Dodaj do ulubionych

Komunia Sw.- jak nie zbankrutować?

18.11.08, 12:17
Mam prośbę, napiszcie proszę, jak nie dać się zwariować z wydatkami
na Komunię dziecka? Z rodzicami w klasie nawet nie ma jak pogadać,
widzę że wieloma kieruje zasada "zastaw się a postaw się" i
bałwochwalcze uwielbienie dla księdza.
A ja -raz, że ekhm, sceptycznie podchodzę do całej tej szopki, bo
taka jest prawda,że tak to wygląda własnie dzięki takim akcjom wielu
rodziców, to dwa, nie bardzo stac mnie ani na wystawne przyjęcie na
xy osób, ani na szaleństwa ubraniowo-gadżetowe.
A jak słyszę o kwotach jakie padają na dekorację kościoła, prezent
dla księdza (który g.... robi z tymi dziecmi) i sióstr, to mnie
jasny szlag trafia. o kosztach obowiazkowych książeczek,obrazków
itd. nie wspominam, to akurat jest i tyle.

Gdyby chodziło o mnie, to bym to zwyczajnie olała, ale tu ważne jest
dziecko i spotkanie z rodziną, to jego uroczystość, chce się czuć
jak pozostali rówieśnicy. Doradzcie, jak to sprawnie ogarnąć i nie
popłynąć finansowowink

DZIĘKI!!!
Obserwuj wątek
    • araceli Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 18.11.08, 12:41
      Jeżeli jesteś asertywna to... postawić się wink Na jakimś 'zebraniu'
      wstać i powiedzieć, że I komunia to święto duchowe i wydawanie
      takieja kasy jest w złym tonie. Zaproponować, żeby zamiast super
      dekoracji zrzucić się na jakiś charytatywny cel - dom dziecka etc.

      Generalnie nie dać się zwariować i twardo stać na stanowisku, że to
      nie 'zabawkowy cyrk' jak to powiedziała moja koleżanka po I komunii
      swojego chrześniaka.
      • joungflower Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 18.11.08, 15:49
        wstać i powiedziec? chyba nie wiesz o czym mówisz, tu sie nie chce
        nikt do niczego wychylac, ja juz tak jeden rok "wojowałam", dałam
        sobie spokój,bo mamuśki kwoki patrzą się spode łba,wiec mam to
        gdzies teraz,mam swoje problemy.
        W ZYCIU cię nie zrozumieją odnosnie tej składki. Uznają za
        wichrzyciela i takie tamuncertain
        • araceli Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 18.11.08, 16:00
          joungflower napisała:
          > ja juz tak jeden rok "wojowałam", dałam
          > sobie spokój,bo mamuśki kwoki patrzą się spode łba,wiec mam to
          > gdzies teraz,mam swoje problemy.

          W takim razie płacz i płać wink
        • jolunia01 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 19.11.08, 00:48
          joungflower napisała:

          > wstać i powiedziec? chyba nie wiesz o czym mówisz, tu sie nie chce
          > nikt do niczego wychylac, ja juz tak jeden rok "wojowałam", dałam
          > sobie spokój,bo mamuśki kwoki patrzą się spode łba,...

          Przerabiałam to kilka lat temu, w tym roku czeka mnie podobna
          szopka. Na "mamuśki" zastosowałam chamską, ale skuteczna metodę -
          przygotowałam się - powiedzmy - "z socjologii grupy" i na spotkaniu
          poświęconym m.in. składkom (wysokim, a jakże) po imieniu czy
          nazwisku odpytałam kilka czy je stać z pensji kasjerki w markecie (a
          wtedy płacili gorzej niż teraz), pielęgniarki, kasjerki na poczcie,
          nauczycielki z 4 dzieci i mężem rencistą, zasiłku dla bezrobotnych
          itp. I tak zamknęłam buzie tym bardziej pyskatym, bo nie wiedziały,
          czy i im nie zadam podobnych pytań.

          > W ZYCIU cię nie zrozumieją odnosnie tej składki. Uznają za
          > wichrzyciela i takie tamuncertain

          Fakt, obgadywały mnie później niektóre, ale skończyły się głupie
          pomysły. A niektóre to nawet sie cieszyły, że nie muszą bezsensownie
          pieniędzy wydawać.
      • jagoda85 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 18.11.08, 19:13
        Mam dokładnie takie samo zdanie.
    • pty-sia Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 18.11.08, 13:15
      obiad, nie musi byc super drogi.
      Ubrania można poszukac używanego, poszukac wśród osób które miały
      komunię w zeszłym roku. Szkoda, że parafia nie chce alb albo
      jednakowych sukienek, bo na ogół to tańsze rozwiązanie. Kosztów
      księdza pewno nie da się uniknąć, Moja znajoma prosiła aby ją
      zwolnili z tych kosztów (była w ciężkiej sytuacji finansowej), i
      jedyne co usłyszała, że przeciez komunia nie jest obowiązkowa.
      Zdarzają się parafię, gdzie to wyglada inaczej (sama miałam takie
      szczęście), ale trochę trudno wysyłać dziecko gdzie indziej skoro na
      ogół cała klasa idzie razem (kiedyś było łatwiej , po prostu
      wysyłało się dziecko na religie do innego kościoła)
      • joungflower Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 18.11.08, 15:52
        U nas z ubrankami jest dowolnosc, wiec na pewno bedzie rewia mody
        jesli chodzi o pannice. Chłopcy idą w ubrankach liturgicznych,
        postaram sie kupic cos używanego, z pewnością, na jeden
        dzień/tydzień nie zamierzam się przejmować.

        Chodziło mi bardziej o koszta i dylematy typu restauracja czy
        catering czy impreza domowa z domowym żarciem, czy to się kalkuluje
        itp.
        • ula27121 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 18.11.08, 16:49
          Ja mieszkałam na wsi gdzie wszystkie dzieci szły do komunii. Było to lata temu
          zatem w ogóle nie chodzenie do kościoła było czymś bardzo odmiennym. Jednak
          dziecko w drugiej klasie jest już bardzo rozumne. Można mu naprawdę wiele
          wytłumaczyć. Mnie rodzice do komunii nie posłali (za co jestem im bardzo
          wdzięczna, bo mogłam do tego dojrzeć i sama dokonać wyboru).
          Może nie jest aż tak strasznie jak się wydaje? Moi rodzice zorganizowali mi
          cudowny- wyjazdowy dzień. Kolorowy, z lodami, deserami ....Może o tym jednak
          pomyśleć a nie tak się męczyć wbrew sobie. O innych źle mówić dlatego , że się
          krzywo patrzą....a niech się patrzą. Może taki przykład dla dziecka będzie
          lepszy? Trudniejszy ale nie taki zakłamany? Ja rozumiem bo moi rodzice długo ze
          mną wcześniej rozmawiali, tłumaczyli mi wszystko ucząc równocześnie odwagi
          walczenia o własne poglądy, zasady....
          Życzę powodzeniasmileale radze to rozważyć jeśli rzeczywiście chodzi tutaj o
          dziecko....
          A jeśli się nie da, to zaprosić rodziców chrzestnych i urządzić przyjęcie w domu.
        • dominikjandomin Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 18.11.08, 18:05
          joungflower napisała:

          > U nas z ubrankami jest dowolnosc, wiec na pewno bedzie rewia mody
          > jesli chodzi o pannice. Chłopcy idą w ubrankach liturgicznych,

          Szczerze, to wątpię, aby szli w "liturgicznych", ale nie kłóćmy się o nazwę...

          > Chodziło mi bardziej o koszta i dylematy typu restauracja czy
          > catering czy impreza domowa z domowym żarciem, czy to się kalkuluje

          Kiedyś ludzie byli normalniejsi. Dom, goście w dom, Bóg w dom, a nie restauracje
          i kateringi...

          Rewia, rewia i jeszcze raz rewia. Potrzebne to tobie? Potrzebne dziecku? Czy na
          pewno będzie wolało iść i siedzieć w restauracji, czy w domu, dostać prezenty,
          zjeść kurczaka i się zmyć na dwór?
    • teacherka Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 18.11.08, 18:48
      > A ja -raz, że ekhm, sceptycznie podchodzę do całej tej szopki, bo
      > taka jest prawda,że tak to wygląda własnie dzięki takim akcjom

      Mam szczera nadzieje, ze 'szopka' nazywasz to co odstawiaja rodzice czyli
      przyjecia w resturacji i prezenty typu squad. Jesli masz na mysli sama I
      Komunie, to nie rozumiem, po co jestes katoliczka, zrezygnuj, zadnych 'szopek'
      nie bedzie

      > rodziców, to dwa, nie bardzo stac mnie ani na wystawne przyjęcie na
      > xy osób, ani na szaleństwa ubraniowo-gadżetowe.

      Ale przeciez nie ma odgornego obowiazku przyjecia?? Zrob co uwazasz i na co cie
      stac. Dziecku wytlumacz madrze.

      > A jak słyszę o kwotach jakie padają na dekorację kościoła, prezent
      > dla księdza (który g.... robi z tymi dziecmi) i sióstr, to mnie
      > jasny szlag trafia.
      Wiesz, to jest akurat ich praca...

      • babeth Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 18.11.08, 20:15
        Z rodzicami spróbowałabym chociaż raz przedyskutować sprawę jak się nie da
        trudno. Zamówiłabym catering. Przerabiałam chrzciny dzieci w 2 opcjach: catering
        do domu, restauracja. Dużo taniej i przyjemniej wyszedł catering. W naszym
        przypadku- nieduże miasto- koszt równał się przygotowaniu przyjęcia domowym
        sposobem. Nasz catering dodatkowo obejmował wynajem stołów, obrusów, nakrycia i
        kelnera. Musiałabym nie pracować kilka dni, wziąć kogoś do pomocy, kogoś do
        opieki nad dziećmi, a podczas przyjęcie obsługiwać gości... Ubranko- można z
        drugiej ręki. Ubranie dla męża i Ciebie- możecie upolować z promocji. Fryzjer-
        ja korzystam z usług fryzjerki przyjeżdżającej do domu- płacę połowę taniej niż
        w salonie. Życzę spokoju, dystansu aby sprawy powierzchowne nie przysłoniły tego
        o czym w Komunii Świętej na prawdę chodzi. Rodziców dla których Komunia oznacza
        "kotlety", dekoracje i prezenty dla Księdza zwyczajnie olej.
        • joungflower Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 19.11.08, 15:01
          dzieki za info! Mam jeszcze pytanie: czy miałaś kogoś poleconego,
          czy tak w ciemno jakaś restauracje,to raz, a dwa: zamawiałaś osobno
          np. przystawki, obiad itd., a np. tort, placki czy ogolnie jakieś
          tam słodkości piekl ciktos inny?

          Ile cie to wyszło w przeliczeniu na osobę?
      • marzeka1 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 18.11.08, 20:18
        "wieloma kieruje zasada "zastaw się a postaw się" i"- a DLACZEGO przejmujesz się tym, co robią inni, zrób tę uroczystość po swojemu. Też mam nadzieję, że szopka to żarcie i prezenty, nie sam sakrament, bo i świecę tzreba kupić, i książeczkę itp- ano te rzeczy dziecko mieć musi.
        Miałam 2 razy komunię swoich dzieci, szopki nie było, bo nie oglądałam się na inne matki- zapłaciłam potrzebne składki typu: książeczka, różaniec, obrazek, kwiaty na dekorację kościoła. Wszystkie dzieci szły w albach, więc koszt niewielki. Do tego uroczysty obiad+ kawa, lody i tort w restauracji, a w domu- zimny bufet (np. ciasta + sałatki).
        Szopkę masz wtedy, gdy sama ją sobie zrobisz.
      • jolunia01 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 19.11.08, 00:58
        teacherka napisała:

        > > A ja -raz, że ekhm, sceptycznie podchodzę do całej tej szopki, bo
        > > taka jest prawda,że tak to wygląda własnie dzięki takim akcjom
        >
        > Mam szczera nadzieje, ze 'szopka' nazywasz to co odstawiaja
        > rodzice czyli przyjecia w resturacji i prezenty typu squad. Jesli
        > masz na mysli sama I Komunie, to nie rozumiem, po co jestes
        > katoliczka, zrezygnuj, zadnych 'szopek' nie bedzie...

        Wiwat "nowoczesny" fundamentalizm. Pomyśl sobie, że ten sakrament
        naprawdę nie musi oznaczać odmóżdżenia. Mdli mnie od durnowatych
        przedstawień zakłócających tylko tę ważną uroczystość - jakieś
        machania rękami, wstawanie i siadanie w (nierówny) takt
        beznadziejnych piosenek, klaskanie, robienie głupich min - niby
        wyrażających radość i uwielbienie. Jak ja szłam do I komunii to
        obeszło się bez takiej szopki.


        > > rodziców, to dwa, nie bardzo stac mnie ani na wystawne przyjęcie
        > > na xy osób, ani na szaleństwa ubraniowo-gadżetowe.
        >
        > Ale przeciez nie ma odgornego obowiazku przyjecia?? Zrob co
        > uwazasz i na co cie stac. Dziecku wytlumacz madrze.

        No, obowiązku nie ma, ale trudno zaprosić rodzine z drugiego końca
        Polski i podać herbatę i słone paluszki. A dziecku nie daje się
        wytłumaczyć mądrze takich spraw, skoro ciągle słyszy o tym, jaka to
        uroczystość i jakie będą przyjęcia.


        > > A jak słyszę o kwotach jakie padają na dekorację kościoła,
        > > prezent dla księdza (który g.... robi z tymi dziecmi) i sióstr,
        > > to mnie jasny szlag trafia.
        > Wiesz, to jest akurat ich praca...

        Właśnie. Za pracę dostaja pobory. Nie ma powodu, żeby jeszcze
        dostawali prezenty. Co tydzień marnują dziecku 2 godziny w szkole,
        więc spokojnie mogliby je przeznaczyc na przygotowania do komunii.
        Nie trzeba by było tracić dodatkowo czasu na jakieś popołudniowe,
        sobotnie czy niedzielne nic nie wnoszące zajęcia. Dzieci by
        skorzystały i oni by mieli wiecej czasu wolnego i kosztowne prezenty
        by nie były potrzebne.
        • dominikjandomin Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 19.11.08, 08:21
          jolunia01 napisała:

          >Co tydzień marnują dziecku 2 godziny w szkole,
          > więc spokojnie mogliby je przeznaczyc na przygotowania do komunii.

          Jeśli marnują, to go zabierz (tj. swego dzieciaka), niech nie przeszkadza innym
          dzieciom.

          A przygotowanie w szkole jest trudne, bo nie ma nikt obowiązku chodzić do szkoły
          w swej parafii...
          • jolunia01 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 20.11.08, 22:14
            dominikjandomin napisał:

            > jolunia01 napisała:
            >
            > >Co tydzień marnują dziecku 2 godziny w szkole,
            > > więc spokojnie mogliby je przeznaczyc na przygotowania do
            komunii.
            >
            > Jeśli marnują, to go zabierz (tj. swego dzieciaka), niech nie
            > przeszkadza innym dzieciom.

            W czym niby przeszkadza? nawiedzony fanatyku. Nie mam dzieciaka. Mam
            córkę. Ja tylko stwierdziłam fakt - katechetka nie robi niczego
            sensownego, niczego, co mogłoby przybliżyć dziecku podstawy wiary,
            tylko opowiada głupoty o piekle i podobne.
            >
            > A przygotowanie w szkole jest trudne, bo nie ma nikt obowiązku
            > chodzić do szkoły w swej parafii...

            A co to ma wspólnego z tematem? Czyżby w każdej parafii był inny
            katechizm? Inne zasady wiary? Inne modlitwy?
            Po prostu stada nierobów pasożytują na fakcie, że rodzice chcą, aby
            dziecko uczestniczyło w praktykach religijnych.
            • dominikjandomin Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 24.11.08, 14:05
              jolunia01 napisała:

              > dominikjandomin napisał:
              >
              > > jolunia01 napisała:
              > >
              > > >Co tydzień marnują dziecku 2 godziny w szkole,
              > > > więc spokojnie mogliby je przeznaczyc na przygotowania do
              > komunii.
              > >
              > > Jeśli marnują, to go zabierz (tj. swego dzieciaka), niech nie
              > > przeszkadza innym dzieciom.
              >
              > W czym niby przeszkadza? nawiedzony fanatyku.

              Bez personalnych wycieczek nie potrafisz pisać?

              >Nie mam dzieciaka. Mam
              > córkę.

              Córka to nie dzieciak? To ile ona ma lat?

              >Ja tylko stwierdziłam fakt - katechetka nie robi niczego
              > sensownego, niczego, co mogłoby przybliżyć dziecku podstawy wiary,
              > tylko opowiada głupoty o piekle i podobne.

              Zgłoś do kurii, skoro nie realizuje programu.

              > > A przygotowanie w szkole jest trudne, bo nie ma nikt obowiązku
              > > chodzić do szkoły w swej parafii...
              >
              > A co to ma wspólnego z tematem? Czyżby w każdej parafii był inny
              > katechizm? Inne zasady wiary? Inne modlitwy?

              Przygotowanie ma mieć miejsce w swej parafii. Tak to obowiązuje.


              > Po prostu stada nierobów pasożytują na fakcie, że rodzice chcą, aby
              > dziecko uczestniczyło w praktykach religijnych.

              Stada nierobów? Czyli kto?

              Jesteś pewna, że dziecko jednak winno uczestniczyć "w praktykach religijnych"?
              • jolunia01 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 26.11.08, 21:56
                dominikjandomin napisał:

                > jolunia01 napisała:

                > > > >Co tydzień marnują dziecku 2 godziny w szkole,
                > > > > więc spokojnie mogliby je przeznaczyc na przygotowania do
                > > komunii.
                > > >
                > > > Jeśli marnują, to go zabierz (tj. swego dzieciaka), niech nie
                > > > przeszkadza innym dzieciom.
                > >
                > > W czym niby przeszkadza? nawiedzony fanatyku.
                >
                > Bez personalnych wycieczek nie potrafisz pisać?

                POTRAFIĘ, ale tylko wtedy, kiedy się mnie po chamsku i w dodatku
                głupio nie atakuje. Nie znasz mojej córki, nie wiesz, co się dzieje
                na lekcjach religii w jej szkole, nie masz pojęcia jak ona sie
                zachowuje, więc argument o przeszkadzaniu jest w oczywisty sposób
                chamski.

                >
                > >Nie mam dzieciaka. Mam córkę.
                >
                > Córka to nie dzieciak? To ile ona ma lat?

                Nie, to nie dzieciak. Nie uważam za stosowne popierania panoszenia
                się w języku leksemów wziętych z gwary warszawskiej - bardzo zreszta
                ekspansywnych - i wolę używać form właściwych ogólnopolskiej normie
                językowej. Wiek dziecka nie ma tu nic do rzeczy.

                > >Ja tylko stwierdziłam fakt - katechetka nie robi niczego
                > > sensownego, niczego, co mogłoby przybliżyć dziecku podstawy
                > > wiary, tylko opowiada głupoty o piekle i podobne.
                >
                > Zgłoś do kurii, skoro nie realizuje programu.

                Trudno powiedzieć, jaki jest program, bo się go w szkole doprosić
                nie można, podobnie jak PSO, a zwrócenie się bezpośrednio do
                katechetki skutkuje łzawym oskarżeniem o "wojnę z Panem Bogiem".


                > > > A przygotowanie w szkole jest trudne, bo nie ma nikt obowiązku
                > > > chodzić do szkoły w swej parafii...
                > >
                > > A co to ma wspólnego z tematem? Czyżby w każdej parafii był inny
                > > katechizm? Inne zasady wiary? Inne modlitwy?
                >
                > Przygotowanie ma mieć miejsce w swej parafii. Tak to obowiązuje.

                Ciekawe z czego to wynika, bo jakoś, ani księżulo w parafii, ani
                katechetka nie podaja żadnej podstawy prawnej, tylko mówią, że takie
                są przepisy. Bardzo wątpię w istnienie tychże.

                > > Po prostu stada nierobów pasożytują na fakcie, że rodzice chcą,
                > > aby dziecko uczestniczyło w praktykach religijnych.
                >
                > Stada nierobów? Czyli kto?

                Właśnie katechetki i katecheci. Biorą pieniądze za nauczanie
                religii, a jej nie uczą.


                > Jesteś pewna, że dziecko jednak winno uczestniczyć "w praktykach
                religijnych"?

                Jestem pewna, że nie powinno uczestniczyć w żadnych "praktykach
                religijnych". Użycie cudzysłowu sugeruje, że nie masz na myśli tego,
                co ja.
                Dodam, że nie uważam za praktyki religijne ani nudnych prób
                wydumanych scenariuszy zachowań podczas uroczystości, ani fałszywego
                śpiewania (raczej jęczenia i wycia) infantylnych piosnek o zerowej
                wartości literackiej i takiejż muzycznej, ani niby rytmicznego
                wstawaniania i siadania w trakcie tych "utworów" czy też klaskania,
                ani machania rękami w różne strony, ani robienia nibyekstatycznych
                min w trakcie mszy.
      • galanna Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 19.11.08, 09:13
        "Wiesz, to jest akurat ich praca..."

        dziwna to praca... za moją płaci pracodawca i nie oczekuję na
        prezenty kiedy konczę projekt... cóż przyzwyczajen i mentalności nie
        zmienisz jak widzę.


      • zajonce Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 19.11.08, 09:27
        no, bez przesady, to nie jest ich "praca"! to podobno
        ich "powolanie" i dlatego daja sobie prawo do wkraczania na teran
        naszej prywatnosci czasem nawet w "ubloconych butach".. Pochodze z
        malego miasteczka, gdzie zostal moj Brat dwojka Maluchow i tutaj
        zarowno religia w szkole jak i cala szopka z Komunia to horror dla
        rodzicow - od wyposazania mieszkania i kupowania plazmy
        ksiedzu/sprobuj powiedziec nie/ do zupelnie nienadajacych sie do
        komentowania wybrykow "pedagogicznych" katechetki. Przezabawne w tym
        kontekscie jest umieszczenie bilbordu przed kosciolem "Bog Ci
        wystarczy" big_grin Parafianow ma wystarczyc, ale juz ksiedzu i siostrom
        przydalby sie nowy dywanik i plazma na sciane wink
        • kasiaaa1982 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 19.11.08, 12:05
          Ta... Ja 1,5 miesiąca temu wychodziłam za mąż i wiem ile kosztuje to
          ich „powołanie”. Jak daliśmy za ślub „na ofiarę” 400 zł, to się pani
          w kancelarii krzywo popatrzyła i zapytała, czy to wszystko. A ja na
          to, czy ta zaliczka 200 zł, którą dałam przy rezerwowaniu terminu
          się nie liczy. I było po rozmowie. A co do komunii, to znam kilkoro
          rodziców dzieci z 2 klas i faktycznie, wszyscy robią w restauracjach
          przyjęcia, no i obowiązkowo dziewczynki na zmianę alb po kościele
          będą mieć lub miały suknie, bo alby za skromne. Ale z drugiej
          strony, też nie wiem, czy chciałabym gotować i piec np. na 20 osób,
          bo i to wiąże się i ze stresem i z urlopem (jeśli sama sobie nie
          jesteś szefową), no i umęczysz się. Myślę, że dobrym pomysłem byłoby
          odkładać np. co miesiąc określoną kwotę już jak dziecko idzie do
          pierwszej klasy, ale czy ktoś myśli na tyle wcześniej, że za 1,5
          roku komunia... Pamiętaj, że dzieci są bezwzględne w dzisiejszych
          czasach i przechwalają się w szkole co, gdzie i za ile. Z jednej
          strony nie ma sensu się zadłużać, a z drugiej gdyby to chodziło o
          moje dziecko, nie chciałabym, żeby cierpiało wyśmiewane i
          szykanowane. Niestety mam 2 koleżanki nauczycielki i to co się
          dzieje z dziećmi, to jakiś koszmar... Mam nadzieję, że Twoje
          dziecko nie odczuje tego, jeśli zdecydujesz się na skromne przyjęcie
          w zaciszu domowym. Powodzenia smile
      • jop Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 19.11.08, 09:58
        >prezenty typu squad

        No, no, no, nie wiedziałam, że komunijna paranoja w PL doszła aż do
        tego poziomu, że daje się dzieciom w prezencie oddział wojska.
      • roburb1 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 20.11.08, 14:10
        teacherka napisała:

        > > A jak słyszę o kwotach jakie padają na dekorację kościoła, prezent
        > > dla księdza (który g.... robi z tymi dziecmi) i sióstr, to mnie
        > > jasny szlag trafia.
        > Wiesz, to jest akurat ich praca...

        Znaczy przyjmowanie prezentów to ta ich 'praca'?

        W.
    • marta.uparta Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 18.11.08, 21:53
      Ze starszym synem przerabiałam: chrzciny w domu, z domowym jedzeniem
      (obiad i przystawki), które sama na 16 osób zrobiłam. Miałam wtedy
      24 lata i byłam bardzo głupia, narobiłam się jak osioł, nawet nie
      miałam kiedy umalowac się i powiedziałam "nigdy więcej". Zwłaszcza
      że i tak znalazły się w rodzinie osoby niezadowolone z faktu że nie
      zostały zaproszone.
      Dlatego Komunię tegoż syna zrobilismy w restauracji - moglismy
      zaprosic 24 osoby, ja się nie narobiłam, lokal rezerwowałam już w
      listopadzie, bo wiadomo, że niedziele majowe obłożone. I mimo, że
      lokal wcale nie był jakiś z górnej półki to zapłaciliśmy za ten
      obiad tyle, że też nam się to czkawką odbijało.
      No i przy młodzszej córce chcę przetestować wersję zamówienia
      cateringu do domu - koleżanka mnie przekonała że to dobre
      rozwiązanie i kosztuje 2/3 tego co w restauracji.
      • myskaz Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 19.11.08, 09:27
        Jestem po 2 imprezach komunijnych, jeszczr jedna przed nami.
        Jeżeli tylko domowe warunki lokalowe pozwalają to BARDZO polecam
        przyjęcie w domu wykonane przez osobę z zewnątrz. W naszym przypadku
        była to zaprzyjaźniona studentka (nasza babysitterka) która lubi
        gotować a jej dobrze gotująca mama obiecała pomóc. W czasie samej
        imprezy była jeszcze jedna dziewczyna do pomocy i obsługi zmywania.
        Jedzenie było przepyszne, atmosfera domowa - rewelacja!
        Koszt - produkty ok.300 zł, robocizna 250 i 50 zł (na ok. 25 osób)
        Polecam!
    • sagittarius_84 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 19.11.08, 12:09
      Jeśli chodzi o opłaty i inne mamy polecam Ci asertywność.
      Ja mam dopiero 24 lata ale już się tego nauczyłam i przydaje mi się
      to w wielu sytuacjach.
      Jestem zdania że komunia to święto, tak istotne dla małego katolika,
      ze nie można go przysłaniać dodatakami (prezenty itd)

      Dlatego wtsałabym i powiedziała wsyztskim otwarcie to co juz
      dziewczyny podpowiedziały,
      a jak brakuje Ci odwagi,
      przy zbieraniu składki powiedz że Ty dalej tylko x zł, bo na więcej
      Cię nie stać.

      Jeśli chodzi o samo przyjecie.
      Zaproś tylko chrzestnych i dziatków.
      Polecam również cattering. Przyjecie na 10-14 osób można spokojnie w
      domu zrobić.

      I pamiętaj: nie daj się zwariować.
    • aska90 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 19.11.08, 12:17
      > Gdyby chodziło o mnie, to bym to zwyczajnie olała, ale tu ważne jest
      > dziecko i spotkanie z rodziną, to jego uroczystość, chce się czuć
      > jak pozostali rówieśnicy.
      Dlaczego zasłaniasz się dzieckiem? Rozmowa, rozmowa, rozmowa i jeszcze raz
      rozmowa. Rozmawiałaś z dzieckiem na temat sakramentu? Z czym się wiąże? Dlaczego
      jesteś przeciwna szopkom? Dziecko powiedziało, że chce tak jak koledzy, bo
      inaczej będzie nieszczęśliwe?

      Nie chcesz szopki, nie urządzaj, ale nie zasłaniaj się "innymi" ani "dobrem"
      dziecka.
      • joungflower Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 19.11.08, 14:56
        Nie zasłaniam się dzieckiem, a hasło "szopka" odnosi się do tej
        otoczki organizacyjno-finansej, a nie do sensu Komunii w samej
        sobie.
        Każdy tak łatwo mówi o postawieniu się, może w Wawie i innych duzych
        miastch jest to prostsze, ale nie w katolickim do bólu regionie,
        gdzie każdy zyje tą uroczystością chyba od przedszkola.
        W rodzinie tez różnie bywa, pamiętam jaka obraza była jak nie było
        tradycyjnego chrztu, każdy liczy na jakąśtam imprezkę z wyżerką.

        A co do dzieci w szkole... ciężko być outsiderem, te małe (i większe
        trolle) są teraz w większości cwane i bezwzględne jak stary, miałam
        przyjemność(?) uczenia w szkole, więc wiem o czym mówię. I nie wiem
        kto gorszy, one czy niektórzy rodzice. Nie, nie byłam z tych z
        koszem na głowie, raczej dyscyplina i chęć wtłoczenia czegos do
        głowy wywołuje oprór i dzieciarni i -co gorsze, niejednokrotnie
        samych rodziców. Ale to temat na inny wątek...
        • aska90 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 19.11.08, 19:43
          a hasło "szopka" odnosi się do tej
          > otoczki organizacyjno-finansej, a nie do sensu Komunii w samej
          > sobie.
          I to miałam na myśli, pisząc "szopka".

          Co do reszty twojej wypowiedzi: twój cyrk, twoje małpy - płacz i płać.
    • zooba Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 19.11.08, 13:51
      Śmieszne - lekturę tego własnie forum zaczęłam od poszukiwania recepty jak tanio
      wyprawić I Komunijne przyjęcie smile
      Mam już to za sobą, w dużym mieście, jakby ktoś myślał, że tanio bo na prowincji.

      Podstawowa sprawa to zapytać się ile jestem skłonna wydać nie biorąc pod uwagę
      ewentualnego zdania innych ludzi? Dla mnie to było 1000 zł. Od początku drugiej
      klasy odkładałam na ten cel pieniądze.
      Miałam szczęście na parafię i proboszcza bez nastawienia zarobkowego - koszty
      książeczki czy Pisma św. pomijalne a ofiara była dawana rzeczywiście "co łaska"
      bez narzucania kwoty.
      Przyjęcie było na 14 osób (nie widzę sensu robienia większego), część jedzenia
      była zamawiana, cześć robiłam sama.
      Piszecie, że dzieci potrafią być bezwzględne - to rodzice nakręcają te spiralę,
      nie dzieci.
      Zrobiłam po swojemu, jestem bardzo zadowolona, udało mi się uczcić ten dzień i
      nie zbankrutować. Biedowania nie było ale szału też nie.
    • bablara Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 19.11.08, 14:55
      A mozecie powiedziec jakie sa wlasciwie koszty u Was w parafiach takiej komunii?
      Bo u mnie syn bedzie w albie tak , jak wszystkie dzieci:120 zl , do tego swieca(
      mam jeszcze od chrztu i nie zamierzam nowej kupowac), ksiazeczka to koszt:12 zl
      . Do tego kupie tylko biala koszule , spodnie i buty i zamierzam przyjecie
      zrobic w domu.Bo mi zwyczajnie nie chce sie siedziec w restauracji ( drugie male
      dziecko) .
      O innych kosztach nie bylo mowy jeszcze.
      • zooba Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 20.11.08, 10:14
        Albę kupiłam używaną za 40 zł, buty 60 zł, spodnie z kamizelką 50 zł, koszulę
        białą syn miał.
        Świeca, książeczka i Pismo św. jakieś 50 zł.
    • martag2 Re: Komunia Sw.- przerabiałam to rok temu 19.11.08, 18:01
      Opowiem z własnego doświadczenia, bo przerabaiłam to rok temu.

      Opłaty w kościele - było to 150zł i wpłacane dopiero w kwietniu.
      50zl z tej sumy było na przystrojenie kościoła
      50zł na prezent dla kościoła
      50zł - pamiątki I komunii - obrazek, książeczka, różaniec

      Dodatkowo za wspaniałe przygotowanie do I komunii składaliśmy się po 10zł na
      prezent dla księdza - kupiliśmy mu książki. Do komunii szło 36 dzieci.

      Sukienka szyta przez kościół, wszystkie dziewczynki w takich samych sukienkach -
      cena 130zł, chłopcy za alby płacili 90zł.
      Narzutkę, wianek plastikowy i buty dostałam od koleżanki po jej córce, ale buty
      kupiliśmy nowe w CCC za 39,90zł.
      Na dzień komunii przybrałam jej opaskę świeżymi kwiatami i zrobiłam bransoletkę
      ze świeżych kwiatów - wyglądała pięknie.

      Zdecydowaliśmy się na obiad w lokalu, który ma plac zabaw dla dzieci, żeby
      dzieciom się nie nudziło siedzenie przy stole.
      Gdybym nie miała kasy, zrobiłabym obiad w domu.
      Nie robiliśmy zdjęć u fotografa tylko własne.
      Spędziliśmy b. miłe popołudnie z rodziną.

      Pytałam córkę jak innym kolegom, koleżankom udał się dzień komunii, powiedziała,
      że wszyscy mieli tak samo: obiad i prezenty-pieniądze.

      Chyba martwisz się na zapas. Będziesz miała tak jak chcesz,podejdziesz do tego
      jak do Swiątecznego dnia to tak będziesz miała.
      • jolunia01 Re: Komunia Sw.- przerabiałam to rok temu 20.11.08, 22:35
        martag2 napisała:

        > Opowiem z własnego doświadczenia, ...
        > Opłaty w kościele - było to 150zł i wpłacane dopiero w kwietniu.
        > 50zl z tej sumy było na przystrojenie kościoła
        > 50zł na prezent dla kościoła
        > 50zł - pamiątki I komunii - obrazek, książeczka, różaniec
        > Dodatkowo za wspaniałe przygotowanie do I komunii składaliśmy się
        > po 10zł na prezent dla księdza - kupiliśmy mu książki. Do komunii
        > szło 36 dzieci.

        Przerabiałam to pierwszy raz 6 lat temu - do komunii szło 179 dzieci
        na jedna zmianę, bo jaśnie "księża w parafii nie moga sobie
        zmarnowac całej niedzieli" odprawiając 2 czy 3 msze komunijne. Tłok
        i zaduch był jak cholera, chociaż to koniec maja i wszystkie drzwi
        były pootwierane. Składki na żaden prezent dla "siostry" (świeckiej
        leniwej katechetki) i księdza nie dałam - nie widziałam powodu,
        skoro i tak w większości ciężar nauczenia córki potrzebnych rzeczy
        spadł na mnie. Na innych matkach wymusiłam obniżenie składki na
        dekoracje kościoła do 15 zł od osoby, przy takiej grupie dzieci to i
        tak bardzo dużo. "Prezent dla kościoła" został po prostu zakupiony
        po konsultacji z proboszczem, wybraliśmy sposród kilku propozycji -
        po rozliczeniu wyszło po jakieś 27 zł. Pamiątki komunijne (obrazek,
        różaniec i książeczkę) kosztowały w sumie po niecałe 9 zł w hurcie.
        Razem 50 zł na wszystko.


        > Sukienka szyta przez kościół, wszystkie dziewczynki w takich
        > samych sukienkach - cena 130zł, chłopcy za alby płacili 90zł.

        Nie wiem ile kosztowały chłopięce garniturki, wśród dziewczynek był
        przegląd pomysłów na przebranie za "panny młode", bo projekt
        jednolitych strojów nie przeszedł - ksiądz powiedział, że "nie
        będzie zadnych mundurków, to nie Chiny Ludowe". Swojej córce
        zamówiłam z katalogu angielską sukienkę wizytową ecru - z gipiury i
        szantungu, z delikatnym bladoróżowym haftem długosci do pół łydki;
        używała jej jeszcze kilkakrotnie przy różnych uroczystych okazjach.

        > Narzutkę, wianek plastikowy i buty dostałam od koleżanki po jej
        > córce, ale buty kupiliśmy nowe w CCC za 39,90zł.

        Do sukienki w komplecie była krótka pelerynka, więc jeden problem
        sie rozwiązał, wianek sztuczny w sklepie z dewocjonaliami (ok. 25
        zł), buty - około 40 zł.
        > Na dzień komunii przybrałam jej opaskę świeżymi kwiatami i
        > zrobiłam bransoletkę ze świeżych kwiatów - wyglądała pięknie.

        Niczego juz nie dodawałam.

        > Zdecydowaliśmy się na obiad w lokalu, który ma plac zabaw dla
        > dzieci, żeby dzieciom się nie nudziło siedzenie przy stole.
        > Gdybym nie miała kasy, zrobiłabym obiad w domu.

        Ze względów praktycznych 9 osób najbliższej rodziny przyjęłam w
        domu, ostatecznie zrobić obiad na 12 osób, nawet wystawny i
        urozmaicony, to nie jest wielka sztuka.
    • jamajka79 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 19.11.08, 22:42
      Moja córa ma komunie dopiero w 2010 roku ale już teraz odkładam na ten cel
      pieniądze. Przyjęcie będzie w lokalu na około 20os, jakbym była zdrowa to na
      100% podjęłabym się zorganizowania przyjęcia w domu. Niestety istnieje takie
      ryzyko, że moge nie podołać, więc w sumie za namową męża podjęłam taką a nie
      inną decyzję.
      W naszej parafii dzieci idą ubrane równo, koszt sukienki łącznie z torebką i
      pelerynką ok 120 zł na dzień dzisiejszy. Nie wiem jak to jest z innymi
      składkami, ale jak coś będzie mi nie odpowiadać na pewno nie będę siedzieć
      cicho. Moja Julka już teraz wie że Komunia to nie przyjecie i prezenty, że nie
      to jest najważniejsze. I wiecie co powiedziała jak koleżanka się jej spytała co
      by najbardziej chciała dostać? Ona na to, że nie umie się już doczekać żeby
      przyjąć Pana Jezusa do serca. Pewnie, że ona na pewno również będzie czekać na
      te prezenty jak każde dziecko, ale cieszę się że wie co w tym dniu jest
      najważniejsze. Jakbyśmy myśleli o tym dniu jak o jakiejś karze Bo trzeba posłać
      dziecko do I Komunii to jaki by to miało sens? Nic na siłę Wasz wybór nie stać
      cię na wielką imprezę to jej nie rób, zrób dobry obiad w domu dla najbliższej
      rodziny, tort jakieś ciasto a po południu zimna płytę i też na pewno będzie
      fajnie i miło. Ja dalej biję się z myślami , czy nie zaryzykować i zrobić w
      domu, tylko że ja nie wiem co będzie ze mną jutro a co dopiero za dwa lata hehe
    • magdalaena1977 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 20.11.08, 18:25
      Uświadom sobie, że jako samotna matka jesteś z zasady w gorszej sytuacji niż
      inne rodziny. I że to naturalne, że pod względem finansowym i organizacyjnym
      jest trudniej niż tam , gdzie dziecko jest wychowywane przez oboje rodziców.
      Więc być może to nie komunia jest za droga, tylko Ty masz za mało pieniędzy.
      Mniej wystawna komunia Twojego dziecka to jeden z wielu przykrych skutków
      rozejścia się Ciebie i jego ojca.

      Uświadom sobie także, że dla wielu osób urządzenie pięknej uroczystości z okazji
      Pierwszej Komunii ich dziecka to przyjemność. Że ważną uroczystość religijną
      chcą podkreślić pięknym strojem, prezentami, przyjęciem dla rodziny. I są gotowi
      odkładać na tę przyjemność rezygnując a innych przyjemności - np. fantazyjnego
      jedzenia na co dzień, lepszego ciucha ...
      I że Ty w swojej niechęci do podkreślania wagi tego dnia jesteś dość odosobniona.

      Oczywiście, że musisz zamknąć się w swoim budżecie, ale to nieuchronne, że
      wypadniesz skromniej niż inni (tak jak pewnie nie stać się na drogie wakacje w
      egzotycznym miejscu).

      IMHO możesz domagać ograniczenia kosztów organizacyjnych - np. wprowadzając
      ofiarę co łaska na prezenty dla sióstr czy księdza i ograniczając się do
      zapłacenia za komunijne "gadżety"., które dostanie Twoje dziecko.
      Możesz poszukać używanego stroju dla dziecka.
      • joungflower Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 21.11.08, 16:51
        magdalaena1977 napisała:

        > Uświadom sobie, że jako samotna matka jesteś z zasady w gorszej
        sytuacji niż
        > inne rodziny.

        Z tytułu jakiej zasady? Wprowadziłaś jakąś własną czy istnieją już
        jakieś tabele dyskryminacyjne, których nie znam,a gdzie zapewne
        figuruję?


        I że to naturalne, że pod względem finansowym i organizacyjnym
        > jest trudniej niż tam , gdzie dziecko jest wychowywane przez oboje
        rodziców.

        A to ciekawe. Czyli że na forum "Oszczędzamy" piszą jedynie samotni
        rodzice, siedzący zgarbieni w sfilcowanym szlafroku nad świeczką,bo
        przecież NATURALNIE nie stac ich na tyle,co tych "prima sort",
        z "normalnych rodzin", tak?

        > Więc być może to nie komunia jest za droga, tylko Ty masz za mało
        pieniędzy.

        A skąd wiesz, ile ich mam? I ile tych przeznaczonych na tę
        uroczystość?

        > Mniej wystawna komunia Twojego dziecka to jeden z wielu przykrych
        skutków
        > rozejścia się Ciebie i jego ojca.

        Napisałam gdzieś, że ojciec mojego dziecka nie bierze w niej udziału
        i nie partycypuje w kosztach?

        >
        > Uświadom sobie także, że dla wielu osób urządzenie pięknej
        uroczystości z okazji Pierwszej Komunii ich dziecka to przyjemność.
        Że ważną uroczystość religijną chcą podkreślić pięknym strojem,
        prezentami, przyjęciem dla rodziny. I są gotowi odkładać na tę
        przyjemność rezygnując a innych przyjemności - np. fantazyjnego
        jedzenia na co dzień, lepszego ciucha ...

        no ja akurat nie rezygnuję -ani z fantazyjnego jedzenia, ani z
        ubrań. Bo "ciuchów" nie noszę.

        > I że Ty w swojej niechęci do podkreślania wagi tego dnia jesteś
        dość odosobniona.

        No nie wiem, czy jestem odosobniona, zdaje się,że wiele
        osób,niekoniecznie nawet z tego forum, podziela moją lekką niechęć
        do wyrzucania w błoto na pewne elementy, które są niekonieczne w
        celebrowaniu tej uroczystości.

        > Oczywiście, że musisz zamknąć się w swoim budżecie, ale to
        nieuchronne, że wypadniesz skromniej niż inni (tak jak pewnie nie
        stać się na drogie wakacje w egzotycznym miejscu).

        Po raz kolejny spytam: a skąd taki wniosek? Znasz mnie? Wiesz,ile
        zarabiam, jak spędzam wakacje? To po co ten pogardliwy ton?
        Rozumiem,ze te "pełne" rodziny stać na takie wakacje tak z automatu,
        wszystkie po kolei. Interesujący wnisek, doprawdy...

        > IMHO możesz domagać ograniczenia kosztów organizacyjnych - np.
        wprowadzając
        > ofiarę co łaska na prezenty dla sióstr czy księdza i ograniczając
        się do zapłacenia za komunijne "gadżety"., które dostanie Twoje
        dziecko.
        > Możesz poszukać używanego stroju dla dziecka.

        Och, jałmużna dla tych "drugiej kategorii", dziękuję z całego serca
        waćpani;-]

        A tak przy okazji: nie masz ochoty odpowiadać w normalny,
        niezłosliwy sposób, to tego nie rób. Nikt cie o to na siłę nie
        prosił.
        Twój komentarz jest tak absurdalny, ze szkoda się nawet rozpisywac,
        choć chętnie bym jeszcze pare innych kwestii skomentowała.
        Ciekawe, czy kolorowych, gejów,niepełnosprawnych i
        innych "odmieńców" w podobny sposób kategoryzujesz.
        Żałosne.
        • magdalaena1977 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 21.11.08, 22:02
          joungflower napisała:

          > magdalaena1977 napisała:
          > > I że to naturalne, że pod względem finansowym i organizacyjnym
          > > jest trudniej niż tam , gdzie dziecko jest wychowywane
          > > przez oboje rodziców.

          > A to ciekawe. Czyli że na forum "Oszczędzamy" piszą jedynie samotni
          > rodzice, siedzący zgarbieni w sfilcowanym szlafroku nad świeczką,bo
          > przecież NATURALNIE nie stac ich na tyle,co tych "prima sort",
          > z "normalnych rodzin", tak?
          Nic takiego nie napisałam, ale to chyba oczywiste, że dla dziecka lepsze jest
          wychowanie w pełnej kochającej się rodzinie niż przez jednego rodzica. Lepsze
          zarówno ze względów emocjonalnych jak i finansowych.
          Przy tej samej sytuacji zawodowo - społecznej poziom życia będzie wyższy jeśli
          na potrzeby jednej rodziny będą szły dwie pensje niż jedna.
          Tak samo zawsze łatwiej się utrzymać bezdzietnemu małżeństwu niż singlowi.

          > > Więc być może to nie komunia jest za droga, tylko Ty masz za mało
          > pieniędzy.
          >
          > A skąd wiesz, ile ich mam? I ile tych przeznaczonych na tę
          > uroczystość?
          Masz za mało - sama o tym piszesz. Gdybyś miała dosyć, to zastanawiałabyś się
          nad wyborem menu na przyjęcie, a nie skąd wziąć na to kasę.

          > > Mniej wystawna komunia Twojego dziecka to jeden z wielu przykrych
          > skutków
          > > rozejścia się Ciebie i jego ojca.
          >
          > Napisałam gdzieś, że ojciec mojego dziecka nie bierze w niej udziału
          > i nie partycypuje w kosztach?
          Ale pisałaś, ze z Wami nie mieszka. To automatycznie pogarsza Waszą sytuację
          finansową.

          > Po raz kolejny spytam: a skąd taki wniosek? Znasz mnie? Wiesz,ile
          > zarabiam, jak spędzam wakacje? To po co ten pogardliwy ton?
          > Rozumiem,ze te "pełne" rodziny stać na takie wakacje tak z automatu,
          > wszystkie po kolei. Interesujący wnisek, doprawdy...
          Tylko, że to Ty go wyciągnęłaś, a nie ja.

          > A tak przy okazji: nie masz ochoty odpowiadać w normalny,
          > niezłosliwy sposób, to tego nie rób. Nikt cie o to na siłę nie
          > prosił.
          To jest otwarte forum dyskusyjne i każdy ma prawo wypowiadać się. Ty sama w
          złośliwy sposób wypowiadałaś się na temat innych rodzin, którym zależy na
          uroczystym podkreśleniu Pierwszej Komunii.
          • zajonce Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 21.11.08, 22:31
            Skasowalo mi posta, wiec zaczne od poczatku

            Najpierw chce Was pozdrowic - zarowno joungfl. jak i magdalene. To
            prawda, ze kazdy ma prawo do swojego zdania, ale przyznaje racje, ze
            Twoj post Magdaleno wykraczal nieco poza to, co uwazam za neutralne -
            to nie jest miejsce do obrazania innych ludzi i oceny, a w
            zawoalowanej formie to zrobilas i rozumiem dlaczego ktos mogl sie
            poczuc urazony. Znam samotne Matki, ktorych skromne zycie stalo sie
            bardziej "materialnie" komfortowe po tym jak sad wyegzekwowal
            placenie alimentow od do tej pory "oszczednych tatusiow".. Uwazam,
            ze nie Tobie oceniac takie sprawy i ze to forum jest dobrym
            miejscem, by sobie pomagac i dzielic sie rada, a nie
            prowadzic "pdeudoanalizy" w stylu, no tak, jak juz zostalas samotna
            matka, to cierp. A niestety tak odebralam Twojego maila sad Odrobine
            szacunku i wyobrazni w stosunku do innych osob...
            • jamajka79 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 21.11.08, 22:48
              zajonce napisała:

              Znam samotne Matki, ktorych skromne zycie stalo sie
              > bardziej "materialnie" komfortowe po tym jak sad wyegzekwowal
              > placenie alimentow od do tej pory "oszczednych tatusiow".. Uwazam,
              > ze nie Tobie oceniac takie sprawy i ze to forum jest dobrym
              > miejscem, by sobie pomagac i dzielic sie rada, a nie
              > prowadzic "pdeudoanalizy" w stylu, no tak, jak juz zostalas samotna
              > matka, to cierp. A niestety tak odebralam Twojego maila sad Odrobine
              > szacunku i wyobrazni w stosunku do innych osob...

              cieszę się, że nie jestem sama w swoich poglądachsmile
            • magdalaena1977 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 22.11.08, 00:27
              zajonce napisała:
              > Znam samotne Matki, ktorych skromne zycie stalo sie
              > bardziej "materialnie" komfortowe po tym jak sad wyegzekwowal
              > placenie alimentow od do tej pory "oszczednych tatusiow"..
              Ale czy nie byłoby lepsze, gdyby ich małżonkowie od początku wkładali całą
              pensję do domowego budżetu i w dodatku żyli razem z rodziną ?
              IMHO jednym w istotnym elementów tej oszczędności pełnej rodziny w stosunku do
              odrębnie mieszkających rodziców jest właśnie prowadzenie wspólnego gospodarstwa.
              Jeden czynsz, opłaty, kablówka zamiast dwóch. Gotowanie posiłku na kilka osób
              jest tańsze niż gotowanie pojedynczo w kilku garnkach, nie można podzielić się
              pracą domową.
              Wielokrotnie pisaliśmy tutaj na forum o tym, że życie singla jest droższe niż
              połowa kosztów życia pary (na tym samym poziomie), bo oni potrzebują niewiele
              większego metrażu (w tym jedna kuchnia i łazienka) i mają niewiele większe
              opłaty eksploatacyjne.
              To samo IMHO dotyczy porównania sytuacji trzyosobowej rodziny, a matki z
              dzieckiem i osobno ojca. Ich koszty wzrosną, a tym samym poziom życia spadnie
              przy niezmienionych dochodach.
              W dodatku samotna matka ma pewnie problem z opieką nad mniejszym dzieckiem, bo
              nie ma na miejscu drugiej osoby, z którą mogłaby się tą opieką dzielić.
              Oczywiście przedmiotem porównania jest dla mnie funkcjonująca kochająca się rodzina.

              > A niestety tak odebralam Twojego maila sad
              Bardzo mi przykro, jeśli kogoś uraziłam, ale chodziło mi nie tyle o krytykę
              czyjegoś stylu życia tylko o wpływ sytuacji życiowej na finanse.
          • jamajka79 do joungflowe! 21.11.08, 22:45
            > Nic takiego nie napisałam, ale to chyba oczywiste, że dla dziecka lepsze jest
            > wychowanie w pełnej kochającej się rodzinie niż przez jednego rodzica. Lepsze
            > zarówno ze względów emocjonalnych jak i finansowych.
            > Przy tej samej sytuacji zawodowo - społecznej poziom życia będzie wyższy jeśli
            > na potrzeby jednej rodziny będą szły dwie pensje niż jedna.
            > Tak samo zawsze łatwiej się utrzymać bezdzietnemu małżeństwu niż singlowi.
            a skąd możesz to wiedzieć,że z ojcem jest łatwiej???może, ale na pewno nie z
            każdym może w twoim świecie istnieją tylko piękne idealne rodziny, bez tatusiów
            nierobów, czy alkoholików.Joungflowe nie wiem jaka jest twoja sytuacja z twoim
            mężem i nie piszę tu o Tobie tylko o tysiącach matkach, które maja właśnie takie
            problemy, mam nadzieję, że sie nie obrazisz, ale to co wypisuje Magdalena1977
            jest tak głupie, że brak słów bo "pełna rodzina" nie koniecznie oznacza
            "szczęśliwa rodzina"
            Magdalena1977 wystawna komunia jest tylko na pokaz bo sorki słowo wystawna
            tylko z tym mi się kojarzy. Świat się pogubił, na wesela nie zaprasza się
            biedniejszej strony rodziny bo się nie opłaca. Sens I Komunii świętej polega na
            zrobieniu WYSTAWNEGO przyjęcia, bo tylko o tym myślą rodzice choćby mieli
            zapożyczyć się po uszy bo przecież co powiedzą ludzie jak zrobię przyjęcie w
            domu??? A dzieci? uczycie je tego samego, a przecież dziewięciolatkowi można
            wytłumaczyć sens I Komunii św. i na czym polega to jego święto. Zastanówmy się
            po co w ogóle posyłamy dziecko do I Komunii? Jak tylko dla tego wystawnego
            przyjęcia, albo żeby mogło kiedyś wziąć ślub kościelny, ale nie z potrzeby serca
            tylko znowu dla ludzi na pokaz to może to sobie podarujmy!!!
            joungflower nie przejmuj się takimi tekstami Komunia to święto dla Twojej
            rodziny a nie dla ludzi. W domu, czy w restauracji ważny jest tylko ten dzień a
            nie cała ta otoczka, która ludzie ostatnio tworzą na pokaz
            • zajonce Re: do joungflowe! 21.11.08, 22:53
              Jamajko, swiete slowa...!!!!!!!! Magdalena byc moze ma inna
              perspektywe - kilkakrotnie czytalam jej posty na forum Wychowanie w
              wierze, zaskoczyla mnie kompletnie tymi postami, ktore w temacie
              napisala.. tutaj niestety, jak piszesz, dala dowod temu jak mozna
              sprowadzic Komunie do finansow i szkoda mi bardzo jungfl. jesli
              te "inne mamy", ktorych podobne oceny i opinie moga jej zatruc
              zycie/powiedzmy sobie wprost/..Zapewne mysla tymi wlasnie
              schematami, co Magdalena - "jak rozpadlo ci sie malzenstwo to
              przyzwyczajaj sie, ze bedziesz biedna, bedzie ci zawsze juz pod
              gore, bo tatusia nie ma, w portfelu nie ma". No coz... jesli
              sprowadzac dyskusje do tego poziomu.. trudno o konstruktywna
              rozmowe sad
              • magdalaena1977 Re: do joungflowe! 22.11.08, 00:13
                zajonce napisała:

                > Magdalena byc moze ma inna
                > perspektywe - kilkakrotnie czytalam jej posty na forum Wychowanie w
                > wierze, zaskoczyla mnie kompletnie tymi postami, ktore w temacie
                > napisala..
                Przecież na Www pisałam to samo. Że ważna uroczystość wymaga odpowiedniej oprawy
                i że jeśli kogoś na to stać, to duże przyjęcie czy drogie prezenty nie
                uniemożliwiają duchowego przeżycia pierwszej komunii.

                > Zapewne mysla tymi wlasnie
                > schematami, co Magdalena - "jak rozpadlo ci sie malzenstwo to
                > przyzwyczajaj sie, ze bedziesz biedna, bedzie ci zawsze juz pod
                > gore, bo tatusia nie ma, w portfelu nie ma".
                Chodziło mi o to, że problemy autorki wątku ze sfinansowaniem komunii nie muszą
                być efektem tego, że rodzice innych dzieci urządzają te imprezy ponad stan, a
                ona chciałaby normalnie.
                Z tego co pisała wynika raczej, że
                - Ona przywiązuje mniejszą wagę do organizacji uroczystości niż przeciętni rodzice.
                - jako samotna matka statystycznie jest w gorszej sytuacji finansowej niż
                rodziny, gdzie dzieci wychowuje dwoje zarabiających ludzi.
            • magdalaena1977 Re: do joungflowe! 22.11.08, 00:05
              jamajka79 napisała:
              > a skąd możesz to wiedzieć,że z ojcem jest łatwiej???
              > może, ale na pewno nie z każdym może w twoim świecie istnieją
              > tylko piękne idealne rodziny, bez tatusiów nierobów, czy alkoholików.
              Ja cały czas pisałam o PEŁNYCH KOCHAJĄCYCH SIĘ RODZINACH i one stanowią dla mnie normę. Czy Wy nie uważacie, że jest to najlepsze środowisko dla wychowywania dzieci ?

              > Magdalena1977 wystawna komunia jest tylko na pokaz bo sorki słowo wystawna
              > tylko z tym mi się kojarzy. ( ...) Sens I Komunii świętej polega na
              > zrobieniu WYSTAWNEGO przyjęcia, bo tylko o tym myślą rodzice choćby mieli
              > zapożyczyć się po uszy bo przecież co powiedzą ludzie jak zrobię przyjęcie w
              > domu???
              Chodziło mi o założenie, że jeśli ktoś z okazji pierwszej komunii dziecka chce zrobić przyjęcie, zaprosić gości itp. to dla niektórych osób jest to automatycznie działanie "na pokaz", bez dostrzegania duchowego wymiaru święta.
              A wiele osób doceniając ten wymiar duchowy, jednocześnie chce go podkreślić piękną oprawą.
              Tak samo jest z weselem - pary, które do spraw wiary podchodzą poważnie, nie idą do ślubu w starych dżinsach, tylko ta jak wszyscy starają się się o jak najładniejsze stroje i urządzają wesela swoich marzeń.
              • roburb1 Re: do joungflowe! 22.11.08, 10:59
                magdalaena1977 napisała:

                > Tak samo jest z weselem - pary, które do spraw wiary podchodzą poważnie, nie id
                > ą do ślubu w starych dżinsach, tylko ta jak wszyscy starają się się o jak najła
                > dniejsze stroje i urządzają wesela swoich marzeń.

                Ależ ta wiara jest pusta i pełna hipokryzji, skoro podchodzić mogą do niej
                poważnie tylko Ci w najładniejszych strojach i urządzający imprezy swoich marzeń.

                Natomiast wreszcie zrozumiałem, dlaczego nawet jak wieś biedna i dzieci jedzą
                raz w tygodniu to ksiądz proboszcz musi poruszać się najdroższym modelem
                Mercedesa. Przecież takie zajebiste auto reprezentuje jego bardzo poważne
                podejście do spraw wiary.

                W.


      • zajonce Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 22.11.08, 09:33
        Magdaleno, my sie odnosimy bezposrednio do sformulowan - tu cytaty

        "Uswiadom sobie..",
        "To nie komunia jest droga, tylko ty masz za malo pieniedzy (...)to
        jeden z wieu przykrych skutkow rozejscia sie Ciebie i...",
        "Ty s swojej niecheci do podkreslania wagi tego dnia jestes dosc
        odosobniona" ????? to juz dla mnie osobiscie jest przekroczenie
        pewnych granic, to jest ocena i to ponizej mpojego poziomu komentarza
        "to nieuchronne, ze wypadniesz skromniej niz inni"

        Tych sformulowan uzylas w swoim pierwszym poscie i Wybacz, ale byl
        on napastliwy, nie neutralny, nie sympatyczny, nie w
        temacie "pomozcie - wiec pomagamy".. i tym bardziej niczemu i nikomu
        mial nie pomoc - z samego zalozenia. To jest tak jak pisalysmy z
        Jamajka jedynie oceniajace i napastliwe. A co do samotnych matek
        opowiem Ci o mojej bliskiej Kolezance - ktora w ime zapewnienia
        komfortu, edukacji i ojca przez lata zyla z czlowiekiem, ktory nawet
        w 9-ym!!! miesiacu ciazy znecal sie nad nia fizycznie Stracila
        reszte szacunku do siebie, ciagnela to wiele lat ukrywajac jak tylko
        mogla gehenne, przez ktora przechodzila - bojac sie takich ocen jak
        Twoja, sasiadow, rodzicow, ksiedza itd. Teraz przechodzi gehenne
        rozwodu - przez lata cierpiala w milczeniu, wiec nikt nie chce Jej
        uwierzyc dlaczego zdecydowala sie na taki krok, maz zamozny czlowiek
        udowodnil w sadzie/ma pania prawniczke, ktora specjalizuje sie w
        podobnych sprawach i mysle, ze Wiesz co to moze oznaczac, bo wydaje
        mi sie, ze pisalas na forum WWW, ze sama jestes prawnikiem/ ze "nie
        stac go na 400PLN alimentow miesiecznie" /ma 2 wielkie mieszkania w
        Krakowie, ktore wynajmuje, sam pracuje za granica/.. I mam o niej
        powiedziec np. to, co napisalas w swoim poscie??? Mysle, ze warto
        sie zastanowic na tym, co piszemy.. Joungl. ma pelne prawo czuc sie
        obrazona Twoim postem..
        • magdalaena1977 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 22.11.08, 11:07
          zajonce napisała:
          > Tych sformulowan uzylas w swoim pierwszym poscie i Wybacz, ale byl
          > on napastliwy, nie neutralny, nie sympatyczny, nie w
          > temacie "pomozcie - wiec pomagamy".. i tym bardziej niczemu i nikomu
          > mial nie pomoc - z samego zalozenia.
          1. napisałam, że jeśli komuś ton mojej wypowiedzi sprawił przykrość, to
          przepraszam i nic więcej w tej sprawie nie mogę zrobić.
          A mój post miał na celu zaznaczenie, że przyczyną problemów autorki wątki
          niekoniecznie jest rozrzutność innych rodziców tylko być może jej statystycznie
          gorsza sytuacja finansowa i niechęć do dużych przyjęć.


          > A co do samotnych matek
          > opowiem Ci o mojej bliskiej Kolezance - ktora w ime zapewnienia
          > komfortu, edukacji i ojca przez lata zyla z czlowiekiem, ktory (...)
          Czy ona naprawdę myślała, że życie w tak patologicznym związku może dać
          cokolwiek dobrego jej dzieciom ?
          Pisałam już wcześniej, że nadużyciem jest porównywanie sytuacji samotnych matek,
          do kobiet, które tolerują przemoc wobec siebie i dzieci, a rozwiedzionych ojców
          do alkoholików i przestępców.
          Nie wyobrażam sobie traktowania sytuacji jaką opisałaś jako normy.
          • zajonce Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 22.11.08, 11:28
            Magdaleno, jesli tak jest, ze nazywasz "naduzyciem" porownywanie
            sytuacji samotnych Matek, po prostu nie porownuj, nie generalizuj..
            Bo ja tego nie robie - podaje jedynie przyklad na to, ze
            pisanie "jak jestes sama, to ponos tego konsekwencje" moze byc
            pisaniem o roznych rodzajach "bycia samemu" i roznych tego
            powodach.. I moze byc krzywdzaca Twoja opinia, bo nikt z nas nie ma
            gwarancji, ze mu sie w zyciu uda i wiele z nas moze dotknac ta jak
            piszesz "statystycznie gorsza sytuacje finansowa" na skutek
            rozwodu/odejscia partnera, meza itd... Co do mojej Kolezanki, ona
            tkwila z tym zwiazku wlasnie z przekonania i obawy, ze bedzie w ten
            sposob oceniana, jak ocenilas Joungfl. Piszesz "czy ona myslala..?"
            ona myslala, ale takze sie bala min. TAKIEJ oceny, jaka zastosowalas
            w swoim poscie. Ona, pochodzac z religijnej, tradycyjnej rodziny
            podejmowala wiele prob, by naprawic rodzine, malzenstwo - i tu
            znowu, nie wiesz, jak wygladala jej sytuacja, a juz wlaczylas
            ocene.. i tak na marginesie ja slowem nie powiedzialam, ze to
            jest "norma".. to, na co wciaz probuje Ci zwrocic uwage, to to, ze
            nie Tobie oceniac i ze sa rozne sytuacje zyciowe. I ze wydaje mi sie
            odrobina wzajemnego szacunku nikomu nie zaszkodzi.
          • zajonce Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 22.11.08, 11:32
            A tak jeszcze dodatkowo, Jounglfl. prosila o pomoc, o podzielenie
            sie doswiadczeniami - a to co robisz post za postem jest chyba dosyc
            od tego odlegle.. I nie widze powodu, by ciagnac dalej ta dyskusje.
            Pozdrawiam joungfl. i zycze powodzenia w przygotowaniach! A dla
            Jamajki duzo, duzo zdrowia! smile
            • jamajka79 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 22.11.08, 15:49
              dzięki zajoncesmile Tobie również życzę zdrowia, a co do kontynuacji naszej
              dyskusji doszłam do wniosku, że niestety nie ma już sensu. Albo po prostu brak
              mi już słówsad
    • ludwik_13 Re: Komunia Sw.- jak nie zbankrutować? 24.11.08, 12:34
      Odpracowalam 14 i 10 lat temu w malym mieście , gdzie kościół zawsze
      pełen. Rodzina daleko, więc gości było malo, ale za to wszyscy z
      nocowaniem i pobytem 2-3 dniowym. Sukienka skromna, szyta przez
      znajomą (corka), alba (syn). Obiad dla gości (wcześniej śniadanie),
      a w poniedzialek wzięliśmy urlop i pojechaliśmy na wycieczkę
      (nniedaleko, ale góry były blisko) . Z trudem zdążyliśmy na
      wieczorne nabożeństwo białego tygodnia. Prezentów od nas dzieci nie
      dostawaly, od chrzestnych b. skromne, wręcz symboliczne. Wspomnienia
      wycieczkowe - na całe życie. Żadne inne dzieci w szkole nie miały
      komunijnej wycieczki!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka