bartmfc
21.07.10, 22:49
W zeszłym roku pojechaliśmy na wycieczkę do Chorwacji i zakochaliśmy się w
Bałkanach i Adriatyku. W tym postanowiliśmy kontynuować naszą bałkańską
przygodę wybierając się do Czarnogóry z Centrum Turystyki Oskar.
Zdecydowaliśmy się na to biuro, ponieważ w tym z którym jeździliśmy do tej
pory nie było już wolnych miejsc. Oferta biura Oskar wydała nam się być
jakościowo zbliżona do tej z „naszego biura”. Podobieństwo cen oraz wspólna
lokalizacja obu biur pozwoliła nam wnioskować o podobnym poziomie świadczonych
usług. Jednak już na początku podróży okazało się, że poziom obu biur znacznie
się różni!
Podróż rozpoczęła się o godzinie 6:00 w Warszawie, około godziny 14:00
dotarliśmy do Katowic, w których przesiadaliśmy się pomiędzy autokarami. Nie
byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że biuro zapomniało poinformować nas o
planowanej przesiadce . Organizacja samej przesiadki też pozostawiała wiele do
życzenia, panował ogromny bałagan organizacyjny zarówno ze strony samego biura
jak i niekompetentnego pilota, którego może usprawiedliwiać jedynie fakt, iż
był to jego pierwszy turnus. Niestety również przygotowanie merytoryczne i
zaangażowanie pilota pozostawiało bardzo wiele do życzenia. Ogromnym
mankamentem była jakość środka transportu zapewnionego przez biuro. O ile do
autokaru, którym jechaliśmy do Katowic nie mamy żadnych zastrzeżeń, o tyle
ten, w którym przyszło nam spędzić resztę drogi do Budvy był naprawdę
tragiczny. Nie było nawet mowy o tym, aby normalnie usiąść, gdyż było za mało
miejsca na nogi.
Sam przejazd do Budvy był niesamowicie długi. W zeszłym roku, pomimo długich
kolejek na granicach, jechaliśmy do Makarskiej 22 godziny. Założyliśmy więc,
że podróż do Budvy wyniesie maksymalnie 28 godzin (jechaliśmy bardzo podobną
trasą). Tymczasem do samej granicy chorwacko-czarnogórskiej jechaliśmy aż 32
! godziny. I tu zaczęła się „najciekawsza część drogi”. Tuż przed granicą
zatrzymaliśmy się na pustym placu i cisza, nikt nie wiedział o co chodzi.
Pilot łaskawie powiedział "Niech się Państwo nie martwią nawet jak nikogo nie
będzie, zaraz powinien ktoś przyjechać". Nikt nie wiedział gdzie ma kogoś nie
być, kto ma przyjechać i po co. Część ludzi wyszła na plac, większa część
natomiast została w autokarze nie rozumiejąc zupełnie zaistniałej sytuacji. Na
szczęście nie przyszło nam długo czekać na Panią rezydent, która okazała się
być rzeczową ( nareszcie ) i dobrze zorganizowaną młodą osobą. Okazało się, że
autokar nie może przejechać przez granicę i będziemy musieli ją przekroczyć
pieszo. Uprzejmy Pan kierowca na stwierdzenie jednej z Pań, że nikt nie
wiedział o żadnej przesiadce na granicy odpowiedział: "To teraz juz Państwo
wiecie". Byliśmy już tacy zrezygnowani i bezsilni, że nawet ciężko było nam
się zmusić do jakichkolwiek komentarzy. Jedyne co nam pozostało to pokonanie z
bagażami na pieszo granicy i zajęcie miejsca w busikach czekających po drugiej
stronie. O godzinie 16:00 byliśmy w Budvie pod willą Zoran. Tak więc podróż do
Czarnogóry z Centrum Turystyki Oskar trwała 34 godziny i chociaż teraz wydaje
nam się to zabawne, wtedy nikomu nie było do śmiechu;)
Willa Zoran okazała się być zgodna z ofertą, nie sprawdziła się natomiast
informacja dotycząca jej lokalizacji. Willa Zoran miała znajdować się 450 m.
od Starego Miasta, w rzeczywistości natomiast znajduje się z drugiej strony (
około 1 km od Starego Miasta ), na ulicy 20 Novembra, niedaleko ronda. Jedyną
niedogodnością była łazienka, która w dwóch pokojach ( niestety padło między
innymi na nasz :) znajdowała się na korytarzu. Bardzo pozytywnie można ocenić
samych gospodarzy, którzy podobnie jak spotkani przez nas inni mieszkańcy
Czarnogóry, byli bardzo uprzejmi.
Warto również poświęcić parę słów rezydentce p. Ani. Okazała się być bardzo
sympatyczną, a zarazem konkretną i pomocną osobą. Dużym atutem p. Ani jest
również znajomość języka oraz bardzo rozległa wiedza o Czarnogórze. W tym
miejscu chcielibyśmy podziękować Ani za wiele informacji, które przekazała nam
o Czarnogórze ( naprawdę warto ją pytać o wszystko co tyczy się tego kraju ),
za to, iż służyła nam za tłumacza:), a także pomogła przy zamówieniu wycieczki
do Albanii (wycieczka z biura, ze względu na brak chętnych nie doszła do skutku).
Z wycieczek na jakie się wybraliśmy:
- Rejs po Boce Kotorskiej ( Ct Oskar - 20 euro ) – naprawdę warta polecenia,
można zobaczyć Herceg Novi oraz Kotor, czy wybrać się na krótką kąpiel w
Błękitnej Jaskini.
- Albania ( 45 euro CT Oskar, 35 euro miejscowe biura ) - warto dla zobaczenia
samej Albanii, jeśli chodzi o wycieczkę to była słabo zorganizowana.(miejscowe
biuro)
- Wycieczka autobusem do Podgoricy i Cetinje ( bilet do Podgoricy 6 euro,
Podgorica - Cetinje 3 euro, Cetinje - Budva 3 euro ) - mimo wysokich
temperatur, warto przeznaczyć kilka godzin na zwiedzenie nowej oraz starej
stolicy Czarnogóry. Przy konieczności wyboru jednego miasta, polecalibyśmy
Cetinje, które jest dużo ciekawsze.
- Warto także rozważyć wypożyczenie samochodu ( koszt około 50 euro/dzień +
benzyna ). Czarnogóra nie jest dużym krajem, tak więc istnieje możliwość aby
zobaczyć naprawdę dużo. Polecamy wycieczkę wybrzeżem w stronę Albanii, aż do
Ulcinj. Odwiedzenie Świętego Stefana ( jeśli będzie już dostępny dla turystów
), przejazd przez Petrovac, Sutomore, Bar, zwiedzenie Starego Baru oraz
zobaczenie Starej Masliny, Velika Plaža w Ulcinj, Ada Bojana. Warto również
zahaczyć o Jezioro Szkoderskie.
Same wczasy były bardzo udane i zatarły złe wspomnienia, które mieliśmy po
podróży. Jednak z dużą obawą oczekiwaliśmy na autokar, który miał nas zabrać z
powrotem do Polski.
W dniu odjazdu musieliśmy opuścić pokoje o 9:00, zostawiliśmy bagaże przy
recepcji, a część rzeczy dzięki uprzejmości Pani rezydent, zostawiliśmy w jej
pokoju. Ostatni dzień spędziliśmy na plaży, mieliśmy udostępnione dwa pokoje,
gdzie mogliśmy korzystać z łazienki, chociaż koło godziny 16:00 straciliśmy tą
możliwość. Na szczęście znowu z ratunkiem przyszła Pani rezydent, która
udostępniła nam swoją łazienkę. Mniej więcej wtedy przyjechał autokar wiozący
turystów z Polski i niestety pierwsze wrażenie odnośnie kierowców znów było
fatalne. Jeden z nich, na korytarzu przy turystach, nakrzyczał w dość
niewybredny sposób na Panią rezydent. Na szczęście był to jednorazowy incydent
i oprócz braku kultury u tego Pana, nie można mieć do kierowców żadnych
zastrzeżeń. Jechali bardzo dobrze, o czym może świadczyć chociażby fakt, iż
mimo dłuższych kolejek na granicach dojechaliśmy do Warszawy w 30 godzin.
Autokar, którym przyszło nam wracać także prezentował się już zupełnie
inaczej, szczególnie w kwestii miejsca jakie przypadało na turystę;) Bardzo
pozytywnie należałoby także ocenić pilota, który towarzyszył nam w drodze
powrotnej, służył pomocą oraz przekazywał na bieżąco informacje. Niestety nie
wszyscy mieli tak udaną podróż powrotną. Autokar, do którego przesiadaliśmy
się w Katowicach około godziny 19:00, czekał na nas na pustym parkingu ( nie
było nawet toalety ), od godziny 13:00.
Podsumowując możemy szczerze polecić Czarnogórę oraz samą Budvę jako kierunek
wakacyjnego wyjazdu, chociaż nie koniecznie z CT Oskar.
M&M