Dodaj do ulubionych

Pożyteczne życie

01.02.05, 08:09
Co to znaczy, że czyjeś życie jest pożyteczne, a czyjeś inne - nie?

Czy ci, którzy wiodą niepożyteczne - zasługują na pogardę?
Co to właściwie jest pogarda? Czy czują ją tylko pogardzani? Czy ci,
którzy gardzą - zdają sobie sprawę ze swojej pogardy?
Obserwuj wątek
    • scand Re: Pożyteczne życie 01.02.05, 10:51
      Ja nie uważam że życie powinno się wartosciować ze względu na kryterium
      użyteczności. Życie jak to życie - nigdy do końca nie wiadomo w zasadzie w
      którym miejscu na Ziemii słabnie, a w którym rozkwita - czasami rozkwita
      właśnie bardziej tam gdzie wydaje się że nie ma w tym żadnego innego celu poza
      życiem jako takim.
    • josarna Re: Pożyteczne życie 01.02.05, 21:09
      kamfora napisała:

      > Co to znaczy, że czyjeś życie jest pożyteczne, a czyjeś inne - nie?

      Zacytuję tu socjalistów: "od każdego według jego zdolności..."
      Przewrotne? Może bardziej: "według jego możliwości".
      Pożyteczne to według mnie takie, które jak najwięcej daje innym ludziom.
      Ta "dawana ilość" jest sprawą bardzo ulotną, trudną do zmierzenia. Ocena to
      jakby wypadkowa między włożoną pracą, wysiłkiem, a efektem. Czasem ktoś wkłada
      nadludzki wysiłek, a efektem jest tylko podtrzymanie przy życiu jednego ciężko
      upośledzonego człowieka. Ktoś inny ma znacznie większe możliwości (np. Owsiak,
      czy Ochojska) i może mniejszym wysiłkiem pomóc znacznie większej liczbie osób.
      Nie można tego wprost porównać.
      Natomiast życie nie jest pożyteczne, gdy ktoś, pomimo możliwości, nie robi
      niczego dla innych. W moim pojęciu to przerażająca wegetacja. Oczywiście nie
      należy popadać w skrajność i całkiem zapominać o sobie...

      "Czy ci, którzy wiodą niepożyteczne - zasługują na pogardę?"
      Nie znam takiego uczucia. U mnie wywołują ogromne zdziwienie. Wydaje mi się,
      że człowiek musi mieć strasznego "kaca moralnego", gdy myśli wyłącznie o swoich
      przyjemnościach.
      • malvvina Re: Pożyteczne życie 01.02.05, 22:05
        najbardziej lubie nieuzyteczne rzeczy smile
        bez celu
        bez wartosci
        nikomu nie potrzebne
        (np taki diament ...)
        a mowilo sie "kazdemu wedle zaslug" smile
        • josarna Re: Pożyteczne życie 01.02.05, 22:41
          malvvina napisała:

          > najbardziej lubie nieuzyteczne rzeczy smile
          > bez celu
          > bez wartosci
          > nikomu nie potrzebne
          > (np taki diament ...)

          Od stycznia zaczęłam pisać na forum. Zastanawiam się, czy to jest całkowicie
          nieużyteczne i czy mogę pozwolić sobie na taki luksus.
          Czy dbanie o swój wygląd jest nieużyteczne?
          Ile użytecznych rzeczy muszę zrobić, by pozwolić sobie na coś nieużytecznego?
          • malvvina Re: Pożyteczne życie 01.02.05, 22:50
            trzeba cale zycie ciezkich uzytecznosci by docenic sens de l'inutile smile
    • toitoi Re: Pożyteczne życie 12.02.05, 13:01
      Pomieszkaj sobie trochę z człowiekiem, który tylko je, ogląda tępo telewizję, śpi i narzeka, a przestaniesz się zastanawiać czy jesteś użyteczna czy nie. Zdarza się, że młodzi ludzie, szczególnie studenci lub absolwenci filozofii, manifestacyjnie afirmują bezużyteczność, ale to moim zdaniem drażnienie się z sobą i otoczeniem, wynikające z "niezakorzenienia" i nabytego w toku bezustannego myślenia zwichnięcia umysłowego.
    • oldpiernik Re: Pożyteczne życie 12.02.05, 13:27
      Jaki może byc pożytek z życia, skoro i tak wiadomo, że prowadzi ono
      nieuchronnie ku nieżyciu?
      Jakie przesłanki pozwalają uznać, że jest ono pożyteczne?
      Co jest kryterium oceny?

      OLDGADABEZPOŻYTKU
      • josarna Re: Pożyteczne życie 12.02.05, 23:53
        oldpiernik napisał:
        Jakie przesłanki pozwalają uznać, że jest ono pożyteczne?
        > Co jest kryterium oceny?

        Próbowałam wyjaśnić nieco wyżej.
        • ilmatar Re: Pożyteczne życie 13.02.05, 00:02
          Josarno, apeluję, podejmij nową próbę, opartą o wyczucie absurdu wink
          • josarna Re: Pożyteczne życie 13.02.05, 22:50
            ilmatar napisała:

            > Josarno, apeluję, podejmij nową próbę, opartą o wyczucie absurdu wink

            Oj, już późno!
            Tak sobie myślę; jeżeli trafiło mi się życie "jak ślepej kurze ziarno", to
            należy wykorzystać każdy dzień, bo drugiej takiej okazji może nie być!
            • jaro_ss Re: Pożyteczne życie 14.02.05, 06:42
              Prawdziwe jest to, co się sprawdza .... prawda pragmatyczna.....
              • josarna Re: Pożyteczne życie 14.02.05, 19:39
                jaro_ss napisał:

                > Prawdziwe jest to, co się sprawdza .... prawda pragmatyczna.....

                Jeśli rano wstaję i widzę "ile cudów i prezentów rozrzucają ranne zorze.." to
                znaczy, że się sprawdza - żyję!
                Dzisiaj nie filozofuję: jest mąż i należy "powalentynkować" smile).
            • oldpiernik Re: Pożyteczne życie 14.02.05, 06:53
              Czyli, jak to już nie raz pisałem...

              Żyć? Nie warto.
              Nie skorzystać z okazji, głupio.

              Co z tym pożytkiem?

              OLDZWĄTEK
              • josarna Re: Pożyteczne życie 15.02.05, 17:42
                oldpiernik napisał:

                > Czyli, jak to już nie raz pisałem...
                >
                > Żyć? Nie warto.
                > Nie skorzystać z okazji, głupio.
                >
                > Co z tym pożytkiem?

                Jeśli mama kiedyś cierpiała rodząc mnie, sporo przeżyła, by mnie wychować, to
                chyba nie po to, bym teraz położyła się i czekała na śmierć?
                Po co wstawać z łóżka rankiem, jeżeli wieczorem znów trzeba się położyć?
                Nie wiemy, czemu służy nasze życie, więc z pewnością bezpieczniej jest spędzić
                je pożytecznie i uczciwie niż próżniaczo. Jedni wierzą, że będą rozliczani
                przez Boga, inni - że przez innych ludzi, a jeszcze inni - że przez własne
                sumienie. Niemal zawsze pożyteczne życie opłaca się w ostatecznym rozrachunku,
                gdyż znacznie częściej można liczyć na wsparcie wdzięcznych ludzi: dzieci,
                sąsiadów, przyjaciół, znajomych. Rzadko bywa inaczej.
                Bycie pożytecznym daje też satysfakcję, powoduje, że znacznie lepiej i pewniej
                się czujemy - czyli robimy to dla siebie.
    • witekjs Re: Pożyteczne życie 15.02.05, 19:16
      Czy nie jest konieczne określenie - dla kogo?
      Nawet życie Hitlera i Stalina było dla wielu pożyteczne... sad

      Witek
      • josarna Re: Pożyteczne życie 15.02.05, 20:45
        witekjs napisał:

        > Czy nie jest konieczne określenie - dla kogo?
        > Nawet życie Hitlera i Stalina było dla wielu pożyteczne... sad

        To nie tak się ocenia! Ustawia się wagę szalkową i układa po obu stronach dobre
        i złe czyny. Zaniechanie, lenistwo to też złe czyny - nie tylko kradzież,
        morderstwo. Dalej - wiadomo.
        • kamfora Re: Pożyteczne życie 15.02.05, 20:57
          Sęk w tym, że nie sama waga jest ważna,
          tylko gdzie stoi i przez kogo ustawiona smile
          • josarna Re: Pożyteczne życie 15.02.05, 23:09
            Waga może być stara, zardzewiała i stać byle gdzie - jeśli się nie zacina, to
            pokaże prawdę. To wynika z fizyki: większy ciężar musi przeważyć.
            • kamfora Re: Pożyteczne życie 16.02.05, 07:13
              josarna napisała:

              > Waga może być stara, zardzewiała i stać byle gdzie - jeśli się nie zacina, to
              > pokaże prawdę. To wynika z fizyki: większy ciężar musi przeważyć.

              Nawet na karuzeli? wink
              • josarna Re: Pożyteczne życie 16.02.05, 09:20
                kamfora napisała:
                Nawet na karuzeli? wink

                Warunkiem prawidłowego pomiaru przez urządzenie jest wykorzystanie go w
                warunkach, dla jakich zostało zaprojektowane. W przypadku wagi musi istnieć
                grawitacja, ale nie siła odśrodkowa smile.

                • kamfora Re: Pożyteczne życie 16.02.05, 17:47
                  Widzisz więc sama, że nie "byle gdzie" ale "w odpowiednich warunkach" smile
                  Dla pomiaru masy takie warunki zostały ustalone i zaakceptowane przez wszystkich.
                  Z innymi sprawami nie jest jednak tak łatwo. (chyba, że uważasz siebie
                  za swoisty sevres, ale nie jestem pewna, czy wszyscy to zaakceptować gotowi wink
                  • josarna Re: Pożyteczne życie 16.02.05, 19:10
                    Wydaje mi się jednak, że ocena przydatności czyjegoś życia w zależności od jego
                    możliwości nie jest aż tak skomplikowana - przedszkolaki juz mniej więcej
                    potrafiłyby coś na ten temat powiedzieć, a nie chodzi przecież o "ważenie co do
                    miligrama" tylko o szacunkową wycenę. Widocznie bardziej nadaję się na
                    protestantkę, niż katoliczkę, bo w moim pojęciu spędzanie życia na modłach jest
                    bez sensu (ktoś musi delikwenta nakarmić!); w mojej ocenie liczy się tylko
                    praca, do której zaliczam również np. wspieranie duchowe innych ludzi. Taką
                    pracę z powodzeniem może wykonywać również inwalida. Oczywiście są ludzie,
                    których możliwości są bardzo ograniczone.
                    P.S.: Wciąż czuję z odległości setek kilometrów, że chyba nie lubisz ludzi -
                    mój nos mi to mówi...
                    Przepraszam, jeśli się mylę.
                    • kamfora Re: Pożyteczne życie 16.02.05, 19:57
                      josarna napisała:

                      > Wydaje mi się jednak, że ocena przydatności czyjegoś życia w zależności od
                      > jego możliwości nie jest aż tak skomplikowana - przedszkolaki juz mniej
                      > więcej potrafiłyby coś na ten temat powiedzieć, a nie chodzi przecież o
                      > "ważenie co do miligrama" tylko o szacunkową wycenę.

                      Kiedyś w jednej ze szkół podstawowych dzieci dostały zadanie domowe :
                      "Jaki mamy pożytek z babci" wink

                      > Widocznie bardziej nadaję się na
                      > protestantkę, niż katoliczkę, bo w moim pojęciu spędzanie życia na modłach
                      > jest bez sensu (ktoś musi delikwenta nakarmić!); w mojej ocenie liczy się
                      > tylko praca, do której zaliczam również np. wspieranie duchowe innych ludzi.

                      A według Ciebie katolicy zamiast pracować - spędzają życie na modłach?


                      > P.S.: Wciąż czuję z odległości setek kilometrów, że chyba nie lubisz ludzi -
                      > mój nos mi to mówi...

                      Ciekawi mnie powód, dla którego poprzez te "setki kilometrów" mówisz ludziom
                      o tego rodzaju odczuciach.
                      Napisz, jak sobie wyobrażasz człowieka, który generalnie "nie lubi ludzi"?
                      Jakie symptomy na to wskazują? (Czym kieruje się Twój nos?)

                      Jak rozumiem Ty ludzi lubisz. Co to konkretnie oznacza? Na przykład...dla mnie?
                      • kamfora i jeszcze jedno 16.02.05, 20:55
                        Ciekawi mnie również jak ma się Twoje wyczucie
                        (tzn. Twój osąd danego człowieka na podstawie jego wypowiedzi forumowych)
                        do Twojej opinii o tymże człowieku po poznaniu go w tzw "realu". Czy zawsze
                        (albo w większości) potwierdza się Twoje wyobrażenie o forumowiczach?
                      • josarna Re: Pożyteczne życie 16.02.05, 22:16
                        kamfora napisała:
                        A według Ciebie katolicy zamiast pracować - spędzają życie na modłach?

                        Oj, nie to miałam na myśli, ale wiesz, że katolicyzm (upraszczając) dopuszcza
                        zbawienie za samą mocną wiarę, modlitwę i bezproduktywne umartwianie się, a
                        protestantyzm wymaga mrówczej pracy na ziemskim padole. Znam wiele osób, które
                        być może źle interpretując wskazania uważają, że jak się dużo modlą, to już w
                        zasadzie niczego więcej im do zbawienia nie trzeba.

                        "Jak rozumiem Ty ludzi lubisz. Co to konkretnie oznacza? Na przykład...dla
                        mnie?"
                        Nic więcej ponad to, że od dawna próbuję dyskutować tak, by Cię nie urazić nie
                        wyrzekając się jednak swoich poglądów, a z Twojej strony wyczuwam niechęć i
                        zakamuflowaną złośliwość wobec głupszej (bo nie tak oczytanej) od Ciebie.
                        Dlaczego o tym powiedziałam? A może jednak mam trochę racji? Zastanów się.
                        DDA wyczuwają wrogość do siebie, jak księżniczka ziarnko grochu przez siedem
                        poduszek...
                        Nigdy nie poznałam w realu nikogo z żadnego forum, gdyż po raz pierwszy
                        zaczęłam pisać dopiero w tym roku - i już mam poczucie winy, że za mało
                        pracuję.

                        • kamfora Re: Pożyteczne życie 16.02.05, 23:06
                          josarna napisała:

                          > a z Twojej strony wyczuwam niechęć i
                          > zakamuflowaną złośliwość wobec głupszej (bo nie tak oczytanej) od Ciebie.
                          > Dlaczego o tym powiedziałam? A może jednak mam trochę racji? Zastanów się.
                          > DDA wyczuwają wrogość do siebie, jak księżniczka ziarnko grochu przez siedem
                          > poduszek...

                          Pozwól zatem, że dam Ci radę (oczywiście, możesz ją zlekceważyć, jako że
                          wyczuwasz we mnie wroga). Jeśli wyczujesz w czyichś forumowych wpisach wielką
                          dla Ciebie przyjaźń - staraj się do tego kogoś podchodzić mimo wszystko z
                          dystansem. O ile bowiem niewiele tracisz z tego powodu, że nie znasz w realu
                          akurat mnie, o tyle możesz się bardzo boleśnie rozczarować gdy z równym
                          zaufaniem podejdziesz do swojego nosa w przeciwnym przypadku smile

                          PS.
                          Czy zastanawiałaś się, jaki obraz Ciebie powstaje na podstawie Twoich
                          wypowiedzi?
                          • josarna Re: Pożyteczne życie 16.02.05, 23:55
                            kamfora napisała:
                            możesz się bardzo boleśnie rozczarować gdy z równym
                            > zaufaniem podejdziesz do swojego nosa w przeciwnym przypadku smile

                            Owszem, zawiodła mnie boleśnie osoba poznana przypadkiem przez internet (z
                            dalszej rodziny). Liczyłam się z czymś takim, bo wydawało mi się już dziwne, że
                            w moim Uroczysku poznaję niemal samych sympatycznych ludzi (95/100). Jestem
                            ostrożna, choć życzliwa. Nie zawieram przyjaźni, gdyż emocjonalnie nadmierna
                            liczba przyjaciół jest nie do udźwignięcia (nie można wywiązać się ze
                            zobowiązań, jakie przyjaźń nakłada).

                            "Czy zastanawiałaś się, jaki obraz Ciebie powstaje na podstawie Twoich
                            > wypowiedzi?"
                            Nie, nie zastanawiałam się. Nie piszę dla obrazu, tylko szczerze. Potrzebowałam
                            porozmawiać na interesujące mnie tematy. Forum ma tę zaletę, że odpowiadają
                            wyłącznie osoby, które CHCĄ odpowiedzieć w danej chwili - nie mam poczucia, że
                            kogoś do czegoś nakłaniam lub męczę swoim myśleniem. Mogę być jednocześnie
                            samotna (co lubię) i rozmawiać, kiedy mam ochotę (choć poczucie obowiązku
                            czasem zmusza mnie do systematycznego odpisywania).
                            • scand Re: Pożyteczne życie 26.12.24, 09:14
                              >cryingnie można wywiązać się ze
                              zobowiązań, jakie przyjaźń nakłada).


                              Przyjaźń nakłada zobowiązania. Tak chyba jest.
    • oldpiernik Re: Pożyteczne życie 16.02.05, 08:57
      Zatem, jednak dobór kryteriów decyduje.
      Życie nie jest pożyteczne samo w sobie.
      Życie można uznać za pożyteczne, jeśli...

      OLDNIEMANICDODODANIA
    • noospoko Re: Pożyteczne życie 26.02.05, 01:51
      Grubo moowicie o pożytecznym życiu ale co to za kryterium ,hmm wiąże się to z
      babilonią ,z korzyścią jak to jest żyć pożytecznie .Staram się znaleźć
      pozytywny kontext i niewiem ,rozumiem żyć ze szkodą ,to jest brak
      korzyści ,ewidentny ,ale każde życie w zgodzie z naturą ,z ludźmi ,wartościami
      itd. czyli żyjąc jak kolwiek ale dobrze jest w skazane ale wcale nietrzeba
      nieść żadnej korzyści .Chyba że twoorca postu widzi korzyść od strony tego co
      ją BIERZE .Ale ciągle nierozumiem tego uogólnienia "POżYTECZNE ŻYCIE" .Drogi
      założycielu postu i wszyscy przychylni stwierdzeniu ...powiedzcie jak to się
      robi ?żyje pożytecznie
    • noospoko Re: Pożyteczne życie 26.02.05, 02:01
      Nie no niemoge troche bzdura ..hehee nieźle a czy jak jesz bułke to czy smak
      bułki czujesz ty czy bułka czuje twoje dziąsła ? hehe na pogarde zasługuje -
      jasne a co to jest hmm? hehe jak cię ktoś niueszanuje ,jedzie to tylko ty wiesz
      ze jestes jechany ,a jak ktos cie kopie w dupe to pewnie tez bezwiednie to
      robi .Niewiem co Cię zainspirowało ale troche przesadzone
      stwierdzenie . pozdro !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka