Dodaj do ulubionych

Jak nauczyć rodzicow oszczędzania???

20.09.08, 21:30
Rodzina 4-osobowa, ja mam 22 lata, brat 17. Mamy mieszkanie
komunalne, duże, 170 metrów. Moim zdaniem za duże na nas czworo, ale
rodzice nie chcą go zamienić na mniejsze.

Co miesiąc dostaję od rodziców "rachunek" ok. 500zł. To jest niby
1/3 miesięcznych rachunków. Czynsz, gaz, prąd, woda, telefon itd.

Ręce mi opadają co miesiąc. Nie mam siły już. Sama opłacam sobie
studia, czesne to też 500zł miesięcznie. Zarabiam 1400zł. Czyli
zasuwam cały miesiąc, a na siebie zostaje mi 400zł, minus karta do
telefonu, przejazdówka - czyli gdzieś z 300zł. Frustruje mnie to
strasznie...

Rodzice nie oszczędzają w ogóle. W domu chodzą na okrągło 2
komputery, telewizor, radio, no i te normalne rzeczy - lodówka,
pralka. Zamówili sobie kablówkę, bo lubią siedzieć cały dzień przed
TV. W tym czasie chodzą komputery, chociaż nikt przy nich nie
siedzi. Mnie nie ma w domu od 6 - 17 i wnerwia mnie, że za te
godziny ja też płacę 1/3 za prąd. Jak wracam, to chodzę i wyłączam
po nich, ale jak mnie nie ma, to oni nabijają licznik równo.

Moi rodzice nie zarabiają dużo. Jeśli mój brat potrzebuje butów,
spodni itd., to musi sam sobie znaleźc jakąś fuchę na weekend, bo u
mnie w domu nie ma na to pieniędzy. Zawsze było biednie, pamiętam,
że w dzieciństwie bardzo marzyłam o spróbowaniu coli, albo jak
przeżyłam szok, kiedy koleżanki mama zrobiła mi kilka kanapek i na
każdej z nich były po dwa plasterki pomidora. U mnie to jeden
pomidor musiał starczyć dla wszystkich.

Sama muszę sobie kupić takie rzeczy jak podpaski, rzeczy na
śniadania do pracy, rajty (chodzę tylko w spódnicach), buty na zimę,
lekarstwa itp.

Nie wiem, jak nauczyć rodziców oszczędzania. Ojciec pali jak smok,
na papierosy wydaje mnóstwo kasy. Nie chce rzucić. Bez przerwy te
komputery i TV chodzą... Zostawiane światło w pomieszczeniach, w
których nikogo nie ma...

Mam ogromne poczucie winy, kiedy tylko coś sobie kupię. Buty,
spodnie, cokolwiek. Bo od razu mi stają przed oczami rodzice, którzy
nie mogą sobie nic kupić, bo ich na to nie stać. Z drugiej strony
chciałabym rozpocząć własne życie, odkładać na coś, uzbierać,
wyjechać dokądś, a chyba to będzie wyglądało tak, że całe zycie będę
pakować kasę w ten worek bez dna.
Nie wiem co robić, sfrustrowana jestem sad
Obserwuj wątek
    • lisia312 Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 20.09.08, 21:54
      tracjo!
      płacisz 500 zł/ mc za same rachunki? tzn żywisz się sama gdzieś na mieście, bo
      tak zrozumiałam, że to 500 to tylko rachunki.
      "Sama muszę sobie kupić takie rzeczy jak podpaski, rzeczy na
      śniadania do pracy, rajty (chodzę tylko w spódnicach), buty na zimę,
      lekarstwa itp. "
      Nie rozumiem po raz kolejny? Pracujesz, a chcesz żeby Ci rodzice wszystko kupowali?
      • tracja4 Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 20.09.08, 22:01
        Nie oczekuję, że rodzice mi wszystko kupia (chociaż zazdroszcze
        kolezankom, ktorych rodzice karmią, kupują coś czasami, które nie
        muszą się martwić o rachunki).

        Ja muszę sama się ubrac od 18 roku życia, wyżywić i zapłacić
        rachunki.

        Ale oczekiwałabym, że rodzice zaczęliby oszczędzać na prądzie,
        wodzie, gazie i wydatkach, bo ja nie wyrabiam. Wnerwiające jest, że
        wracam o 17 do domu i widze rodziców leżących na kanapie i
        oglądających telewizję, podczas gdy ja szybko zjem jakąś kanapkę i
        lecę na korki do dzieci, żeby dorobić.
        • miska_malcova Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 20.09.08, 22:13
          > Zamówili sobie kablówkę, bo lubią siedzieć cały dzień przed
          > TV. W tym czasie chodzą komputery, chociaż nikt przy nich nie
          > siedzi. Mnie nie ma w domu od 6 - 17 i wnerwia mnie, że za te
          > godziny ja też płacę 1/3 za prąd. Jak wracam, to chodzę i wyłączam
          > po nich, ale jak mnie nie ma, to oni nabijają licznik równo.


          > Ale oczekiwałabym, że rodzice zaczęliby oszczędzać na prądzie,
          > wodzie, gazie i wydatkach, bo ja nie wyrabiam. Wnerwiające jest, że
          > wracam o 17 do domu i widze rodziców leżących na kanapie i
          > oglądających telewizję, podczas gdy ja szybko zjem jakąś kanapkę i
          > lecę na korki do dzieci, żeby dorobić.

          nie zagalopowałaś się czasem?

          Prosta sprawa: rozmowa. Rozmawiałas z nimi na temat tego, że nie oszczędzają? A
          moze sie wyprowadź i wynajmij pokój? Będziesz płacić tylko za siebie. Twoi
          rodzice pracują? Są na rencie? emeryturze?
          • malgosia.w Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 20.09.08, 22:31
            Nie atakujcie dziewczyny, po prostu uważa że jej udział w rachunkach
            byłby mniejszy gdyby wszysyc o to zadbali, a i rodzicom parę groszy
            więcej by się przydało.
            Ja też pomyślałam że taniej by Cię kosztował pokój przy rodzinie.
            • miska_malcova Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 20.09.08, 22:56
              malgosia.w napisała:

              > Nie atakujcie dziewczyny, po prostu uważa że jej udział w rachunkach
              > byłby mniejszy gdyby wszysyc o to zadbali, a i rodzicom parę groszy
              > więcej by się przydało.
              > Ja też pomyślałam że taniej by Cię kosztował pokój przy rodzinie.

              nikt nikogo nie atakuje. Skoro drażni ją, że płaci za kogoś (rodzice), to niech
              sie wyprowadzi
      • dorotka.k1 Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 20.09.08, 22:34
        tak dla uściślenia - dlaczego 1/3 rachunków płacisz? rozumiem, że brat nie
        płaci, ale chyba "jego" część powinni opłacać rodzice?

        lisia312 napisała:

        > Nie rozumiem po raz kolejny? Pracujesz, a chcesz żeby Ci rodzice wszystko
        kupowali?

        może ja jestem z innej bajki, albo i ja czegoś nie rozumiem
        wydaje mi się, że tracja pracuje po to, żeby zarobić na studia, a nie na
        rachunki rodziców na które nie ma większego wpływu, a które są rzeczywiście
        makabrycznie wysokie
        wydaje mi się, że tracji nie chodzi o to, żeby rodzicie jej kupowali (bo ma
        wyrzuty sumienia nawet jak sama sobie coś kupi), tylko żeby nie musiała płacić
        za nieswoją nieoszczędność; litości, jak kogoś nie stać na mieszkanie 170m to
        zamienia na mniejsze o połowę - i tak będzie to wciąż duże mieszkanie
        do tego coraz droższe fajki - no comments - żeby nie było - paliłam z 10 lat i
        ponad paczkę dziennie - finanse były podstawowym argumentem do rzucenia
        • green_sofia Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 20.09.08, 23:05
          Zgadzam się z przedmówczynią. Uważam że jeśli dziewczyna się uczy to powinna
          pracować na studia i swoje kieszonkowe. Dla mnie absolutnie nie do pomyślenia
          jest to ze rodzice żądają udziału w rachunkach 22letniej studiującej córki? To
          mi się w głowie nie mieści!! Gdyby miała lat 30, pracowała i nadal mieszkała z
          rodzicami to rozumiem ale w tej sytuacji postępowanie rodziców wobec własnego
          dziecka jest obrzydliwe.

          Tak samo nie rozumiem oburzenia "pracujesz i chcesz żeby rodzice Ci wszystko
          kupowali?" . Zapewne nie chodzi o "wszystko", ale w momencie kiedy moje
          studiująco-pracujące rodzeństwo mieszkało jeszcze w domu rodzinnym (btw. o
          powierzchni 300m i jakoś mama nie kazała im uczestniczyc w rachunkach) to kiedy
          robiliśmy duże zakupy np. chemia, czy kosmetyki to mama podpaski, szampon, żel
          do ciała kupowała dla wszystkich trzech bab mieszkających w domu czy dla siebie,
          mnie i siostry.


          Tracja, masz osobną lodówkę? że sama kupujesz jedzonko do kanapek?
          Twoja sytuacja w domu jest dla mnie paranoją. Naprawdę Ci współczuję, radzą
          wynająć jakiś pokój, spokojnie znajdziesz miejsce w mieszkaniu studenckim za
          350-400zł w fajnych warunkach- jestem w temacie bo sama szukałam mieszkania.

          I rozumiem twoje oburzenie że Ty młoda dziewczyna masz zasuwać podczas gdy
          rodzice leżą na kanapie i gów.o robią. Jakby byli chorzy, starzy to rozumiem.
          Ale wydaje mi się że mając stosunkowo młode dzieci są w sile wieku.
    • krzysztofsf Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 21.09.08, 08:32
      > Co miesiąc dostaję od rodziców "rachunek" ok. 500zł. To jest niby
      > 1/3 miesięcznych rachunków. Czynsz, gaz, prąd, woda, telefon itd.

      Zywisz sie sama? Poza sniadaniami.

      W sumie, zeby bylo "sprawiedliwiej" to powinni ci dac 1/4 tych oplat - przeciez zuzycie jest na 4 osoby, a nie na 3 rodziny (bo traktuja widze to jakby oni byli jedna rodzina, pokrywajaca oplaty za brata - osobna rodzina - i ty jako rodzina trzecia)

      Dalej, powinnas nie placic za rzeczy z ktorych nie korzystasz - np. telefon stacjonarny, telewizja kablowa, jesli nie bedziesz miala wyjscia w pokoju itp.

      Zobacz jak u was z zarowkami - zwykle czy energooszczedne. Jesli zwykle, to w ramach jednej "raty" za mieszkanie wrecz im zarowki energooszczedne w ilosci na cle mieszkanie wraz z rachunkiem za ich kupno- i odlicz od twojej "raty" - napewno znacznie spadna koszty oswietlenia - zima idzie, bedzie ciemno - napewno warto.

      Nierozumiem, co to znaczy, ze rodzice siedza w domu przed poludniem, gdy ciebie nie ma?
      Pracuja na zmiany? Czy sa emerytami lub rencistami?

      Czy tez chodzi ci o to, ze wracaja do domu powiedzy o 15-ej i wtedy wlaczaja komputery i telewizory?
      Jesli faktycznie jest tak, ze godzinami nikogo nie ma a pracuja urzadzenia i pala sie swiatla, mozesz ich ostrzec, ze podobnie jak zarowki zakupisz prgramatory czasowe odcianajace prad w okreslonych godzilnach lub po jaki,ms czasie od wlaczenia pradu - i rowniez ich koszt odliczysz od swoich oplat.

      Co do zbyt duzego mieszkania to nie masz racji - skonczyla sie era przyznawania bezplatnych mieszkan komunalnych i rezygnujac z wiekszego nie ma szans na "odtworzenie" pozniej tej wielkosci. A koszty wszelkich innych alternatyw sa niebotyczne.

      Sadze, ze rodzice planuja, iz ktores z was zamieszka w przyszlosci z nimi wraz ze swoja rodzina. Stad trzymanie nadmetrazu.

      Z postu zrozumialem, ze nie jestes na studiach dziennych, tylko pracujesz etatowo a studiujesz wekendowo czy wieczorowo. Ciekawe, jak by wygladalo, gdybys byla na zwyklych studiach i niepracowala, zglaszajac sie do nich po pieniadze na podreczniki, sieciowke itp?

      Sadze, ze twoj realny udzial w kosztach to tak moze z 200 gora 300 zl, uwzgledniajac obiady i kolacje jesli robia je rodzice.

      Czy kiedykolwiek pokazywali ci rachunki, tak przy okazji, na podstawie ktorych wyliczaja twoja naleznosc? ja np. rachunek za prad otrzymuje co drugi miesiac - rzedu do 200 zl. Podobnie co drugi miesiac rachunek za wode i gaz (w sezonie grzewczym co miesiac).
      Jesli "oplaty" sa wyliczone przez nich szacunkowo, to oszczedzanie nic nie zmieni.

      Mam wrazenie, ze najrozsadniej byloby przymierzyc sie do wynajecia gdzies pokoju - chociaz sadze, ze finansowo nie zaoszczedzisz - rodzice tak skalkulowali "czynsz", ze jest zblizony do kosztow wynajecie pokoju przy rodzine.

      Sprobuj moze wyegzekwowac, ze placisz 1/4 kosztow i sama sie zywisz w 100%, oraz ze placisz realne koszty na podstawie przedstawionych rachunkow - i to tych, ktore cie dotycza, a nie telewizji, ktorej nie ogladasz i telefonu, z ktorego nie korzystasz.
    • foretka Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 21.09.08, 08:57
      Tracja,
      przede wszystkim prosze zebys sie nie obrazila za to co napisze.

      Z mojego punktu widzenia to wyglada tak, ze Twoim rodzice sa typem
      ludzi, ktorzy malo robiac chca miec wszystko..

      Piszesz, ze zawsze bylo biednie - a gdyby nie palili, nie mieli
      kablowki, kompa, wielkiego mieszkania pewnie byloby lepiej.
      Nie powinnas miec zadnych wyrzutow sumienia gdy sobie cos kupisz.
      Twoi rodzice mieliby na to kase gdyby chcieli - i ich zycie to ich
      wybor. Nie maja bo wola wywalic kase na papierosy, kablowke i zycie
      w olbrzymim mieszkaniu.

      Nie bierz za nich odpowiedzialnosci. Nie sadze zebys mogla rodzicow
      zmienic. Dla swojego dobra - wyprowadz sie, zamieszkaj w
      wynajmowanym pokoju, postaraj sie o jakies dofinansowanie do studiow
      (stypendium naukowe, sojalne) i zacznij zyc bez ogladania sie na
      swoich rodzicow. Ich zycie to nie Twoj wybor. Nie oczekuj pomocy bo
      na to, jak wiesz, raczej nie mozesz liczyc. Rodzice wola zebys im
      oplacala wydatki a nie inwestowala w siebie i swoja przyszlosc.

      Zacznij zyc sama, bez poczucia winy - moze uda Ci sie zmienic prace
      na lepsza, wynajac tanio pokoj, dostac stypendium. Pewnie rodzice Ci
      powiedza, ze zostawiasz ich bez pieniedzy, ze sobie nie poradza. To
      bedzie szantaz emocjonalny. Po to zebys dalej oplacala ich nazbyt
      wysoki standard zycia.

      Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Paulinki
      Zakątek Szczecińskich MaMsmile
      Paulina w Zielonym Zakątku!
      • lisia312 Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 21.09.08, 13:48
        tak jest. Wynajmij sobie mieszkanie, zobaczysz ile to kosztuje, ile kosztuje
        utrzymanie.
        Wybaczcie, ale żądanie żeby rodzice utrzymywali dorosłą pracującą osobę jest
        NIEMORALNE.Do końca życia mają utrzymywać dzieci? Dlaczego w innych krajach
        nikogo nie dziwi, że nastolatki pracują na swoje potrzeby, a my wychowujemy
        dzieci w poczuciu, że im się NALEŻY.
        I jeszcze wytykać im, że leżą, czy palą? To jest ich życie. Można zasugerować
        jeżeli faktycznie palą się światła, czy nie wyłączone są niepotrzebne sprzęty
        żeby wyłączali.
        • dorotka.k1 Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 21.09.08, 14:45
          zwróć uwagę, że tracja napisała, że jej 17-letni brat na spodnie lub buty musi
          sobie zarobić sam, bo na to nie ma pieniędzy. A na fajki i kablówkę są, tak?
          kwestia jest tu moim zdaniem nie w braku pieniędzy, ale podejściu do życia
          a jeśli chodzi o dofinansowanie przez rodziców - uważam, że dopóki dziecko się
          uczy - nie ma w tym nic złego - nawet obowiązek alimentacyjny obowiązuje na
          dziecko uczące się do zdaje się 24 r.ż

          lisia312 napisała:

          > Wybaczcie, ale żądanie żeby rodzice utrzymywali dorosłą pracującą osobę jest
          > NIEMORALNE.Do końca życia mają utrzymywać dzieci? Dlaczego w innych krajach

          a kto i gdzie napisał, ze tricia tego ŻĄDA od swoich rodziców???

          > nikogo nie dziwi, że nastolatki pracują na swoje potrzeby, a my wychowujemy
          dzieci w poczuciu, że im się NALEŻY.

          na swoje potrzeby, a nie na rachunki za kablówkę,telefon i prąd zużywany przez
          rodziców i brata!
          • krzysztofsf Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 21.09.08, 15:00
            dorotka.k1 napisała:

            > nawet obowiązek alimentacyjny obowiązuje na
            > dziecko uczące się do zdaje się 24 r.ż

            Trzeba tez pamietac, ze istnieje obowiazek alimentacyjny w druga strone - rodzice maga wystapic sadownie, w niektorych sytuacjach, o pomoc finansowa ze strony doroslych samodzielnych dzieci.
        • krzysztofsf Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 21.09.08, 14:56
          lisia312 napisała:

          > tak jest. Wynajmij sobie mieszkanie, zobaczysz ile to kosztuje, ile kosztuje
          > utrzymanie.
          > Wybaczcie, ale żądanie żeby rodzice utrzymywali dorosłą pracującą osobę jest
          > NIEMORALNE.Do końca życia mają utrzymywać dzieci?

          Obowiazek alimentacyjny na uczace sie dziecko utrzymywane przez drugiego i rozwiadzionego wspolmalzonka, jest chyba do 26-o czy 24-o roku zycia.
          Czy taka informacja zspokaja twoja ciekawosc, na pytanie "do kiedy"?
          konkretne szczegoly w odnosnej ustawie.

          Ludzie potrafia dla kilkorga dzieci wybudowac domy czy odloztc i kupic im mieszkania, zeby mialy nsamodzielne na start. Kwestia osobistego poczucia i osobustych mozliwosci.

          Czesc osob jest jedynie w stanie zapewnic bezpieczy kat, do czasu az potomek zalozy rodzine i pojdize na swoje - a czasem trzeba przygarnac i rodzine potomka, dzielac sie swoim mieszkaniem.
          Typowa rodzin akilkupokoleniowa.


          >Dlaczego w innych krajach
          > nikogo nie dziwi, że nastolatki pracują na swoje potrzeby,

          Roznie to bywa. Zwlaszcza w roznych krajach...
          Zreszta chyba autorka pracuje na swoje potrzeby?

          > a my wychowujemy
          > dzieci w poczuciu, że im się NALEŻY.

          A nie nalezy sie?
          Rozmanzamy sie jak zwierzeta, czy mamy pewna odpowiedzialnosc i jestesmy zywotnie zainteresowani, zeby nasze potomstwo osiagnelo w zyciu jak najwiecej a na starosc bylo naszym oparciem?



          > I jeszcze wytykać im, że leżą, czy palą? To jest ich życie.

          A to to zazdroscsmile Tu sie zgodze smile

          >Można zasugerować
          > jeżeli faktycznie palą się światła, czy nie wyłączone są niepotrzebne sprzęty
          > żeby wyłączali.

          Jesli jest aktywnym wspolplatnikiem budzetu domowego, ma prawo sie wypowiadac na ten temat, jak rowniez domagac sie dopasowania swojego wkladu do realnego korzystania.
          • lisia312 Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 21.09.08, 20:05
            krzysztofie
            otóż nieprawdą jest, że dzieci utrzymuje się do 24 czy 26 roku życia. Istnieje
            przepis, że dziecko należy utrzymywać do USAMODZIELNIENIA się dziecka, co może
            trwać i do śmierci rodzica....
            Mam 4 dzieci, więc myślę, że trochę mam do powiedzenia w tym temacie. To czy
            rodzice dają dzieciom, czy nie, zależy nie tylko od chęci, ale przede wszystkim
            możliwości rodziców.
            WAżniejsza dla dziecka jest miłośc rodzica, a nie to ILE dostanie od rodziców.
            Nie ma lepszej definicji wychowania niż miłość+ przykład!!!!
            O pieniądzach w tej definicji nie ma ANI SŁOWA
            • krzysztofsf Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 21.09.08, 20:24
              lisia312 napisała:

              > krzysztofie
              > otóż nieprawdą jest, że dzieci utrzymuje się do 24 czy 26 roku życia. Istnieje
              > przepis, że dziecko należy utrzymywać do USAMODZIELNIENIA się dziecka, co może
              > trwać i do śmierci rodzica....


              Mozesz podac podstawe prawna o ktorejwspominasz?
              Bo szczerze mowiac, uwazam, ze albo cos przekrecilas, albo wyrwalas z kontekstu.

              > Mam 4 dzieci, więc myślę, że trochę mam do powiedzenia w tym temacie.

              A ja mam jedno. Pelnoletnie, w tym roku bedzie robic mature.

              >To czy
              > rodzice dają dzieciom, czy nie, zależy nie tylko od chęci, ale przede wszystkim
              > możliwości rodziców.

              Tutaj zgoda.

              > WAżniejsza dla dziecka jest miłośc rodzica, a nie to ILE dostanie od rodziców.
              >
              > Nie ma lepszej definicji wychowania niż miłość+ przykład!!!!
              > O pieniądzach w tej definicji nie ma ANI SŁOWA

              Ale od pewnego wieku mozna (jesli jest taka koniecznosc) wymagac pewnego partnerstwa, nie tylko w obowiazkach domowych, ale rowniez w utrzymaniu sie. Naturalnie nie nalezy mylic tego z zerowaniem na dziecku, ale jesli jest taka koniecznosc, a dziecko ma mozliwosc, to pewno minimum, chociazby z przyczyn pedagogicznych, moze zwracac do wspolnego gospodarstwa.
              Przy uczciwej kalkulacji, sadze, ze kwota 200 moze troche wiecej, zlotych, pokryje koszty wspolnego zamieszkania i da autorce posta poczucie samodzielnosci.
              • green_sofia Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 21.09.08, 21:13
                Zgadzam się z krzysztofem, coś przekręciłaś w tym przepisie. Ja składając
                podanie o stypendium dowiedziałam się że rodzice mają obowiązek utrzymywać
                dziecko do ukończenia studiów ale nie dlużej niż do 26 r.ż.

                Zgadzam się że nastolatek lub młoda studiująca osoba może sobie dorabiać na
                swoje wydatki lub na opłacenie studiów. Al póki studiuje dla mnie oczywistym
                jest że utrzymują je rodzice. To w ogóle nie podlega dyskusji. Ja sobie nie
                wyobrażam jak ten dom od środka wygląda, co rodzice ściągają opłate od dziecka
                do 5. każdego miesiąca? A jak się spóźni z zapłaceniem to odsetki naliczają?
                Obrzydliwe.
                • lisia312 Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 21.09.08, 22:38
                  "Zgodnie z dyspozycją art. 133 § 1 KRiO rodzice obowiązani są do świadczeń
                  alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się
                  samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów
                  jego utrzymania i wychowania. Zakres obowiązku alimentacyjnego wyznacza z jednej
                  strony poziom usprawiedliwionych potrzeb dziecka, który będzie się różnicował w
                  zależności od wieku dziecka, z drugiej strony możliwości zarobkowe i majątkowe
                  rodziców art. 135 §1 KRiO. Przez usprawiedliwione potrzeby uprawnionego rozumieć
                  należy potrzeby, których zaspokojenie zapewni mu - odpowiedni do jego wieku i
                  uzdolnień - prawidłowy rozwój fizyczny i duchowy. Możliwości zarobkowe i
                  majątkowe zobowiązanego określają zarobki i dochody, jakie uzyskiwałby przy
                  pełnym wykorzystaniu swych sił fizycznych i zdolności umysłowych, nie zaś
                  rzeczywiste zarobki i dochody. Dzieci mają prawo do równej z rodzicami stopy
                  życiowej niezależnie od tego, czy żyją z nimi wspólnie, czy też oddzielnie.
                  Dopuszczalna jest każda postać świadczeń alimentacyjnych; mogą to być
                  świadczenia pieniężne lub w naturze; jej wybór odpowiadać powinien celowi,
                  jakiemu obowiązek ten służy, i uwzględniać okoliczności każdego konkretnego
                  przypadku. Osiągnięcie pełnoletności przez uprawnionego samo przez się nie
                  wyłącza obowiązku alimentacyjnego."

                  To tyle z Kodeksu.
                  • krzysztofsf Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 22.09.08, 00:49
                    > Osiągnięcie pełnoletności przez uprawnionego samo przez się nie
                    > wyłącza obowiązku alimentacyjnego."
                    >
                    > To tyle z Kodeksu.


                    I tylko tyle na temat.

                    A teraz mozesz laskawie przytoczyczyc, jakie przypadki dotycza niewylaczenia obowiazku alimentacyjnego z chwila osiagniecia pelnoletnosci.

                    O nauce wspominalismy.
                    Znam jeszcze trwale kalectwo i szczegolne przypadki bezrobocia.
                    masz jakies inne pomysly. uzasadniajace to, ze zdrowe dorosle potomstwo musi siedziec u rodzica do jego smierci (szczegolne przypadki bezrobocia to chyba raczej krotszy okres, chyba, ze wiaza sie z ulomnoscia psychiczna, ale to juz raczej pod trwale kalectwo)?
                    • lisia312 Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 22.09.08, 20:44
                      a otóż taki to przypadek, że dziecię lube UCZY się na n-tym już kierunku i mając
                      lat 28 dalej na garnuszku, boć niesamodzielne przecież. I tylko to mnie bulwersuje.
                      Przypadek nie mój a znajomej.
                      Moje dzieci w wieku 27 i 25 pracują i utrzymują się same,a " na garnuszku" ( bez
                      protestu) mam 22 letnią studentkę dzienną i 17 letniego ucznia.
                      • krzysztofsf Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 22.09.08, 21:07
                        Znajoma chce, a nie MUSI.
                • lutyk Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 23.09.08, 09:21
                  Hm, do 26? A ZUS rente rodzinna wypłaca tylko do 24 roku zycia.
        • mamagapka Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 03.10.08, 14:19
          wybaczam. i informuję cię że jeśli autorka postu studiuje na
          studiach dziennych, rodzice mają obowięzek ją utrzymywać do 24 roku
          życia. obowiązek!!! jeśli tego nie robią, może ich podać o alimenty.
          dziewczyna pracuje, tak powinno być. ale rodzice opierniczają się
          jej kosztem. i tak nie powinno być.
          • mamagapka Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 03.10.08, 14:22
            sorry, żle się podpięło
    • anew3 Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 21.09.08, 18:50
      Dlöaczego nadal mieszkasz z rodzicami?Sa jacy sa nie wychowasz ich!
      Wynajmij sobie kawalerke i zacznij oszczedzac na siebie a moze
      sprobuj kupic sobie kawalerke, chocby na kredyt?Nie wiem jaka masz
      prace, czy stala?Tak przy okazji, poki sie uczysz rodzice maja
      obowiazek cie utrzymywac, szkoda, ze o tym zapomnieli.Tak przy
      okazji sama pracowalam jako studentka, moi rodzice nie bardzo mieli
      ochote mnie utrzymywac ,bo juz bylam dorosla.Przezylam, uda sie i
      tobie!
      • ada16 Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 22.09.08, 08:47
        CO prawda utrzymuję swoich niepracujących studentów bez watpliwości,
        ale :
        rodzic chyba musi, póki studia dzienne, jeżeli student pracuje , to
        już chyba nie musi.

        Nie podoba mi się podoba większości wypowiadających, że rodzice
        muszą utrzymywać i nie powinni nic brać od córki.
        Dlaczego , skoro córka pracuje?
        Chyba byłabym za tym, zeby 1/4 kosztów.
        A poza tym zawsze można się wyprowadzić , jak u rodziców źle...
        • foretka Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 22.09.08, 09:15
          Ada16,
          tylko ze dziewczyna pewnie poszla do pracy po to aby moc oplacic
          studia. Sadze, ze zdawala sobie sprawe z tego, ze nie moze studiowac
          dziennie bo nie bedzie na to pieniedzy.

          Oczywiscie, ze moze sie dokladac do budzetu domowego - ale czemu ma
          placic za kablowke, telefon, olbrzyme mieszkanie itp. Niech realnie
          te koszty beda rozkladane.

          Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Paulinki
          Zakątek Szczecińskich MaMsmile
          Paulina w Zielonym Zakątku!
          • krzysztofsf Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 22.09.08, 09:26
            foretka napisała:

            > Ada16,
            > tylko ze dziewczyna pewnie poszla do pracy po to aby moc oplacic
            > studia. Sadze, ze zdawala sobie sprawe z tego, ze nie moze studiowac
            > dziennie bo nie bedzie na to pieniedzy.
            >
            > Oczywiscie, ze moze sie dokladac do budzetu domowego - ale czemu ma
            > placic za kablowke, telefon, olbrzyme mieszkanie itp. Niech realnie
            > te koszty beda rozkladane.
            >

            Sadze, ze Ada polemizuje z glosami osob, ktore twierdza, ze obowiazkiem rodzica jest bezwzgledne finansowanie nauki i utrzymanie doroslego dziecka.

            Caly czas (tak przy okazji) dziwia mnie glosy dotyczace "olbrzymiego mieszkania". Mnie dziwi tylko to, ze to mieszkanie jeszcze jest komunalne...

            Tak przy okazji, nie wiem czy autorka posta wie, ze ma prawo wykupic to mieszkanie na wlasnosc, razem z rodzicami w srodku - wtedy oni jej musieliby placic czynsz babcie zony chcieli tak zalatwic zameldowane na sublokatorce malzenstwo - przez przypadek dowiedziala sie w administracji, ze sprawa jest w toku i przeprowadzila dzialnia wykupowe z "drugiej flanki".

            Tak realniej, to mieszkanie powinno byc jak najpredzej wykupione, bo moze sie roznie potoczyc - a ewidentnie wyglada dla mnie na mieszkanie dwurodzinne
            • dorotka.k1 Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 22.09.08, 10:15
              krzysztofsf napisał:

              > Caly czas (tak przy okazji) dziwia mnie glosy dotyczace "olbrzymiego mieszkan

              ale czemu Cie dziwią?
              nie wiem jak wygląda sprawa czynszów w mieszkaniach komunalnych, oczywiste dla
              mnie jednak jest, że wielkie mieszkanie to chociażby większe koszty ogrzewania a
              jeśli się zapala światła w całym domu i nie gasi (jak napisała tracja) to i
              prądu również,
              podejrzewam, że czynsz też nie jest niezależny od metrów
              ja mam co prawda mieszkanie lokatorskie, ale część czynszu zależna od w/w
              parametrów stanowi prawie połowę czynszu (mam 60m2)-35% zależy od metrów, 10% to
              ogrzewanie,
              Prąd to koszt około 100zł miesięcznie (staram się oszczędzać)
              ciekawa jeszcze jestem jak ma się sprawa ze zużyciem wody, podejrzewam, że też
              się raczej nie oszczędza - u mnie to 30% czynszu

              IMHO rodzina powinna stanąć na głowie, żeby mieszkanie wykupić, sprzedać i kupić
              mniejsze, np. dwa mniejsze, a jedno wynająć, na miejscu dzieci nie myślałabym o
              wspólnym mieszkaniu w przyszłości

              • krzysztofsf Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 22.09.08, 10:33
                dorotka.k1 napisała:

                > krzysztofsf napisał:
                >
                > > Caly czas (tak przy okazji) dziwia mnie glosy dotyczace "olbrzymiego mies
                > zkan
                >
                > ale czemu Cie dziwią?
                > nie wiem jak wygląda sprawa czynszów w mieszkaniach komunalnych,

                Jeszcze kilka lat temu oplaty byly wrecz symboliczne.

                oczywiste dla
                > mnie jednak jest, że wielkie mieszkanie to chociażby większe koszty ogrzewania
                > a
                > jeśli się zapala światła w całym domu i nie gasi (jak napisała tracja) to i
                > prądu również,
                > podejrzewam, że czynsz też nie jest niezależny od metrów
                > ja mam co prawda mieszkanie lokatorskie, ale część czynszu zależna od w/w
                > parametrów stanowi prawie połowę czynszu (mam 60m2)-35% zależy od metrów, 10% t
                > o
                > ogrzewanie,
                > Prąd to koszt około 100zł miesięcznie (staram się oszczędzać)
                > ciekawa jeszcze jestem jak ma się sprawa ze zużyciem wody, podejrzewam, że też
                > się raczej nie oszczędza - u mnie to 30% czynszu

                Wiekszosc kosztow jest do wydzielenia, jesli sie zalozy osobne liczniki.
                Takie mieszkanie komunalne jeszcze niedawno (nie sledze zmian) nabywalo sie za jakis % rynkowej wartosci i to wyliczanej specyficznymi "potaniajacymi wskaznikami" - 20, 30 moze troche wiecej tysiecy.

                A teraz pomnoz sobie podany metraz chociazby przez 3tys zl - co daloby cene szybkiej sprzedazy (o ile nie jest to naprawde rozpadajaca sie rudera w dzielnicy slumsow).
                Z takiego metrazu sie nie "rezygnuje".

                >
                > IMHO rodzina powinna stanąć na głowie, żeby mieszkanie wykupić, sprzedać i kupi
                > ć
                > mniejsze, np. dwa mniejsze, a jedno wynająć, na miejscu dzieci nie myślałabym o
                > wspólnym mieszkaniu w przyszłości
                >
        • dorotka.k1 Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 22.09.08, 09:56

          ada16 napisała:

          > CO prawda utrzymuję swoich niepracujących studentów bez watpliwości,ale :
          > rodzic chyba musi, póki studia dzienne, jeżeli student pracuje , to
          > już chyba nie musi.

          Tym tokiem rozumowania to tracja powinna mieć wszystko gdzieś i sobie spokojnie
          studiować a pracę olać i wtedy z czystym sumieniem ciągnąć z rodziców, tak?
          Chwali jej się, że zdecydowała się jednocześnie pracować i studiować!

          > Nie podoba mi się podoba większości wypowiadających, że rodzice
          > muszą utrzymywać i nie powinni nic brać od córki.
          > Dlaczego , skoro córka pracuje?

          Nikt nie napisał, że rodzice powinni ją utrzymywać i nic od niej nie brać, to
          ponowna nadinterpretacja, podobnie jak to ŻĄDANIE od rodziców parę postów wyżej.

          Większość zgodnie pisze, że nie powinna tyle płacić za nieswoje rachunki - prąd,
          kablówkę, telefon i jeszcze część brata - a jedynie proporcjonalną swoją część

          > A poza tym zawsze można się wyprowadzić , jak u rodziców źle...

          no jasne, napisać coś takiego jest bardzo łatwo, jakby nie było wiadomo, że
          mieszkanie to podstawowy problem prawie każdego młodego człowieka
          • krzysztofsf Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 22.09.08, 10:10
            dorotka.k1 napisała:

            >
            > ada16 napisała:
            >
            > > CO prawda utrzymuję swoich niepracujących studentów bez watpliwości,ale :
            > > rodzic chyba musi, póki studia dzienne, jeżeli student pracuje , to
            > > już chyba nie musi.
            >
            > Tym tokiem rozumowania to tracja powinna mieć wszystko gdzieś i sobie spokojnie
            > studiować a pracę olać i wtedy z czystym sumieniem ciągnąć z rodziców, tak?
            > Chwali jej się, że zdecydowała się jednocześnie pracować i studiować!


            Raczej nie miala wyjscia. Z reka na sercu bedziesz twierdzic, ze studia niestacjonarne maja taki sam poziom jak studia dzienne? Jest to wybor ekonomiczny, a nie z innych przyczyn
            Niestety, u nas nie ma takich mozliwosci jak w bogatszych krajach, ze dwa czy trzy miesiace pracy w okresie letnim umozliwia studentowi pelne utrzymanie na caly rok akademicki.

            > > Nie podoba mi się podoba większości wypowiadających, że rodzice
            > > muszą utrzymywać i nie powinni nic brać od córki.
            > > Dlaczego , skoro córka pracuje?
            >
            > Nikt nie napisał, że rodzice powinni ją utrzymywać i nic od niej nie brać, to
            > ponowna nadinterpretacja, podobnie jak to ŻĄDANIE od rodziców parę postów wyżej
            > .
            >
            > Większość zgodnie pisze, że nie powinna tyle płacić za nieswoje rachunki - prąd
            > ,
            > kablówkę, telefon i jeszcze część brata - a jedynie proporcjonalną swoją część
            >
            > > A poza tym zawsze można się wyprowadzić , jak u rodziców źle...
            >
            > no jasne, napisać coś takiego jest bardzo łatwo, jakby nie było wiadomo, że
            > mieszkanie to podstawowy problem prawie każdego młodego człowieka
            >

            Ta...Niestety takie sa nasze polskie realia - ktorych zreszta tak do konca nie zrozumiala sama autorka posta, narzekajaca na duze przyszlosciowe mieszkanie. Wg mnie powinna narzekac na to, ze mieszkanie nie jest jeszcze wykupione za ulamek rzeczywistej wartosci - co jeszcze jest mozliwe.
            A po wykupieniu, mozna sie dopiero zastanawiac co dalej - dzielic na "podmieszkania" czy sprzedac i kupic dwa czy trzy mniejsze.
            • dorotka.k1 Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 22.09.08, 10:34
              krzysztofsf napisał:

              > dorotka.k1 napisała:

              > > Chwali jej się, że zdecydowała się jednocześnie pracować i studiować!
              >
              >
              > Raczej nie miala wyjscia. Z reka na sercu bedziesz twierdzic, ze studia
              niestacjonarne maja taki sam poziom jak studia dzienne? Jest to wybor
              ekonomiczny, a nie z innych przyczyn
              > Niestety, u nas nie ma takich mozliwosci jak w bogatszych krajach, ze dwa czy
              trzy miesiace pracy w okresie letnim umozliwia studentowi pelne utrzymanie na
              caly rok akademicki.

              Ależ oczywiście, że ze względów ekonomicznych i absolutnie się zgadzam, że
              studia dzienne to dzienne, a zaoczne czy wieczorowe to co innego. I tym bardziej
              się jej chwali, że mimo trudnej sytuacji finansowej nie zakończyła edukacji na
              zawodówce tylko chce się kształcić i rozwijać




              > > > A poza tym zawsze można się wyprowadzić , jak u rodziców źle...
              > >
              > > no jasne, napisać coś takiego jest bardzo łatwo, jakby nie było wiadomo, że
              > > mieszkanie to podstawowy problem prawie każdego młodego człowieka
              > >
              >
              > Ta...Niestety takie sa nasze polskie realia - ktorych zreszta tak do konca nie
              zrozumiala sama autorka posta, narzekajaca na duze przyszlosciowe mieszkanie. Wg
              mnie powinna narzekac na to, ze mieszkanie nie jest jeszcze wykupione za ulamek
              rzeczywistej wartosci - co jeszcze jest mozliwe.
              > A po wykupieniu, mozna sie dopiero zastanawiac co dalej - dzielic na
              "podmieszkania" czy sprzedac i kupic dwa czy trzy mniejsze.

              prawie to samo napisałam kilka postów wyżej smile

          • beatrix_75 Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 22.09.08, 10:18
            takie przekształcenia kosztują - autorka watku pisze ,ze rodzicom
            brakuje kasy i nie mają zadnej inicjatywy ....

            Ale fakt - pomysł dobry - warto sie nad nim powazie zastanowić...i
            znależć fundusze
            • beatrix_75 powyzsza odpow. była do Krzysztofa 22.09.08, 10:19
              • krzysztofsf Re: powyzsza odpow. była do Krzysztofa 22.09.08, 10:38
                Uhmm...
                I to mieszkanie jest "majatkiem rodzinnym" - ktory moze byc sensownie skonsumowany.

                Chociaz obawiam sie, ze rodzice beda siedzieli raczej bezczynnie (o ile dzieci nie wezma sprawy w swoje rece) i pozwola w pewnym momencie porwac sie roznym przeksztalceniom, po ktorych moze sie okazac, ze maja nakaz eksmisji z bylego mieszkania komunalnego, ktore stracilo obecnie ten status, bo miasto sprzedalo je z lokatorami.

                Wydaje mi sie, ze rodzice jedyne co planuja, to wpuszczenie drugiej rodziny ktoregos z dzieci i wspolne gospodarowanie (co przy takikm metrazu jest realne).
                • beatrix_75 Re: powyzsza odpow. była do Krzysztofa 22.09.08, 11:29
                  Wydaje mi sie, ze rodzice jedyne co planuja, to wpuszczenie drugiej
                  rodziny ktoregos z dzieci i wspolne gospodarowanie (co przy takikm
                  metrazu jest realne).

                  wez nie strasz wink
                  • dorotka.k1 Re: powyzsza odpow. była do Krzysztofa 22.09.08, 11:33
                    przy takim metrażu to i trzy rodziny by się zmieściły wink

                    • aska90 Re: powyzsza odpow. była do Krzysztofa 22.09.08, 11:37
                      I pozabijały wink
                      • krzysztofsf Re: powyzsza odpow. była do Krzysztofa 22.09.08, 12:04
                        aska90 napisała:

                        > I pozabijały wink

                        Dokladnie.

                        Przy 170 metrach (nie wiadomo ile pokoi - i jaka wielkosc) mozna spokojnie wygospodarowac osobna kuchnie (wzglednie osobna kuchnie bedaca jednoczesnie stolowym dla jednej z rodzin) i naturalnie osobna lazienke z toaleta. Jesli jeszcze pokoje sa wysokie, stare budownictwo...ech duzo mozliwosci.
                        Przy trzech rodzinach zaczyna to byc skomplikowane i raczej nierealne.
                        • dorotka.k1 Re: powyzsza odpow. była do Krzysztofa 22.09.08, 13:37
                          to żart był wink

                          serio to nie wyobrażam sobie mieszkania z rodzicami na żadnym metrażu, ani nawet
                          w bliźniaku
                          • kklekss ???????? 22.09.08, 21:13
                            Czynsz za tak duże mieszkanie to ok. 2tys.zł. , ale nigdy nie
                            słyszałam o tak dużym metrażu mieszkań kamunalnych ? jakaś pomyłka.
                            • krzysztofsf Re: ???????? 22.09.08, 21:37
                              kklekss napisała:

                              > Czynsz za tak duże mieszkanie to ok. 2tys.zł.

                              Babcia za 110 m okolo 2000 roku placila tak ze 100 zl miesiecznie.
                              CO etazowe, liczniki na gaz i elektrycznosc.

                              >, ale nigdy nie
                              > słyszałam o tak dużym metrażu mieszkań kamunalnych ? jakaś pomyłka.

                              Mozliwe.
                              Moglo byc kilka nominacji.
                              • magdziolina czynsz mieszkanie komunalne... 22.09.08, 22:01
                                Tak sie składa, ze mieszkamy w takowym... Koszt utrzymania
                                miesiecznie ok 1.200 zł - 900 czynsz (ogrzewanie, woda, smieci itd),
                                100 i wiecej gaz (podgrzanie wody), elektryka, TV, internet...
                                Koszty sa uzaleznione od ilosci zameldowanych osob... Aaaa nie
                                napisalam - mieszkanie 120m...

                                Kolejne... mieszkanie komunalne bez mozliwosci wykupu
                                (nieuregulowany stan prawny budynku).. do tego nijak nie daje sie
                                zamienic.. z tego powodu jak wyzej...
                                Mieszkaja 2 pokolenia..

                                A wracajac do meritum watku... "T" odezwała sie i zniknęła..
                                Nie wiem jak Wy ale ja czuje, ze Chciała tym wpisem, wylac troche
                                zalu ... ale czuje tez, ze i tak nic z tym od X czasu nie robi...tak
                                jak nie uczestniczy w toczacej sie nad Jej problemu dyskusji..



                                • krzysztofsf Re: czynsz mieszkanie komunalne... 14.10.08, 15:16
                                  magdziolina napisała:

                                  > Tak sie składa, ze mieszkamy w takowym... Koszt utrzymania
                                  > miesiecznie ok 1.200 zł - 900 czynsz (ogrzewanie, woda, smieci itd),

                                  Babcia miala mieszkanie z piecami kaflowymi (po zalozeniu co etazowego nie podniesli stawki za czynsz, mimo, ze "standard" wzrosl)woda ciepla - ale po podgrzaniu w bjlerze gazowym smile.
                                  Stad w czynszu tylko metraz, smieci i chyba woda (glowy nie dam, czy na wode byl licznik).
    • gad.forumowy Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 23.09.08, 01:34
      Rada - wyprowadzić się. Poszukaj jakiegoś pokoju do wynajęcia. Może z koleżanką się dobierz i wynajmijcie coś. Wtedy będziesz płaciła ale za swoje na sprawiedliwszych zasadach. W końcu już duża z Ciebie dziewczynka wink .
      • lutyk Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 23.09.08, 09:19
        Nie no, słuchajcie, łatwo sie mówi - wyprowadz sie. Nie wiem, gdzie
        dziewczyna mieszka, ale np w Warszawie to za byle pokój zapłaci duzo
        wiecej, niz te nieszczesne rachunki u rodziców... Ja bym spróbowała
        z nimi pogadac, od całej kwoty odjąć opłate za kablówke i tel (jesli
        z nich nie korzysta), podzielic to na 4, i płacic tylko te czesc...
        A poza tym, przypominac za kazdym razem, ze swiatło nie zgaszone,
        etc, i przy płaceniu przypomniec te sytuacje. Raz dasz mniej, drugi
        raz, i moze sie nauczą, ze przez to marnotrastwo traca pieniadze.
        A moze istnieje mozliwosc, zeby z tego 170 m wynając pojój komus
        innemu?

        I jestem ciekawa, ile z osób, które tu próbują dziewczyne
        napietnowac, ze niby taka małozaradna i wyciąga ręke do rodziców,
        tak naprawdę w wieku 22 lta w polskich warunkach, utrzymywało sie
        CAŁKOWICIE samodzielnie?
        • kklekss Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 24.09.08, 21:09
          Wiem o mieszkaniach kwaterunkowych 120m2 , ale nie wierzę w te
          170.Tracja4 założyła wątek o podobnej treści na forum ' Kobieta' i
          już nie ma 22lata a 24 .
          • magdziolina Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 25.09.08, 12:57
            kkleksssmile Historie Tercji odczytałam jak małe wołanie o pomoc... a
            moze w przestrzeń i podobnie jak Ty pokusiłam sie o poczytanie Jej
            wypowiedzi na innych forach i watkach...
            Raz mowi, ze ma brata... raz siostrę... Raz ma 22 raz 24 lata...
            moze konfabuluje? .. Ale pewne jest to, ze dziewczyna ma problem z
            którym nie moze sobie poradzic...Nie chce...(tak czuję)
            Co jeszcze musi sie stac by Podjela jakies dzialanie, kroki?... Jaki
            poziom rozżalenia i złości musi osiągnąć? Od kilkunastu m-cy tylko o
            tym Pisze.
            Lata temu stalam przed podobnym dylematem i organoleptycznie
            przekonałam sie, ze rozwiazan jest wiele.
            Najlepiej.. wraz z jakas kolezanka ...moze dwiema wynajac
            mieszkanie.. A moze pokoik. To (dzis sprawdzalam) wydatek rzędu max
            400 zl na głowę. (posty Tercji wskazują na to, ze mieszka w dosc
            drogim miescie)
            Moge o tym co jeszcze i za ile ..dlugo.. Ale chyba nie o to tu
            chodzi… To jest możliwe i proste.
            Tercja... Dziewczyno... Pozbieraj sie do kupy i podejmij wrescie
            dzialanie. Oderwij sie od myslenia...analizowania i gdybania.
            Robienie nie jest trudne.. Potrzeba tylko troche odwagi i
            KONSEKWENCJI … Trzeba stac się dorosłą i zacząć odpowiadać za swoje
            zycie…Trzymam kciuki za pozbieranie sie do kupysmile
            pozdrawiam
            • magdziolina Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 25.09.08, 13:01
              Tracji... ma sie rozumiec.. nie Tercji jak napisałam w poscie.
              Przepraszamsmile
              • beatrix_75 Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 25.09.08, 13:12
                Hmm - ja jej postow nie czytałam na innych forach- ale jesli tak
                jest ze od kilku( nastu ) m-cy nic nie robi ,tylko narzeka na
                rodzicow - to robi dokłądnie to samo co oni

                Tu otrzyamała kilka rad - ale tylko ona moze je wprowadzić w zycie .
                My za nią -tego problemu nie rozwiazemy

                POza tym mogłaby sie odezwac....
    • martag2 Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 27.09.08, 21:31
      Moi rodzice utrzymywali nas ( mnie i brata) do 19 roku życia, czyli do zdania
      matury.
      Potem trzeba było iść do pracy, oczywiście musieliśmy oddawać umówioną kwotę na dom.

      Wynikało to z bardzo ciężkiego dzieciństwa mojej mamy. Moja babcia miała 7
      dzieci kiedy wybuchła wojna, dziadek zginął na wojnie. Bieda była tak starsza,
      że w domu obowiązywała zasada: najpierw je matka,bo jeśli matki zabraknie to
      nikt o dzieci nie zadba, potem dzieci. Brak jedzenia był tak wielki, że 2 dzieci
      zmarło z głodu.
      Pozostali od dzieciństwa pracowali.
      Mama zawsze powtarzała, że żyjemy w niewyobrażalnym dobrobycie.
      Wszystkie nasze potrzeby do 19 roku, były spełnione, potem trzeba było wziąć
      życie we własne ręce.
      Przyśpieszyło to moją decyzję o wyprowadzeniu się na swoje i nie żałuję, nie mam
      też żalu do rodziców za taką decyzję. Chociaż, wśród moich znajomych byłam
      jedyna w takiej sytuacji, że rodzice nie zgodzili się na sponsorowanie dalszej
      nauki.
      Ja, mam zamiar utrzymywać swoje dzieci do ukończenia studiów,czyli do ok.23
      roku, choć jeśli nie będą chciały studiować to utrzymywanie skończy się
      wcześniej. Współfinansowanie domowych wydatków przez pracujące dzieci uważam za
      coś normalnego. Mój nastolatek w wakacje tez pracował i bardzo go za to chwalę.
      Wakacyjne zarobki zatrzymał na swoje potrzeby, nie musiał nic na dom oddawać.
      • green_sofia Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 27.09.08, 22:10
        "czyli do zdania matury"
        Zdaliście maturę i co? A studia??

        Jak ktoś pracuje i całą wypłatę ma dla siebie to jestem w stanie ostatecznie
        zrozumieć jakieś dokładanie się do domomych wydatków. Chociaż jako matka nigdy
        bym ręki po pieniądze do dziecka nie wyciągnęła. Tak jak i nie wyobrażam sobie
        mojej mamy która chce pieniądze ode mnie...
    • durmitor Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 28.09.08, 14:23
      > komunalne, duże, 170 metrów. Moim zdaniem za duże na nas czworo,
      ale
      > rodzice nie chcą go zamienić na mniejsze.
      >


      Obecny system mieszkan komunalnych tylko wspiera darmozjadowi i
      nierobow. Juz sluyszalam rozne rzeczy na temat absurow dotyczacych
      mieszkan komunalnych ale ze maja one powierzchnie prawie 200 metrow
      to jeszcze niewink))Mieszkanie 170 m zapewne gdzies w centrum miasta,
      czynsz pewnie najwyzej 3 zlote za metr, a reszte placi miasto czyli
      wszyscy mieszkancy w praktyce. Normalnie na cos takiego stac tylko
      milionerow.....az zlosc czlowiek bierze ze niektorzy cwaniacy tak
      potrafia innych wykorzystywac a system nic z tym nie robi....
      • serendepity Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 03.10.08, 15:25
        Wbrew pozorom czynsze nie sa takie znowu niskie, a ostatnio zaserwowali
        podwyzki. Faktem jest, ze jest mnostwo samotnych osbo zajmujacych duze lokale
        komunalne po tym jak rodzina wyprowadzila sie lata temu lub wymarla.
        • durmitor Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 04.10.08, 20:03

          > Wbrew pozorom czynsze nie sa takie znowu niskie, a ostatnio
          zaserwowali
          > podwyzki. Faktem jest, ze jest mnostwo samotnych osbo zajmujacych
          duze lokale
          > komunalne po tym jak rodzina wyprowadzila sie lata temu lub
          wymarla.

          Ja mowie o tym co wiem na pewno- w Wawie czynsz w Centrum gdzie metr
          mieszkania na rynku kosztuje 15 000 PLN, mozna sobie siedziec w
          mieszkaniu komunlnym za 2,4 PLN...czy to nie jakis asurd? ktos sie
          opamietal i podwyzszyli im czynsze, oczywiscie zeby jeszcze mogli
          sobie pomieszkac z 2 zlote to podwyzki beda dopiero od kwietnia
          2009, na razie placisz za nich Ty i ja ....
          nie znam innego panstwa ktore by trzymalo najwiekszych meneli i
          rozrabiakow w centrum Stolicy.....
          • serendepity Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 14.10.08, 16:00
            Ja znam Panstwo, ktorej z podatkow utrzymuje hordy swoich obywateli i uchodzcow
            w roznych czesciach miasta, tych lepszych i gorszych.
            Ostatnio byla nawet afera, ze samotna matka z 7 dzieci mieszkala w domu, za
            ktory gmina placi 12500 funtow miesiecznie za wynajem. ( to nie pomylka, 12.5K
            GBP miesiecznie). Podobne domy w tym samym rejonie byly do wynajecia za 4K
            prywatnie.

            Jesli komus wydaje sie, ze Polska to Panstwo, ktore rozdaje socjal na lewo i
            prawo to proponuje przeprowadzke do UK lub Francji.

            Wiekszosc kamienic w centrum Warszawy zostala przejeta przez panstwo tuz po
            wojnie i wtedy tez zasiedlona. Niektorzy z tych lokatorow mieszkaja tam dalej.
            Domy wcale nie maja wysokiego standardu i kazdy kto mieszkal w czyms takim wie
            jak to jest.

            Byc moze po tych nowych podwyzkach czesc osob zdecyduje sie na przeprowadzke do
            mniejszych lokali, ale nie spodziewalabym sie, ze nagle wyskocza z gotowka i
            kupia sobie wlasne.
    • ivoncja Re: Jak nauczyć rodzicow oszczędzania??? 30.09.08, 21:59
      Rok temu Tracja rzuciła podobny problem, napisała dwa posty i też zniknęła.
      Swoją drogą- siostrę zaczynająca wówczas gimnazjum teraz zamieniła w 17-letniego
      brata, niby nie ma to wielkiego związku z treścią, ale rzuca mi nikły cień na
      prawdziwość tematu.
      • bea2004 Czynsz w mieszkaniu komunalnym 14.10.08, 14:09
        Chciałaby dołożyć swoje "trzy grosze" na temat czynszu w mieszkaniu
        komunalnym. Szlag mnie trafia, kiedy czytam bezsensowne posty
        krzysztofasf, czy durmitora o tym, jak niskie są opłaty za
        mieszkanie komunalne. Mieszkam w takowym już 18 lat i przynajmniej
        od 15-tu placę za nie o wiele więcej niż moi znajomi za mieszkania
        lokatorskie, czy własnościowe. Aktualnie jest to kwota 620zł za 65
        m2-CO,H2O,wywóz śmieci(za gaz płacę osobno). Co do wykupu, to nie
        zawsze jest to takie proste, jak sugerują autorzy niektórych
        wypowiedzi. A poza tym, to wykupioe mieszkanie można sprzedać lub
        zamienić dopiero po 5 latach od wykupu.
        Aha, jestem mieszkanką Łodzi i zapewniam, że wysokość czynszu zależy
        nie od wielkości miasta, ale od standardu zajmowanego lokalu.
        • krzysztofsf Re: Czynsz w mieszkaniu komunalnym 14.10.08, 15:08
          bea2004 napisała:

          > Chciałaby dołożyć swoje "trzy grosze" na temat czynszu w mieszkaniu
          > komunalnym. Szlag mnie trafia, kiedy czytam bezsensowne posty
          > krzysztofasf, czy durmitora o tym, jak niskie są opłaty za
          > mieszkanie komunalne.

          No popatrz, to powinnas napisac do administracji, ktore tak nisko naliczaja w znanych nam przypadkach.

          >Mieszkam w takowym już 18 lat

          Chyba dopiero?
          Dostalas przydzial juz po upadku prl-u ?
          Znane mi przypadki dotycza "ciaglosci pokoleniowej" od kilkudziesieciu lat w tym samyym lokalu. To jakis nowy budynek czy stara kamienica?
          Wyremontowali i zasiedlili, czy wprowadzilas sie do standardowego zniszczonego mieszkania, ze stara stolarka, rurami, co - wszystkim niewymienianym od wielu lat, chyba, ze ktos po cichu sam sobie przeprowadzil remonty na dziko?


          >i przynajmniej
          > od 15-tu placę za nie o wiele więcej niż moi znajomi za mieszkania
          > lokatorskie, czy własnościowe. Aktualnie jest to kwota 620zł za 65
          > m2-CO,H2O,wywóz śmieci(za gaz płacę osobno).

          Jak twierdzisz, ze lokatorskie taniej, dlaczego nie wynajmniesz podobnego tanszego M2 , zeby zaoszczedzic?

          > Co do wykupu, to nie
          > zawsze jest to takie proste, jak sugerują autorzy niektórych
          > wypowiedzi. A poza tym, to wykupioe mieszkanie można sprzedać lub
          > zamienić dopiero po 5 latach od wykupu.
          > Aha, jestem mieszkanką Łodzi i zapewniam, że wysokość czynszu zależy
          > nie od wielkości miasta, ale od standardu zajmowanego lokalu.

          I moze tu jest "pies pogrzebany" ?
          Mieszkanie o bardzo wysokim standardzie, w dobrym punkcie, z naliczonymi bardzo wysokimi oplatami?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka