średnie, mąż też, ale razem mamy około 8 tysięcy,
            czasami 9 tysięcy, więc źle nie jest, choć znam takich co mają 3 razy tyle. Ceny
            są wysokie, nie wszystkiego oczywiście, ale na przykład ceny
            nieruchomości
            . Mój dom (nie jest duży) kosztował 750 000 z całym
            wykończeniem (pod Warszawą pewnie jest o wiele drożej), ale z tego co słyszę w
            małym miasteczku taki dom kosztowałby 350 000. W związku z tym, co prawda
            zarabiam więcej, ale spłacam tez więcej (nie mam kredytu na całość oczywiście)
            • incredibilmente Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 15.02.10, 15:40
              Beatrycja,

              ceny działek są oczywiście różne w różnych regionach kraju, ale już materiałów i usług budowlanych - nie, ceny są naprawdę porównywalne!

              Taki sam dom wybudowany z okolicach dużego miasta w centrum kraju, a na wsi gdzieś w Małopolsce, będzie kosztował podobnie, jedynie wartość działki będzie diametralnie różna...

              • agattka_84 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 15.02.10, 15:49

                > ceny działek są oczywiście różne w różnych regionach kraju, ale
                już materiałów
                > i usług budowlanych - nie, ceny są naprawdę porównywalne!

                Co do materiałów budowlanych - zgoda. Ale ceny usług budowlanych
                (zresztą jak i każdych innych) są wyższe w dużych miastach niż np.
                na Podkarpaciu.
                • naturella Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 15.02.10, 16:50
                  Na pewno w Warszawie pensje są statystycznie wyższe. Ale tak, jak
                  któraś z Was pisała - znacznie wyższe są też koszty uzyskania tej
                  pensji.

                  Ja po studiach wyniosłam się z Poznania do Warszawy. Nawet nie dla
                  pensji, bardziej dla usamodzielnienia się. Poza tym przez całe
                  studia pracowałam w zawodzie i chciałam trochę odskoku w inną nieco
                  branżę, a ta w Poznaniu była słaba bardzo. No i dobra, mam pewnie
                  nieco wyższą pensję. Ale tak: kredyt na mieszkanie (a w Poznaniu
                  mogłabym mieszkać z rodzicami, korzystać z tego, co wybudowali itp),
                  opiekunka (w Poznaniu rodzina, znajomi, na pewno byłoby taniej),
                  koszty dojazdów do pracy samochodem znacznie wyższe, a autobusem o
                  wiele dłuższe. Ceny usług - fruzjer, pralnia, szewc, krawiec - o
                  wiele wyższe. I tak gdyby zsumować to wszystko, to pewnie w Poznaniu
                  finansowo byłoby mi lepiejsmile Już jakiś czas myślimy o przeniesieniu
                  się, ale praca nas stopuje - trzeba by zaczynać od zera. Poza tym
                  lubię Warszawęsmile
                  • only_marcopol Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 15.02.10, 21:51
                    mieszkam w małym miasteczku na śląsku zawsze myślałam tak jak co poniektórzy ze
                    w mojej mieścinie to się guzik zarabia a w Warszawie to jest coś - ale teraz juz
                    wiem ze i tu można znaleźć w miare płatną pracę i zyć tak samo a może nawet
                    lepiej niz w Warszawie - tylko nie wolno się poddawać i spocząć na laurach
                    • ula27121 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 16.02.10, 09:22
                      only_marcopol napisała:

                      teraz ju
                      > z
                      > wiem ze i tu można znaleźć w miare płatną pracę i zyć tak samo a może nawet
                      > lepiej niz w Warszawie - tylko nie wolno się poddawać i spocząć na laurach

                      Dokładnie, mam takie samo doświadczenie.Nie tylko jeśli chodzi o pracę u kogoś
                      ale też jeśli mówimy o własnej działalności. Mamy znajomych w Warszawie, którzy
                      w tym samym czasie otwierali taką samą działalność jak my. Wydawało nam się, że
                      oni są w rewelacyjnej sytuacji bo w Warszawie dużo klientów. Okazało się, że oni
                      w Warszawie są jednymi z wielu, muszą przebić się przez konkurencję. My w naszej
                      okolicy jesteśmy jednymi z nielicznych. Oni mają droższe usługi ale wyższy
                      czynsz ....wychodzimy na tym bardzo podobnie.
                      • tin_t Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 16.02.10, 09:59
                        dokładnie tak.
                        na śląsku MOŻNA sporo zarobić. konkurencja mała (większość specjalistów
                        wyemigrowała do krakowa/warszawy), rynek ogromny (4,5 miliona w całym
                        województwie - połowa tego, co w warszawie), w swoim zawodzie zarabiam sporo
                        więcej niż na przykład w krakowie, ceny niższe, więc można sporo zaoszczędzić na
                        sporo tańszych czynszach, kosztach utrzymania itd. moja gmina na przykład
                        pokrywa dziecku 100% stałej opłaty przedszkolnej.
                        msp.money.pl/wiadomosci/zarzadzanie/artykul/najlepiej;placa;na;slasku;i;mazowszu,152,0,334488.html
    • rejkum Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 16.02.10, 10:12
      Mąż dwa lata temu dostał propozycję ze stolicy (branża IT) z
      propozycją pięciocyfrową. Było wielkie łał, bo w naszym mieście
      zarabiał połowę tego, przeprowadzka była już zaplanowana.
      Obliczyliśmy koszty życia w stolicy i wyszło nam, że będzie to 1000
      więcej niż w naszym mieście - różnica wynikała głównie z kosztów
      opieki dla dziecka - tu przedszkole, tam opiekunka (teraz mamy dwoje,
      więc razy dwa trzebaby to policzyć). Bardzo tę Warszawę wtedy
      wychwalaliśmy, no bo taka różnica w zarobkach itp., aż mąż poszedł do
      swoich szefów i oznajmił, że ma taką propozycję ze stolicy i za kilka
      mcy wyjeżdża. No i okazało się, że kontrpropozycja nas uchroniła
      przed Warszawą, na szczęście smile
      Ale te obliczenia dot. kosztów życia mieliśmy dość dokładne, bo
      wiedzieliśmy gdzie chcemy mieszkać, dzwoniliśmy do znajomych,
      wypytywaliśmy o ceny mieszkań, opiekunek, jedzenia itp.
    • figrut Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 16.02.10, 12:34
      Aż mnie korci aby tym pokrzywdzonym, co to muszą w Warszawie mieszkać wyciągnąć
      wątek o kosztach życia w wielkim mieście i małej miejscowości tongue_out Zasada jest
      taka na forum, że jak ktoś mówi " w Warszawie jest drogo i ciężko się żyje" to
      warszawiacy piszą "drogo ? wszędzie promocje na których śmiesznie tanio się
      kupuje, dużo tanich marketów, łatwy dostęp, tania jazda komunikacją miejską
      (jeden bilet na całą dobę na wszystko), wynajem mieszkań drogi ale w porównaniu
      z zarobkami tak drogo nie wychodzi" i wiele innych superlatyw typu łatwo o
      pracę, duże zarobki itp. - wystarczy pogrzebać na forum. Jak ktoś w końcu pisze,
      że w Warszawie żyje się lepiej bo ...... i wysuwa tu argumenty które wymieniłam
      wyżej, natychmiast dochodzi do kontrataku - płatne miejsca parkingowe, wysokie
      ceny mieszkań itd. - to w końcu jak się żyje w Warszawie - drogo, tanio, lepiej
      niż w innych miastach, gorzej ?
      Czytam to forum od dłuższego czasu (nie tylko to forum) i widzę, że dla
      większości kwota za którą my sobie na prowincji nie najgorzej żyjemy UWAGA -
      posiadając dwa samochody i oczywiście opłacając je - czyli około 3000 zł.
      miesięcznie na cztery osoby w tej chwili byłaby wyśmiana jako ta, która NIE MOŻE
      wystarczyć na życie, bo nie da się za to wyżyć tongue_out Zastanówcie się w końcu gdzie
      żyje się lepiej, bo ogłupieć można od sprzecznych informacji. Skoro 6000 zł. to
      pensja bardziej dla wybrańców w Warszawie, to dlaczego kwota 3000 zł. na cztery
      osoby dla WIĘKSZOŚCI jest jałmużną ?
      • agattka_84 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 16.02.10, 12:55

        Zarówno mieszkanie w małym mieście, jak i dużym wiąże się z
        określonymi korzyściami i kosztami - tego chyba nikt nie neguje. Pod
        pewnymi względami lepsze jest życie w Warszawie, pod innymi w małym
        mieście. Ani Warszawa, ani małe miasto to nie są krainy mlekiem i
        miodem płynące, gdzie wszystko jest lekkie, łatwe i przyjemne.
      • naturella Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 16.02.10, 13:03
        dlaczego kwota 3000 zł. na cztery osoby dla WIĘKSZOŚCI jest
        jałmużną ?


        Dlatego, że w Warszawie średnia cena metra mieszkania to 7-8 tys zł.
        Dlatego, że przy tych cenach za metr mieszkania rata kredytu za
        mieszkanie to najczęściej 1500 zł i wielokrotność.

        Dlatego, że niania w Warszawie to koszt ok. 1500-2000 zł. I dlatego,
        że prywatne przedszkole w Warszawie to koszt 1000-1600 zł, a do
        państwowego przedszkola trudno się dostać (w mojej dzielnicy, dla
        przykładu na jedno miejsce przypada pięcioro dzieci). I pewnie
        jeszcze z wielu powodów.
        • agattka_84 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 16.02.10, 13:23

          > Dlatego, że przy tych cenach za metr mieszkania rata kredytu za
          > mieszkanie to najczęściej 1500 zł i wielokrotność.

          1500 zł to przy kredycie ok. 300 tys, czyli kawalerka.
        • figrut Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 16.02.10, 13:35
          Naturella, a czy Tobie się wydaje, że na prowincji wszyscy mają własne
          mieszkania i kredytów nie płacą (albo za wynajem) ? Główne duże koszty życia w
          Warszawie to ceny mieszkań, ale porównajmy - normalny zarobek w moim miasteczku
          to 1500 zł. na rękę - to taka norma. Praca za 2400 - 3000zł. na rękę, to akord w
          największej hurtowni pewnej sieci sklepów przy czym to 3000zł.nie jest przy 8
          godzinnym systemie pracy, a przy 12/12 . Dwa razy 3000 zł. czyli dwóch dorosłych
          z super pensją, to już niemal krezusi (6000 zł. w Warszawie zarobione przez dwie
          osoby to rewelacyjna wypłata ?) Wynajem jednego piętra w domku jednorodzinnym
          lub w kamienicy (zwykle 2 pokoje z kuchnią ani małe, ani duże) to od nowego roku
          400-500 zł. miesięcznie (bez opłat oczywiście). Wynajem kawalerki w Warszawie w
          dobrym punkcie (blok), to około 1400 zł. (bez opłat), a dwupokojowego mieszkania
          1800 - 2200 (ceny z lata gdy szukałam lokum dla córki), ale podobno na
          większości innych wydatków warszawiacy są do przodu. Po za tym zauważyłam, że
          3000 zł. to jałmużna również dla tych, którzy posiadają własne lokum (spadkowe,
          kupione przez rodziców) czyli jak i na prowincji. Warszawiacy wydają więcej na
          mieszkania, ale z tego co czytam, zaoszczędzają na podstawowych zakupach (te
          słynne, masowe promocje).
          • naturella Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 16.02.10, 17:26
            Wiesz, wydaje mi się, że wybiórczo się traktuje pewne sprawy.
            Porównujesz pensje - u Was 1500, u nas 6 tys. To nie tak. W
            Warszawie też bywają pensje 1500 zł dla osób po studiach, z
            doświadczeniem. W firmie mojego męża asystentka zarabia 1500 zł. Ja
            sama pracowałam za 1100 zł w samorządzie kilka lat temu. A potem w
            korporacji, zaczynałam od 1400 zł na rękę. A jednocześnie jakoś te
            kawalerki nie chciały stanieć, i płaciłam 1000 zł za wynajem... A
            nie 400 zł za piętro domku. Wg mnie, wielką bzdurą jest to, że w
            Warszawie TO SIĘ ZARABIA. Niektórzy zarabiają, i owszem. Ja zarabiam
            niecałe 3 tys. Pracuję w administracji państwowej, mam duże
            doświadczenie zawodowe, z wykształceniem wszystko ok - ale w
            urzędach tak się mniej więcej zarabia niestety, bywa nawet, że
            znacznie mniej.

            Na co starczyłoby mi te niecałe 3 tys., gdybym była sama, albo gdyby
            mąż nie pracował? Napiszę Ci. Na ratę kredytu (750 zł), na czynsz
            (500 zł), nianię (1500 zł) i kartę miejską (80 zł). Nie starczyłoby
            na opłaty, na jedzenie, na przedszkole dla synka.

            Nie twierdzę, że poza Warszawą wszyscy mają mieszkania bez kredytów.
            Ale zwróć uwagę, że jak ktoś przenosi się do Wawy "za pracą" to tego
            mieszkania nie ma, po prostu, i albo wynajmuje, albo kupuje na
            kredyt. W rodzinnym mieście ludzie jednak mogą skorzystać z
            uprzejmości rodziców, z budowanych przez dziadków domów
            wielopokoleniowych, rodzinnej ziemi, żeby się wybudować itp.
            • gggaaaddd Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 16.02.10, 19:13
              Witam
              Każdy z Was ma swoje rację. Na tzw. prowincji ciężko o dobrą pracę
              (wiem, bo szukałam bez rezultatu). W Warszawie natomiast szybciej
              można znaleźć pracę niż w innych rejonach, ale niekoniecznie zarabia
              się kokosy.
              Z moich obserwacji wynika jednak, że lepiej spróbować w stolicy niż
              w nieskończoność szukać szczęścia w innym mieście.
              Stolica w niektórych sferach życia jest droga, ale mało, w którym
              miejscu w Polsce można zrazygnować z pracy i w miarę szybko znaleźć
              nową.
              Jest jeszcze jeden aspekt jeżeli ktoś prowadzi własną działalność
              czy jest w stanie dobrze zarabiać w małym miasteczku to jest to
              sytuacja idealna (cisza, spokój, tańsze usługi czy mieszkania).
            • reni_78 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 17.02.10, 10:48
              Koleżanka powróciła do Rodzinnego Miasta po kilku latach spędzonych
              w Warszawie. Jest wytrawną Kadrową. Taką z prawdziwego zdarzenia - z
              wykształcenia, z doświadczenia, z zamiłowania.
              Przed powrotem zawiadamiała kogo się da, że wraca i potrzebuje na
              start jakiejkolwiek pracy, niekoniecznie w zawodzie.
              Znalazła taką w zawodzie za 1200netto. Poruszyłam z nią ten temat,
              że chyba trudno tak przestawić się z warszawskich pensji.
              I bardzo mnie zadziwiła jej odpowiedź. W Wawie zachrzan po 10godz
              dziennie za 1500netto, co starczało jej wyłącznie na rachunki. W
              Rodzinnym Mieście 1200netto, spokojna praca po 8godz, starcza jej na
              rachunki, dojazdy do i z pracy, 200zł co mc idzie na oszczędności.
              Pensja jej Męża nie zmieniła się /oddział tej samej firmy/ i też
              pewną jej część przeznaczyli na oszczędności.

              Mój Brat natomiast często mówi, że nie rozumie, dlaczego wszyscy
              uważają, że życie w Wawie jest drogie, jeśli we wszystkich marketach
              typu Biedronka, Kaufland, Real, Champion... ceny te same jak w
              innych miastach. Jak wyjechał na studia to jeszcze nie wrócił... i
              chyba przepadł już na stałe...


              Osobiście miałam dość sporą styczność z ofertami pracy Biur/Agencji
              Zatrudnienia. Bardzo mnie zadziwiło, że stawka godzinowa dla Wawy
              była najczęściej wyższa o 1zł brutto od stawki obowiązującej na cały
              kraj.


              Myślę, że średnie i inne mediany dla mazowieckiego zawsze będą
              najwyższe, bo sama Wiejska, dyplomacja, struktury i ich
              oporządzanie, bardzo porządnie je zawyża. Gdzieś czytałam /nie
              jestem teraz w stanie znaleść i się powołać na konkretne źródło/, że
              większość ludzi zarabia tam miesięcznie więcej niż zwykły człowiek
              przez rok nawet po średniej. Gdyby przenieść cały ten cyrk, siedziby
              korporacji polskich i międzynarodowych, siedziby telewizji
              publicznych i prywatnych do innych miast, to i statystyki poszłyby
              bardzo mocno w dół...

              pozdrawiam
              • babeth Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 17.02.10, 15:23
                To może porównajmy w zestawieniu średnia pensja netto + średni koszt m2
                mieszkania na rynku wtórnym. U nas (Polska pd, poniżej 50 tyś. mieszkańców) jest
                tak: pensja 1200 do 1500 zł netto uchodzi za dobrą dla ludzi z wyższym
                wykształceniem, metr kwadratowy mieszkania z rynku wtórnego to ok. 3000 zł. Z
                badań wynika, że w Warszawie metr kwadratowy mieszkania na rynku wtórnym wynosi
                ok. 9600 zł. Zatem jeżeli założyć że jest proporcjonalnie dobra pensja dla ludzi
                z wyższym wykształceniem w Warszawie to 4800 zł netto. Jak to wygląda faktycznie?
                • babeth Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 17.02.10, 15:32
                  Czyli tak na szybko wnioskuję, że dla małżeństwa uzyskującego łącznie dochód 3
                  tyś. netto w takim rejonie jak mój, sens ma przeprowadzka do załóżmy Warszawy
                  dopiero w sytuacji podjęcia takiej pracy, która daje łączne dochody powyżej 10
                  tyś. złotych.
                • tezromantyczka Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 17.02.10, 15:34

                  9.600 to raczej w tych najlepszych lokalizacjach, w bloku z cegły i
                  w dobrym stanie.
                  • diabel.lancucki Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 18.02.10, 18:06
                    tezromantyczka napisała:

                    >
                    > 9.600 to raczej w tych najlepszych lokalizacjach, w bloku z cegły i
                    > w dobrym stanie.

                    mówimy przecież o mieszkaniu w Warszawie, a nie Tarchominie czy innych Ursusach wink
                    • tezromantyczka Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 19.02.10, 17:38
                      >
                      > mówimy przecież o mieszkaniu w Warszawie, a nie Tarchominie czy
                      innych Ursusach
                      > wink

                      Owszem, ale np. na Woli mieszkania są sporo tańsze niż 9.600 za m2.
                      • diabel.lancucki Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 21.02.10, 09:38
                        Tylko, że Wola w dalszym ciągu żle się kojarzy. dlatego taniej wink
                • woman-in-the-city Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 17.02.10, 15:46
                  Miasto powyzej 700 tys mieszk.
                  Pensja 2- 2,5 tys na rekę to dobra pensja, koło 3-4 tys na rekę to bardzo
                  dobra pensja.
                  Niestety większosc moich znajomych(wykształcenie wyzsze, nauczyciele, stanowiska
                  umysłowe) na ręke biorą od 1tys do 1800 zł.
                  Średnia cena metra na rynku wtórnym(nie w ścisłym centrum miasta, ani nie na
                  obrzeżach)to od 5 do 7 tys za metr.
                  I to tyle w temacie.
                  • beatrycja.30 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 17.02.10, 16:45
                    woman-in-the-city napisała:

                    > Miasto powyzej 700 tys mieszk.
                    > Pensja 2- 2,5 tys na rekę to dobra pensja, koło 3-4 tys na rekę to bardzo
                    > dobra pensja.

                    > Średnia cena metra na rynku wtórnym(nie w ścisłym centrum miasta, ani nie na
                    > obrzeżach)to od 5 do 7 tys za metr.


                    U mnie podobnie w dużym mieście, może tyle że dobra pensja to 5-6 tysięcy,
                    średnia wielu znajomych to 3-4 tysiące, cena mieszkań (nie jakiś super
                    apartamentów w centrum) od 5 do 8 tysięcy za m2.
            • beatrycja.30 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 17.02.10, 16:40
              > Nie twierdzę, że poza Warszawą wszyscy mają mieszkania bez kredytów.
              W rodzinnym mieście ludzie jednak mogą skorzystać z
              > uprzejmości rodziców, z budowanych przez dziadków domów
              > wielopokoleniowych, rodzinnej ziemi, żeby się wybudować itp

              Mieszkam nie w Warszawie ale w dużym mieście, jednym z 4 największych w kraju.
              Rodzine mam blisko, nikt sie z tego miasta nigdzie nie wyniósł. To nie znaczy że
              ktoś mi dał ziemię czy pół domu albo mieszkanie. Jakoś sami na wszystko
              zapracowaliśmy, choć lekko nie jest.
            • aktos1976 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 17.02.10, 22:50
              Naturello, mieszkam w rodzinnym mieście, tu pracuję i układam sobie
              życie. Mieszkanie kupiliśmy z mężem na kredyt, bez jakiejkolwiek
              pomocy rodziny. Mało tego, często "musimy" pomagać finansowo
              rodzicom z obu stron, bo z różnych powodów słabo sobie radzą. Tak
              więc nie zawsze mieszkanie w rodzinnym mieście wiąże się z
              łatwiejszym startem. Czasem wręcz odwrotnie. Nie narzekam, ot,
              tak, stwierdzam.
    • bezkres Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 17.02.10, 16:47
      Mieszkam w małym mieście, w porównaniu z ludźmi z Warszawy czy Krakowa, Wrocławia zarabiam mało, ale w życiu bym się nie wyprowadziła z mojego (sorry) zadupia. Tu mi fajnie, spokojnie, cicho, do pracy mam ze 400 m, w najfajniejsze polskie góry jadę sobie kiedy zechcę, bo są na przysłowiowe wyciągnięcie ręki. Oszczędzam na dojazdach do pracy i sklepów nie tylko benzynę, ale też czas, który miałam dzięki temu dla dzieci czy na przeczytanie książek. Duże miasta mnie męczą, swoim pośpiechem, hałasem, zapatrzeniem ludzi na "mieć" a nie "być". Urok mojego miasteczka polega na tym, że kiedy odśnieżę miejsce na parkingu żaden sąsiad mi go nie zajmie, bo wie, że nie powinien korzystać z mojej pracy.
      W tej beczce miodu jest i łyżka dziegciu - tyle samo przecież płacę za meble, wczasy czy samochód co Warszawiacy, ale...oszczędzam na wspomnianej benzynie, OC, lunchach i bardzo markowych ciuchach np.
      • martasz_81 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 17.02.10, 17:42

        Mi właśnie czasu z dzieckiem (nie mówiąc już o czasie dla siebie)
        brakuje najbardziej sad Co z tego, że zarabiam nieźle, skoro
        niejednokrotnie pracuję po 10-12 godzin i tracę 40 min. na dojazd w
        jedną stronę...
        • woman-in-the-city Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 17.02.10, 18:36
          Ja własnie, dlatego zostałam w domu z małym. Mąz pracuje po 12-14 godzin
          dziennie łącznie z sobotami, bywa, ze fuchy odrabia po nocach, bo doby brakuje.I
          nie wyobrażalismy sobie, ze dziecko bedzie widywało nas dłuzej niż te
          przysłowiowe 5 minut tylko w niedzielę. Inny aspekt to finansowy, bo ja nie
          dosc, ze nie zarobiłabym na niańkę to wychodząc rano i wracajac po 19 tej nie
          miałabym zbyt wiele czasu dla synka. Jestem dzieckiem wiecznie zabieganych
          rodziców, dzieckiem które bardzo wczesnie musiało się usamodzielnic,bo wyjscia
          nie miało. Ciągle z kluczem na szyji i zbyt dobrze wiem jak to z perspektywy
          dzieciecej "smakuje".
          • martasz_81 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 18.02.10, 08:56

            > Ja własnie, dlatego zostałam w domu z małym. Mąz pracuje po 12-14
            godzin
            > dziennie łącznie z sobotami, bywa, ze fuchy odrabia po nocach, bo
            doby brakuje.

            Tylko ja niestety nie mam wyboru, bo samotnie wychowuję dziecko sad
    • volta2 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 17.02.10, 20:55
      no to i ja się wpiszę - stolica, metr mieszkania tam gdzie mieszkam
      dobija i czasem przekracza 10 tys. a moje zarobki to tysiaczek.
      w zasadzie to nawet dokładnie nie wiem, bo na swoje konto w ogóle
      nie zaglądam, nie mam do niego karty, czasem jak mi zabrknie z karty
      męża a za przedszkole trzeba było płacić to podeszłam do okienka
      (oddział w bloku obok).

      takich ludzi jak ja - nauczycieli w wawie jest pewnie sporo, moi
      znajomi z pracy żyją na bardzo słabym poziomie a i tak wielu z nich
      jest przeszczęśliwych że udało im się znaleźć pracę - bo na
      prowincji i tego tysiaka pięćset by nie było.

      styl życia moich kolegów z pracy nie różni się zbytnio od osób
      mieszkających z dala od dużego miasta - bo na kino czy restaurację
      szkoda kasy(kredyt za mieszkanie i dzieci).
      dotyczy to szczególnie małżeństw nauczycielskich: a takich mamy w
      naszej szkole sporo.

      proszę nie pisać, że dla kogoś z wawy wczasy w chorwacji za 8 tys.
      to pestka - bo tak nie jest. ci co dorabiają korkami albo mają po
      babciach mieszkanie na wynajem to jeszcze czasem gdzieś poza sezonem
      polecą na lasta ale reszta, bez stołecznego zaplecza to jedzie nad
      bałtyk na kwaterę i też się cieszy.
      • kuradomowa_83 Nauczyciele - niskie zarobki?! 17.02.10, 21:43
        Przepraszam z góry, ale ja już nie mogę czytać jak to nauczycielom jest źle,
        jakie niskie wynagrodzenia otrzymują.
        Czy 1500zł netto zaraz po studiach z perspektywą po 9 latach pracy dochodów
        netto 2600PLN (kwoty bazowej bez dodatków za wychowawstwo etc)to tak strasznie
        mało?!
        Mając pensum 18 godzinne?
        Ja rozumiem, że to trudny i niewdzięczny zawód, ale może dosyć już tego
        biadolenia i narzekania.
        • falllen_angel Re: Nauczyciele - niskie zarobki?! 17.02.10, 22:31
          kuradomowa_83 napisała:

          > Przepraszam z góry, ale ja już nie mogę czytać jak to nauczycielom jest źle,
          > jakie niskie wynagrodzenia otrzymują.
          > Czy 1500zł netto zaraz po studiach z perspektywą po 9 latach pracy dochodów
          > netto 2600PLN (kwoty bazowej bez dodatków za wychowawstwo etc)to tak strasznie
          > mało?!
          > Mając pensum 18 godzinne?

          Skoro jest tak zajebiście to coś stoi na przeszkodzie w zostaniu nauczycielem?

          Moja małżonka przez jakiś czas się bawiła się w bycie nauczycielem. I nigdy
          więcej tej nędzy.

          W.
          • mazel_tov Re: Nauczyciele - niskie zarobki?! 17.02.10, 22:41
            > Skoro jest tak zajebiście to coś stoi na przeszkodzie w zostaniu nauczycielem?

            ambicje?
          • kuradomowa_83 Re: Nauczyciele - niskie zarobki?! 18.02.10, 12:21

            > Skoro jest tak zajebiście to coś stoi na przeszkodzie w zostaniu nauczycielem?
            >
            > Moja małżonka przez jakiś czas się bawiła się w bycie nauczycielem. I nigdy
            > więcej tej nędzy.
            >
            > W.

            Czy ja napisałam, że zazdroszczę nauczycielom?Nie.Po prostu stwierdziłam fakt,
            że wcale nie zarabiają tak źle na budżetówkę.
            Jeśli zarobki nauczycielskie dla kogoś to nędza, to logiczne, że nie szuka pracy
            w szkole.
        • aktos1976 Re: Nauczyciele - niskie zarobki?! 17.02.10, 22:45
          Skąd te informacje na temat zarobków nauczycieli i czasu ich pracy?
          Czyżbyś była nauczycielem?
          Zadziwia mnie niezmiernie nienawiść i zawiść (zupełnie
          nieuzasadniona!) dużej części społeczeństwa w stosunku do tej grupy
          zawodowej.
          • kuradomowa_83 Re: Nauczyciele - niskie zarobki?! 18.02.10, 12:25
            aktos1976 napisała:

            > Skąd te informacje na temat zarobków nauczycieli i czasu ich pracy?
            > Czyżbyś była nauczycielem?
            > Zadziwia mnie niezmiernie nienawiść i zawiść (zupełnie
            > nieuzasadniona!) dużej części społeczeństwa w stosunku do tej grupy
            > zawodowej.

            Nie nie jestem nauczycielem. Mój niemąż pracuje w szkole, stąd takie informacje.
            Ponadto bez problemu można sobie takie info wygooglać.
            Ja nie nienawidzę i nie zazdroszczę nauczycielom. Wyraziłam po prostu swoje
            zdanie na temat ich zarobów, czasu pracy i ich stosunku do swojego wynagrodzenia.
        • volta2 Re: Nauczyciele - niskie zarobki?! 17.02.10, 23:44
          ależ nie przepraszaj - tylko czytaj!
          moje wpływy to tysiaczek za 18 godzin, nie mam nic ponad to, również
          wychowawstwa, kółek itp. wchodzę i wychodzę(oprócz zebrań i rad
          pedagogicznych)
          pracy lat 10 - fakt że z urlopami ale i tak liczą procenty

          ja nie biadolę i nie narzekam - tylko się po prostu wydelegowałam na
          urlop bezpłatnysmile i teraz też za darmo - ale nic nie robię.(piszę
          TEŻ bo 1000 zeta za moją pracę to jakby darmo było)
          porównuję to darmo do zarobków mojego męża - bo zawodowo
          startowaliśmy w tym samym czasie czyli w 1999 roku, ja zaczynałam od
          tysiaka i na tym skończyłam(było po drodze w szkole lepiej niż ten
          tysiąc przy 2 szkołach, nie powiem - ale do 2000 nie doszłam nigdy)
          on ma aktualnie 10.000 i to nie w złotówkach.
          zatem nie opłaca mi się wstać z łóżka po ten tysiąc i latać równo z
          dzwonkiem. to strasznie wypala więc uznałam, że młodzieży nic się
          nie stanie jak przejmie ich młody - po studiach a ja sobie odpocznę
          na koszt mężasmile
          no, ale ile osób może tak zrobić?

          1500 netto po studiach? nie myli ci się z brutto?
          a może nie wiesz co to pensum 18 godzin i co to praca dydaktyczna z
          pensum i nadgodzinami?
          bo oczywiście w szkole może być po studiach 1500 ale nigdy za 18
          godzin "tablicy". na moje oko trzeba mieć ze 25 i wychowawstwo.

          i jeszcze raz proszę - nie traktuj mojego wpisu jako biadolenia i
          narzekania - bo ja tego nie robię, przedstawiam ci fakty. a fakty są
          takie, że jak mówię o swoim wyjeździe na narty w alpy, albo o
          podróżach wakacyjnych - to reszta tylko może posłuchać, bo nie może
          podzielić się wrażeniami tudzież radami.mimo miezkania w warszawie
          wczasy w chorwacji są poza ich zasięgiem. oczywiście nie wszyscy
          mają tak źle, jest nas kilka w "klubie bogatych mężów"(ale
          zapewniam, każda chciałaby zarabiać i żyć na własny rachunek a nie
          męża)
          • kuradomowa_83 Do Volta2 18.02.10, 12:18
            Po pierwsze mój post nie był skierowany bezpośrednio do Ciebie, tylko
            stanowił komentarz na kilka/kilkanaście innych wpisów z różnych miejsc. Czysty
            przypadek, że akurat pod Twoim wpisem ja umieściłam swój (w tym momencie po
            prostu postanowiłam się wypowiedzieć).
            Nie pisałam bezpośrednio do Ciebie, że narzekasz. Gdyby ta uwaga była skierowana
            personalnie użyłabym innych zwrótów.
            Nie myli mi się netto z brutto. Postawa dla stażysty przy pełnym etacie to
            1900PLN brutto.
            Jeszcze pytanie- jakim sposobem po tylu latch pracy w szkole zarabiasz 1000zł?

            • nauczycielka22 Zarobki nauczycieli 18.02.10, 12:52
              Jestem nauczycielką języka obcego w liceum w dużym mieście. Pracuję od 15 lat,
              mam najwyższy stopień awansu zawodowego, pracuję na półtora etatu, mam
              wychowawstwo i zarabiam co miesiąc 3600 zł netto, tylko w szkole, nie mówię tu o
              korepetycjach, za które dostaję 50 zł za godzinę.
              • kuradomowa_83 Do nauczycielki22 18.02.10, 13:17
                Czy według Ciebie to jest satysfakcjonujące wynagrodzenie po tylu latach pracy?
                • nauczycielka22 Re: Do nauczycielki22 18.02.10, 14:39
                  Niestety nie, ale ja nawet z przygotowaniem do lekcji, sprawdzaniem klasówek i
                  radami pedagogicznymi pracuję trochę mniej niz 40 godzin w tygodniu, myslę że
                  tak z 36 srednio. Do tego mam kilka godzin korepetycji w tygodniu. Do tego mam 3
                  miesiące wolnego w roku i wtedy czas dla własnych dzieci. Do tego mąż dobrze
                  zarabia więc ogólnie nie narzekam, ale masz rację ,ze to nie jest jakas znowu
                  bardzo dobra pensja po 15 latach pracy. Ale plusy tej pracy są, do tego ja
                  bardzo lubię młodzież, lubię uczyć i uczę w dobrym i fajnym liceum.
                  • only_marcopol Re: Do nauczycielki22 18.02.10, 20:13
                    nauczycielka22 napisała:

                    > Niestety nie, ale ja nawet z przygotowaniem do lekcji, sprawdzaniem klasówek i
                    > radami pedagogicznymi pracuję trochę mniej niz 40 godzin w tygodniu, myslę że
                    > tak z 36 srednio. Do tego mam kilka godzin korepetycji w tygodniu.

                    po 50 zł za godzinę więc się nie liczy

                    Do tego mam
                    > 3
                    > miesiące wolnego w roku i wtedy czas dla własnych dzieci.

                    po przeczytaniu tego postu chyba zmienię zdanie na temat nauczycieli a raczej
                    na temat ich narzekania uncertain
                    • woman-in-the-city Re: Do nauczycielki22 18.02.10, 20:49
                      Only nie porównywałabym wszystkich nauczycieli...Nie wszyscy pracują w liceach,
                      nie wszyscy uczą języka, nie kazdy ma szansę na korepetycje. Jedna jaskółka
                      wiosny nie czyni. Mój stosunek do nauczycieli nie ulega zmianie, narzekajacych
                      nie znam, raczej tych pogodzonych z tym ,ze piastowane przez nich stanowisko
                      przez innych moze byc delikatnie rzecz ujmujac lekceważone. Nie wspomnę tu o
                      braku szacunku u rozwydrzonej gównażeri w podstawówkach przez które moja
                      znajoma na poczatku pracy była wyzywana od ku..w etc. Wielki szacun, ze ktos
                      nierzadko z pasją i autentycznym powołaniem w ogóle chce edukowac naszą młodzież
                      i dzieci.
                      A pisac ile, kto i jak to sobie kazdy moze w klawiaturę stukac na zdrowie, a ile
                      w tym prawdy to niech kazdy sam trzeźwo oceni. Czasem mam wrażenie, ze niektórzy
                      koło pióra nauczucielom robią na forach i tacy z nich belfrowie jak ze mnie
                      astronauta wink
                    • nauczycielka22 Re: Do nauczycielki22 19.02.10, 19:26
                      Naprawde lubie swoją pracę ale też doceniam wakacje smile
                      Naprawdę tyle zarabiam. Przypomnę, że nie mam 18 godzin tylko 30, proszę sobie
                      policzyć że jest możliwe tyle zarabiać, jeśli za etat jest 2200 netto, a ja mam
                      jeszcze małe dodatki. Korepetycji tu nie liczę.
                  • falllen_angel Re: Do nauczycielki22 19.02.10, 20:27
                    nauczycielka22 napisała:

                    > Niestety nie, ale ja nawet z przygotowaniem do lekcji, sprawdzaniem klasówek i
                    > radami pedagogicznymi pracuję trochę mniej niz 40 godzin w tygodniu, myslę że
                    > tak z 36 srednio. Do tego mam kilka godzin korepetycji w tygodniu. Do tego mam
                    > 3 miesiące wolnego w roku i wtedy czas dla własnych dzieci.

                    Nauczycielka by wiedziała, że nie ma trzech miesięcy urlopu. A to dlatego, że w
                    lipcu się robi komisy dla głąbów, których rodzicom się wydaję, że powinni mieć
                    lepszą ocenę. A od jakiegoś 20 sierpnia zaczyna się przygotowanie do nowego
                    roku, układnie planów itp itd.

                    W.
                    • nauczycielka22 Re: Do nauczycielki22 21.02.10, 22:19
                      falllen_angel napisał:

                      > Nauczycielka by wiedziała, że nie ma trzech miesięcy urlopu. A to dlatego, że w
                      > lipcu się robi komisy dla głąbów, których rodzicom się wydaję, że powinni mieć
                      > lepszą ocenę. A od jakiegoś 20 sierpnia zaczyna się przygotowanie do nowego
                      > roku, układnie planów itp itd.
                      >

                      Sugerujesz, że nie jestem nauczycielką? Jestem.
                      Wolne w wakacje mam od 30 czerwca do 25 sierpnia.
                      Ferie 14 dni.
                      Boże Narodzenie 10 dni.
                      Wielkanoc niewiele, może 3 dni.
                      Gdy sa rekolekcje, u mnie akurat nie ma wolnego.
                      Za to w maju pracuję za trzech bo są matury, często do 20.00, w soboty też.
                  • margolcia1968 Re: Do nauczycielki22 19.02.10, 20:45
                    ja tez uczę w dobrej i fajnej szkole, ze wspaniałą młodzieżą... ale na pewno
                    wyrabiam moje 40 godzin... jedna praca pisemna tygodniowo na ucznia ( mam 4
                    klasy, niektóre po 30 osób), do tego testy, klasówki i kartkówki. Nigdy nie
                    miałam 3 miesięcy wolnego- kończę pracę ok 5 lipca, zaczynam 20 sierpnia
                    (przestrzegam 6 tygodni nieprzerwanego urlopu). Zebrania zespołów, rady,
                    dyskoteki, wyjazdy z młodzieżą, sprawdzanie testów na wejściu, próbnych,
                    programów naprawczych... fakt, "występów artystycznych"(zwanego pensum) mam ok
                    20 godzin- zależy od roku, ale 40 godzin wypracowuję. Nie uważam, że moje
                    zarobki są haniebnie małe, ale nie zaniżam tez wartości mojej pracy!
        • joana.mz Re: Nauczyciele - niskie zarobki?! 18.02.10, 09:11
          > Czy 1500zł netto zaraz po studiach z perspektywą po 9 latach pracy
          dochodów
          > netto 2600PLN (kwoty bazowej bez dodatków za wychowawstwo etc)to
          tak strasznie
          > mało?!

          Nauczyciel po studiach nie zarabia 1500netto. Wydaje mi się, że
          nawet brutto aż tyle nie ma.

          Co do czasu pracy - mam nadzieję, że ktoś się w końcu za to weźmie i
          uporządkuje.... Już w tym roku nauczyciele nie jezdzą na wycieczki
          (ewidentne nie przestrzeganie norm czasu pracy). Najlepiej byłoby
          gdyby nauczyciele przychodzili na 8 godzin codziennie i swoją pracę
          (dodatkową papierkową) wykonywali by na swoich stanowiskach pracy
          służbowych a nie prywatnych i korzystali z materiałów
          zagwarantowanych przez pracodawcę. Myslę, że wiekszość nauczycieli
          byłaby z tego zadowolona.

          > Mając pensum 18 godzinne?
          Tak pensum to 12 godzin, dodaj sobie jeszcze do tego dodatkową
          godzinę z KN (ma się z czasem zwiększyć).


          Ja nie rozumiem tego "rozliczania" nauczycieli z czasu kiedy
          faktycznie przeprowadzają lekcje.
          To jakby powiedzieć, że ekspedientka obsługiowała przez 4 godziny (a
          przez drugie 4 robiła zamówienia, wykładała towar i szorowała
          podłogę) i jej to wypominać.
          • joana.mz Re: Nauczyciele - niskie zarobki?! 18.02.10, 09:12
            > > Mając pensum 18 godzinne?
            > Tak pensum to 18 godzin, dodaj sobie jeszcze do tego dodatkową
            > godzinę z KN (ma się z czasem zwiększyć).

            pomyłka....
            • nauczycielka22 Re: Nauczyciele - niskie zarobki?! 18.02.10, 14:43
              U mnie wiele osób nie wie co to pensum, pracuja w jednej szkole albo w dwóch,
              mają 27-35 godzin dydaktycznych i w miare przyzwoita pensje, szczególnie
              ci trochę starsi wiekiem i stażem i awansem zawodowym.
              • margolcia1968 Re: Nauczyciele - niskie zarobki?! 19.02.10, 21:01
                a my w naszych szkołach mamy góra 20 godzin. Nie "latamy" od placówki do
                placówki, znamy dzieci... ciekawe co jest normą- pewnie żadna z tych sytuacji,
                ale takie podejście zniekształca rzeczywistość i potem społeczeństwo mówi- tyle
                kasy za taka pracę, toż to skandal. ja zawsze odpowiadam- NIKT CI NIE BRONIŁ
                NOSIĆ TECZKI DO TEJ SAMEJ SZKOŁY, CO JA (capslock celowo użyty)
                • nauczycielka22 Re: Nauczyciele - niskie zarobki?! 21.02.10, 22:53
                  margolcia1968 napisała:

                  > a my w naszych szkołach mamy góra 20 godzin. Nie "latamy" od placówki do
                  > placówki

                  Ja tez nie latam, jestem w jednej szkole.
    • bragelone Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 18.02.10, 11:20
      wszędzie dobrze gdzie nie ma wink
      • bragelone Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 18.02.10, 11:22
        ...nas wink
        • ula27121 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 18.02.10, 15:02
          lex.pl/serwis/du/2009/0422.htm
    • only_marcopol Re: Do nauczycielki22 19.02.10, 13:22
      być może nie precyzyjnie sie wyraziłam w poprzednim poście - nie twierdziłam
      nigdy ze nauczyciele maja lekko bo "liznęłam " takiej pracy i nigdy więcej -
      moja wypowiedz tyczyła sie jednej konkretnej wypowiedzi - i bardziej chodziło mi
      o to, że niektórzy jakkolwiek by dobrze nie mieli i tak będą narzekać wink
      • aktos1976 Re: Do nauczycielki22 19.02.10, 13:32
        Ludzie zasadniczo dzielą się na dwie grupy: tych, którzy zawsze
        narzekają i zaniżają swoje zarobki oraz tych, którzy za wszelką cenę
        chcą na innych "zrobić wrażenie" i je zawyżają. Nie ma przecież
        możliwości weryfikacji informacji podawanych na forum ( w realu też
        zresztą). Mam wrażenie, ze ci, którzy mówią prawdę to najmniej
        liczna grupasad
    • bezkres prawda o zarobkach nauczycieli 19.02.10, 22:14
      z paska lutowegosmile
      2616 podstawa
      523 wysługa ( 20%, pracuję 22 lata)
      motywacyjny 5% (130,80)
      brak nadgodzin, wychowawstwa.
      podane kwoty brutto dają 3269,80
      płacę 40,50 PZU ( strzeżonego Pan Bóg strzeże)
      netto co miesiąc zarabiam więc ok. 2300. ( a tak naprawdę nie dobijam 2k, bo 320 to spłata KZP, bez niej dwóch synów studentów na dziennych bym nie mogła utrzymać)
      Wykształcenie: mgr i 3 podyplomówki, płacone z własnej kieszeni żeby mieć pracę.
      • nauczycielka22 Re: prawda o zarobkach nauczycieli 21.02.10, 22:51
        Bezkres- Ty masz 2300 netto z motywacyjnym, ja 2200 netto bez motywacyjnego
        (goły etat)czyli zgadza się, tyle że ja mam nie 18 godzin a dużo więcej,
        akurat u mnie w szkole nie ma z tym problemu - trochę specyficzna szkoła.
        • ewusia13 Re: prawda o zarobkach nauczycieli 21.02.10, 23:24
          nauczyciel w przedszkolu - pensum 25 godz/tyg (plus papierologia w domu,
          zebrania, rady, dekoracje, występy itp)
          dodatek za wychowawstwo i stażowy (5 lat pracy)
          1500 zł netto

          teraz pewnie część z was powie, że ja to już w ogóle nic nie robię bo dzieciaki
          się bawią a panie plotkują ale zapewniam was, że jest zupełnie inaczej.
          Spróbujcie ogarnąć grupę kilkulatków i zaspokoić oczekiwania bardzo wymagających
          rodziców...

          a wracając do kwoty zarobków - jak na osobę z wyższym wykształceniem moim
          zdaniem bardzo mało, tyle samo zarabiają dziewczyny w sklepie po zawodówce...
          jednak nie narzekam bo wole moje dzieciaczki od innej pracy, na szczęście mąż
          zarabia trochę więcej smile
          • ula27121 Re: prawda o zarobkach nauczycieli 22.02.10, 08:45
            Nie chciałabym nikogo urazić ale to chyba normalne, że człowiek się dokształca i
            nie znam osoby, której by za to płacono ( zdarza się pewnie ale nie jest to
            generalna zasada). Nie będę podliczała kosztów swojej specjalizacji, czasu i
            swoich godzin pracy bo nie chodzi o to żeby się licytować. Muszę często w domu
            pracować, doczytywać, douczać się....Takie są u nas w Polsce realia i pensje też
            są takie jakie sąsad
            Na szczęście każdy zawód ma też swoje zalety, szczególnie praca w budżecie dla
            kobiety. Nie będę też opisywać swoich problemów organizacyjno- rodzinnych z
            powodu przerw świątecznych i wakacji ale wydaje mi się, że ich brak to naprawdę
            fajna sprawa ( brak tych problemów).

            Tak też uważam, że problem niskich pensji w budżecie dotyczy nie tylko nauczycieli.

            • nauczycielka22 Re: prawda o zarobkach nauczycieli 22.02.10, 12:41
              ula27121 napisała:

              > Tak też uważam, że problem niskich pensji w budżecie dotyczy nie tylko nauczyci
              > eli.
              >

              Zgadzam się.
          • nauczycielka22 Re: prawda o zarobkach nauczycieli 22.02.10, 12:40
            ewusia13 napisała:

            > teraz pewnie część z was powie, że ja to już w ogóle nic nie robię bo dzieciaki
            > się bawią a panie plotkują

            Nikt ci tak nie powie. Chylę czoła przed nauczycielkami pracującymi w
            przedszkolu i klasach I-III. Naprawdę.
          • alba.alba Re: prawda o zarobkach nauczycieli 07.03.10, 17:34
            ewusia13 napisała:
            > a wracając do kwoty zarobków - jak na osobę z wyższym wykształceniem moim
            > zdaniem bardzo mało, tyle samo zarabiają dziewczyny w sklepie po zawodówce...

            Strasznie jesteś odralniona od rzeczywistości. Wypowiadasz stereotyp aktualny 10 lat temu. Dzisiaj studia wyższe ma prawie każdy, więc siłą rzeczy w sklepach też takie osoby pracują. Między innymi dlatego, że ci którzy się dorwali do koryta w oświacie pracują jednocześnie na 2 lub więcej etatach. A inni z wyższym wykształceniem nie mają żadnego i muszą pracować w sklepach.
    • maciejka_73 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 22.02.10, 19:14
      a ja wiem, dlaczego jest tak, że czteroosobowa rodzina w mieście x
      żyje spokojnie za 3 000, a w Warszawie 6 000 to za mało... i nie że
      się skarżę, albo chwalę - po prostu tak jest

      pomijając wymieniane tu argumentu, że w mieście X moja opiekunka,
      dom i warzywa na rynku kosztowałyby mniej. Sa inne plusy/minusy -
      trudno powiedziec.
      W miejscowosci X nie byłoby Egurrola Dance Studio, a wiec nie
      traciłabym fortuny na tńce moich dzieci. Moi znajomi z miasta x -
      podobnie jak ja w miescie X - zarabialiby mniej. Kupowalibysmy sobie
      mniej wystawne prezenty, mniej wystawne przyjecia bylyby wystawiane.
      Dzieci na urodziny nie miałyby drogich imprez w 'Figlomisiach' itp
      które nie zobowiazywałyby do drogich prezentów. Dzieci w X nie
      ubierałyby się w drogich butikach, dlatego ja też mogłabym nie
      ubierać tam moich. Nikt nie jeżdił by do kraju Y na wakacje, więc
      moim dzieciom nie byłoby przykro, że były 'tylko' pod namiotem. Nie
      byłoby knajp kuszących obiadkami lepszymi niz me własne, itd, itd...
      Nie odbierzcie ze oceniam, chwale, czy krytykuje. Nie piszcie że
      mozna się oprzeć temu stylowi - bo pewnie można - ale mając dzieci i
      mało czasu dla nich (nie jesteśmy w X, pracujemy morderczo) - na
      prawdę trudno.
      • volta2 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 23.02.10, 07:51
        po prostu tak jest


        no a ja się nie mogę zgodzić, że tak jest, bo to nie prawda.
        tak może być, ale nie musi...
        jeśli miałabym oglądać się na to, co inni robią albo czego nie robią
        to miałabym bardzo smutne życie.
        ja/my nie kieujemy się owczym pędem i w związku z tym robimy co
        chcemy, co możemy i żyje nam się znacznie spokojniej - nie bierzemy
        udziału w wyścigu szczurów w wydaniu warszawskim.

        zapewniam, że żyjemy w dużym mieście i:
        nie kupujemy wystawnych prezentów sobie i znajomym rónież
        na naszych przyjęciach jest i tanie spagetti i jeszcze tańsze sushi
        dzieci nie miały ani razu przyjęcia w fikolandii czy innym fiko miko
        nie ubieramy się w drogich butikach
        nie jeździmy do kraju Y na wakacje tylko tam gdzie chcemy i nas stać
        (bez uszczerbku wśród znajomych)
        jeździmy też pod namiot i będziemy jeździć - nie znam dziecka z
        prowincji i stolicy dla którego nie byłoby to mega przeżyciem i
        atrakcją
        nie rezygnujemy z towarzystwa tylko dlatego, że nie wyjeżdżają, nie
        nartują, nie nurkują - nie to jest dla nas wyznacznikem wartości
        znajomości.

        nie rozumiem, co brak czasu i mordercza praca ma do wyjścia na
        urodziny czy noclegu pod namiotem?

        to są jakieś pseudousprawiedliwienia tudzież reperowowanie
        samooceny, nie wiem, co to jest i jak to nazwać, ale jak jest się
        pewnym swoich wyborów to wybory innych się też akceptuje co nie
        znaczy że się je powiela, naśladuje (kosztem kasy, oszczędności czy
        czego tam)

        mamy przyjaciół, którzy chętnie pojechaliby do chorwacji na wczasy
        razem z nami - nie mają dobrego samochodu, autokarem nie wychodzi
        mało przy sporej rodzince - smutno nam z tego powodu, bo tracimy
        fajny wspólny urlop - ale nigdy nie zamienimy tych ludzi na takich
        co auto do dyspozycji stoi i mogliby pojechać z nami. i na szczęście
        nasi przyjaciele też nie unikają spotań z nami tylko dlatego że auta
        nie mają i wpólnych albo porównywalnych wakacji do naszych. nikt
        nikogo nie goni i nikt przed nikim nie ucieka. znamy się i szanujemy
        bez względu na stan naszych portfeli. bo to nie kasa decyduje o tym,
        kto jest interesujący i na kim można polegać.
        • only_marcopol Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 23.02.10, 08:17
          to ja napisze od drugiej strony - mieszanki małego miasta - moje dziecko tez
          jeździ na zagraniczne wakacje i chodzi do szkoły tańca - kupuje jej oryginalne
          ciuchy i urządzam przyjęcia w klubie dla dzieci - takie rzeczy proszę pani
          maciejko sobie wyobrazić istnieją tez poza Warszawą - dlaczego niektórym sie
          wydaje ze poza warszawa nie ma juz nic - zgroza uncertain
          • only_marcopol Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 23.02.10, 08:18
            Ze zdenerwowania nie ze złośliwości napisałam Warszawa z małej litery
          • ula27121 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 23.02.10, 10:32
            only_marcopol napisała:

            > to ja napisze od drugiej strony - mieszanki małego miasta - moje dziecko tez
            > jeździ na zagraniczne wakacje i chodzi do szkoły tańca - kupuje jej oryginalne
            > ciuchy i urządzam przyjęcia w klubie dla dzieci - takie rzeczy proszę pani
            > maciejko sobie wyobrazić istnieją tez poza Warszawą - dlaczego niektórym sie
            > wydaje ze poza warszawa nie ma juz nic - zgroza uncertain

            To ja z punktu widzenia wsi piszę to samosmile Fakt, że dochodzą spore koszty
            dowiezienia dzieci wszędzie , nawet do butikuwink
          • volta2 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 23.02.10, 13:35
            chodzi do szkoły tańca

            naprawdę chodzi do szkoły tańca?
            noooo nieeeeeeeee, to nie to samo co egurola skul dens - to się w
            socjecie nie liczy, nie myśl sobie.

            a na poważnie - moja koleżanka mieszka w niedużej miejscowości i
            wozi dziecko na jazdę konną, na basen, bo jej zależy, a nie dlatego,
            że taka moda nastała.

            no i dziewczyny - uspokoiłyście mnie, bo już się bałam, że jakaś
            odosobniona jestem w swoim postrzeganiu światasmile
      • martialis Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 23.02.10, 08:31
        > a ja wiem, dlaczego jest tak, że czteroosobowa rodzina w mieście x
        > żyje spokojnie za 3 000, a w Warszawie 6 000 to za mało... i nie
        że
        > się skarżę, albo chwalę - po prostu tak jest...

        Nie jest tak - to Ty przyjęłaś takie założenie i taki styl życia,
        tak Ci wygodniej (Twoje prawo) i usprawiedliwiasz to. Popatrz wokół
        i zobaczysz, że struktura wydatków jest zmienna - i w mieście X i w
        Warszawie.
        W zupełności popieram wypowiedź volty.
      • joankb Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 23.02.10, 10:04
        Podpucha. No nie wierzę, że ktoś tak może myśleć i tak żyć.
        Pracować morderczo żeby dostosować się do wyobrażeń innych o naszym życiu???
    • maciejka_73 Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 27.02.10, 13:32
      trochę zabiliście konstruktywną polemikę tym linczem...
      Nie napisałam, że w małych miejscowościach nie ma szkół tańca, sal
      zabaw dla dzieci i innych rozwijaczy dziecięcej wyobraźni.
      Napisałam, ze w Warszawie czy innych miastach, gdzie duży odsetek
      mieszkańców zarabia dużo, jest inne tło, inny kontekst. Kontekst
      nakręcony pewnie skutecznie przez tych, którzy umieją skutecznie
      nakręcić spiralę ściągania pieniędzy.
      Nie będę polemizować ze wszystkim co napisaliście, bo nie ma sensu w
      tej atmosferze.
      Upieram się jednak, że inna jest percepcja własnego statusu, kiedy
      wokół żyją biedniejsi, a inna kiedy bogatsi. Zwłaszcza trudno wpoić
      te różnice percepcyjne dzieciom.
      Jeżeli więc - linczujący - umieliście wyhować dziecko tak, aby
      kompletnie nie było im przykro, że wszystkie dzieci mają kostiumy do
      tańca szyte indywidualnie na miarę, a ono jedyne nie - to gratuluję.
      Nam się nie udało, chociaż się staraliśmy
      • gggaaaddd Re: Różne zarobki w różnych cześci Polski 27.02.10, 15:04
        Zgadzam się z Tobą. Moim zdaniem ciężko wytłumaczyć dziecku po co Ci
        kolejna rzecz, jak wszystkie dzieciaki ją mają. Wśród dorosłych
        występują takie same zjawiska - odpowiednie firmowe ciuchy,
        mieszkania w określonej dzielnicy, firmowe lunche. Oczywiście
        dorosłemu jest łatwiej się od tego odciąć, ale na spotkanie firmowe
        zazwyczaj trzeba jechać chociaż wielu nie ma na to ochoty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka