Rodzina 4-osobowa, ja mam 22 lata, brat 17. Mamy mieszkanie
komunalne, duże, 170 metrów. Moim zdaniem za duże na nas czworo, ale
rodzice nie chcą go zamienić na mniejsze.
Co miesiąc dostaję od rodziców "rachunek" ok. 500zł. To jest niby
1/3 miesięcznych rachunków. Czynsz, gaz, prąd, woda, telefon itd.
Ręce mi opadają co miesiąc. Nie mam siły już. Sama opłacam sobie
studia, czesne to też 500zł miesięcznie. Zarabiam 1400zł. Czyli
zasuwam cały miesiąc, a na siebie zostaje mi 400zł, minus karta do
telefonu, przejazdówka - czyli gdzieś z 300zł. Frustruje mnie to
strasznie...
Rodzice nie oszczędzają w ogóle. W domu chodzą na okrągło 2
komputery, telewizor, radio, no i te normalne rzeczy - lodówka,
pralka. Zamówili sobie kablówkę, bo lubią siedzieć cały dzień przed
TV. W tym czasie chodzą komputery, chociaż nikt przy nich nie
siedzi. Mnie nie ma w domu od 6 - 17 i wnerwia mnie, że za te
godziny ja też płacę 1/3 za prąd. Jak wracam, to chodzę i wyłączam
po nich, ale jak mnie nie ma, to oni nabijają licznik równo.
Moi rodzice nie zarabiają dużo. Jeśli mój brat potrzebuje butów,
spodni itd., to musi sam sobie znaleźc jakąś fuchę na weekend, bo u
mnie w domu nie ma na to pieniędzy. Zawsze było biednie, pamiętam,
że w dzieciństwie bardzo marzyłam o spróbowaniu coli, albo jak
przeżyłam szok, kiedy koleżanki mama zrobiła mi kilka kanapek i na
każdej z nich były po dwa plasterki pomidora. U mnie to jeden
pomidor musiał starczyć dla wszystkich.
Sama muszę sobie kupić takie rzeczy jak podpaski, rzeczy na
śniadania do pracy, rajty (chodzę tylko w spódnicach), buty na zimę,
lekarstwa itp.
Nie wiem, jak nauczyć rodziców oszczędzania. Ojciec pali jak smok,
na papierosy wydaje mnóstwo kasy. Nie chce rzucić. Bez przerwy te
komputery i TV chodzą... Zostawiane światło w pomieszczeniach, w
których nikogo nie ma...
Mam ogromne poczucie winy, kiedy tylko coś sobie kupię. Buty,
spodnie, cokolwiek. Bo od razu mi stają przed oczami rodzice, którzy
nie mogą sobie nic kupić, bo ich na to nie stać. Z drugiej strony
chciałabym rozpocząć własne życie, odkładać na coś, uzbierać,
wyjechać dokądś, a chyba to będzie wyglądało tak, że całe zycie będę
pakować kasę w ten worek bez dna.
Nie wiem co robić, sfrustrowana jestem