Po pierwsze witam
forum podczytuję od jakiegoś czasu bo zawsze chętnie szukam nowych pomysłów na lepsze budżetowanie i zarządzanie finansami, temat dla mnie istotny.
W temacie - wiem, ze to pytanie z cyklu że nie ma na nie jednej dobrej odpowiedzi, ale ciekawa jestem opinii forumowiczów. Chciałabym zweryfikować własne poglądy na ten temat, które wahają się (w zależności od nastroju

) od posądzania się o zupełną rozrzutność do podejrzenia o rozwijanie się sknerstwa (jak twierdzi mój małżonek
Kiedyś przeczytałam, że powinno się oszczędzać przynajmniej 20% dochodów. Wiem, że faktycznie zależy to od ich poziomu - ktoś kto zarabia 10 K ma w tym zakresie większe możliwości niż ktoś z 2K dochodu.
Parę słów o mojej sytuacji:
Model rodziny 2 + 0
Łączny dochód 5200 zł (w porywach do 6K przy premiach, ale to rzadko)
Stałe opłaty (woda, prąd, etc.) średnio 600 zł
Benzyna 500 zł (bo dwa auta, biję się w piersi nasze wygodnictwo)
Jedzenie 600 zł
Kieszonkowe (ta kwota pokrywa ubrania, kosmetyki, rozrywkę) 500 zł ja , 300 zł mąż
Różne: średnio 400 zł / mies (ubezpieczenia mieszkania, aut, fundusz wakacyjny, święta, dentysta - zawsze coś wypada, mam na to założony roczny budżet jako że to głównie doroczne opłaty)
W praktyce daje nam się odłożyć od 2 do jakieś 2,3 K mies. Sama nie wiem czy nie powinniśmy więcej, a właściwie sądzę, że powinniśmy (może to być po części spowodowane faktem, że pochodzę z bardzo oszczędnej rodziny). Jaki % dochodów przy takim - "średnim krajowym" - poziomie dochodów powinno się odkładać? Jest jakaś reguła? Jest u mnie z czego ciąć?