mirabeela
14.05.09, 19:36
Mam koleżankę. Młoda. 24 lata. 2 tygodnie temu odbył sie jej obiad
zaręczynowy. Od tamtej pory tzn. od tego obiadu, zaczela
organizowac wesele. Dodam, ze nie pracuje (od czasu do czasu,
dorywczo), bo jeszcze jest na studiach. Wszystko fundowac beda
rodzice. Obdzwonila sale, kapele, ksiezy i zkaonnice. Wyszlo jej
ponad 30.000. Na moje pytanie, czy nie wolalaby przeznaczyc tych
pieniedzy na np.wspolne mieszkanier, odpowiedziala ze slub musi byc
drogi bo tak wypada i ze to wstyd miec skormne wesele. Ze nie
wypada. Powiedziala to z takim wyrzutem ze zrobiło mi sie
nieprzyjemnie.
Po co robi sie tak wystawne sluby? Na 200, 250 osob. Rozumiem, w
tym wypadku placa rodzice, ale.. po co komu wesele z pompa? 2,3 dni
balowania, bolu glowy, glosnej muzyki, kiczu, tandety. Dlaczego
uroczystośc nie mzoe skonczyc sie na..slubie. Musi byc glosno i
bogato, nawet wtedy gdy np. w drodze jest dziecko i po prsotu na tą
ceremonie dajen pary nie stac?
Teraz wiele par bierze slub. Niektore organizują tylko uroczystosc
w kosciele, ale są i takie które robia obiad dla 1000 gości.
Malomiasteczkowosc?