Dodaj do ulubionych

oszczędność czy skąpstwo?

22.08.09, 15:36
Witam. Proszę Was o komentarz w pewnej sprawie. Otóż powołam się na
wypowiedź innej forumowiczki która napisała że miesięcznie na
ubrania wydaje 500 zł ( jak dobrze zrozumiałam rodzina 2+1). Nie
jestem jakimś strasznym flejtuchem. Mam kilka kompletów ładnych,
wyjściowych ubrań. Bluzeczek znacznie więcej plus 3 pary butów na
zmianę. Podobnie ma mąż i dziecko. Chociaż z dzieckiem to cięższa
sprawa bo szybko wyrasta. I jakoś nie przypominam sobie miesiąca w
którym wydałabym 500 zł na odzież.Co więcej często bywają miesiące w
którzych NIC nie kupujemy. Czy może jest tak że ja już nie
oszczędzam tylko skąpię?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: oszczędność czy skąpstwo? 22.08.09, 15:38
      Podobnie jak ty podchodzę do kupna ubrań, czasem wydaję więcej, czasem nic. Ale
      by co miesiąc wydawać 500 zł.?? Nie czuję takiej potrzeby.
      • agattka_84 Re: oszczędność czy skąpstwo? 24.08.09, 11:47
        500 zł to raczej średnia. Czytaj: zakup męskiego garnituru za 1500
        zł "wyrabia normę" 3 miesięcy.
    • alina.walkowiak Re: oszczędność czy skąpstwo? 22.08.09, 15:40
      Powiem tak: każdy ma inne potrzeby i inne priorytety. I to tylko Twoja sprawa,
      na co wydajesz swoje pieniądze, czy kupujesz mniej czy więcej ubrań. Jeśli jest
      Waszej rodzinie ok z tym, co macie i nikt nie zgłasza braków to po co szukać
      poparcia na forum? Czy jak ktoś ci napisze, że Wasza sytuacja jest absurdalna to
      ją zmienisz? Zaczniesz kupować więcej ubrań?

      Nie ma co za bardzo patrzeć na innych smile
    • iberia.pl Re: oszczędność 22.08.09, 15:48
      skapstwo to by bylo gdybys miala nadmiar kasy i chodzila obdarta smile.

      Tez nie mam potrzeby posiadania 20 par butow, 10 par jeansow i 30
      bluzek i nie sadze zeby to bylo skapstwo.
      • magda_mp a ja bym chciała... ale nie mam 23.08.09, 15:53
        • theorema i tu jest definicja:) 23.08.09, 17:51
          na zasadzie odwrotności - jeśli masz kasę, możesz sobie pozwolić, nic innego na
          tym nie ucierpi...więcej, widzisz jakiś super ciuch dla siebie, partnera, aż Cię
          skręca, żeby kupić...a nie kupujesz...
          - to jest właśnie skąpstwo! które posiadaczom tej cechy daje często powód do
          dumy, jak to panują nad własnymi i cudzymi zachciankami, ale też często prowadzi
          do frustracji na własne życzenie - inne wyglądają dobrze, a ja jak
          sierota...Więc jeśli nie masz poczucia, że wyglądasz źle,a wręcz przeciwnie -
          skąpa na pewno nie jesteś.
          • markiza_eduardina_ufff Re: i tu jest definicja:) 24.08.09, 09:34
            Nic podobnego. Skręcać może też ludzi oszczędnych, którzy wolą wydać na wakacje
            niż na extra ciuch!
          • the_dzidka A cóż to za bzdura! 24.08.09, 09:43
            Jeżeli stać mnie na jakiś ciuch, a go nie kupuję, to jest skąpstwo?!
            To jest zdrowy rozsądek: nie potrzebuję ciucha, to po co mam go
            kupować? (bo nie dyskutujemy, jak rozumiem, o sytuacji, w której ten
            ciuch zwyczajnie TRZEBA kupić) Gdybym go kupiła, to będzie
            rozrzutnośc.
    • kasiamat00 Re: oszczędność czy skąpstwo? 22.08.09, 17:48
      To jeszcze jedna sprawa - jeśli ktoś z jakichś powodów musi
      wymienić/skompletować całą garderobę (wystarczy praca ze sztywnym dress codem
      zaraz po studiach albo kilku latach w luzackiej branży, schudnięcie o
      kilka-kilkanaście kilogramów itp.), to to 500 zł przestaje być kwotą szokującą.
    • woman-in-the-city Re: oszczędność czy skąpstwo? 22.08.09, 18:00
      Jesli chodzi o mnie to takie kwoty lub wieksze wchodzą w grę przed sezonem,
      czyli na buty i ubrania dla dziecka oraz półbuty dla siebie i meza wydam
      jesienią wiecej niż te 50o zł. W sezonie juz tyle nie wydaję. W miesiacu owszem
      przeznaczam trochę na kompletowanie ubran małemu w nienajtańszym lumpku( ma
      wyselekcjonowane markowe rzeczy tylko w stanie idealnym lub nowe) ale np. za
      koszulkę polo Gapa czy Cartersa dla niego płacę koło 6 zł, a za markową koszulke
      w sklepie dam duzo wiecej. Wszystko zależy kto, gdzie i za ile kupuje oraz co
      jest mu rzeczywiście niezbędne. Ja butw nie niszczę zas mój małzonek ściera buty
      prawie po kazdym sezonie, a niestety buty nieco kosztują.
    • wierzba_placzaca Re: oszczędność czy skąpstwo? 22.08.09, 19:41
      Też wydaję poniżej 500 zł/miesiąc na ubranie (razem z mężem). Przyznam jednak,
      że 3 pary butów - wydaje mi się to bardzo mało. Sama mam nieco ponad 30 par, i
      nie jest to dużo ( w moim odczuciu). Może po prostu kupujesz tańsze ubrania, niż
      owa forumowiczka?
      • tubisiowamama Re: oszczędność czy skąpstwo? 22.08.09, 20:02
        a więc często jest tak że kupuję w lumpexach. Ale to też są zakupy
        dość przemyślane. umówiliśmy się z mężaem że kupujemy tylko ubrania
        w dobrym stanie. A więc koszulka firmowa ale sprana czy z plamą
        odpada. Ostatnio kupiłam naprawdę świetne rybaczki i zapłaciłam
        jedyne 5 zł! dla mnie więc kwota 500 zł jest astronomicznie wysoka.
        Ale nie chodzi o to że ktoś inny tyle wydaje - to jego sparwa.
        Chodzi o mnie. Bo po kupieniu spodni za 5 zł ciężko mi jest wydać
        200 zł na buty. Po prostu żal mi tych pieniędzy bo mam nadzieję
        że "upoluję" tanie buty, tanie jak przysłowiowy barszcz
        • wierzba_placzaca Re: oszczędność czy skąpstwo? 22.08.09, 20:24
          Wydaje mi się, że kupić tanie dobre buty jest znacznie trudniej niż ubranie.
          Poza tym, to również kwestia zdrowia, buty muszą być wygodne. Pytanie, czy
          oszczędzasz bardzo, mając duże nadmiary finansowe, czy raczej przeciętne pensje.
          Jeśli oszczędza się na ciuchach, żeby mieć na lepsze jedzenie czy wakacje, to
          (moim zdaniem) ok. Oszczędzanie, żeby trzymać kasę na koncie i absolutnie na nic
          nie wydawać - na to szkoda życia.
          • jowita-28 Re: oszczędność czy skąpstwo? 22.08.09, 22:04
            u nas wydatki na ubrania są można powiedzieć sezonowe tzn. większe
            sumy zbierają się w sezonie wiosna/lato i jeśień/zima, np. w tym
            miesiązu wydałam 700zł na ubrania tylko dla siebie - kupiłam
            spodnie, spódnicę, płaszcz na jesień i 4 bluzki. U mnie jeszcze jest
            taki problem, że po ciąży i karmieniu sporo schudłam i w sumie muszę
            kompletować ubrania na nowo, bo mało co jest na mnie dobre. Mimo, że
            buty to ja kupuję często min. 4 pary do roku to 30 par butów chyba
            bym się nigdy nie dorobiła...??? denerwuje mnie jak but ma zdarty
            czubek, czy jakieś otarcie i takich butów nie trzymam tylko
            wyrzucam, więc zazwyczaj jak kupię buty to chodzę w nich przez jeden
            sezon i wyrzucam. Tak samo jest z ciuchami - gdybym trzymała stare
            ubrania to może miałabym 20 par dżinsów, a że raz na 2-3 lata
            pozbywam się "starych" rzeczy, więc obecnie mam tylko 2 (tyle kupuję
            średnio w roku). To samo jest z płaszczami/kurtkami - właśnie
            wczoraj wrzuciłam do pojemników 2 płaszcze i kurtkę). Mimo, że mało
            nie kupuję (jakby wyliczyć średnią to miesięcznie na ciuchy
            przeznaczam ok. 200-300zł) ro jakichś ogromnych ilości ciuchów nie
            mam, wręcz przeciwnie - często zdarza mi się narzekać, że nie mam
            czego ubrać, czy że czegoś mi brakuje... Mąż na ciuchy wydaje
            zdecydowanie mniej.
            • wierzba_placzaca Re: oszczędność czy skąpstwo? 22.08.09, 23:27
              Mi wychodzi średnio para butów na miesiąc. Mam kilka par takich, w których
              często chodzę, ale większość wkładam sporadycznie (głównie z obcasami). Obite
              czy zdarte też wyrzucam od razu. Niestety, mam też sporo ciuchów, których nigdy
              nie włożyłam (nieudane prezenty, sukienki kupione na jakąś okazję, kiedy
              zmieniłam zdanie, albo kupowanie kilku kompletów na jeden raz). W sumie coś
              powinnam z tym zrobić, ale nie bardzo wiem co.
          • lia.13 Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 22:15
            Tanie dobre buty trudno jest kupić, ale nie jest to niemożliwe. Na wiosnę
            kupiłam sobie dwie pary kozaczków w Gino Rossi mieszczącym siew Factory Outlet.
            Za jedne - prawie płaskie, wygodne na co dzień - zapłaciłam 100 zł, przecenione
            z 400. Za drugie - czarne, do kolan, na seksownej szpilce (a co, takie też się
            przydajątongue_out) - zapłaciłam 220 zł, przecenione z 650.
            Nigdy nie kupiłam nic w lumpeksie, ot, po prostu byłam kiedyś w kilku, nigdy nic
            ciekawego nie znalazłam i jakoś się zraziłam, ale za to kupuję ciuchy na
            wyprzedażach. Jakoś nie mam potrzeby posiadania ciucha zaraz natychmiast, jak
            tylko pojawi się sklepie. Czasami coś oglądam i celowo czekam te 2-3 miesiące aż
            przecenią, jak mam szczęście to nawet o 70% wink
        • araceli Re: oszczędność czy skąpstwo? 22.08.09, 21:58
          tubisiowamama napisała:
          > a więc często jest tak że kupuję w lumpexach.
          (...)
          > Ostatnio kupiłam naprawdę świetne rybaczki i zapłaciłam
          > jedyne 5 zł!

          To to teraz pomyśl, że rybaczki w sklepach kosztują 50zł. Pomnóż swoje wydatki x10 gdybyś kupowała w normalnym sklepie i 500zł przestanie Cię szokować.
          • hugo43 Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 07:17
            dla dziecka kupuje wlasciwiwe tylko w lumpie,jedynie body,skarpetki
            i pajace kupuje nowe.dla siebie i meza tez kupuje od czasu do czasu
            w lumpeksie,ale rzeczy naprawde w dobrym stanie i takie,ktorych
            potrzebujemy.oduczylam sie kupowac na przecenach,bo tanio.wole kupic
            jedna porzadna rzecz niz 10 tanich np.jeansy,ktore wiem ,ze super
            pasuja do figury i posluza pare ladnych miesiecy.
        • lavinka Re: oszczędność czy skąpstwo? 24.08.09, 12:07
          Też tak mam,ale że jetem chuda i wysoka to sporo ubrań w lumpexach
          odpada. Spodnie i bluzy z długimi rękawami, takoż i sukienki(choć tu
          czasem daje radę od Wietnamczyków czy supermarketach)muszę kupować w
          Centrach Handlowych, w sklepach dla nastolatek typu Zara czy
          H&M(podobnie z bielizną,mam biust 13latki). Na butach różnie, byle
          jakie sandałki na co dzień to i za 25zł trafię, częściej jednak mam
          porządniejsze, ale z przeceny wink
          U mnie to nie jest problem ceny,ale ilości ciuchów. Kpię jeden, rezta
          mi nie pasuje, to muszę kupic kolejne 10 by móc chodzic w określonym
          stylu. I w szafie się nie mieszczę. Ale sobie obiecuję: dość smile
          • wierzba_placzaca Re: oszczędność czy skąpstwo? 12.09.09, 21:01
            Ja właśnie na co dzień kupuję jak najlepsze buty. Byle jakie to ja mogę raz
            włożyć, ale i tak mi moich nóg szkoda.
        • marta.uparta Re: oszczędność czy skąpstwo? 12.09.09, 18:20
          a ja mam zupełnie odwrotnie - gdy uda mi się tanio kupić coś w
          ciuchbudzie albo na przecenie, absolutnie odpadają wyrzuty sumienia
          w kwestii droższych butówsmile (na zasadzie: tu oszczędziłam, tam mogę
          zaszaleć)
    • jop Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 09:11
      Na 2 dorosłe osoby plus dziecko? Och, to jak dla mnie jest całkiem oszczędna i
      gospodarna osoba. Utrzymanie garderoby na jakimś poziomie (a nie po prostu
      posiadanie czegokolwiek, co można wciągnąć na grzbiet) kosztuje więcej, nawet
      przy ubieraniu się w tanich sieciówkach. W lipcu wydaliśmy ponad 500 zł na same
      buty TŻ (bo akurat pech chciał, że pilnie potrzebował nowych eleganckich butów,
      a niedrogie sportowe miejskie do chodzenia na co dzień też osiągnęły stan
      nieciekawy).

      Nie wyobrażam sobie życia trzema z parami butów. Zwłaszcza w Polsce, gdzie
      różnice temperatur są duże - czyli jak, kozaki na zimę, sandały na lato, jakieś
      mokasyny na zimę/wiosnę i to wszystko? I w tych samych butach do sklepu, na
      spacer, na wycieczkę, do pracy, na większe wyjście?
      • tubisiowamama Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 11:22
        Witam. Z tymi trzema parami butów to się źle wyraziłam. Napisałam że
        mam 3 pary na zmianę czyli 3 pary sandałów, 3 pary krytych na
        obcasie, 3 pary do biegania, klapki 1 para a kozaków 2 pary.
      • szlajfka Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 18:04
        A ja mam 3 pary: adidasy, japonki i kapcie smile I nie wyobrażam sobie
        żeby miec więcej, bo przed każdym wyjściem z domu bym się 3 godziny
        zastanawiała, które buty spacerowe założyć na wyjście po chleb, a
        jak idę wyrzucić śmiecie to czy zakładać buty spacerowe czy
        wycieczkowe czy może sandałki?

        PS. Co to jest TŻ?
        • araceli Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 18:43
          szlajfka napisała:

          > A ja mam 3 pary: adidasy, japonki i kapcie smile I nie wyobrażam sobie
          > żeby miec więcej, bo przed każdym wyjściem z domu bym się 3 godziny
          > zastanawiała, które buty spacerowe założyć na wyjście po chleb, a
          > jak idę wyrzucić śmiecie to czy zakładać buty spacerowe czy
          > wycieczkowe czy może sandałki?

          Ja z kolei gdybym miała takie 3 pary jak Ty to bym się zastanawiała: Na wesele ubrać japonki czy adidasy? A na rozmowę o pracę? A do spódnicy wiosną / jesienią? Hehe...


          > PS. Co to jest TŻ?

          Towarzysz Życia.
        • jop Re: oszczędność czy skąpstwo? 24.08.09, 13:37
          > A ja mam 3 pary: adidasy, japonki i kapcie smile

          Nie chodzisz w spódnicy albo sukience, nie masz żadnych spodni
          bardziej eleganckich niż dżinsy albo spodnie sportowe, nie bywasz w
          teatrze ani w knajpach, nie chodzisz na randki, imprezy, wesela i
          pogrzeby, nie uprawiasz żadnych sportów, nie masz pracy, do której
          nie wypada przyść w byle czym?
      • mamaodniedawna Re: oszczędność czy skąpstwo? 17.09.09, 11:32
        Hej,
        JOP
        to teraz Cię zaszokuję z tego co wyliczyłam to posiadam trzy pary
        butów smile
        i mieszkam w Polsce
        jedne na obcasie, drugie płaskie czułenka i trzecie sportowe.
        Olenich już nie piszę bo to nawet do butów się można zaliczyć...bo
        to zwykłe japonki. W tych trzech parach chodze do pracy (nie,
        przepraszam w dwóch, w sportowych się w biurze nie pkazuję), na
        spacer(tez w dwóch, na spacery ne chodzę w obcasach)
        UWIEŻ, ŻE MOŻNA
        a posiadanie 30 par nutów to dla mnie już hobbi i kolekcjonerstwo smile
        niektóre kobiety tak mają
        pozdrawiam smile
        • mamaodniedawna Re: oszczędność czy skąpstwo? 17.09.09, 11:35
          nie moge na te moje 'czułenka' patrzeć!!
          drugie są: CZÓŁENKA
          • pieskuba Re: oszczędność czy skąpstwo? 17.09.09, 15:49
            to może jeszcze "uwież" zauważ:o)))
    • magda2468 Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 11:35
      Moim zdaniem wydatki na ciuchy zależą także od rodzaju pracy. I
      wbrew pozorom kupno porządnego kostiumu albo zestawu spódnica plus
      elegancka góra, która jednorazowo kosztuje dużo jest lepszą
      inwestycją niż wydanie tych samych pieniędzy na dużo ciuchów gorszej
      jakości. To samo dotyczy butów. Wolę kupić porządne kozaczki, które
      starcza mi na kilka lat niż kupować co roku nowe i wyrzucać (! a
      gdzie szewc?). To samo przyzwoite buty do pracy, porządny płaszcz
      albo kilka żakietów i bluzek. a jesli chodzi o weekendy to porządny
      Tshirt, taki za 50 czy 70 zł starczy Ci na kilka lat, czyli na tyle
      co 5 Tshirtów po 10 zł, kwestia zadbania, porządnego prania i
      wolnego wyboru. Ja wolę mniej ale wysokiej jakości. I nie porównuję
      się do innych, niech każdy robi jak chce...
      • lavenders27 Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 13:09
        Ja wydaję miesięcznie na same ciuchy dla mnie lekko ponad 1000 zł. Mam taki
        zawód, że po prostu muszę dobrze wyglądać. Zwykła elegancka sukienka do pracy w
        Simple - 450 zł, jakaś zwiewna na randkę z mężem Zara - 299 zł (choć ostatnio
        upolowałam za 80, z czego się bardzo cieszę smile), bluzka - 80 zł, spódnica - 170
        zł plus jakieś buty ok 200 zł, codziennie nowe pończochy i się uzbiera... Staram
        się kupować ciuchy na wyprzedażach (bluzki, bielizna, wieczorowe sukienki), ale
        czasem jest taki model, który wiem że do wyprzedaży nie przetrwa (noszę rozmiar
        34, który znika ze sklepów błyskawicznie) i kupuje po zbójnickiej cenie.
        Przerabiałam już kupowanie tanich ciuchów i wygląda to tak, że po 2 miesiącach
        mi sie mechacą albo rozlatują - dlatego teraz inwestuję w lepszy ciuch dobrej
        jakości, model który będzie modny zawsze i posłuży mi kilka dobrych lat. Gdybym
        nie musiała wyglądać jak spod igły, tudzież nie miała środków, to pewnie
        kupowałabym mniej.
        • alina.walkowiak Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 14:08
          Dlaczego codziennie zakładasz nowe pończochy? Kupujesz jednorazówki czy jak? wink
        • iberia.pl Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 16:24

          lavenders27 napisała:

          > Ja wydaję miesięcznie na same ciuchy dla mnie lekko ponad 1000 zł.
          Mam taki
          > zawód, że po prostu muszę dobrze wyglądać.

          W takim razie przypuszczam, że nie zarabiasz ani 2 ani 3 ani 4 tys
          tylko znacznie wiecej wiec nawet wydatek rzedu 1000zl nie obciaza
          budzetu.Pomijam fakt, ze chyba nie musisz miesiac w miesiac wydawac
          tego tysiaca na ciuchy.
          • lavenders27 Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 19:52
            Zarabiam 2500, więc połowa idzie na tzw. look (+ kosmetyki, jakieś perfumy,
            fryzjer). Faktem jest, że lubię o siebie dbać - ale czy bym lubiła czy nie, to i
            tak muszę wyglądać dobrze. Nawet jak bym chciała przyoszczędzić, to i tak za
            bardzo nie da rady - jak nie kupie sukienki, to akurat idzie zima i przydałby
            się płaszcz, jakieś ciepłe buty, grubszy kostium, nowe rękawiczki i tak w kółko.
            O dziwo, przy tej sumie wydatków jestem w stanie jakoś dopiąć miesięczny budżet
            i nie robię żadnych debetów - w kwestiach 'nieciuchowych' jestem bardzo
            gospodarna. Ba, nawet potrafię coś zaoszczędzić na wakacje smile

            A pończochy mam zwykle 'jednorazowe', bo dzień w dzień je zaciągam wink
            • wierzba_placzaca Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 20:12
              Jestem pod wrażeniem. Nie przyszłoby mi do głowy wydawać 1000 zł miesięcznie na
              kosmetyki i ubrania (nawet z butami), przy zarobkach tej wysokości. Chyba, że
              Twój mąż zarabia wielokrotnie więcej, a Ty całą pensję możesz przeznaczyć na
              przyjemności. Gdyby szefostwo wymagało ode mnie eleganckiego wyglądu, a ja
              zarabiała 2500 zł/miesiąc, poszłabym po podwyżkę. Serio.
              • lia.13 Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 22:26
                Z ostatnim zdaniem Wierzby Płaczącej zgadzam się z 100% Lavender. Na serio.
                Pomijając już kwestię czy ty sama lubisz się dobre ubrać, to jakieś niepoważne
                ze strony szefostwa wymagać od pracownika odpowiedniego ubioru przy zarobkach
                rzędu 2500.
                Ja zarabiam więcej, lubię się dobrze ubrać (choć nikt ode mnie tego nie wymaga),
                i na ciuchy wybieram 500 zł może tylko zimą, gdy trzeba kupić nowy płaszcz,
                buty czy też wybieram się na wesele. Ale w pozostałe miesiące przeznaczam na
                ubrania może 200 zł, a czasem, to nawet nic.
                A co do ubrań w rozmiarze 34, które podobno znikają ze sklepów błyskawicznie, to
                mam inne doświadczenia: znikają 36-40, a tymczasem 34 i 42 szczęśliwie dla mnie
                pozostają wink
                • japoneczki Re: oszczędność czy skąpstwo? 24.08.09, 12:28
                  ja również... zarabiam więcej, mam pracę, w której konieczne jest
                  dobre wyglądanie, a po pracy chciałabym zrzcucic szpilki i też fajnie
                  wyglądac, więc takich zestawów do pracy i po pracy, na imprezę, na
                  sportowo i elegancko się trochę trzeba dorobic. ale nie wyobrażam
                  sobie wydawac takie pieniądze przy takim poziomie zarobków. przecież
                  ciuchy to nie całe życie, są wyjścia, wyjazdy, inne potrzeby. no,
                  chyba, że to już w zakresie tż'ta... a ja też kupuję w sieciówkach
                  zarach, reserved, h&my.... tak jest mi najłatwiej, na żaden ciekawy
                  lumpex jeszcze nie wpadłam. i tak sobie myślę, że średnio na ciuchy
                  dla siebie wydaje 300zł, ale w miesiącach, gdy dochodzą zmiany
                  sezonowe i trzeba kupic buty, kurtkę to więcej. jestem zwolenniczką,
                  że wolę częściej zmieniac buty i kupowac gorsze niż rzadko i super
                  jakości. i tak np. buty często kupuję w deichmanie czy ccc, ale muszę
                  trafic, bo 99% tamtejszego asortymentu zupełnie dla mnie odpada...
                  nie kupuję spódniczek za 170zł, mimo że tez mam rozmiar 34, bo po
                  pierwsze nie mam wielkiego jakiegoś problemu z dobraniem ubrań w tym
                  rozmiarze, a poza tym nie wiem z czego by ta spódnica musiała być,
                  żeby była tyle warta. a zwyczajnie mam zasadę, ze nie płacę za coś
                  dużej kasy, jeśli to nie jest tego warte... no, chyba, że coś mi się
                  obłędnie podoba, to czasem sobie pozwalam na takie szaleństwo wink
                  uważam, ze ubrania tż'ta są droższe. ja znajdę spodnie za 100zł, z
                  męskimi jest gorzej... tak samo bluzeczki czy inne - jak się trafi to
                  kupię koszulę za 60zł czy spódnicę za 39zł (jak wczoraj w Reserved -
                  akurat do pracy), ale dla faceta koszula to niestety dużo większy
                  wydatek.
            • iberia.pl Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 21:02
              lavenders27 napisała:

              > Zarabiam 2500, więc połowa idzie na tzw. look (+ kosmetyki, jakieś
              perfumy,
              > fryzjer).


              Zarabiasz mniej ode mnie, ale mnie jakos nie stac zeby 1000zl
              wydawaca na ciuchy, bo akurat z reguly mniej wiecej tyle wydaje na
              paliwo czy....oplaty big_grin.
            • alina.walkowiak Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 22:32
              Dziwne z tym zaciąganiem. Ja mam rajstopy nawet na cały sezon jesienno-zimowy.
              Oczywiście, mam kilkanaście par, różne kolory, ale na 5-10 razy starczą mi jedne
              rajstopy jak nic. Poza tym, zimą chodzę w grubszych rajstopach, a te są nie do
              zaciągnięcia. Polecam.
              • magdalaena1977 Re: oszczędność czy skąpstwo? 24.08.09, 00:34
                alina.walkowiak napisała:

                > Oczywiście, mam kilkanaście par, różne kolory, ale na 5-10 razy
                > starczą mi jedne rajstopy jak nic.
                Masz rajstopy 15 czy 20 DEN, które wkładasz kilkanaście razy ? Ja też tak chcę !

                Nie wiem dokładnie, ile żyją moje, ale rajstopy to dla mnie poważny wydatek -
                zwłaszcza, że żadnej z tego przyjemności. Mają być lycrowe, umiarkowanie
                cieliste i raczej cienkie. Kupuję przeważnie 20, bo 15 potrafią się rozpaść przy
                zakładaniu. Raz na wesele kuzyna kupiłam dwie pary cieniutkich 8 - jedne
                rozwaliłam przy zakładaniu, drugie wychodząc z mieszkania. Poszłam w codziennych 20.
        • globe-trekker Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 20:23
          lavenders27 napisała:
          (noszę rozmiar
          > 34, który znika ze sklepów błyskawicznie) i kupuje po zbójnickiej cenie.
          zapraszam na południe Polski u nas na wyprzedażach zostaje tylko 34 albo 44,46 sad
          • mondego1 Re: oszczędność czy skąpstwo? 24.08.09, 11:28
            34 znika bo niektore firmy np; Solar zanizaja rozmiary.W innych
            sklepach mam spokojnie rozmiar 38 czasami nawet 40 a w solarze
            34.nie wiem co to za polityka marketingowa , chyba zeby kobiety
            czuly sie jak anorektyczki
    • sar11 Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 13:00
      Po przeczytaniu Waszych wypowiedzi ,doszedłem do wniosku,że większość z Was ma
      nie po kolei w w głowie.Ciuchy są najważniejsze. Pamiętajcie jednak że nie szata
      zdobi człowieka.Myślę,że niektóre z Was nawet nie wiedzą co to może zdobić
      człowieka. Ale to już W@asza sprawa.
      • lavenders27 Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 13:17
        A ja myślę, że przyjemnie jest przebywać w towarzystwie kogoś nie tylko mądrego
        i inteligentnego, ale i zadbanego. A na to składa się oprócz czystości także i
        schludny ubiór. Wcale musi być "drogi", ważne żeby pasował do danej osoby i
        podkreślał jej urodę. Nie widzę niczego złego w poczuciu estetyki - nie widzę
        także wypowiedzi, które świadczyłyby o pustogłowiu autorek. Ot, wymiana doświadczeń.

        smile
    • timurek1 Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 13:53
      nie, absolutnie wszystko z Tobą w porządku. to ta baba jest walnięta.
    • asfo Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 14:23
      Zależy jaki ma się dochód.

      Człowiek, jak mu się zaczyna lepiej powodzić robi się wybredny. Kawa Sachara i
      kiełbasa podwawelska przestają smakować, a sandałki z Daichmanna okazują się być
      niewygodne i złej jakości. Są sklepy w których jeden ciuszek kosztuje 500 zł, są
      i takie w których za podkoszulkę trzeba dać 1000. Jeśli zatem ktoś kupuje jedną
      sztukę garderoby miesięcznie to nie jest specjalnie dużo. Stać go - to ma, nie
      ma co się krzywić, gospodarkę napędza.

      Jeśli ktoś natomiast nabywa co miesiąc np. 5 bluzek to prawdopodobnie przesadza,
      bo skutkiem tego ma więcej ciuchów niż może ogarnąć i pewnie problem z miejscem
      na przechowywanie.

      Osobiście robię większe zakupy ciuchowe raz na kwartał lub rzadziej,
      co pochłania 500 - 700 zł na dwie osoby. Raz lub dwa razy w roku nabywam dobrej
      jakości buty za 300 - 400 zł - pod warunkiem że poprzednia para się zużyła.
      Przeważnie nie miewam więcej niż 4 pary butów naraz - owszem chodzę i do sklepu
      i na wycieczkę w tych samych. Natomiast faktem jest, że kiedy wchodzę do sklepu
      z butami innego niż ecco to wychodzę z niczym, bo wszystko jest niewygodne.

      Były jednak czasy, kiedy wydawałam na ciuchy nie więcej niż 50 zł na 2 m-ce i
      jakoś z tym żyłam - bo musiałam. W owych czasach nie wyobrażałam sobie takiego
      zakupowego rozpasania, jakie uprawiam obecnie.
      • yvona73pol Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 16:33
        widze, ze ja traktuje ciuchowe zakupy troche terapeutycznie wink
        nie szaleje, fakt, ale jestem troche wybredna i dodatkowo srednio wymiarowa,
        problem to dlugosc nogawek i rekawow, te odpowiednio dlugie okazuja sie niestety
        odpowiednio drozsze....
        buty zdzieram straszliwie, sama nie wiem jak, ale po trzech miesiacach juz nie
        sa do noszenia, wiec...
    • fragile_f Re: oszczędność czy skąpstwo? 23.08.09, 23:25
      IMHO wydawanie 1000 miesiecznie, przy zarobkach 2500... Jest delikatnie mowiac
      nieodpowiedzialne. To jest 12000 rocznie na ciuchy! Na jedna osobe..

      Ja ostatnio przekonalam sie, ze niestety, ale wydawanie wiekszych pieniedzy na
      ubrania jest po prostu bezsensowne. Koszulki z Zary za 60-90 pln maja po
      miesiacu pierwsze dziurki, po 3 nadaja sie tylko do zakladania podczas prac
      domowych, bo sa po prostu dziurawe. Od jakiegos czasu zwykle czarne, szare
      damskie koszulki kupuje najtansze, typu 2 za 30 pln. Mam swiadomosc, ze za pol
      roku beda do wywalenia (a moze i nie? wink ), ale jednoczesnie wiem, ze kosztowaly
      niewiele i naprawde nie bedzie mi ich szkoda.

      Stwierdzenie, ze kupujemy drozsze rzeczy, zeby na dluzej starczaly jest po
      prostu efektem reklamy i dobrego PR firm. Z mojego doswiadczenia:

      - kozaki za 400pln niszcza sie dokladnie tak samo jak te za 200 wink
      - wszystkie "porzadne" spodnie kupione >200 pln po najdalej miesiacu mialy
      rozwalony suwak. Wszystkie, co do jednej pary
      - torebka z Ochnika, kupiona za 400 pln po pol roku ma rozpruta kieszen, wypadly
      z niej 3 nity a suwak zaczyna trzeszczec
      - plaszcz jesienny, ktory kosztowal mnie >500 mial 3x przyszywane na nowo
      wszyskie guziki, bo po prostu sie odpruwaly. Pasek z plaszcza wyglada jak szmata
      a sam plaszcz po jednym sezonie malo intensywnego uzywania nadaje sie wlasciwie
      na smietnik
      - koszulki kupowane w "lepszych" sklepach maja po naprawde paru praniach
      dziurki, traca kolor, rozciagaja sie albo kurcza

      Dodam jeszcze, ze o ubrania dbam i poniewaz pracuje w domu - eleganckie ubrania
      sa przeze mnie uzywane 1-2x w tygodniu, nie non-stop. Niszcza sie chyba nawet
      szybciej niz codziennie ciuchy.

      Tak naprawde wszystkie ciuchy z np. sieciowek, i te drozsze i te tansze sa
      produkowane w tych samych fabrykach. Tylko metke dostaja inna wink Ja tam wole
      kupic cos tanszego a reszte wydac na ksiazki. I tyle.
      • you_look_adopted Re: oszczędność czy skąpstwo? 24.08.09, 00:07
        fragile_f po prostu masz inne priorytety wink dziewczyna nie powiedziała, że to
        2500 to jej jedyne źródło utrzymania. Ty wolisz kupić książki, ona jedwabne
        kiecki - i nic w tym niezwykłego.

        co do reszty postu - albo robisz z igły widły aby poprzeć swoją opinię albo masz
        wyjątkowy talent do destrukcji wink
        dziury we wszystkich koszulkach? trudno mi to sobie wyobrazić. w życiu nie
        zepsuł mi się suwak w spodniach. mniej użytkowane ciuchy niszczą się szybciej
        niż codzienne? dziwne. może to wina pralki/detergentów?

        poza tym ja nie mogłabym ciągle wymieniać ciuchów/ kupować tańszych na krótki
        okres - po prostu się do nich przywiązuję smile a bluzka za 30zł nigdy nie będzie
        wyglądała (design) jak ta za 300. no chyba że jest z lumpka, to popieram smile
      • magdalaena1977 Re: oszczędność czy skąpstwo? 24.08.09, 00:42
        fragile_f napisała:

        > Ja ostatnio przekonalam sie, ze niestety, ale wydawanie wiekszych pieniedzy na
        > ubrania jest po prostu bezsensowne.
        Mam raczej przeciwne wrażenia.


        > - kozaki za 400pln niszcza sie dokladnie tak samo jak te za 200 wink
        Dla mnie kozaki Ryłko wystarczają na sezon albo dwa, buty z Deichmanna rozpadają
        się po kilku włożeniach.
        Ostatnio reklamowałam buty ze Streeta, które rozpadły się po 4 włożeniach ! Były
        przecenione na 39,90 zł, ale myślałam, że choć jeden sezon w nich pochodzę.

        > - wszystkie "porzadne" spodnie kupione >200 pln po najdalej miesiacu mialy
        > rozwalony suwak. Wszystkie, co do jednej pary
        Może jakoś za mocno go otwierałaś ? ewentualnie były za małe ?
        mnie suwaki rozwalają się rzadko, po dłuugim czasie noszenia spodni.

        > - plaszcz jesienny, ktory kosztowal mnie >500 mial 3x przyszywane
        > na nowo wszyskie guziki, bo po prostu sie odpruwaly.
        Nie chcę wychodzić na milionerkę, ale płaszcz za 600 zł to taka mocno średnia
        półka. Te naprawdę dobre i ładne kosztują tysiąc czy dwa.
        BTW czy znacie może sklep, gdzie są ładne ciepłe płaszcze zimowe w rozmiarach 48
        - 50 ?

        > Tak naprawde wszystkie ciuchy z np. sieciowek, i te drozsze i te tansze sa
        > produkowane w tych samych fabrykach. Tylko metke dostaja inna wink
        I trochę inna jest kontrola jakości.
        • lavenders27 Re: oszczędność czy skąpstwo? 24.08.09, 01:24
          Cieszę się, że nie wszyscy zjedli mnie żywcem - że zamiast książek kupuję kiecki wink

          Z tą praca to jest tak, że wszystkie znajome w takiej samej sytuacji dostają
          1500 góra - a ja w zasadzie tylko dzięki temu, że dobrze wyglądam i ładnie
          pachnę (pracuje z samymi facetami) wink dostaję tysiąc więcej i mam generalnie
          lepsze warunki - płacą mi za cholernie drogie szkolenia + jeszcze droższe
          ksiązki, jeżdżę z szefem na elitarne konferencje, dostaje najciekawsze sprawy z
          najlepszymi klientami itd. Jest to w jakiś sposób upokarzające, ale zaciskam
          zęby i kupuję te kiecki, bo poświęciłam na naukę tyle lat zycia, że dwa kroki
          przed finiszem zrezygnować nie mogę. Nie chce mi się tłumaczyć szczegółów, ale
          jest jak jest i najbliższe dwa lata muszę jakoś przebiedować, a potem wreszcie
          pójdę na swoje i będę zarabiać jak biały człowiek.
          Faktem jest, że mój mąż zarabia kilka razy więcej, ale w chwili obecnej
          mieszkamy w innych miastach i staram się utrzymać za to, co sama zarobię. Wiem,
          że zawsze mogę użyć jego karty - ale na razie mi się to nie zdarzyło. Mąż kupuje
          mi perfumy, biżuterię, książki, płyty, jakąś ekstra bieliznę itp. więc to
          faktycznie mi odpada - ale umówmy się, to nie są rzeczy pierwszej potrzeby.
          Dlatego uważam się za osobę gospodarną, ponieważ w takiej kwocie potrafię to
          wszystko zmieścić i jakoś specjalnie się nad sobą nie użalam, że mam za mało.

          Co do lepszych marek - to co u nas kosztuje 500 zł w Paryżu można kupić za 60
          euro, w NYC - za 50$. Ciuchy są zdecydowanie za drogie - a jakośc np. 'polskiej'
          Zary w stosunku do hiszpańskiej, tragiczna. To nie jest tak, że kupuje ciągle
          ciuchy za 500 zł - mam masę fajnych rzeczy z Reserved za 20-40 zł, z Orsay (bo
          mają małe rozmiary big_grin)i nie narzekam. Ale czasem po prostu opłaca się
          zainwestować np. w super spódnicę Simple, bo ona fantastycznie wygląda z 10
          różnymi bluzkami i mogę ją nosić w 20 różnych zestawach zawsze wyglądając
          inaczej. Ciężko znaleźć w tych tańszych sieciówkach jakiś ponadczasowy, ale
          oryginalny i łady model.Inna sprawa, że ja nie mam czasu szukać wink Pończochy
          kupuję Gatty - droższych nie ma sensu kupować, bo zawsze je gdzieś zaciągnę -
          jestem w tym mistrzynią. Rajstopy noszę tylko zimą. Fleki w butach też niestety
          zdzieram juz po 2 tygodniach...
          • kasiamat00 Re: oszczędność czy skąpstwo? 24.08.09, 08:13
            Czyli wychodzi na to, że ten 1000 zł na ubrania to jest bonus ponad normalną
            płacę na tym stanowisku. Bonus za dobry wygląd. W takim wypadku ma to więcej
            sensu, chociaż jak dla mnie nadal chory jest stosunek tego bonusu do normalnej
            pensji.
          • japoneczki Re: oszczędność czy skąpstwo? 24.08.09, 13:24
            i np. Zara w Hiszpanii to mocno średnia półka, a u nas niemalże
            rarytas...

            a tak wogóle, jeśli taka strategia ma prowadzić do sukcesu, to miłych
            zakupów wink nie zgadzam się tylko z tym, że Simple jest takie super, a
            inne sieciówki dużo gorsze, bo ja wiele razy wychodziłam stamtąd
            rozczarowana, bo nic ciekawego nie znalazłam, a zdarzyło mi się kupic
            w innych sklepach super oryginalny ciuch. to kwestia gustu i
            szczęścia wink w moim odczuciu to, co w simple często niewiele różni
            się od tego co w reserved czy zary... niestety w Polsce jest kiepski
            wybór...
        • krzysztofsf Re: oszczędność czy skąpstwo? 24.08.09, 09:30
          > > - wszystkie "porzadne" spodnie kupione >200 pln po najdalej miesiacu
          > mialy
          > > rozwalony suwak. Wszystkie, co do jednej pary
          > Może jakoś za mocno go otwierałaś ? ewentualnie były za małe ?
          > mnie suwaki rozwalają się rzadko, po dłuugim czasie noszenia spodni.


          Hmmmm.....
          Moze chlopa ma namietnego? wink
    • gadolinn Odroznienie oszczednosci od skapstwa: 24.08.09, 07:23
      Jesli ja czegos nie kupuje, to jest to oszczednosc. Jesli ktos inny
      tego samego nie kupuje, to jest to skapstwo.

      Amen.
    • bejobak Re: oszczędność czy skąpstwo? 24.08.09, 07:25
      Nie jesteś skąpa, my mimo, iż chodzimy ubrani normalnie (rozsądnie w markowe
      ciuchy) mamy nawet kilka miesięcy bez wydawania na nową odzież. Wydawanie
      natomiast 500 PLN co miesiąc na ubrania wg. mnie graniczy z szaleństwem. Można
      wnioskować, że szafy tej kobiety są pełne, a jej rodzina zakłada nowe rzeczy po
      kilka razy i ... koniec z nimi. Pzdr.
    • agattka_84 Re: oszczędność czy skąpstwo? 24.08.09, 09:23
      A nie sądzisz, że wartość tych zakupów powinno się rozpatrywać w
      kontekście % dochodu, a nie wartości bezwzględnej?
      Inaczej wygląda 500 zł na ubranie przy zarobkach 10 tys netto, a
      inaczej przy 3,5 tys.
      • ikame tanie i dobre? 24.08.09, 10:49
        Nie zawsze wysoka cena ubrania/butów= wysoka jakość. Jednak zwykle
        ta zasada działa w drugą stronę - tanie ubrania i buty rzadko są
        dobre i trwałe. Są pewne marki, do których mam zaufanie i w miarę
        możliwości kupuję ich produkty. Wierna jestem butom ecco np. para
        kupiona w sklepie outletowym kosztowała 220 zł - po jednym sezonie
        wyglądają nadal jak nowe -mimo tego, że są jasnobeżowe i wykonane z
        nubuku, skórzane buty Syreny kupione za 140 zł już po jednym sezonie
        nadają się do wyrzucenia , dlatego kupowanie droższych butów w moim
        przypadku jest oszczędnością. Mam kilka par, które noszę już...6
        sezon (oczywiście są to fasony klasyczne, a nie platformy w kolorze
        pink) Dlatego nie umiem się przekonać do tanich butów. Dla dziecka
        kupuję elefanteny, z których po jednym sezonie wyrasta, więc nie
        muszą być szególnie trwałe.
        Chyba nie zdarzyło mi się kupić niczego b. taniego i trwałego
        (chyba, że ubrania były kupowane na wyprzedaży za granicą).

    • lavinka Re: oszczędność czy skąpstwo? 24.08.09, 12:02
      Zależy. Mnie się kiedy udało wydać na ciuchy 400zł w jeden dzień.
      No,ale to nie był lumpeks wink
      • rosyjska_niebieska Re: oszczędność czy skąpstwo? 24.08.09, 15:42
        Mnie kwota 500 zł na miesiąc nie szokuje, bo jedna moja garsonka czy
        też sukienka z żakietem potrafi kosztować 600-700 zł.
        Traktuję to jako inwestycję, bo są to ubrania dobre materiałowo,
        eleganckie, klasyczne i o ile z nich za szybko nie wyrosnęwink, to
        mogę je nosić latami.
        Ponadto są to ubrania szyte w Polsce, w ogóle cała firma jest
        polska, więc to dodatkowo mnie zachęca.

        A skoro już idę na zakupy, to wiadomo, że nie wyjdę z jedną
        sukienką, więc tak obkupując się na sezon letni, zdarzyło mi się
        zostawić w galerii 2,5 tys. (no doliczając buty).
        Ale tak na codzień staram się nie szaleć, i nowe ciuchy kupuję
        zwykle raz na kwartał.
        A co do butów, to próbowałam kupować w CCC, ale chyba wrócę do
        Ryłko.
        Naprawdę nie raz przekonałam się, że warto zapłacić więcej, ale
        jednak mieć rzecz, która posłuży dłużej.
        I tylko bieliznę kupuję w sieciówce (H&M), bo jakoś wyjątkowo mi
        podpasowała.
    • loginka1 Re: oszczędność czy skąpstwo? 24.08.09, 15:35
      W moim przypadku to ani oszczędność ani skąpstwo, po prostu brak
      przymusu kupowania. Jak coś mi się podoba albo mam faktyczną
      potrzebę ubraniową to kupuję.
    • ofelia1982 Re: oszczędność czy skąpstwo? 07.09.09, 21:43
      cóż, nie od dzis wiadomo, ze kupujemy na ile nas stac, a w miarę
      jedzenia apetyt rosnie..po poczatkowym zachłyśnięciu się tym, ze
      wreszcie sama na siebie zarabiam dobre pieniadze - potrafiłam
      wydawac 1000zl miesiecznie na ciuchy, ale wspominam to jako
      zakupoholizm, a nie normalnośc..odkąd ustawilam sobie priorytety -
      zredukowalam wydatki czesto nawet do 0zl w danym m-cu.
      wolę wydac na podróże, zajęcia dodatkowe albo odłożyc na upragniony
      własny biznes..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka