04.03.02, 22:39
No po tej dyskusji nie jestem madrzejszy.Ale fajnie ze jest dyskusja.
Moim ulubionym campingiem w ES jest Sanguli w Salou www.sanguli.es.
poniewaz jade ze Szwecji to droga az tak bardzo sie nie rozni.Poniewaz byles tu
i tam to napisz ile roznia sie ceny,pobytu zarcia,"kiry "itp pomiedzy HR a
ES.Ciekawi mnie HR ale nie chce aby moja 5 letnia Olivia mi marudzila.Czolem!
Obserwuj wątek
    • Gość: Kicur Re: Do Kicura IP: *.bielsko.msk.pl 05.03.02, 00:01
      mentor napisał(a):

      > No po tej dyskusji nie jestem madrzejszy.Ale fajnie ze jest dyskusja.
      > Moim ulubionym campingiem w ES jest Sanguli w Salou www.sanguli.es.
      > poniewaz jade ze Szwecji to droga az tak bardzo sie nie rozni.Poniewaz byles tu
      >
      > i tam to napisz ile roznia sie ceny,pobytu zarcia,"kiry "itp pomiedzy HR a
      > ES.Ciekawi mnie HR ale nie chce aby moja 5 letnia Olivia mi marudzila.Czolem!
      No więc tak:
      Oglądałem w Necie ten Twój camping sanguli: super czyli taki zwykły dobry camping
      w Hiszpanii. Jeden może z lepszych, ale w Hiszpanii nie ma takiego dużego
      rozrzutu standardu pomiędzy np. ** a ****. Sam na takie jeżdżę, choć trochę
      drogie, bo w sezonie wyliczyłem, że za 2 os. z namiotem i autem, prądem to ok.
      40€/doba. Są też za 30-35, ale to niewiele mniej. Co to "kira"?
      W chorwacji to samo kosztuje +/- połowę taniej, ale b. mało jest campów
      przyzwoitych, choć co roku jest drożej. Jest dużo campingów malutkich 15-30
      stanowisk, które w sezonie są zwykle pełne. Ale gospodarze, jak chcesz mogą Cię
      np. ulokować na dachu(!) ubikacji, za cenę normalną(!!) - byłem, widziałem.
      NO więc HR jest owszem, piękna, ale na 98% campingów nie ma: basenów, plaże
      wąskie, kamieniste lub/i betonowe (karimata obowiązkowo na plażę i buty do
      wody!), WC - zwykle szkoda gadać (od biedy), autostrad prawie brak (tylko na
      północy jest), nie ma dużych supermarketów, przez co Coca-Cola 2l potrafi
      kosztować ponad 2€ (w Polsce 1€), ogólnie biednie, chociaż o niebo lepiej (na
      campach) niż w Polsce. Parówki widziałem kiedyś po 12€/kg, choć tańszych nie
      szukałem. Ogólnie żywność jest droższa niż w Polsce, lub dużo droższa. Woda
      mineralna często ma słony posmak.
      Dalej: weź sobie dobry młotek, bo niekiedy trudno wbić śledzia w kamieniste
      podłoże.
      Moja opinia: jadąc do ESP po drodze jest wiele miejsc do zobaczenia, a na miejscu
      zaplecze - w HR nie ma takowego. Osobiście owszem, podoba mi się HR, ale dłużej
      niż kilka dni to jest mi nudno. Można pojechać do sanktuarium w Medjugorje
      (Bośnia), piękna jest Makarska w HR, Dubrovnik i inne.
      Benzyna podobnie jak w Polsce. Na autostradach w HR i SLO nie można płacić kartą.
      Na stacjach benz. z reguły tak, choć często tylko tłoczonymi. Preferowany jest
      MasterCard - potem Visa. Bankomaty są, choć nie za wiele.
      Napiszę coś więcej, ale zadawaj pytania.
      • mentor Re: Do Kicura 05.03.02, 12:50
        Dzieki kKicur!Wybiles mi HR z glowy.Jednak jest tak ze Hiszpanie trudno pobic
        jezeli chodzi o porzadne namiotowanie z rodzina.Francja jest tez ok ale
        standard nizej.Moje dzieci na francuskich kampingach nie chca chodzic do toalet.
        W takim La Castellas **** to pajeczyny i pelno petow.Takze Espania
        forever.Oczywiscie mam na mysli ta forme urlopu jaka spedzam dzis.Jechac
        samemu z zona to co innego.
        A teraz moj tips:
        "Europa Camping" w Sant Antonio de Colonge.Dobry kamping w centrum, blisko moza.
        Bezpieczny!musz nie przejdzie pieniadze lezace obok namiotu nie zgina-taki
        bezpieczny ze nie pierdniesz po 22 a juz do ciebie przyjada.Bylem tam dwa razy
        (?).Po ktorejs z klotni na temat tzw.halasu gdy moja corka sluchala bajki na
        manetofonie.powiedzialem ze powinni sie nazywac "Franco kamping".Facet sie
        obrazil i powiedzial ze musi mi zrocic uwage innaczej go wyrzuca.A potem
        powiedzial"Ja naprawde nie rozumiem jak to mozecie wytrzymac"
        Mimo to dobry kamping na typ trzy dni.Bylo wesolo sie klocic.
        A propo Sanguli to przede wszystich i program rozrywkowy jest
        zajebisty.Amfiteatr pely w kazdy wieczor polecam.
        Jeszcz raz dzieki za rade!
        • Gość: Kicur Re: Do Kicura IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.02, 23:47
          Witam,
          No to, jeżeli Twoje dzieci mają obiekcje chodzić do brudnych ubikacji, to
          stanowczo odradzam Chorwację. Owszem, znalazłbyś może kilka takich kempingów (w
          całym kraju), bardziej niż inne podobnych do Hiszpanii, ale i tak - niewiele
          podobnych. Powiem tak: byłem ostatnio w zeszłym roku także na Wiśniowym
          Wybrzeżu we Francji (Cannet et Roulission - czy tak jakoś, blisko Hiszpanii),
          było trochę WC nie za bardzo posprzątane, więc chyba wiem o czym mówisz. Ale za
          to w porównaniu z HR - luksus!
          Z drugiej strony, trudno zaprzeczyć, że Chorwacja nie jest piękna, choć trudno
          zaprzeczyć, że Ty czy ja mielibyśmy tam mało co do roboty. Ja, jak
          powiedziałem, jeżdżę TEŻ do Chorwacji trochę z konieczności, bo jest blisko, a
          nic innego tak blisko nie jest, a poza tym pobyt (w sensie campingu) jest
          tańszy niż w Hiszpanii - jeśli chodzi o wykupywanie na miejscu. Poza tym
          Chorwacja zawsze jest u mnie dodatkiem, np. po pobycie w Hiszpanii czy przed
          pobytem w Tunezji (tam oczywiście nie autem). Chyba jednak w Chorwacji jest
          lepiej niż w Bułgarii czy Rumunii, a dojazd do Grecji jest mocno dyskusyjny -
          zarówno pod względem politycznym jak i komunikacyjnym. We Włoszech za to drożej
          niż wszędzie wokół.
          Podziwiam i nie zazdroszczę ludziom, którzy na taki camping w HR przyjadą i
          poza plażą i ew. 1,2-krotnym wypadem do okolicznej miejscowości nic nie robią i
          się nie nudzą.
          Zdaję sobie sprawę, że mogę się narazić tym, co umiłowali Chorwację nade
          wszystko, ale niektórzy z nich zapewne w takiej Hiszpanii nie byli, albo po
          porstu taka Chorwacja im odpowiada i koniec. Moim zdaniem, niestety, nic
          lepszego nad campingi w Hiszpanii - nie znam (w sensie campingów).
          Także zgadzam się ze wszystkimi, że w HR można np. zobaczyć piękne wodospady,
          park, cudowne widoki, także rację mają Ci, co informują o jeszcze piękniejszych
          rzeczach w Czarnogórze. Racja, ale zaplecza turystycznego, jakkolwiek pojętego,
          w HR prawie brak, a w Czarnogórze - zupełnie brak. Mam na myśli 1) campingi i
          2) zajęcia dodatkowe, typu park wodny w Hiszpanii, mnóstwo miejsc do zwiedzenia
          itd.
          Rozumiem oczywiście entuzjastów chodzenia po górach czy zwiedzania środka lądu
          w HR czy CZ, ale mnie nie bawi chodzenie po wiochach (choć pięknych) zabitych
          dechami, gdzie nawet stacji benzynowej nie ma, a także nie bawi mnie czekanie w
          kolejce do jedynej "siedzącej" ubikacji na całym campingu.
          Tak zaczynam mieć ochotę na to Twoje Sanguli, tam jeszcze nie byłem, a
          oglądałem w Necie - interesująco. A kiedy Ty się zwykle wybierasz do Hiszpanii?
          I jeśli to nie tajemnica, jakim autem jeździsz, osobówką, campingiem czy jak?
          Ale się rozpisałem... :-))
          Pozdrawiam!
          Marcin
          • mentor Re: Do Kicura 06.03.02, 20:56
            Po rozpieprzeniu mojej BMW w ktora wlozylem mase pieniedz a dostalem z
            ubezpieczalni g mam starego SAAB 9000 CD.auto bylo sluzbowe takze mimo swego
            wieku jest ok.Najwazniejsze ze klima jest nowa.W ogole po wypadku.(Nic mi sie
            nie stalo choc wylecialem z drogi przy 100 km/h)to jakos samochod stracil u
            mnie znaczenie.Mieszkam blisko centrum i duzo roweruje.Straszne korki robia to
            ze predzej zajade rowerem(kupiel nowa kolazowke)niz samochodem.poniewaz sidzie
            przy PC caly dzien to jakos utrzymuje moja wysoka wage:-).A i status pracownika
            jest wiekszy jak szef widzi ze uprawiasz sport.Mam zamiar wziac udzial w
            rajdzie dookola jeziora Väner(300km)ale pogoda paskudna i z treningem
            cienko.ale poterapi wypadkowej do rzeczy.Podam ci moj profil:
            Samochod osobowy (nie kombi)z namiotem-nie kombi dlatego ze jakbys nie mial
            duzo miejsca to i tak bedzie go brakpozatym mam uczucie szafy jadc np Volvo
            kombi.Pierdol nie zabieram.Ograniczam np ciuchy do minimum.W Hiszpani to i tak
            szorty i t shirt.Eleganckie ubranie na wieczor i koniec.Jade zawsze bez
            rezerwacji.nie wiadomo co mi do glowy przydzie i jaka okolica lub pogoda.
            Np.raz zawialo zimnem w empuria de brava godzine i juz cie nie mam. Zadne
            domki lub hotele.Raz pojechalem do Bibione przez szwedzka agencje a tam sie
            okazalo ze to Bibionowice w dodatku z marna pogoda i siedzielismy caly
            tydzien.
            Przyczepa kampingowa-w moim wieku same minusy:
            11 miesiecy stoi i marnuje kapital-prom drozszy,paliwo,drogi,camping,naprawy
            gas itd.
            wolnosci nie masz bo i tak juz nie mozesz stawac gdzie chcesz.Zanim zaparkujesz
            i wszystkie pierdoly powycigasz to juz zmierzch.Jechanie szybkosci 90 km na
            godzine tez mnie nie bawi.Nie wspone o wiatrach przy jedzie na wybrzezu Francji
            a o trudnosciach w jezdzeniu po zakatkach Costa Brava lub Pirenejach juz nie
            wspomne.W tym roku wybiore sie najprawdopodobnie w 22 czerwca na cztery
            tygodnie.(jak bedzi urop z pracy)I najpierw Sanguli bo to znam a potem
            zobaczymy.Marzeniem jest Giblartar i wyslac komus pocztowke z Afryki.Mimo to ze
            mamyy duzo znajomych i rodzine ktorzy jedza tam gdzie my i wtym samym czasi to
            jestem przekonany ze spotkac sie i wypic przez trzy dni warto ale tak na
            codzien do ciezko.zawsze czlowiek jest zmuszony do jakis kompromisow a o
            klotniach dziciakow nie wspomne.Sorry za bledy w pisowni nie mam polskiech
            klawiszy i troche dzwnie sie pisze. spotanicznie polecam jesli nie byles muzeum
            salvadore Dali w Figures. to na razie do zobaczenia na sieci!
            PS.Mam zamiar kupic kurs hiszpanskiego do PC.Choc moze lepiej katalonski..
            • Gość: Kicur Re: Do Kicura IP: *.bielsko.msk.pl 06.03.02, 23:36
              Ja mam Focusa, też nie kombi, chociaż pojemne, to też szafa. Ja mam sedana, niby
              też długi, ale bagażnik kombi, a nie-szafa i ładniejszy - jak dla mnie. Klima
              jest. Też mnie nie bawi jechać 90, więc też pod namiot. Jak jest droga, zasuwam
              160-180 km/h.
              Dzieci nie mam (jeszcze), chyba jestem młodszy (chociaż to chyba nie znaczenia),
              żona jest. Faktycznie - bylem pare razy z kims (jednym autem!) no i nie bardzo...
              Jedni to chcieli bocznymi (bezpłatnymi) drogami do Hiszpanii jechać -
              nieporozumienie. Choć trzeba przyznać, że koszty (duże) dojazdu są wtedy mniejsze.
              Też prawie nigdy nie rezerwuję, nie wiem czy czasem faktycznie do tego Sanguli
              nie wdepnąć.
              To może byśmy się kiedyś np. w Hiszpanii spotkali na 3 godziny lub 3 dni, miło
              kogoś spotkać ;:-))

              A tak na marginesie: popatrz na wątek obok: znalazł się gorący orędownik
              Chorwacji na niekorzyć Hiszpanii, a najciekawsze, że jak sam pisze : w Hiszpanii
              nie był(!!). ("Czy są porządne kempingi..." - to chyba też Twój wątek).
              Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka