Dodaj do ulubionych

ślub z pompa

14.05.09, 19:36
Mam koleżankę. Młoda. 24 lata. 2 tygodnie temu odbył sie jej obiad
zaręczynowy. Od tamtej pory tzn. od tego obiadu, zaczela
organizowac wesele. Dodam, ze nie pracuje (od czasu do czasu,
dorywczo), bo jeszcze jest na studiach. Wszystko fundowac beda
rodzice. Obdzwonila sale, kapele, ksiezy i zkaonnice. Wyszlo jej
ponad 30.000. Na moje pytanie, czy nie wolalaby przeznaczyc tych
pieniedzy na np.wspolne mieszkanier, odpowiedziala ze slub musi byc
drogi bo tak wypada i ze to wstyd miec skormne wesele. Ze nie
wypada. Powiedziala to z takim wyrzutem ze zrobiło mi sie
nieprzyjemnie.

Po co robi sie tak wystawne sluby? Na 200, 250 osob. Rozumiem, w
tym wypadku placa rodzice, ale.. po co komu wesele z pompa? 2,3 dni
balowania, bolu glowy, glosnej muzyki, kiczu, tandety. Dlaczego
uroczystośc nie mzoe skonczyc sie na..slubie. Musi byc glosno i
bogato, nawet wtedy gdy np. w drodze jest dziecko i po prsotu na tą
ceremonie dajen pary nie stac?
Teraz wiele par bierze slub. Niektore organizują tylko uroczystosc
w kosciele, ale są i takie które robia obiad dla 1000 gości.
Malomiasteczkowosc?

Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: ślub z pompa 14.05.09, 19:59
      Ja to nazywam ślubami "na cztery kredyty", dla mnie bez sensu. Jeśli rodzinę
      stać na taki wydatek, nie łączy się to z nadmiernym wyrzekaniem się innych
      rzeczy, to OK, ale gdy trzeba się pokazać, bo "co ludzie powiedzą"- to trąci to
      małomiasteczkowością.I gdy pary nie stać, jest to zwyczajnie głupie. Nigdy nie
      marzyłam o sukni-bezie, weselichu z litrem wódy na głowę i zaproszoną ciocią
      Stasią, której od lat nie widziałam. Dlatego (lata temu!) miałam przyjęcie
      weselne dla kilkorga gości, a następnego dnia wyjechaliśmy z mężem do pensjonatu
      w górach- i do dziś wiem, że wszystko odbyło się tak, jak chcieliśmy.
      • foreze Re: ślub z pompa 14.05.09, 20:16
        U mnie na weselu było około 80 osób najbliższa rodzina - 30 osób i przyjaciele
        ok 50 osób no bo każdy z osobą towarzyszącą - wesele było raczej świętną imprezą
        z której ostatni goście wyszli o 9 rano wink niz typowym weselem.Wiem do dzis ze
        wszyscy wspominają bardzo miło my również a czesto młodzi mówią ze sie nie
        pobawili u siebie - my traktowaliśmy to jako uczczenie tego a nie typowe "zastaw
        sie a postaw sie" - nie wyobrażam sobie wesela na 300 osób z których połowy nie
        znam uncertain, ale też nie chciałam typowego małego przyjątka bo jednak to było raz w
        zyciu i chciałąm należycie uczczić co nie znaczy ze odrobina umiaru nie jest
        mile widziana smile
      • ten_kapuczino Żałosne te wypowiedzi 23.05.09, 23:52
        Sorry, ale żałosna jest wypowiedź zarówno założycielki wątku, jak i
        Twoja marzeko. Żałosne jest to Wasze przekonanie, że jesteście ponad
        tą powierzchowną tandetą w sytuacji, gdy argumenty, które podajecie
        są natury finansowej. Wychodzi, że może i byście chciały mieć takie
        wesele, tylko trochę brak kaski.

        Oczywiście brak pieniędzy to nic złego - tylko po co to nadęcie i
        wywyższanie się? Po co od razu deprecjonować ważne chwile w życiu
        innych? Po co te epitety i porównania?

        Jeśli nie macie ochoty na takie wesele (ewentualnie nie macie
        kasy/szkoda Wam kasy), zamiast psuć innym zabawę, skupcie się na
        swoich sprawach.
        • a_warszawianka Re: Żałosne te wypowiedzi 25.05.09, 12:10
          Czemu żałosne? Niestety, ale większość tych super-wystawnych wesel
          jest na zasadzie "zastaw się, a postaw się" i nie ma związku z tym
          na co młodzi mają ochotę, a jedynie "tak wypada", "co powiedzą inni"
          itp.. I często to nie są ludzie, którzy mają kasę, tylko rodzina
          musi brać kredyty. To jest żałosne...
        • oleole111 niedoczytałeś 25.05.09, 14:20
          pytanie było jasne - jaki sens organizować jak się kasy własnej nie ma? bo to
          obciach brać od rodziców, nie mówiąc o kredytach.
          i nie o zazdrość ale o zdrowy rozsądek chodzi!
          • foreze Re: niedoczytałeś 25.05.09, 14:48
            oleole111 napisał:

            >
            > obciach brać od rodziców,

            a to niby dlaczego jak rodzice chca dzieciom wyprawic wesele ja tam zamierzam
            swojemu dziecku wyprawic i nic nikomu do tego
            • whereisnemo Re: niedoczytałeś 25.05.09, 16:28
              foreze napisała:

              > oleole111 napisał:
              >
              > >
              > > obciach brać od rodziców,

              jak to mówią, wesele jest ostatnim wydatkiem rodziców na dziecko! więc jaki obciach?
              • majself Re: niedoczytałeś 25.05.09, 17:18
                whereisnemo napisał:
                > jak to mówią, wesele jest ostatnim wydatkiem rodziców na dziecko! więc jaki obc
                > iach?
                Bo jest kryzys i nie wypada rodziców obciążać takim wydatkiem. 30 tysięcy?
                Według średniej krajowej trzeba na takie wesele zarabiać 10 miesięcy... Nie
                miałabym sumienia zmuszać moich rodziców do wydania na moje fanaberie takiej kwoty.
                • caysee Re: niedoczytałeś 25.05.09, 21:48
                  A co, gdyby to byly fanaberie rodzicow? Nasi rodzice wyprawili nam duzy slub, w
                  sensie - wylozyli kase i pomogli w organizacji, BO CHCIELI. My o zadnym wielkim
                  weselu nie marzylismy, dla mnie to byl koszmar od poczatku przygotowan, ale
                  rodzice chcieli to zrobic, bo taka jest tradycja w naszej rodzinie, ze wyprawia
                  sie dzieciom wesela z cala oprawa. Dodam, ze zapozyczac sie na ten slub nie musieli.
          • ten_kapuczino doczytałem, doczytałem 25.05.09, 23:40
            Autorka ma żal nie wiadomo o co do koleżanki, która chce zrobić sobie
            wystawne wesele. Przy okazji kieruje nieprzyjemne uwagi do innych
            osób, które też chcą przeżyć ten dzień w ten sposób.

            Dla jasności dodam, że ma prawo do krytyki - jednak sposób w jaki
            krytykę prowadzi i jej argumentacja są żałosne. Krytykuje
            powierzchowność ceremonii koleżanki, nie wychodząc poza powierzchowne
            argumenty...
            • mirabeela Re: doczytałem, doczytałem 26.05.09, 15:24
              Może dlatego, że organizowanie 2 dniowej biby, ma sie nijak do
              tradycji. Nawet naszej tradycji.

              No i wątpie, żeby spełnieniem marzen każdej pary, było wesele.

              Dlatego nie uwierze, bo jest to niemożliwe, żeby infantylizmy z lat
              dizecięcych przesłoniły dorosłym ludziom racjonalne myślenie.

              20, 30 , 50.000 to nie jest mało. A jednak jest to absolutne
              minimum, żeby pompa była.
        • pietuszki Re: Żałosne te wypowiedzi 25.05.09, 18:05
          Zastanawiam się czy imprezę rozwodową też taką huczną zrobią .Lepiej by było
          gdyby po 30 40 latach małżeństwa imprezą na 4 fajerki to uczcili.
        • czwarty.wymiar Żałosna to jest akurta twoja wypowiedź 26.05.09, 07:20
          W wypowiedziach poprzedniczek, do których się przypiąłeś, nie dostrzegam niczego takiego.
    • araceli Re: ślub z pompa 14.05.09, 20:18
      mirabeela napisała:
      > Obdzwonila sale, kapele, ksiezy i zkaonnice. Wyszlo jej
      > ponad 30.000
      (...)
      > Po co robi sie tak wystawne sluby? Na 200, 250 osob.

      Jeżeli ślub na 250 osób za 30 tys to wcale nie jest źle smile

      A tak poważnie to też nie rozumiem. Jeżeli dla kogoś to nie jest duża kwota to jasne, zabawa zawsze zabawą ale wydawać kasę 'bo wypada' to paranoja. Też wolałabym przeznaczyć na coś innego smile
      • tarura ślub z pompa? Jakieś nowe zboczenie? 25.05.09, 15:52
        jw.
    • martabg Po co... 14.05.09, 20:23
      Bo tak.

      Bo to, jak się chce spędzić ten dzień zależy od nas samych.
      Jeśli mi odpowiada weselicho rodem z polskich tradycji, to je robię.
      Tyle że za nie płacę sama.
      U mnie tak właśnie było, spotkały się dwie liczne rodziny, z
      ciociami Stasiami także, z wódką i dobrym jedzeniem.

      Dlaczego nie może się skończyć na ślubie?
      Może.
      Można wszystko.

      Można snobować, można mieć kicz na weselu, można uciec po ceremonii.

      Każdemu odpowiada coś innego, i to jest najfajniesze.
      I to nie jest "małomiasteczkowość", bo to, co odpowiada Tobie, mnie
      moze zwyczajnie śmieszyć.
      Więc żyj, i daj żyć innym...
      I nie patrz innym do portwela, bo to ich sprawa, jak pieniądze
      (rodziców) wydadzą.


      I kto powiedział, że wesele z pompą to kicz i tandeta?
      Tzn. że na 30 osób to szyk, elegancja i klasa, a na 200 osób to
      suknia beza i obciach?...
      • ladyacid Re: Po co... 14.05.09, 21:00
        he he ,zgadzam się z Tobą w 100 %
      • hella_79 Re: Po co... 25.05.09, 15:19
        chyba w tym temacie chodzi o to, dlaczego ludzie robią wystawne wesela "bo tak wypada", a nie, ze chcą.
        gdyby koleżanka autokri wątku odpowiedziała, że zawsze o czymś takim marzyła, to nie byłoby tematu :p
        ale robienie wystawnego wesela "bo wypada" jest troszkę dla mnie niezrozumiałe (a potem są tematy, że "wesele się zwróciło, bo coś tam.. tongue_out)
      • nessie-jp Re: Po co... 25.05.09, 18:28
        > Każdemu odpowiada coś innego, i to jest najfajniesze.
        > I to nie jest "małomiasteczkowość", bo to, co odpowiada Tobie, mnie
        > moze zwyczajnie śmieszyć.

        Nie. Drobnomieszczańskie jest zaciąganie kredytów na wesele, bo "co ludzie
        powiedzą" i "nie wypada skromnie". Jest to postawa budząca moje największe
        politowanie. Ktoś się bawi, bo lubi się bawić? OK, wszystko w porządku. Ale
        wpadanie w szał i trwonienie pieniędzy nie dla własnej przyjemności, nie na
        rzeczy dla siebie ważne, tylko po to, żeby zadowolić wścibskich sąsiadów... O,
        to dulszczyzna w najgorszym wydaniu.
    • magdalaena1977 Re: ślub z pompa 14.05.09, 22:51
      mirabeela napisała:
      > Po co robi sie tak wystawne sluby? Na 200, 250 osob. Rozumiem, w
      > tym wypadku placa rodzice, ale.. po co komu wesele z pompa?
      Bo niektórzy właśnie to lubią.
      Tak jak z wakacjami - jedni zapłacą 10k, żeby tłuc się pociągiem po Indiach, a
      dla innych będą to pieniądze wyrzucone w błoto.

      > 2,3 dni balowania, bolu glowy, glosnej muzyki, kiczu, tandety.
      A dlaczego Twoim zdaniem jak dużo gości i drogo, to koniecznie tandeta i ból głowy ?
      Dla mnie "ślub z pompą" to właśnie brak tandety - elegancki hotel czy zamek,
      wytworne jedzenie , dobra orkiestra ...

      > Musi byc glosno i bogato, nawet wtedy gdy np. w drodze jest dziecko
      > i po prsotu na tą ceremonie dajen pary nie stac?
      A to już zupełnie coś innego . Ale wiele osób wychodzi za mąż w młodym wieku i
      jeszcze nie zdążyło się dorobić i nie stać ich na samodzielne wymarzonego
      sfinansowanie wesela. Przecież czekanie ze ślubem tylko z tego względu nie ma sensu.
      Jeśli rodzice mają odpowiednie środki i chcą je dać, to czemu nie mieliby
      sfinansować wesela ?
      • funia81 Re: ślub z pompa 26.05.09, 00:01
        > Tak jak z wakacjami - jedni zapłacą 10k, żeby tłuc się pociągiem po Indiach, a
        > dla innych będą to pieniądze wyrzucone w błoto.

        To SĄ pieniądze wyrzucone w błoto, bo żeby tłuc się pociągiem po Indiach przez
        np. dwa miesiące (doleciawszy uprzednio na miejsce samolotem) wystarczy jedna
        trzecia tej kwoty smile))
    • mandziola Re: ślub z pompa 14.05.09, 23:44
      Moi rodzice zorganizowali moje wesele i rodzice mojego męza. Bo chcieli. Nie
      chcieli przeznaczyc tych pieniędzy na nic innego tylko właśnie na wesele. Ich
      wybór. Miałam wesele full wypas na około 160 osób. Suknie tez kupili mi rodzice
      i buty, i welon. Wszystko było takie jakie chciałam zeby było.
      Sama nie zorganizowałabym nigdy takiego wesela bo szkoda by mi było kasy, oni
      chcieli.
      Wybacz ale dla mnie małomiasteczkowosc to takie wścibswto jak Twoje. Stać ich to
      robia - nawet jesli wezma kredyt to oni będa go spłacac.
    • ladyjm Re: ślub z pompa 15.05.09, 07:23
      mirabeela - uscisnijmy sobie rece! ja tez nigdy nie zrozumiem takiego marnowania
      pieniedzy. ale prawda jest taka, ze wielkie wesele bywa jedyna ambicja zyciowa
      niektorych dziewczyn. planuja je juz od podstawowki - serio, serio. widzialas
      film "wesele murriel"?

      osobiscie, zamierzam po cichu zalegalizowac sie z moim facetem w usc i pojechac
      w podroz poslubna np do lizbony. szczerze mowiac, zastanawiamy sie czy nawet
      rodzicow nie zawiadomic po fakcie. ale my mamy inna sytuacje - ja 28, on 36 lat,
      obydwoje dobrze zarabiamy. mamy po prostu "gawiedziowstret" - jak to spiewa Grabażsmile
    • inez28 Re: ślub z pompa 15.05.09, 08:19
      Z Twojej odpowiedzi wynika że młoda para chce wypasionego wesela.
      Ja niedawno byłam na weselu kuzynki która chciała (wraz z
      wybrankiem) skromnego ślubu + obiad z najbliższymi max 20 osób, ale
      rodzice się uparli i impreza się rozrosła do 80 osób i nie tylko
      obiadu smile. Fakt sfinansowali wszystko i wszystko wypadło na
      poziomie ale ile kosztowało to ich nerwów negocjacji z Parą Młodą
      która chciala mniej, skromniej, ciszej. Naprawdę nie wiem dla kogo
      było to wesele i czy Młodzi po latach będą miło wspominali wesele,
      czy będą żałowali że ulegli Rodzicom i nie urządzili wszystkiego po
      swojemu.
    • naciete_krocze Re: ślub z pompa 15.05.09, 15:19
      Oj nie chciałabym mieć takiej koleżanki-zazdrośnicy jak Ty.
      Nie dziwię się,że zrobiło Ci się nieprzyjemnie,że ona na sam ślub wydaje tyle kasy ile Twój mąż i Ty zarabiacie na pół roku.
      Taki post jak Twój to 100% małomiasteczkowość tongue_out
      • mirabeela Re: ślub z pompa 15.05.09, 17:31
        Już wyjaśniam:

        Moj sprzeciw wzbudził nie jej pomysl na wesele, tylko wyrzucanie
        kasy (nie chodzi o to czy byly te pieniadze jej, czy jej rodzicow)
        na coś, co jest 'dobra' zabawą, po ktorej wrócą do domu swoich
        rodzicow, do malych pokoikow, na poddaszu.
        Rodzicow na wesele stac, ale na meiskzanie dla mlodych juz nie.
        Maksyma ''zastaw sie, a..'' tu działa.

        Nie zazdroszcze nikomu wesela, ale to nie jest uczczenie tej chwili
        tylko wywalanie kasy w bloto. Kasy z ktorej oczywiscie innej zyja
        np. wodzirej.

        A w wiekszosci niestety jest to tandeta. Tak o slubach mysle.
        Dlatego sluby mnie nie krecą.
        Ale mozecie mnie zapraszać: lubie sie bawic za czyjes pieniadzesmile
        • magdalaena1977 Re: ślub z pompa 15.05.09, 19:13
          mirabeela napisała:
          > Rodzicow na wesele stac, ale na meiskzanie dla mlodych juz nie.
          Ale ten koszt wesela ma być 30.000 zł. Z czego część pewnie jednak "zwróci się "
          w prezentach.
          Powiedzmy, że rodzice ostatecznie wyłożą 10.000 zł
          Przecież za to nawet porządnego samochodu się nie kupi nie mówiąc o mieszkaniu.

          I jest jeszcze to, że mieszkanie mogą jeszcze kupić, a wesela za parę lat sobie
          nie urządzą.
        • marajka Re: ślub z pompa 16.05.09, 14:49
          > Moj sprzeciw
          Sprzeciw? Wobec cudzego wesela?

          wyrzucanie
          > kasy (nie chodzi o to czy byly te pieniadze jej, czy jej rodzicow)
          > na coś, co jest 'dobra' zabawą
          Ich kasa, może dla nich to nie jest wyrzucanie?

          > Rodzicow na wesele stac, ale na meiskzanie dla mlodych juz nie.
          > Maksyma ''zastaw sie, a..'' tu działa.
          Głupota. 30. tys na wesele to nie 300 tys. na mieszkanie! Może na mieszkanie
          faktycznie ich nie stać, a na wesele jeszcze tak.

          > Nie zazdroszcze nikomu wesela, ale to nie jest uczczenie tej chwili
          > tylko wywalanie kasy w bloto.
          A dlaczego to nie jest uczczenie tej chwili? Może dla nich jest? Tak ciężko
          zrozumieć, że ludzie są różni, że nie każdy ciuła grosz do grosza, tylko szaleje?

          > A w wiekszosci niestety jest to tandeta.
          No to co? Ich pieniądze- ich.
        • krosta_na_dupie Lepsza wiejska potupaja niż pseudo-bankiet 25.05.09, 12:44
          Moja znajoma miała bardzo dziwny ślub. Owszem, bardzo drogi. Tyle,
          że nie uwzględniła faktu, że na takich imprezach zbiera się kilka
          pokoleń i należałoby zachować tzw. złoty środek. Ona jest z gatunku
          wykształciuchów, choć sama zagląda innym w metryczki i gardzi tym
          typem, ale jest dokładnie taka. Zatem...żeby pokazać "chamstwu", jak
          bawi się "kulturalne wyedukowane towarzystwo" zorganizowała wesele
          bezalkoholowe z wodzirejem, który puszczał m.in. muzykę
          staroirlandzką i tłumaczył przy pomocy mikrofonu, że kulturalnym
          ludziom nie wypada bawić się przy czymś innym. Non stop podkreślane,
          co wypada, a co nie z jego ust skutecznie zabiło w gościach pęd do
          zabawy. Oczywiście, do tego szwedzki stół, z "odpowiednimi"
          przekąskami i to tylko na zimno. Nawet napojów gazowanych nie było,
          bo to się w kulturalnym towarzystwie nie godzi. Gość, który puszczał
          drętwą muzykę i uczył zgromadzonych przedziwnych figur tanecznych,
          które czyniły tancerzy bardziej robotami niż zwinnymi
          baletmistrzami, cały czas strofował uczestników za popełniane błędy,
          a w przerwach tego pseudointelekutalnego bełkotu, przechadzał się
          między stołami i głosił swoje prawdy objawione na temat savoir-
          vivre'u bankietowego, piętnując przy tym tradycyjne polskie wesela.
          Przed północą jeszcze wielu uczestników tej dziwnej demonstracji
          zmyło się "tłumacząc pozostawionymi żelazkami, odkręconym gazem" smile
          lub "tradycyjnie" po angielsku. To ja już wolę disco polo.
        • fomica Re: ślub z pompa 25.05.09, 13:57
          Tak naprawde do wszystkiego można się w taki sposób przyczepić. "Wyrzucać kasę w
          błoto" można na: wakacje w ciepłych krajach (bo w Bałtyku woda tez jest mokra),
          dobrą kolację w restauracji (bo kanapką z serem tez można się najeśc), ubrania
          dla dzieci (bo zniszczą w tydzień i wyrosną), na lepsze kosmetyki, ciuchy,
          samochód itd. Pewnie że wszystko mozna zrobić najniższym kosztem - tylko pytanie
          jaka jest tego jakość? Zreszta sama piszesz że lubisz wesela, podobnie zapewne
          jak pozostali 299 goście tej pary, może para właśnie taki ma cel - żeby
          przyjaciele i rodzina byli zadowoleni? A to kosztuje niestety. Po co tak się
          zaglębiać w cudze życiowe wybory?
    • gryzelda71 Re: ślub z pompa 15.05.09, 18:30
      Tylko zauważę,że 30 tys na 200-250 osób i jeszcze jak piszesz 2,3 dni
      balowania,to żadna pompasmile
      Ja zawsze powtarzam nie zazdrościć.
      • kinder0610 Re: ślub z pompa 15.05.09, 18:48
        Jeden robi ślub i wesele z pompą, drugi bierze wielki kredyt na dom
        i spłaca go do emerytury, trzeci zwija manatki i leci na
        Karaiby .... i nic nam do tego. Każdy wydaje ile chce i na co chce.
        Zaglądajmy do swoich portfeli a nie cudzych smile)
    • bosa.nowa Re: ślub z pompa 15.05.09, 19:18
      Mirabeela ,ja tez uwazam ,ze to co sie robi teraz z weselami to
      jakas masakra.Ilosc pieniedzy wydanych na to zeby sie
      pokazac ...mnie to przeraza ,mam nadzieje ze moja cora bedzie
      madrzejszasmilePopieram Twoja opiniesmile
    • iberia.pl za 30 tys. zl wolalabym 15.05.09, 21:50
      pojechac dokola swiata, ale kazdy ma inne priorytety, widocznie tej
      mlodziutkiej dziewczynie wystarczy impreza 2 dni i tydzienw
      Egipcie, mozna i taksmile.
      • mirabeela nie zagladam 15.05.09, 22:01
        do portfeli innych, tylko podkreslam pewien problem.
        Przyklad mial byc jego poparciem.
        • iberia.pl Re: nie zagladam 16.05.09, 11:53
          mirabeela napisała:

          > do portfeli innych, tylko podkreslam pewien problem.
          > Przyklad mial byc jego poparciem.



          a gdzie JA napisalam, ze zagladasz?? tongue_out
    • elen.ce Re: ślub z pompa 16.05.09, 09:40
      Jeżeli ktoś mówi,ze ślub musi byc drogi, bo tego inni oczekują, bo
      inaczej to obciach, to rzeczywiście jest to głupota, a jak do tego
      jeszcze się trzeba zadłużyc na Bóg wie ile....
      Ale jeśli ktoś ma środki i ma taką potrzebę, by zaprosic dużo gości,
      bo właśnie w ten sposób chce przeżyc ten wyjątkowy dzień to ok.

      Dla mnie tylko nie za bardzo w porządku jest finansowanie całej
      uroczystości przez rodziców. Ja bym tak nie mogła, ale mam silne
      poczucie niezależności i po prostu bym się źle z tym czuła.
    • brattby Re: ślub z pompa 16.05.09, 10:22
      Biorę ślub w przyszłym roku, w Warszawie. Na weselu ma być około 100 osób. Do
      tego kapela, fotograf (tani - koleżanka), suknia i garnitur, buty, welon,
      kwiaty, alkohol na przyjęcie, wszystkie opłaty które trzeba porobić. Wyszło nam
      bez żadnych atrakcji 35 tysięcy.
      Daj mi namiary na salę PONIŻEJ 220 zł bez alkoholu (ale z tortem i napojami,
      serwisem i korkowym) to się bardzo zdziwię. Wesele oczywiście jednodniowe. O
      jakiej pompie Ty mówisz? Takie są teraz ceny.
      • deszcz.ryb Re: ślub z pompa 16.05.09, 12:14
        Myślę, że na jakiejś zapadłej wsi mogłabyś znaleźć tańszą ofertę wink co, jak przypuszczam, raczej nie wchodzi w grę. smile

        A autorce chodzi o "wyrzucenie" masy pieniędzy na wesele w sytuacji, gdy młodzi nie bardzo mają, gdzie mieszkać.
        Tylko, jak już ktoś to napisał, wesele się zwraca. Niekoniecznie cała kwota, ale większość na pewno - młodzi mają zastrzyk gotówki na start.

        [np. my, jak idziemy na wesele, staramy się, żeby w kopercie było przynajmniej 150-200 zł od osoby. właśnie po to, żeby zwróciły się koszty wesela].
        • brattby Re: ślub z pompa 16.05.09, 13:04
          Zapadłe wsie w promieniu 70 km od Warszawy nie schodzą poniżej 200 zł smile Nawet
          jeśli w menu jest np. cena 170 zł, to po doliczeniu tzw. ukrytych dopłat
          wychodzi 200 albo więcej. Z tego co wiem podobne ceny są w okolicy wszystkich
          największych miast. Tak więc te 35 tysięcy za dwa czy trzydniowe wesele na tyle
          osób, to chyba w starej remizie gdzieś na wschodzie (nie ubliżając w żaden
          sposób mieszkańcom wschodniej Polski)
        • feran77 Re: ślub z pompa 25.05.09, 17:34
          wytłumaczcie mi jedno co i komu się zwraca,jeżeli za wesele płacą rodzice, a
          prezenty dostają młodzi...
      • brattby Re: ślub z pompa 16.05.09, 13:10
        Ach, jeszcze jedno mi się przypomniało. Ja moje wesele chcę urządzić nietypowo -
        zamiast biesiadnej kapeli chcę muzyków grających na żywo, nie chcę baloników,
        gołąbków, treski, diademu, tiulowych dekoracji, pieczonego prosiaka i tak dalej
        i tak dalej. Chcę skromnego w formie eleganckiego przyjęcia przy dobrej muzyce,
        ślubu w skromnej sukni w skromnym parafialnym kościele. I co? I dupa, bo
        wychodzi to sporo drożej niż ten pompatyczny kicz. Droższe są dekoracje, droższe
        sale pozbawione typowego weselnego looku (uważanego przez niektórych za symbol
        bogactwa), że o sukience nie wspomnę. A jednak, zwykła, prosta biała elegancka
        suknia kosztuje więcej niż nadmuchana świecąca beza.
        • anulla_la Re: ślub z pompa 25.05.09, 12:02
          > że o sukience nie wspomnę. A jednak, zwykła, prosta biała elegancka
          > suknia kosztuje więcej niż nadmuchana świecąca beza.
          O, serio? A gdzie jej szukasz?
          Bo np. ja omijałam sukienki z etykietką "sukienka ślubna" i szukałam wśród
          kreacji sylwestrowo-karnawałowych sukienki w kolorze erci. Bez trudu znalazłam.
          Ostatecznie byłam na swoim ślubie w sukni za 390 zł z KDT tongue_out I wyglądałam super.
          • brattby Re: ślub z pompa 26.05.09, 00:14
            Chodziło mi o to, że pierwsza lepsza "wypasiona" Cymbeline kosztuje ok. 2-2,5
            tyś. A ta która mi się podoba = bez żadnych ozdób, koronek i zwalistych trenów -
            6 tyś. Co nie znaczy, że ją kupię rzecz jasna, prędzej uszyję podobną.
        • nessie-jp Re: ślub z pompa 25.05.09, 19:50
          > wychodzi to sporo drożej niż ten pompatyczny kicz. Droższe są dekoracje, droższ
          > e
          > sale pozbawione typowego weselnego looku

          Rezerwacja zwykłej sali w zwykłej restauracji jest "droższa" niż sali z
          dekoracjami weselnymi? Nie rozumiem też, o jakie dekoracje by miało chodzić --
          jakieś malunki naścienne?
          • brattby Re: ślub z pompa 25.05.09, 22:27
            Np. sala, w której można zobaczyć: żywe kwiaty, pokrowce na krzesła, białe
            obrusy, białe materiałowe serwetki, drewniany parkiet, jasne ściany jest droższa
            niż ta, gdzie są sztuczne kwiaty, miliony różowych balonów, styropianowe gołębie
            i serca z suszków, zielone obrusy wyszywane złotą nicią, bordowa królewska
            wykładzina i tapeta w dostojne pasy.
            Nie płaci się osobno za rezerwację sali, płaci się ogólną sumę od jednego
            gościa. W salach wg. mnie brzydkich, ale budzących zachwyt wśród większości
            przyszłych młodych par - już od 180 zł, w salach skromnych i przez to wg. mnie
            ładnych - bardzo, bardzo ciężko znaleźć coś poniżej 220 zł. Jedzenie takie samo.
            I mi właśnie chodzi o te "weselne dekoracje" - ja nie chcę "weselnych"
            dekoracji. Chcę po prostu dekoracje. W zasadzie tylko żywe kwiaty. Niestety w
            większości sal weselnych dekoracje weselne są "zamontowane" na stałe, i wszelkie
            modyfikacje wiążą się ze ściąganiem ich, przechowywaniem i ponownym montowaniem
            na własny koszt. Że już nie wspomnę o tym jak często te "dekoracje" są prane. W
            jednym, podobno "supereleganckim" miejscu spytałam - raz do roku. Mam na myśli
            także pokrowce na krzesła i materiałową dekorację stołu smile
            • nessie-jp Re: ślub z pompa 26.05.09, 12:35
              No masz no, i dziwisz się, chcesz żywe kwiaty, ale oburzasz się, że kosztują
              wielokrotnie więcej niż zwykłe?

              Ty po prostu CHCESZ mieć wypasione smile wesele, i to bardziej wypasione (bardziej
              eleganckie) niż z bylejakimi sztucznymi kwiatami. Nic w tym złego, ale dlaczego
              nie chcesz się przyznać i udajesz, że szukasz, żeby było tanio? Wybrałaś sobie
              wersję ekskluzywną, no a za to trzeba płacić...
              • brattby Re: ślub z pompa 26.05.09, 16:07
                To, z czym dla przeciętnego biesiadującego kojarzy się "wypasione wesele", to
                duża ilość tiulu, pałacowa sala, suknia wyszywana svarowskim, i wszystko inne
                "na bogato". Dużo i na bogato. Nasze wesele nie będzie nijak wpisywało się w tą
                konwencję, dlatego zapewne dla większości gości będzie "biedne". Bo jedyną
                dekoracją będą żywe kwiaty na stołach, moja sukienka będzie gładka i
                niewypasiona a tort nie będzie sterczał na pięciostopniowej paterze. Nie będzie
                wystrzałów armatnich, sztucznych ogni i prosiaka z jabłkiem w pysku. I takie,
                dla większości biednie wyglądające wesele jest droższe. Dla mnie takie biedne
                wesele to jest właśnie wypasione wesele, więc jeśli o to Ci chodziło, to tak
                chcę wypasionego wesela. Jeśli takie wesele dla Ciebie także jest wypasione, to
                gratuluję dobrego gustu ;] Co nie znaczy, że zamierzam wydać na nie więcej niż
                200 zł od talerzyka, bo mi zwyczajnie szkoda pieniędzy. Po co mam wydawać 300
                zł, skoro mogę mieć to samo za 200? W końcu to forum oszczędzanie ;]
                • pestki1 Re: ślub z pompa 27.05.09, 14:03
                  ale ja ani razu nie użyłam określenia "wypasione". Moje wesele było
                  po prostu z klasą, w moim tego słowa znaczeniu... W wymarzonej
                  sukni, z barkiem z alkoholami, z żywymi kwiatami, ze stołem wiejskim
                  i tym wszystkim co trzeba, by dobrze się bawić i cóż - ani nie było
                  wypasione, ani tym bardziej biedne. Z tematu o oszczędzaniu zrobiło
                  się forum o gustach...Pozdrawiam
                  • brattby Re: ślub z pompa 27.05.09, 18:40
                    ale to nie było do Ciebie, tylko do nessie smile
    • cotti Re: ślub z pompa 16.05.09, 12:40
      To nie jest drogie wesele. Jeśli chcesz mieć coś dobrej jakości, to się jednak
      dopłaca. Wesele robi się raz w życiu (przynajmniej część ma taki plan), więc
      nikt nie chce podać niedobrego jedzenia, taniej wódki i by przygrywał kiepski
      zespół - a wszystko w kiepskim wnętrzu sali weselnej. Jak kogoś nie stać - to
      albo robi tanie wesele (i to widać, że skąpił), albo nie robi wesela.
      Jeśli rodzice jej fundują - to jej sprawa i ich.
      • mary.nara Re: ślub z pompa 16.05.09, 13:18
        ja mysle, ze kwestia "wyrzucania kasy w błoto" została słusznie
        poruszona wszak to forum "Oszczedzamy", a nie "Młode przyszłe
        mezatki" czy "W białej sukni za wszelka cene";P
        jak sie czyta watki typu - jak przezyc miesiac za 1000 złotych, to
        całkiem na rzeczy wydaje sie kwestia zasadnosci wydawania 30-35 000
        (czyli 3 lat zycia, no bo 35 miesiecy x 1000 złotych lub kawalerki
        full wypas na wsi - przykład z wojewodztwa dolnoslaskiego) na
        jednonocna zabawe czesto tanich lotow (w dziwnej "restałracji",
        gdzie kroluje kiepskie jedzenie, duzo wodki i muzyka umpa-umpa).

        Znam tez osobe, ktora "musiała" miec wesele, ale ze w miescie było
        drogo wiec zrobiła je 80 km od Wrocławia nie zapewniajac gosciom
        transportu ani noclegu, odmawiajac nawet mozliwosci rozbicia namiotu
        młodziezy na łączce (bo trawnik sie zepsuje), wiec czesc gosci nie
        dojechaławink, co lepsze juz na miejscu ci co popakowali sie 4-5 osob
        do samochodów stwierdzili, ze dla tych ktorzy nie zmiescili sie nie
        było wcale wolnych miejsc! (co zatem by sie stało, gdyby jakos
        dojechali?). A poszły na to pieniadze z pracy matki panny młodej
        ktora swoje urlopy spedzała na jabłkach u bauera w Niemczech
        (kobieta 50-60 lat). Oczywiscie nic nas to nie obchodzi. Corka
        wykorzystała matke, matka dała z siebie zrobic łosia, goscie
        zaproszeni, ale olani...
        Ale to forum Oszczedzamysmile wiec o pieniadzach jak najbardziej na
        miejscu sa dyskusje.
        I jeszcze jedno - moze mam skapych znajomych (a raczej ich rodziny),
        ale jeszcze z reka na sercu nie słyszałam o tym, zeby 100% kosztow
        takiej biby się zwróciło.

        I jeszcze offtop - A ogladaliscie film Wesele z młodym Stuhremwink?
        • deszcz.ryb Re: ślub z pompa 16.05.09, 13:33
          Wiadomo, że 100% się nie zwróci, ale jak naprawdę CHCE się mieć wesele, białą suknię, fajną uroczystość, to cóż - to po prostu wlicza się w koszty, trudno. smile Ale w takim razie nie można mówić, że zapłaciło się 35 tysięcy, skoro np. 20 tysięcy się zwróciło.

          Opisywana panna młoda rzeczywiście głupio zrobiła. Ale są ludzie i ludzie a ty przynajmniej już wiesz, co masz o niej myśleć. smile

          A film Wesele oglądałam kilukrotnie - uroczy! tongue_out Droczę się z chłopakiem, że też zrobimy wesele w takie remizie, przynajmniej taniej będzie.^^
    • marajka Re: ślub z pompa 16.05.09, 14:41
      Bo ludzie są różni. Jeden wyda na ślub, a drugi zadłuży się na wypasione
      akwarium z egzotycznymi rybkami. Jak rodzice mają, jak ona chce wielkiego
      wesela- to niech ma. Ja w życiu nie wydałabym tyle na wesele, nie wydałabym też
      na kurs golfa i na utrzymanie rasowego psa. Ale rozumiem, że inny może mieć inne
      upodobania. Czy to takie trudne?
      • rafi-nka Re: ślub z pompa 16.05.09, 17:42
        nie zgodze sie z toba czy minnym jest posiadani hobby któremu można
        się oddawać kilka razy w tygodniu a czym innym ślub.

        moim zdaniem ślub nie jest czymś z kategorii "jedni lubią rybki inni
        akwarium", to jest to cześć jakiejs tradycji, zwyczajów.

        często podjescie jest takie jak w przypadku komunii-z gruntu
        patologiczne, gdzie trzeba się pokazać. bynajmniej nie chodzi tu o
        jakies wyższe duchowe doznania czy też ślubowanie przed bogiem.
        • magdalaena1977 Re: ślub z pompa 16.05.09, 18:22
          rafi-nka napisała:

          > nie zgodze sie z toba czy minnym jest posiadani hobby któremu można
          > się oddawać kilka razy w tygodniu a czym innym ślub.
          A wycieczka ?
          wiele osób pisało tutaj , że wolałoby odwiedzić obce kraje zamiast wesela.
          Tylko, że taka wycieczka też trwa dosyć krótko przeważnie - tydzień czy dwa. A w
          dodatku nie zwraca się wink

          Jeśli wyjdę za mąż, będę chciała mieć jak najładniejsze wesele , na jakie będzie
          mnie stać: zaprosić całą rodzinę i przyjaciół, mieć piękną suknię (i buty, i
          fryzurę itp) na ten jeden wyjątkowy dzień, dobrą muzykę ...
        • marajka Re: ślub z pompa 16.05.09, 18:28
          Mowa o wyrzucaniu pieniędzy w błoto. DLA MNIE czy wesele, czy rybki- to taka
          sama głupota. Ale DLA MNIE. Ja się nie wtrącam w niczyje upodobania, bo
          rozumiem, że ludzie są różni.
        • iberia.pl Re: ślub z pompa 16.05.09, 19:21
          rafi-nka napisała:

          > moim zdaniem ślub nie jest czymś z kategorii "jedni lubią rybki
          inni akwarium", to jest to cześć jakiejs tradycji, zwyczajów.


          czyli co? Nie pozostaje nic innego jak zastaw sie a postaw sie i
          weselicho ma byc?? big_grin
    • justyna3003 Re: ślub z pompa 16.05.09, 19:53
      Dam taki przykład:
      3lata temu brałam ślub, miałam piękną wymarzoną suknię odkupioną po super okazyjnej cenie, na weselu była najbliższa rodzina ok.70os(mój tato miał 10rodzeństwa a mama 5-więc to naprawdę najbliższa rodzina). Mieliśmy fajny zespół-młodzi chłopcy ze szkoły muzycznej, ślub w małym kościółku na wsi, którego udzielał znajomy ksiądz z duszpasterstwa akademickiego. Wesele w ośrodku wypoczynkowym nad jeziorem z noclegami dla gości, którzy byli z daleka. Jedzenie było wyśmienite. Torta chciałam pieczonego przez kuzynkę-normalnego, najpyszniejszego na świecie, a nie za 400-500zł na jakichś śmiesznych stojakach który tylko ma robic wrażenie wizualne a nie smakować. Mam cudowne wspomnienia, które tylko są nieco zepsute przez "prezenty teściowej"która zamówiła kamerzystę(nie chcieliśmy), który zrobił beznadziejny film z wesela i limuzynę-o której nic nie wiedziałam, którą zjechaliśmy 300metrów do kościoła i 10km na wesele-była szczytem kiczu i zepsuła mi humor-ale cóż, nie mogłam odmówić, gdyż zobaczyłam ją już w dniu ślubu jak podjechała pod dom.
      Wesele robiliśmy pół na pół z rodzicami-oni chcieli zapłacic za gosci, a my za dodatki-obrączki, bukiet,fotograf, zespół muzyczny, dekoracja sali, kościoła etc.dekoracje na stół, auto-choc nie weidziałam jakie będzie, zaproszenia robiłam sama.
      wesele prawie się nam zwróciło-myślę, że tak w prawie 90%.
      Dodam że oboje jesteśmy po studiach mgr i pracujemy.

      W tym roku we wrześniu ślub bierze brat męża. Ma 25lat-jedyne co ma to matura, nie przepracował ani dnia i nie kwapi się do pracy. Jego narzeczona pracuje w totalizatorze i zarabia 1000zł-też nie ma wykształcenia. Nie mają gdzie mieszkać(chyba będą z rodzicami?)w zasadzie nic nie mają.
      Robią wesele na ponad 100os, w zamku, ona szyje suknie w salonie za 3tys, wybrali sobie kamerzyste za drugie 3 tys, oczywiście wieśniaczego torta za 500zł no i oczywiście noclegi dla gości w zamku-nawet rodziny mieszkającej w tej miejscowości-200zł od osoby. Oczywiście nie mają nawet tyle żeby sobie sami obrączki kupili.
      Rodzice zorganizują im wesele-jakby śmieli powiedzieć nie to nie wiem co by było.Ciekawe czy im się zwróci choć w połowie...
      choć dla mnie nie miało znaczenia czy się zwróci jakkolwiek, było tak jak chciałam, gdyby nie ta limuzyna...sad

      Widać jakoś bracia wychowywani przez jednych rodziców a jak różne mieli poglądy na organizację i sens ślubu i wesela.
      • deszcz.ryb Re: ślub z pompa 16.05.09, 20:14
        Rany Boskie... Jak to możliwe, że 25-latek nie pracował siedem lat? Od matury? Mamunia go utrzymuje? Może po przyjacielsku z nimi pogadacie i powiecie, jak wy widzicie tą sprawę?

        Moim zdaniem on nie miał wcale poglądów na wesele - mamunia daje, to on bierze i nie myśli o tym, co będzie dalej [bo mamunia wszystko załatwi]. Koszmar.
        • justyna3003 Re: ślub z pompa 17.05.09, 07:37
          to ogólnie walnięta rodzinka jest i długa historia, nie bedę jej opisywać, dodam tylko, że moja teściowa poszła do pracy pierwszy raz mając 47lat...jak mówi wcześniej siedziała z dziećmi(ma 3 synów, każdy ma już grubo ponad 20 lat-najmłodszy 24)
          25latek jest utzymywany przez mamusię, nie robi nic-nawet nie sprząta swojego pokoju. Jego życie ogranicza się do picia piwa, żarcia(nie jedzenia tylko żarcia-waży grubo ponad 100kg) i spania.
          co do wesela-to nie mamusia miała te poglady na wesele-to on z narzeczoną żąda-nie bacząc na nic.

          Rozmowy z nimi nie mają sensu, bo oni wszyscy się nad nim tak rozczulają, że nie ma szans na jakiekolwiek efekty. Ja się nie rozczulam i już nie raz mówiłam mu prosto w twarz że jest pasożytem i nierobem, ale on nie reaguje na nic ani na przyjacielskie rozmowy ani na ostrzejsze słowa. Wydaje mi się, że jest chory psychicznie-a choroba psychiczna to przeszkoda, do zawarcia małżeństwa, ale nawet jak jest to cała rodzinka bedzie go tak wyręczać i kryć, byle tylko to nie wyszło na jaw.
          Przykro mi czasem, że nas nigdy nikt nie spytał nawet z ich rodziny czy nie potrzebujemy pomocy, czy mamy co jeść i za co żyć, grunt, że teściowa mówi i ma przeświadczenie, że "wszystkie dzieci równo traktuje".
      • mrowkojad2 Re: ślub z pompa 26.05.09, 15:01
        Biernik od słowa tort to tort, a nie torta.
    • a.va Re: ślub z pompa 17.05.09, 11:43
      E tam, jak tak na to spojrzeć, to całe życie jest marnowaniem kasy. Po co
      kupować biżuterię, książki, chodzić do kina, pić alkohol? Można się bez tego
      obejść, a jednak ludzie to kupują, bo lubią.
      Wesele, jak wszystko, jest kwestią wyboru - co lubię mieć bardziej, a co mniej.
      Jeśli ktoś lubi mieć wesele zamiast raty na mieszkanie czy wycieczki, to jego
      wybór.
      • mirabeela Re: ślub z pompa 17.05.09, 22:14
        A ile mniej wiecej sie zwraca?
        No bo moze ja sie myle.. i np. wydajac te 30.000 na 100 gosci
        zwroci sie co najmniej 50? tysiecy..
        • mary.nara Re: ślub z pompa 18.05.09, 08:45
          No jak taka masz rodzine, ze kazdy przyniesie co najmniej 200
          złotych to fajniesmile
          Własnie znajomi mi mowili ze gdyby nie zastrzyk finansowy jednej
          pary z rodziny to nie tylko nie zwrociloby sie, ale w ogole nie
          dostali by prawie nic, a tak, ciocia z Australii uratowała finanse
          wesela. Czesto tez rzeczywiscie rodzice oszczednosci zycia wywalaja
          na wesele dziecka, wiec para mloda przychodzi na finansowe gotowe.
          Znam przypadki, kiedy chrzesni przyniesli reczniki (akurat nie mi,
          bo mi by sie przydałytongue_out), a na wesele przyszli z dorosłym dzieckiem,
          ich malzonkiem i tych dzieci dziecmi, wiec na 6 gosci prezentem były
          te reczniki. Nie obgaduje tych straszych ludzi, raczej ich dorosłe
          dzieci przyzwyczajone do tego, ze przychodza na gotowe.
          Poza tym zauwazyłam na niektorych slubach, gdzie wesele jest
          skromne, albo nie ma wcale i ludzie dostaja zaproszenia tylko na
          slub, to na ten slub nie przychodza. Pomimo tego, ze sa w miescie,
          moga dojechac, nie chce im sie, nie ma wesela, wyzery i biby to nie
          przyłażą. Wiec tak naprawde nielicznym zalezy by "dzielic szczescie
          z para młoda".
          • alba.alba Gdzie dawna polska gościnność? 18.05.09, 10:25
            mary.nara napisała:
            > Własnie znajomi mi mowili ze gdyby nie zastrzyk finansowy jednej
            > pary z rodziny to nie tylko nie zwrociloby sie, ale w ogole nie
            > dostali by prawie nic, a tak, ciocia z Australii uratowała finanse
            > wesela.

            Właśnie to kalkulowanie, czy koszty wesela się zwrócą czy nie, jest w tym wszystkim najbardziej żałosne. Gości się zaprasza dla samej ich obecności, a nie dla handlu wymiennego. Takie kalkulacje, że jak gość da prezent za 50 zł, to jest bee, a jak da za 500 to jest fajny, to przejaw braku kultury osobistej.
            • mary.nara Re: Gdzie dawna polska gościnność? 18.05.09, 10:58
              Zgadzam się z Tobą alba.alba. I oszczędzanie na gościach tez jest
              brakiem kultury.
              Moim zdaniem lepiej skromniej niż jak potem kołderki wyszywanej
              brylantami nie starcza dla wszystkich i wychodzą oszczędności na
              innych.
              Ale Moj post był odpowiedzią na post mówiący o 50 000 złotych, jako
              efekcie organizacji wesela za 30 000.
              Dodatkowo myślę ze na miejscu jest rozmawianie o finansach na forum
              Oszczędzamy, tak jak pisałam wcześniej nie jest to forum
              typu "Karetą do ślubu" tylko forum, które patrzy na oszczędności,
              zarządzanie budżetem.

              Mnie osobiście denerwują teksty "zwróciło sie? zwróciło?", ale z
              drugiej strony nie wierze ze sie zwróci, a dużo ludzi po części po
              to robi wesele (jak moi znajomi z przykładu z ciotka z Australii -
              wiedzieli ze na sam ślub nie przyjechałaby z 2 półkuli, a na wesele
              i owszem, i ze przywiezie kasę tez wiedzielismile).
              Denerwuje mnie tez zwyczajowo-spoleczny terror "zastaw sie i postaw
              sie" i byłam świadkiem zrujnowania finansowego rodziny na 15 lat (na
              razie 15, ale dalsza przyszłość sie nie rysuje optymistycznie) po
              tym jak była ciąża, wesele, kredyt. No i spłacanie kredytu
              konsumpcyjnego na wesele trwa do dziś (pochodnych tego kredytu, np.
              zadłużeń, w które sie wpadało, żeby spłacić kredyt na wesele, etc.),
              w tym jedna osoba zmarła juz z przepracowania i depresji nie mogąc
              stanąć finansowo na nogi (ojciec pana młodego). Naprawdę tragiczna
              historia.
              Podawałam tez przykład mojej znajomej chrześcijanki, której mama
              urzędniczka na wesele dorabiała u bauera w Niemczech w każdy urlop.
              Ale milutko!

              Można przecież uczcić ten dzień bez wydania 30 tysięcy - prawda?
              Z drugiej strony nie wierze ze "młodzi" z pokolenia 1200 brutto w
              kilka lat po usamodzielnieniu (skończeniu studiów, etc.) oszczędzili
              juz na czysto 30 000 złotych i z wielka ochota wydaja je na bal dla
              100 osób, a nie dają na wkład własny przy braniu kredytu
              mieszkaniowego (czy inny poważny wydatek typu np.samochod).
              Szkoda mi tez jest rodziców pary młodej, tych starych ludzi,
              emerytów, którzy za to bulą (a jak maja więcej niż 1 dziecko to
              chyba sa zrujnowani do końca swoich dni) poddawani terrorowi "białej
              sukni"

              I myślę ze takie dyskusje na forum Oszczędzamy sa na miejscu.
              Co zrobić żeby było godnie, ale żeby nie stracić czegoś więcej?

              Ps. w poprzednim poście zrobiłam orta - powinno być "dostaliby"
              pisane razem, przepraszam, to z pośpiechusad
              • hala24_2 Re: Gdzie dawna polska gościnność? 18.05.09, 13:52
                przykładu z ciotka z Australii -
                > wiedzieli ze na sam ślub nie przyjechałaby z 2 półkuli, a na
                wesele
                > i owszem, i ze przywiezie kasę tez wiedzielismile).
                Ja z tych nieszczęśników wink co skromny ślub urządzili z malym
                przyjęciem na 20 osób przyjezdnych, na liście gości mialam
                chrzesnego z USA. Niestety chrzestny nie przybył ale prezent od
                niego dotarł,podobnie od bliskich kuzynów zamiast kwiatów w urzędzie
                otrzymalismy piękne filiżanki,wniosek taki że jak ktoś chce byc z
                bliskimi w tym szczególnym dniu i chce coś od siebie ofiarować to
                czy to będzie wesele czy skromne przyjęcie czy tylko ślub w urzedzie
                to i tak to zrobi.
              • madry11 Re: Gdzie dawna polska gościnność? 25.05.09, 17:54
                > Denerwuje mnie tez zwyczajowo-spoleczny terror "zastaw sie i postaw
                > sie" i byłam świadkiem zrujnowania finansowego rodziny na 15 lat (na
                > razie 15, ale dalsza przyszłość sie nie rysuje optymistycznie) po
                > tym jak była ciąża, wesele, kredyt. No i spłacanie kredytu
                > konsumpcyjnego na wesele trwa do dziś (pochodnych tego kredytu, np.
                > zadłużeń, w które sie wpadało, żeby spłacić kredyt na wesele, etc.),
                > w tym jedna osoba zmarła juz z przepracowania i depresji nie mogąc
                > stanąć finansowo na nogi (ojciec pana młodego). Naprawdę tragiczna
                > historia.

                Marynara albo Ci Twoi znajomi to kompletni nieudacznicy (współczuję znajomych...) albo masz niezwykle bogatą wyobraźnię smile powiedzmy, że wesele kosztowało 30 tys, z czego zwróciło się 15 tys (w najgorszym razie). Twierdzisz, że te 15 tys zł spłacają przez 15 lat, w dodatku umierając z przepracowania i depresji? Jaką d..ą wołową tzreba być żeby nie spłacić 1000 zł + odsetki na ROK! To jest doprawdy tragiczne smile
                • mary.nara chciałabym zeby to była wyobraznia 27.05.09, 20:31
                  a taka d.pą wołową, że może słyszałeś o recesji lat 90? ze było 20%
                  bezrobocie i nie wpadłes na to ze 50-60 letnia osoba, niekoniecznie
                  może tyrać po 100 godzin dziennie i zmieniac zawody jak rekawiczki?
                  nie, nie moze, w PL nikt nie zatrudni osoby starszej i to kilka
                  przed emerytura, a juz na pewno na 2 etat. nie przyszlo ci do głowy,
                  ze rosnacy dług (kredyt konsumcyjny) moze kogos doprowadzic do
                  choroby w zwiazku z czym moze sie w ogole do pracy nie nadawac?
                  nie przyszło ci do głowy, ze to RODZICE z jeden strony dali na
                  wesele, czyli wzieli kredyt? niewiele było "kopertowego", a
                  prezenty, bo rodzina z drugiej strony była ekstremalnie biedna, były
                  to prezenty typu szklanki z kiosku i komplety z arcorocu, posciel z
                  Leclerca? nie przyszlo ci do głowy ze pieniadze wzieli MŁODZI? wiec
                  się nic nie zwrociło(bo wydali RODZICE a prezenty były MŁODEJ
                  PARY?), kredyt nie został nadpłacony.
                  a przeciez wspomniałam o tym, ze dziecko było w drodze, no i panna
                  młoda zaraz po slubie nie pracowała (i do tej pory nie pracuje nota
                  bene, ale policji na to nie wezwiesz, chyba ze wezwiesz?)
                  fajnie powiedziec komus ze jest d.pa wołowa, a guffniarzowi,
                  który "musi" miec wesele potakiwac!! polskie zaklamanie i tyle.
                  Zycze ci zeby twoj bachor cie tak zrobił na szaro, bo mu sie ubzdura
                  ze costam "musi".
                  dziekuje za uwage.
            • magdalaena1977 Re: Gdzie dawna polska gościnność? 18.05.09, 20:02
              alba.alba napisała:

              > Właśnie to kalkulowanie, czy koszty wesela się zwrócą czy nie, jest w tym
              > wszystkim najbardziej żałosne.
              Ale takie są fakty. Tj, że wartość prezentów weselnych jest zwykle znacząca i że
              często są to pieniądze, które właśnie mogą zastąpić te wydane na imprezę.
              Inaczej niż na zwykłych imieninach, gdzie faktycznie te powiedzmy kilkaset
              złotych trzeba przeznaczyć na przyjemność podjęcia gości u siebie, a w zamian
              dostaje się konkretne i nie zawsze udane książki, biżuterię, kosmetyki ...

              I właśnie oszczędna para młoda, która marzy o bajkowym ślubie powinna
              racjonalnie liczyć potencjalne prezenty ( a może lista prezentów ?) zapraszając
              gości ze szczerego serca.
              Tak samo liczy się standardowo butelki alkoholu na głowę, ale na weselu nikt
              nikomu nie wydziela napitków.
    • malina-pl Re: ślub z pompa 18.05.09, 14:02
      A ja miałam ślub z pompą! To było 9 lat temu, ale do dziś od rodziny
      i znajomych słyszę, że nigdzie się tak dobrze nie wybawili jak u nas
      na weselu. Jestem jedynaczką i moi rodzice nie wyobrażali sobie abym
      wyszła za mąż "po cichu". Oczywiście wzięli kredyt, ale na szczęście
      nie wypruwali sobie żył aby go spłacić. Nie wiem w jakim stopniu
      zwróciła się organizacja całej imprezy , bo goście dali nam głównie
      prezenty i tym sposobem zostaliśmy wyposażeni w AGD do nowo
      wynajętego mieszkania(żaden prezent się nie powtórzył!) Nie zgadzam
      się by wesele z pompą było małomiasteczkowością i tandeta.
      • mirabeela Re: ślub z pompa 18.05.09, 23:41
        malina-pl napisała:

        > A ja miałam ślub z pompą! To było 9 lat temu, ale do dziś od
        rodziny
        > i znajomych słyszę, że nigdzie się tak dobrze nie wybawili jak u
        nas
        > na weselu. Jestem jedynaczką i moi rodzice nie wyobrażali sobie
        abym
        > wyszła za mąż "po cichu". Oczywiście wzięli kredyt, ale na
        szczęście
        > nie wypruwali sobie żył aby go spłacić. Nie wiem w jakim stopniu
        > zwróciła się organizacja całej imprezy , bo goście dali nam
        głównie
        > prezenty i tym sposobem zostaliśmy wyposażeni w AGD do nowo
        > wynajętego mieszkania(żaden prezent się nie powtórzył!) Nie
        zgadzam
        > się by wesele z pompą było małomiasteczkowością i tandeta.


        Dokładnie o takie podejscie mi chodzilo, w konteksie oszczednie.
    • krosta_na_dupie To kwestia gustu i zasobności PORTFELA 25.05.09, 12:31
      Większość panien marzy o białej sukni, kościelnych dzwonach, morzu
      kwiatów i "balu" do białego rana. To nawet nie kwestia gustu czy
      jego braku, ale zakodowane gdzieś w dzieciństwie marzenia małych
      dziewczynek, to takie słodkie, ale dość drogie w realizacji. Mnie na
      takie fanaberie nie było stać, a nie miałam też serca obciążać
      finansowo moich dziadków, którzy mnie wychowywali i zadeklarowali
      się zapłacić za imprezę. Stąd minimalizm zarówno jeśli chodzi o
      strój, liczbę gości, jak i rodzaj lokalu (bawiliśmy się w osiedlowej
      knajpie). Miło wspominam, ale naprawdę można było tego uniknąć, tyle
      że chodziło o szacunek względem dalszej rodziny. Ciekawostka: moich
      rodziców na ślubie nie było, nie raczyli zaszczycić, a i tak było
      fajnie. Nie miałam welonu i chóru kościelnego, nabożeństwo odbyło
      się w małej kaplicy (kościół był w budowie). Nie było kamery, ani
      zdjęć u fotografa. Pozostaje pamięć o tym dniu. Zupełnie inaczej
      zawierała małżeństwo moja przyrodnia siostra. Przepych to mało
      powiedziane. To było nieprzyzwoite pod względem ilości kwiatów,
      gości i jedzenia, które się zmarnowało, bo nikt nie pomyślał, że
      takie porcje można serwować stadu słoni, a i tak mogłyby nie dać
      rady z konsumpcją. Kiedyś ktoś powiedział, że wystawne przyjęcia
      robi się także po to, żeby na tym zarobić. Są przecież różne punkty
      imprezy - wręczanie kopert, kasa za taniec z panną młodą, zbieranie
      na wózek dla przyszłego potomka itp. Trzeba zaprosić bogatego wujka
      z zagranicy, a wiadomo, że na sam ślub nie przyjedzie, a na wesele z
      wyżerką i opłaconym pokojem hotelowym to choćby z Antarktydy, ale
      zdąży (nie zapominając o prezencie). Często młode pary są pod
      presją, dlatego urządzają wesela, moja ciotka twierdzi, że wesele
      nie jest dla młodych, tylko dla rodziny i rozmaitych pociotków,
      często też, żeby się pokazać sąsiadom, znajomym itd. Głupotą wydaje
      się wpadanie w długi, żeby tylko urządzić tę jedną noc. Znam też
      przypadek, gdzie panna młoda była tak nieatrakcyjna i tak długo bez
      jakiegokolwiek adoratora, że wiadomość o jej ślubie wywołała tak
      niezdrowe podniecenie u rodziców, że postanowili za wszelką cenę
      wydać ją za tego jedynego (w sensie, że innych nie było nigdy na
      horyzoncie) i to z niespotykaną pompą; tak bardzo zależało im na
      przyszłym zięciu, że wynajęli bardzo drogą knajpę w Warszawie, a pan
      młody i jego rodzina nie dołożyli do tego nawet złotówki. Po prostu
      wywierali presję na przyszłego małżonka, niejako inwestując w niego
      w czasie narzeczeństwa młodych, no i ten ślub. Różnie bywa. Taki
      ślub to kolejny pretekst do imprezy, a jak rodzice fundują, to
      młodzi na ogół długo się nie opierają.
    • kot_kreskowy84 Re: ślub z pompa 25.05.09, 12:40
      Strasznie tendencyjny wątek. To ja może jako świeżo upieczona mężatka sprostuję: wesele na 80 osób kosztowało nas łącznie ok. 30 tys. Fakt, że z poprawinami (ale wiocha, nie?), ale naprawdę dużo elementów udało nam się znaleźć dużo taniej lub całkiem zrezygnować z niektórych rzeczy.
      Tak naprawdę dopóki samemu się nie policzy tych kosztów po fakcie to trudno oceniać.
      A tak w ogóle, to co z tego, że ktoś chce mieć wystawne wesele? A jeśli rodzice zgadzają się to sponsorować, to chyba tylko się cieszyć, prawda???
    • racetam Re: ślub z pompa 25.05.09, 12:51
      wesele 200-250 os. wcale nie świadczy o tym że się je robi wystawne, czy z
      pompą. wychodzi to zaledwie 120-150zł /os. Za takie pieniądze to chyba na
      remizie można coś zrobić...
      • marysienka-1 Re: ślub z pompa 25.05.09, 13:16
        A ja podam siebie za przykład.Ślub w szytym kostiumie mojego
        pomysłu.Butki kremowe które używam do dziś(dwa lata po
        slubie).Jechaliśmy własnym fiatem.Przyjęcie na 35 osób-bez zdjęć i
        kamer (tylko własne).Wróciła do nas podwojona suma.Kupowaliśmy
        wszystko razem,opłacaliśmy księdza itp.z własnej jeszcze wtedy
        skromnej kieszeni.I tak żałuję że nie poszliśmy tylko ze
        świadkami.Żadnej podróży poślubnej zamiast!Dwa miesiące po ślubie
        kupiliśmy mieszkanie.Dziś mamy spłacone połowe mieszkania,luksusowy
        samochód i nie zrobiliśmy nic inaczej- a co najważniejsze chcemy
        być dalej razem.Wesele-nigdy!!!
    • cartman71 no to fajną masz koleżankę 25.05.09, 13:36
      Zaściankowa wieśniara. Zastaw się a postaw się. Polskie prostactwo pod publiczkę.
      • wiwas Re: no to fajną masz koleżankę 25.05.09, 14:18
        Moim zdaniem to indywidualna sprawa.Ja miałam wymarzone wesele i nie żałuję
        wydanych 3 lata temu 40 tyś (dodam,że własnych).Pewnie gdybym miała brać od
        rodziców,czy teściów nie wydałabym tyle i ten konkretny przykład nieco mnie
        dziwi.Jednak jak dla mnie bardziej żenująca jest dyskusja pt"zwróci się,czy nie"
        lub sporządzanie listy prezentów.I tyle w tym temacie.
    • obywatelkax 200-300 osob za 30tys? bredzisz laska 25.05.09, 14:16
      moja siostra wyprawia sobie wesele na 80 osob w normalnej restauracji (zeby nie
      bylo ze w palacu za 1000zl od goscia) i cala impreza podliczona od A do Z bedzie
      ja 30tys. kosztowac.
      Nie rozumiem wiec o czym ty piszesz przy takiej ilosci zaproszonych osob i "3
      dniach balowania". Glupoty jakies, chyba ze mialas na mysli 30tys euro wink

      Ogolnie co do wydawania takiej kasy na wesele... nie jestem zwolenniczka takich
      imprez, ale mlodzi chca i sobie placa to i maja, tak wymarzyli, ich rzecz. Ja
      bym tak nie zrobila, ale oceniac marzen ludzi korzy takiego slubu chca nie bede.

      Dogadywania w stylu ze to glupota itp itd.. uwazam za czysty objaw
      zazdrosci..nie podoba ci sie to kup sobie jeden placek, zapros 2 swiadkow i
      wlola, wesele za 200zl gotowe.

    • sen777 Re: ślub z pompa 25.05.09, 14:44
      30 tys. to nie jest dużo. My tyle wydamy, choć wstępnie planowaliśmy 20-25.
      I to wcale nie w dużym mieście, z tym, że "na zamku" (nie Książ, ale z
      klimatem). Dla 80 osób, bez kościelnego.
      Na wesele oszczędzamy od roku, bo oboje pracujemy a w dodatku nie chcieliśmy,
      żeby ktoś nam wchodził na głowę i żeby babcie marudziły, ze "one to sobie tak
      wymarzyły, ze będzie..." One miały własne śluby, niech teraz nam pozwolą na
      spełnienie naszych marzeń.

      Na czym oszczędzamy (zgodnie z wątkiem):
      - kasę odkładaliśmy, jak pisałam już wcześniej, odpadają ceny kredytu,
      - ustaliliśmy, na czym nam najbardziej zależy: miejsce i orkiestra, więc te
      koszty przyjęliśmy jako konieczne, zrobiliśmy listę rzeczy "mało ważnych", więc
      mogliśmy odpuścić np. wersję luksusową auta. W ten sposób jesteśmy zadowoleni,
      bo mamy to na czym nam zależało, a co do reszty jesteśmy gotowi przymknąć oko,
      - w Wielkopolsce niektóre lokale organizujące wesela biorą tylko połowę stawki
      za wyżywienie orkiestry, fotografa itp. Serio, wiem, ze to dziwnie brzmi, osoby
      "pracujące" dostają też "normalne" porcje itp Jest to po prostu chwyt
      "reklamowy" organizatora. W zasadzie nie jest to dużo, ale zawsze coś,
      - jak jedna z przedmówczyń szyję sukienkę "nieślubną", ale przeglądając oferty
      salonów widziałam wyprzedaże z cenami naprawdę niskimi. Sama kupiłam buty w
      Stanach jeszcze przed tym jak dolar znacząco podrożał, na wyprzedaży tongue_out
      - zarządca zamku, na którym będzie wesele doradził nam, żeby alkohol kupić w
      hurtowni razem z sokami i napojami, że można się wtedy targować lub kupić
      komplet np. wódka + pepsi gratis (na wódce akurat nie oszczędzamy, żadnej
      podrabianej, ale też nie z najwyższej półki, i też nie wino z zakrętką, korki
      muszą być smile). Na szczęście nie musimy płacić korkowego,
      - rezygnacja z kamerzysty na rzecz fotografa. Przemawia za tym nie tylko
      oszczędność, ale też niemiłe wrażenia z późniejszego oglądania filmu: czerwoni i
      spoceni goście, wujek wrzeszczący coś do kamery, żenująca muzyczka w tle. A
      filmu potem i tak nikt nie ogląda. Myśleliśmy, ze to my tylko mamy takie
      wrażenie, ale okazało się, ze większość znajomych podziela nasze zdanie. A
      "seniorzy", którzy byli jak najbardziej za takim filmem, jak się okazało nie
      posiadają odtwarzacza dvd więc im i tak ten film na nic się nie przyda.
      - jedziemy własnym samochodem. Bez przybrania, ale to już nasz kaprys.
      Powiedziałam, ze prędzej zamontuję trupa z tyłu (jak w Addams Family) niż
      pozwolę na posadzenie lalki w białych koronkach na masce. Od USC do miejsca
      imprezy jest kilkanaście km, wiec wszystkie kwiatki i tak by zwiało,
      - sala weselna jest na zamku, są tam imprezy, wszystko jest stylizowane na
      "średniowiecze", duże okna, proporce na ścianach, zarządca z groźną miną zapytał
      o baloniki, ale my byliśmy tak zachwyceni wyglądem "szlacheckim", że
      postanowiliśmy nie upiększać nic na siłę. Robimy zatem imprezę w miejscu, które
      nie wymaga obalonikowania i super wystroju, będą tylko kwiaty na stołach. Odpada
      cały cyrk z wstążkami i balonami,
      - i następna zaleta tego super miejsca: zamek ma miejsca noclegowe dla części
      gości w cenie wynajęcia sali na wesele smileWarto zapłacić trochę więcej za
      wynajem, by mieć oszczędności w innym punkcie.

      Jesteśmy pewni, że nam się nie zwróci nawet połowa, nawet jeśli zapewniamy, że
      zbieramy tylko kasę (na "podróż poślubną"). W celu uniknięcia powtórek
      prezentowych robimy listę dla tych, co koniecznie chcą. Oboje jesteśmy po 30,
      mamy już mieszkanie (kredyt) i wszystkie potrzebne nam sprzęty. Można
      powiedzieć, że wesele to kolejny zaplanowany etap naszego życia. Może to nie
      brzmi romantycznie, ale efekt będzie taki, jakiego oczekujemy: choć długo
      czekaliśmy, robimy ślub na naszych warunkach.

      Za najważniejsze z tego wszystkiego uważam, by zrezygnować z elementów, na
      których nie zależy nam aż tak bardzo, a nie oszczędzać na kluczowych. Dla
      każdego będzie to coś innego. Ale na pewno nie jest tak, ze"musi być wszystko".
      Co z tego, że koleżanka miała szpaler odzianych w mundury tancerzy z szablami, a
      inna stado gołębi wypuszczonych w niebo. Super ślub nie musi mieć tego, co miały
      nasze koleżanki. Ok, one miały gołębie i strzał z armaty. My wymyślmy coś, czego
      one nie miały, bez powtarzania, że my będziemy mieć to samo i coś ekstra, żeby
      tylko przyćmić dotychczasowe śluby.

      A już dla mnie osobiście jest nie do przyjęcia sytuacja, gdy młodzi wymagają od
      rodziców opłacenia tego wszystkiego. Pewnie to kwestia wychowania i finansów,
      ale my pochodzimy z niezbyt zamożnych rodzin, rodzice są tuz przed emeryturą a
      jest jeszcze młodsze rodzeństwo.
      No i te "sny babć o weselu wnusia i wnusi". Z czystym sumieniem mogę mówić:
      żadnego wianka, żadnego welonu. Suknia przed kolano.
      I żadnego zbierania na wózek, tańca za kasę czy innych zabaw finansowo-ślubnych,
      bo to dla mnie obciach na maksa.
      • foreze Re: ślub z pompa 25.05.09, 14:55
        ja się nie zgadzam co do filmu mam świetny film i co jakiś czas lubie wrócic
        wspomnienimi i popatrzec jaka byłam sliczna i młoda wink a teraz zostało tylko "i"
        hahah

        A jaka ma radochę dziecko z oglądania - ale wiadomo jak trzeba cos wybrac to
        każdy ma inne priorytety - zdjęcia oczywiście wole i kosztowały nas wiecej niz
        film ale dla nas akurat te dwie rzeczy i orkiestra była bardzo wazna - właściwie
        zrezygnowaliśmy z drogiego auta bo to było mniej ważne niz pamiątki i dobra
        muzyka i jedzonko smile
      • magdalaena1977 Re: ślub z pompa 25.05.09, 16:25
        sen777 napisała:
        > - ustaliliśmy, na czym nam najbardziej zależy: miejsce i orkiestra, więc te
        > koszty przyjęliśmy jako konieczne, zrobiliśmy listę rzeczy "mało ważnych", więc
        > mogliśmy odpuścić np. wersję luksusową auta. W ten sposób jesteśmy zadowoleni,
        > bo mamy to na czym nam zależało, a co do reszty jesteśmy gotowi przymknąć oko,
        To jest w ogóle podstawa przy takich dużych inwestycjach, bo prawie nikt nie ma
        dość kasy, żeby starczyło "na wszystko". Tak samo jest przy urządzaniu mieszkania.

        > A już dla mnie osobiście jest nie do przyjęcia sytuacja, gdy młodzi wymagają od
        > rodziców opłacenia tego wszystkiego. Pewnie to kwestia wychowania i finansów,
        > ale my pochodzimy z niezbyt zamożnych rodzin, rodzice są tuz przed emeryturą a
        > jest jeszcze młodsze rodzeństwo.
        To oczywiste, że jak rodzice nie mają kasy, to nie można od nich wymagać, żeby
        dali. Ale jeśli mama i tata mają oszczędności, zaspokojone podstawowe potrzeby,
        chcą sfinansować wesele, to czemu nie ? Jeśli i tak dziecko jest spadkobiercą
        swoich rodziców, to nie rozumiem sensu czekania w niedostatku do ich śmierci
        żeby przejąć cała schedę.
        Zresztą nawet w średniozamożnych rodzinach rodzice raczej mają oszczędności, a
        młodzi ludzie, którzy są u progu kariery zawodowej raczej nie. I w tej sytuacji
        równie idiotyczne wydaje mi się czekanie z zawarciem małżeństwa, aż młodzi
        zaoszczędzą na wystawne wesele (jeśli mają na życie), co organizowanie
        niepotrzebnie skromnej imprezy własnymi siłami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka