trusiaj
25.09.05, 11:37
Dojeżdżam do pracy i codziennie mam szansę oszczedzić około 2zł - gdy wybiorę
podróż busem , a nie autobusem.
Na dalszych trasach oszczędności są bardziej znaczące. Jedna z największych -
to było odkrycie, że zamiast pociągiem InterCity (wybierałam go ze względu na
bezpieczeństwo),mogę z Lublina do Gdańska dotrzeć busem (szybciej i jeszcze
bezpieczniej - mam na myśli bezpieczeństwo nie w sensie wypadków, ale
w "środku" pojazdu, jak jeździcie pociagami to wiecie, o co chodzi). Bilet na
pociąg kosztował ponad 100zł, a bus w tamtym czasie na tej trasie 50zł
(obecnie 60zł). Byłam w szoku, że lepsza wersja podróży, okazała się znacząco
tańsza.
Pewnego razu na przystanku, gdy czekałam na autobus - jakaś kobieta
zaproponowała mi i jeszcze dwóm osobom - że może nas podwieźć do pobliskiego
miasta. Gdy dojeżdżałyśmy - spytała, czy to nie byłby problem, gdybyśmy
zapłaciły jej równowartość biletu autobusowego na tej trasie (to było trochę
niezręczne rozegranie - pewnie lepiej powiedzieć to na wstępie) - ale bardzo
spodobał mi się jej pomysł. Okazało się, że jest pielegniarką - cięzko jej
finansowo i zabierając z przystanku współpasażerów, trochę oszczędza na
benzynie (pasażerom to się opłacało, bo wiadomo, byli szybciej niż autobusem
na miejscu). Kobieta proponowało to - "bezpiecznie" wyglądającym osobom, bo
wiadomo, jakie są czasy. Opisałam to, bo ten pomysł można modyfikować (np
poszukać znajomych, co chcieliby dojeżdżać z nami samochodem).