Witam, zapoznała się z wątkiem prezentu na ślub i wobec tego mam pytanie.
Doradzając koleżance uzależniałyście kwotę prezentu od tego jak liczna jest
rodzina. Wcześniej nie zastanawiałam się nad tym, ale to chyba prawda. Ja
chodziłam na wesela tylko z mężem i dawałam kwoty rzędu 300-500. Nie były to
restauracje, raczej wesela tanim kosztem. Więc chyba się zwróciło

Ale do
rzeczy, sama organizowałam ostatnio chrzciny bąbla - 40 osób, restauracja, 100
zł od osoby + dodatki. W sumie wyszło ponad 6000, czyli 150 na osobę.
Oczywiście organizując to nie liczyłam się z "zarobkiem", tylko chciałam żeby
goście czuli się komfortowo. Prezenty typu łańcuszki i kolczyki przeważały.
Ok, ale od 4 osobowej rodziny mała dostała kolczyki z ceną - za 88 zł. Hmmmm.
Ja jestem chrzestna ich synka, na komunię kupilam mu konsolę za 700 zł. I
teraz najlepsze. Kuzyni na każdym kroku podkreślają jacy są zamożni,
oczywiście bardziej ode mnie

Nie wnikam, nie pracuję w USkarb. Czy mam prawo
być zdegustowana taką postawą? Pod choinkę kupili mojemu dziecku grzechotkę za
8 zł, kiedy ja od kilkunastu lat ich dzieciom kupuję prezenty nie tańsze niż
50 (będąc licealistką i studentką). Zbliża się dzień dziecka. Co mam zrobić?
Dzieci niby nie winne, ale mam ochotę kupić im prezenty w sklepie wszytsko po
2 zł

Ale się rozpisałam. Mam nadz, że coś doradzicie. Pozdrawiam