na kilkanaście miesięcy.Ja dwoje dzieci(12 i 9) i pies.Mąż wyjechał i
wróci za rok.W związku z nową sytuacją muszę całkowicie zmienić
planowanie zakupów i nauczyć się gotować takie ilości jedzenia,żeby
nie wyrzucać.Dziś wywaliłam pół kubka dużej,spleśniałej śmietany i
pętko zielonej kiełbasy.Kiedy był mąż,takie sytuacje się nie
zdarzały

Mam pytanie do pań,których mężowie wyjeżdzają na dłużej.Czy
mimo miłości i całego ogromu uczuć do drugiej połowy,traktujecie ten
okres jako możliwość dodatkowych oszczędności?
Ja przy dochodach 3400 i opłatach stałych ok.1000 zł,mam zamiar
odkładać miesięcznie ok.800zł i powitać pana męża miłą sumką na
przyszłoroczne wakacje.Nie wiem czy mi się uda,ale będę próbować.