monisse25
12.11.05, 09:30
kochani ,napisałam już dzisiaj parę wątków ,które mnie bardzo interesują.Ale
muszę dodać jeszcze jeden.Niedawno mąż zarabiał 1300zł i przy opłatach 1000
zł miesięcznie musiałonam starczyć na cały miesiąc na zycie.Zadłuzyliśmy się
w tym czasie strasznie..karta kredytowa,debet,kredyt mieszkaniowy...Teraz
zmienił pracę i zarabia ok. 3000-4000 .Ale tak jest dopiero od 2 miesięcy i
ciągle barkuje.Fakt,że spłaciłam wszystkie długi u osób prywatnych,ale
zostało jeszcze sporo w banku...inie wiem od czego zacząć .Czy najpierw
spłacić kredytową?czy raty?Nie wiem jak długo mąż będzie tam pracował iboję
się,że do tego czasu nic nie uda nam się spłacić z powodu rozrzutności.Ja już
mam plan opracowany na miesiąc,ale jak idziemy z mężem na zakupy on nie
potrafi się powstrzymać przed kupowaniem różnych rzeczy...mówi ,że chce mieć
cośz tego zycia,że ma dość biedy...i odmawiania sobie róznych rzeczy.Jestem w
ciąży więc on tymbardziej powiedział ,że nie będzie na to żałował
pieniążków,kupuje soki z najwyższej półki chociaż mi starczyłyby te
tanie ,zwykłe.Kupuje mimnóstwo jogurtów ,chociaż za nimi nie przepadam...i na
nic nie zdadzą się moje tłumaczenia.Piszę do Was bo wiem,zę jak dalej tak
będzie to nigdy nie wyjdę z tych naszych zadłużeń w bankach,a strasznie
ciężko jest go przekonać.Może po kryjomu zacznę odkładać jakieś
pieniądze...już sama nie wiem.Ale wiem,że problem zakupów pozostanie i w
związku z tym proszę Was o radę...jak Go przekonać do oszczędnych zakupów i
od czego zacząc spłatę długów.W każde miejsce po trochu czy pokolei spłacić
jedno a później drugie.z góry dzięki za rady .Pozdrawiam