reni_78
01.06.12, 12:23
po lekturze wątków 'żywieniowych'....
mam pytanie:
dlaczego co poniektórych z Was tak bardzo interesuje, co inni mają w koszykach?
skąd w co poniektórych z Was taka olbrzymia pogarda dla innych? i to wyłącznie w imię ich koszyka zakupowego... skąd te wszystkie chore pseudoanalizy? to obrażanie?
w moim koszyku nie uświadczy się prawie owoców, warzyw i mięsa
czasem kupię jakieś kości schabowe albo ścinki wędlin
czy teraz polecą ku mnie inwektywy ???????????
chyba tak : ((((
a prawda jest taka, że owoce, warzywa, mięso i czasem nabiał pozyskuję w zupełnie innych miejscach niż sklep ogólnospożywczy, dyskont czy market; a kości i ścinki kupuję dla zaprzyjaźnionego psa
a jak kupię ogórka albo kiełbasę w markecie, to co? jem śmieci ????
a jak nie kupię, to co? w ogóle tego nie jem ???
a jak o czymś zapomnę i 'lecę' do sklepu np po margarynę, olej i cukier, to co? pewnie będę żarła przez tydzień frytki z przepalonego oleju, słodziła herbatę po 5łyżeczek, a chleb smarowała margaryną kasią??? a może poprostu brakuje mi tego do ciasta?
a jak wynoszę w marketu wyłącznie 5x 550g ulubionych płatków śniadaniowych moich dzieci, to co? będę je tym karmiła na śniadanie, obiad i kolację? a może te 550g jest o parę groszy droższe od 270g u mnie na pasażu, a moje dzieci nawet nie są świadome, że płatki, i to w takiej ilości, są w domu?
nie wiem, jak można oceniać innych pod kątem ich wyrwanych z kontekstu zakupów... oceniać ich życie, myśli, poglądy, przyzwyczajenia,jadłospis... dla mnie to chore...
" Żyj i daj żyć innym. "