Dodaj do ulubionych

jak zaczęło się u Was oszczędzanie??

28.10.07, 00:45
.u mnie jest tak:
jestem studentką II roku bułgarystyki.
wiele osób u mnie pracuje(bo są starsi inp.kończą jeszcze drugi kierunek).nie
powiem,żeby to była ''wymarzona'' praca (np.stanie za barze).

dostaję rentę socjalną.były miesiące kiedy pieniądze strasznie przeciekały
przez palce np.zakupy w Żabce(rozbój w biały dzień..),bezsensowne zakupy(stosy
czasopism i książek).
W końcu jednak przeliczyłam sobie straty,idę do antykwariatu i sprzedam
książki(a że większość została zakupiona na kompletnych wyprzedażach to nie
stracę więcej niż przy zakupie z księgarni),przestanę kupować czasopisma typu
Twój Styl(odrobina luksusu i 9 złotych zmarnowane bo nawet jednego głupiego
kosmetyku nie mogę sobie kupić za tej gazety ..),a pieniążki (całość bo
dostaję ''kieszonkowe w postaci 50 złotych od rodziców)pójdzie na lokatę.
trzeba się zabezpieczać.

Nie mam zamiaru jeszcze pracować,wolę się skupić na nauce,żeby za jakieś 3
lata wystartować już na rynek pracy.

Osobiście uważam,że jednak stałam się bardziej oszczędna,gdyż wiele
drobiazgów,których nie dostrzegamy rujnują budżet.
Być może wiele z Was będzie zirytowanych kupowaniem Twojego Stylu,ale
zapewniam,że to fanaberia z którą już skończyłamsmilesmile(zmądrzałam-mam taką
nadzieję:smile

W każdym razie w chwili obecnej zapoznaję się z metodami oszczędzania i powoli
uczę postępować się w myśl zasady:najpierw obowiązek ,a potem przyjemnośćsmilesmile

pozdrawiam i dziękuje za to forum,które czytam już od dłuższego czasu i wciąż
na nowo odkrywam naprawdę świetne sposoby na oszczędzaniesmile
Obserwuj wątek
    • ktw2007 Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 28.10.07, 11:58
      (...)Nie mam zamiaru jeszcze pracować,wolę się skupić na nauce,żeby
      za jakieś 3lata wystartować już na rynek pracy...

      Osobiście uważam ,ą jednak powinnas spróbowac cokolwiek robic pod
      kątem zawodowym - np podczas weekendu czy 2 razy w tyg. wieczorem ,
      gdy masz małą iloś zajęc i wykłądów .To ważne - bo potem będziesz
      mogłą to wpisac do CV .JA załuje ,ze nie pracowałąm .Sudia
      skończyłam w 1999 r. NA moim roku tylko jednostki pracowały, inne
      praktycznie obijały sie..przepraszam ,ale z doswiadczenia wiem na
      wiekszoście kierunków ( są wyjątki ) rok 2 i 3 to raczej spacerek
      po studiach , a nie intensywna nauka .Ja w czasie studniów dawałam
      korepetycje z angielskiego - po prostu nie miałysmy z mamą
      pieniędzy....wiec robiłąm to zarobkowo ( ale bardzo to lubiłąm -
      uczyłam dzieci z podstawowki). I szczerze załuję ,że podczas studiow
      nic więcej nie robiłąm !

      • bruy-ere Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 19.02.08, 18:25
        ktw2007 napisała:

        > (...)Nie mam zamiaru jeszcze pracować,wolę się skupić na
        nauce,żeby
        > za jakieś 3lata wystartować już na rynek pracy...
        >
        > Osobiście uważam ,ą jednak powinnas spróbowac cokolwiek robic pod
        > kątem zawodowym - np podczas weekendu czy 2 razy w tyg.
        wieczorem ,

        to samo sobie pomyslalam, jak zaczniesz za 3 lata szukac pracy, to
        bedziesz miec problem, bo nikt nie zatrudni na etat osoby, która
        nigdy wczesniej nigdzie nie pracowala, a im wiecej z Twoja przyszła
        praca beda mialy obecne zajecie dorywcze, tym lepiej
        • lilka69 Re: nie przesadzaj bruy-ere 07.11.08, 12:45
          ja nie pracowalam a po studiach od razu rewelacyjna prace dostalam. jeszcze
          przed samym koncem studiow.

          co to za dziwne przekonanie , o ktorym piszesz! studia sa do studiowania a na
          pewno przez 3-4 pierwsze lata.
    • reni_78 moja przygoda z oszczędzaniem 19.02.08, 14:50
      choć zawsze bardziej przemawiają do mnie wyrażenia:
      'racjonalne planowanie wydatków'
      'racjonalne wydawanie pieniędzy'

      zaczęło się w wieku 6lat, gdy z dziecinnej skarbonki przeszłam na
      kieszonkowe - u nas to była tygodniówka 'wypłacana' w piątki

      już w liceum /stara droga edukacji/ byłam szeroko znana z tego, że
      szkoda mi na hamburgera, jeśli wiedziałam, że za pół godziny będę w
      domu... zamiast na dwa piwa szłam na jedno, które dość długo
      sączyłam... na dyskoteki szłam wtedy, gdy 'dziewczęta do 21ej za
      friko' czy coś w tym stylu...

      na studia wyjechałam do innego miasta i mimo szczerych chęci dość
      gęsto pokrytych konkretnymi działaniami nie mogłam znaleźć
      pracy /nawet w McDonalds mnie nie chcieli, bo wykształcenie za
      wysokie (???)/, byłam na utrzymaniu Rodziców... gimnastykowałam się
      jak mogłam, żeby jaknajmniej ich oskubać -> to była dla mnie
      największa szkoła racjonalnych wydatków

      wychodząc za Mąż, spod utrzymania Tatusia trafiłam na utrzymanie
      Mężusia - bardzo mało komfortowa sytuacja -> próbowałam szanować
      cudzy pieniądz bardziej niż byłby on mój

      generalnie od niedawna pracuję, ale to kijowe wynagrodzenie,
      które, rzutem na konto, traktowane jest jako oszczędności

      wiem, że to moje pisanie strasznie 'bidne' zatacza kręgi, ale w
      sumie nie jest tak źle, jak to tu wygląda

      wiele ograniczeń narzucamy sami sobie - chcemy zakupić mieszkanie
      /bez kredytu się nie obędzie sad/
      wiele też wynika z naszych charakterów - nam jakoś nigdy nic nie
      potrzeba, tacy z nas jacyś minimaliści
      wciąż szukamy - np. konto bankowe 0%, ale brak opłat za jego
      prowadzenie /do tej pory były jakieś procenty, ale ponad 7zł opłat/

      no, i ziarnko do ziarnka...

      pozdrawiam
      • serendepity Re: moja przygoda z oszczędzaniem 19.02.08, 16:13
        Moje oszczedzanie zaczelo sie kiedy zaczelam dostawac pierwsze pieniadze od
        babci, cioc itp. Nie wiem ile mialam lat, ale pracowicie zbieralam.

        Nigdy nie mialam tendecji do wywalania pieniedzy w bloto. Pewnie dlatego, ze moi
        rodzice nigdy tak nie robili, zawsze mieli spore oszczednosci i nie szaleli z
        wydatkami.

        Teraz oszczedzanie przerodzilo sie w inwestowanie.
        • afrodyta190 Re: moja przygoda z oszczędzaniem 20.02.08, 06:43
          A u mnie oszczedzanie zaczelo sie ponad 2 lata temu,wtedy odkrylam forum i
          zobaczylam ze mozna zyc inaczejwink)Teraz juz lepiej gospodaruje pieniedzmi,ale
          caly czas sie ucze.
          • kasiaw143 Re: moja przygoda z oszczędzaniem 24.02.08, 14:20
            a ja ucze oszczędzania swoje dzieci i mimo iż są jeszcze tacy mali, obaj moi synowie mają założone skarbonki takie duże porządne skarbonki. Starszemu założyliśmy kiedy miał 1,5 roku (teraz ma 3 lata i 2 miesiące) młodszemu gdy miał 6 miesięcy (obecnie rok i 3 miesiące) Są tak nauczeni że każdy pieniążek który dostaną wrzucają sobie do swoich skarbonek ostatnio ze skarbonki synka starszego bo była już ciężka wyjeliśmy pieniążki policzyliśmy i zabrałam malca do banku sam sobie wpłacił je na lokate żeby jeszcze troszke się pomnożyły miał 1500 zł myśle że to pokaźna sumka jak na tak małe dziecko i nie odczuwa się tak odkładania. Dzieci mają frajde jak rzucają sobie 1, 2 czy 5 zł sami i ziarnko do ziarnka i się nazbierało. Były sytuacje że np. urodziny któraś z cioć nie wiedziała co kupić a wiedzą o skarbonkach w naszym domu więc lepsze choćby 10 zł do świnki niż nietrafiony prezent.
            Polecam sposób serdecznie dzieci uczą się oszczędzania. My zamiast wydać 5 zł na niewiadomo co to dajmy je dziecku.
        • afrodyta190 Re: moja przygoda z oszczędzaniem 20.02.08, 06:46
          a ja pracowalam kiedy sie uczylam,nauka nic nie ucierpiala
      • mirabeela Re: moja przygoda z oszczędzaniem 11.09.08, 18:17
        reni_78 napisała:

        > choć zawsze bardziej przemawiają do mnie wyrażenia:
        > 'racjonalne planowanie wydatków'
        > 'racjonalne wydawanie pieniędzy'
        >
        > zaczęło się w wieku 6lat, gdy z dziecinnej skarbonki przeszłam na
        > kieszonkowe - u nas to była tygodniówka 'wypłacana' w piątki
        >
        > już w liceum /stara droga edukacji/ byłam szeroko znana z tego, że

        >
        >
        zazdroszczę tego minimalizmu
        moj nie umie byc minimalny

        naprawdę zazdroszczę
    • anatefka Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 20.02.08, 11:22
      Ja zaczęłam oszczędzać gdy ... zaczęłam więcej zarabiać. Logika niby prosta ale
      nie do końca smile Otóż zauważyłam, że z każda kolejną podwyżką nie powiększa mi
      się ani o jotę stan posiadania na koncie oszczędnościowym. Wkurzyło mnie to
      maksymalnie - sama na siebie byłam zła, że zarabiam coraz więcej i wydaję coraz
      więcej. Bezsensowne wydatki mnożyły się, bo ... mogły się mnożyć.
      Na początku obyło się bez ostrych cięć ale przyjęłam zasadę: "to, że MOGĘ coś
      mieć nie oznacza, że MUSZĘ to mieć". Stać mnie to nie to samo co mam to. A potem
      poszło z górki smile
      Wielką radochę sprawiało mi to, że nagle z mojej listy potrzeb znikały jak
      kamfora bzdety w stylu siódmy błyszczyk, jedenasty krem czy dwudziesty balsam.
      Że o gazetach nie wspomnę.
      Pojawiło się za to planowanie i konto oszczędnościowe z możliwością
      "doładowywania" i wyjmowania bez utraty odsetek.

      Powiem szczerze, że jestem dumna z tego, że udało mi się opanować moje finanse.
      I to, że zmiany przyniosły bardzo wymierne efekty - finansowe tez smile


      • gogologog Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 20.02.08, 22:21
        Ja oszczędzam chyba od zawsze. Ale tak naprawdę to od czasu gdy poczułem wysiłek
        i smak samodzielnie zarobionych pieniędzy.
        Ja zarabiam dość przeciętnie, i gdyby rozluźnić dyscyplinę to szybko można by
        wszystko przetracić. Jeżdżę 6-letnim autem, ubrania kupuję na wyprzedażach i
        tylko wtedy gdy już szwy się przecierają, restauracje bardzo rzadko a do pracy
        robię sobie kanapki wink
        Za to sprawia mi przyjemność posiadanie kilku mieszkań i działek - znajomi mnie
        o to nie podejrzewają, a ja nie opowiadam.
        Podoba mi się to co napisała anatefka. Często tak jest że zarabia się coraz
        więcej i ma się coraz mniej.
        • ben333 Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 10.09.08, 10:56
          He he mam to samo.smile
          • gogologog Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 13.12.08, 20:55
            Czy dobrze kojarze, spozniasz sie zawsze 5 minut do pracy na Mokotowie? wink))))))))

      • ula27121 Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 24.02.08, 18:33
        anatefka napisała:

        > Otóż zauważyłam, że z każda kolejną podwyżką nie powiększa mi
        > się ani o jotę stan posiadania na koncie oszczędnościowym.

        No, ja jestem dokładnie w tej samej sytuacji. Jeszcze nie zaczęłam oszczędzać
        ale zamierzam to zmienić. A raczej zamierzam zacząć lepiej gospodarować wydatkami.
      • roxa79 Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 05.09.08, 13:28
        Podobnie było u mnie i mojego męża. Kiedyś (przed ślubem) im więcej zarabialiśmy
        z narzeczonym tym więcej wydawaliśmy. Aż przyszedł moment, że przyjrzeliśmy się
        szczegółowo wydatkom i stwierdziliśmy, że roztrwoniliśmy kasę na głupoty. Teraz
        mądrzejsi o te wnioski i już po ślubie racjonalnie planujemy wydatki i okazuje
        się, że moją wypłatę jesteśmy w stanie całą odłożyć, a wyżyjemy miesiąc z
        wypłaty męża.
      • rydzyna1213 Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 13.09.08, 12:18
        dokładnie tak jak anafetka, im więcej zarabiałam (duzo więcej) moje oszczedności nie rosły. Teraz już jest inaczej: zyje na poziomie, ale cały czas oszczedzam.
    • marcin-z-lasu Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 21.02.08, 01:21
      Książek nie sprzedawaj.
      Oszczędzać zacząłem jak podliczyłem moje zadłużenie. Zrobiłem oczy jak 5 zł i zaraz później plan finansowy.
    • anew3 Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 12.04.08, 12:14
      Moge ci cos doradzic? Oszczedzanie to jedno a odmawianie sobie to
      drugie.Popytaj ciocie, kolezanki co czytaja, jakie magazyny, popros
      zeby nie wyrzucaly.A moze prenumarata ulubinego magazynu?Moze to byc
      prezent dla ciebie np na urodziny.Jak ktos z rodziny pyta co ci
      kupic, nie badz niesmiala-powiedz.Ksiazki-mozesz kupic taniej chocby
      przez internet lub po prostu wypozyczyc.Ja na twoim miejscu
      poszukalabym jednak jakies pracy, chocby w weekendy.Ja pracowalam
      jako studentka, pare godzin w duzej firmie, potem wygladalo to
      ladnie na CV.Moze tlumaczenia, moze praca w jakiejs firmie, ktora ma
      kontakty z Bulgaria?Biuro podrozy?Wcale nie mowie, ze ma ci to
      zajmowac duzo czasu...
    • doda1983 Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 12.04.08, 20:19
      Szpilko, to nie jest dobry pomysł...

      szpilkaaa napisała:
      > Nie mam zamiaru jeszcze pracować,wolę się skupić na nauce,żeby za
      jakieś 3
      > lata wystartować już na rynek pracy.

      Za 3 lata może się okazać, że prace będzie bardzo trudno znależc, bo
      wszyscy już mają doświadczenie a Ty nie.

      Powiem Ci jak jest u mnie. Jestem na piątym roku studiów dziennych
      na Uniwersytecie. W międzyczasie skończyłam drugi kierunek
      (licencjat) zaocznie. Na tej samej uczelni więc miałam zniżke 50% na
      czesne na zaocznych. Nie mniej jednak, czesne musiałam sobie opłacic
      sama. Pracuję juz od 4 klasy liceum i od tego czasu nie dostaję od
      rodziców kieszonkowego. Najpierw było to stanie na promocjach w
      weekendy, które wbrew pozorom, przynosiło bardzo dobre pieniądze -
      sama mogłam sobie opłacic czesne za studia zaoczne i wydac na typowe
      potrzeby nastolatki - zakupy, imprezy. W czasie studiów pracowałam
      jako anikieter na umowe zlecenie, nie jest to lekka praca, ale
      pieniązki też były przyzwoite. Teraz jestem na V roku i już od
      stycznia odstałam propozycje pracy na cały etat. Mój szef jest
      bardzo elastyczny, wie, że studiuję i idzie mi na rekę jak
      potrzebuje wolnego. Pracuję w firmie która realizuje programy
      finansowane przez UE. A podobno, po moich studiach humanistycznych,
      cięzko o prace... Głównym moim atutem było doświadczenie i jezyki
      obce.

      Oszczędności nauczyli mnie rodzice, w domu za bardzo nie brakowało
      pieniędzy, ale nigdy się też nie przelewało. Kieszonkowe dostawałam
      tylko w liceum przez 2 lata i były to malutkie kwoty. Od 6 lat nigdy
      moi rodzice nie dali mi kasy na kosmetyki, gazety itp. Nawet
      wstydziłabym się poprosic wink Czasem mama dołozyła mi coś do zimowych
      butów czy płaszcza, kupiła bilet miesięczny. Obecnie sama również
      płace za wszystkie wizyty lekarskie, ortodontę (bo niedawno
      założyłam aparat), rachunki za tel. itp.

      A Twojego Stylu sobie nie odmawiaj, jesli tylko przynosi Ci duza
      przyjemnosć wink Po prostu na niego zarób. Masz możliwości.
      Pozdrawiam smile
      • martag2 Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 05.09.08, 21:38
        hmmm... u mnie choć mam trochę więcej lat niż autorka wątku to oszczędzanie-
        jeszcze się chyba nie zaczęło.

        W tej chwili mam jasny plan wyprowadzenia swoich wydatków na prostą.
        Czytam forum, nakręcam się ,że muszę wytrwać, ale ... udało mi się już 2 razy
        wyjść na prostą, a potem wpadałam jak w amok , jak w wir rzeczy, które muszę
        mieć: kompletny remont mieszkania, super wakacje , bo sobie odmawiałam przez 2
        lata i za moment znajdowałam się znów w kredytach. No, ale cóż ... jak mówią do
        3 razy sztuka, może teraz się uda. Choć tym razem jest odrobinę lepiej, bo
        chociaż mam kredyty to mam też inwestycje.

        Póki co korzystam z wielu forumowych rad i liczę, że w końcu zrozumiem gdzie
        tkwi mój problem.
    • pafek1 Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 30.10.08, 17:13
      Założyłem sobie w banku dyspozycję, żeby stałą kwotę z wypłaty
      przelewać na lokatę oszczędnościową. Dobry sposób żeby nie zapominać
      regularnych wpłatach.
      • bonifacy4 Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 30.10.08, 17:21
        Fajny sposób, może też w końcu zacznę oszczędzać.
    • femme-fatale Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 30.10.08, 19:43
      Nie chcę powtarzać tego, co mówili inni, ale naprawdę warto jest na studiach coś
      robić. W obu moich dotychczasowych pracach na etat pracodawcy nie ukrywali, że
      zatrudnili mnie ze względu na roczne doświadczenie w instytucji X podczas
      studiów. Dwudziestokilkuletni człowiek bez doświadczenia zawodowego staje się
      powoli dziwadłem (nie piszę, żeby Ci "dowalić", tylko przedstawiam sprawę tak,
      jak widzi ją wielu pracodawców). A co do oszczędzania, to tak trzymaj! smile)
      • lilka69 Re: femme-fatale 07.11.08, 12:50
        co za bzdury! to moze wcale nie studiaowac a od razu isc do pracy? a moze juz
        zaczac te prace od gimnazjum, zeby przekonac potencalnego pracodawce o wlasnej
        przedsiebiorczosci?

        a ty autorko ucz sie i zaczniej cos robic po 3 roku. fajne lata studiow juz
        nigdy nie wroca a pracowac bedziesz do emerytury,

        ja dostalam swietna propozycje pracy po studiach a w czasie ich trawania nie
        pracowalam wiec bylam bez doswiadczenia.
    • asia.asz Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 31.10.08, 12:24
      oszczedzac zaczelam jak pojawilo sie dziecko, predzej bylam sama
      (wiec sobie nie odmawialam), potem z kims, potem w ciazy (tez sobie
      nie odmawialam/lismy)
      dopiero po urodzeniu dziecka zaczelismy myslec powaznie o
      przyszlosci i naszej i malucha
    • wiking25 Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 06.11.08, 15:38
      Ja też zacząłem oszczędzać jakieś pół roku po narodzinach dziecka. Dziecko wiąże
      się z dużą odpowiedzialnością i oszczędzam żeby zapewnić mu lepszy start w życiu.
      • olga06 Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 07.11.08, 14:24
        ja w momencie, kiedy 1- pojawiło sie drugie dziecko, 2- kasa zaczęła
        niepostrzeżenie i w niewiadomych kierunkach wypływać z portfela...
    • maciej.zagozda Re: jak zaczęło się u Was oszczędzanie?? 08.11.08, 08:52
      Dla mnie oszczędzanie zaczęło się od dobrego zaplanowania budżetu domowego.
      Interesowałem się tym tematem wiele lat temu, napisałem chyba najpopularniejszy
      program do zarządzania budżetem domowym na rynku, którego nie będę tutaj
      promował. Polecam jednak www.budzetdomowy.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka