meduza.em
20.06.06, 21:39
Nie układa sie nam w małżeństwie maz narobil wielu długów, przez swoja pracę.
wiecej do niej dokłada a zyski marne, ciagle psuje sie auto, ktore jest mu
potrzebne do pracy,Mam dosc.
Maz ma dział. gosp. paruje jako kurier w jednej z firm kurierskich.Nie ma go
cale dnie pracuje od 7-19.Zarabia 4500 na reke, z tego
zus 700zl, podatek i vat 400 komorka firmowa 200, paliwo 1500zl, olej
samch.100zl, kupienie faktur-250zl- bo jak nie kupi to trzeba wiecej zapalcic
skarbowce= 3150zl
Inne oplaty
Czynsz 380zl plus fundusz remontowy 83zl =463zl
Moja komorka abonament 150zl
Tel. stacjonarny 80zl
UPC+ Internet +meża kanaly sportowe dodatk. -on nie chce z tego zrezygnowac
183zl
Prad 249 na-3mc
gaz 50 zl na kwartal prad i gaz w przeliczeniu na oplaty w m-cu to ok. 100zl
Calosc =976zl
Zostaje nam na zycie 374zl, ja, maz i maly synek 11 m-czny. Na pieluszki i
wszystkie inne akcersoria idzie moja kuroniowka 380 zl(ale tylko do 15v
wrzesnia) ubranka kupuje moja mama.
Maz nie chce z tej pracy zrezygnowac, bo liczy ze sie cos zmieni, tzn, bedzie
mial wiecej paczek do rozwozki, ale on ju zczeka od prawie pol roku, a dlugi
rosna. Teraz mi sie przyznal ze zalega z zusem od lipca UBIEGLEGO ROKU.
splaca TEZ ODSETKI, za Urzad skarbowy, bo chcial zaoszczedzic na ksiegowej i
sam liczyl programem komp. i zle naliczyl i wyszlo mu 11 tys. ze do zaplaty,
tzn- skarbowka sie dopatrzyla bo nie doliczyla vatu. Juz prawie wszystko
spacilismy. ale on na biezaco nie chce placic, taki z niego leb zakuty,
jeszcez roku nie zamknal i nie rozliczyl sie, juz mam go dosyc.Jak dziecko.
Nie chce isc do biura, bo mowi ze sie wstydzi.
Najgorsze jest to ze z tym jego samochodem to nigdy nie wiadomo, bo jak sie
zepsuje to trzeba wywalic kase ostatnio 1200zl, od marca ub. roku od kiedy
maz ma firme wlozylismyw remont tego auta 12tyś. Kupil starego grata za 30
tys i niby po kapitalnym remoncie a tu takie hece.
Mąż cale zycie u swojej mamy jadl obiady tzn- gar zupy na 2 dni ugotowany z
jednego skrzydla z indyka, itp- wszystko oszczednie go granic bolu- ztym ze
tecie nie musieli oszczedzac na niczym, ale taka ich natura sknery, za to
jak byli u innych w goscinie to jedli za 3.
Ja gotowalam za rada mojej babci na 2 dni wiekswze ilosci np. zupa z 70 dk
biodrowki plus full wloszczyzny, moj maz zjadl mieso w 1 wieczor, to samo
tyczylo soe zeberek, czy mielonego, raz ugotowalam smaczna zupe na kosciach
od schabu to wysmial.
Musimy teraz oszczedzac, a on kupuje saobi epo 1,5kg winogron i to sam zje,
tlumaczac ze u nich w domu tylkoojciec mogl jesc do woli,a matka wydzielala
dla 2 synow.
Jak mam zyć?