Gość: Fredzio
IP: *.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl
02.08.05, 14:46
Może to sie komuś przyda:
"Wyprawę Chorwacja 2005 zaplanowaliśmy w sposób typowy: termin wybraliśmy po
za szczytem turystycznym, tym razem na przełomie maja i czerwca, co okazało
się doskonałą decyzją, chociażby ze względu na niskie ceny apartamentów i
pogodę (ale w Splicie, Dubrowniku, parkach narodowych tłumy okropne, co tam
dzieje się w sezonie?). Dojazd , jak zawsze w drodze na południe, przez CZ, A
(i tym razem - SLO) z tranzytowym noclegiem w Oekotelu w Grazu/Kalsdorf
(może nie najtaniej, bo za trzyosobowy pokój płacimy 54 €, ale standard bardzo
przyzwoity i śniadanie – urozmaicony bufet á volonté). Dalsze plany oparliśmy
na lekturze katalogów biur podróży, poszukując ofert najtańszych apartamentów.
Jak zwykle przetarg ten wygrał Neckermann, wybraliśmy 8 dni w Rabacu i 7 w
Trogirze, potem dodaliśmy (przez wyśledzone w internecie chorwackie biuro
podróży) jeden nocleg w Dubrowniku i dwa przy jeziorach Plitwickich. Po drodze
z Grazu do Rabacu wstąpiliśmy do Postijnskiej Jamy (SLO), chociaż miałem
wątpliwości, czy warto płacić z górą 10 000 SIT czyli 54 $ za oglądanie
jeszcze jednej groty („…co tam w końcu może być takiego czego nie było np. w
Frassassi?”), ale okazało się to przeżyciem wysokiej klasy i było tam czym się
zachwycać. Z bazy w Rabacu zwiedziliśmy całą Istrię i dodatkowo wyspę Krk (po
drodze przelotnie Opatiję i Rijekę). Zachwyciły mnie (tu i w całej podróży)
krajobrazy i miasta i miasteczka o zagmatwanej sieci ulic, uliczek, zaułków,
schodków, przejść, pasaży itp. Wprawdzie podobne zachwyty przeżywaliśmy w
tych samych okolicznościach we Włoszech (Chorwacja zresztą bardzo je
przypomina, nawet język włoski słyszy się tu często, a lwy św. Marka są na co
drugim zabytku, lody i kawa są tej samej jakości itd.), Francji, Hiszpanii,
ale z tutejszych uliczek (szczególnie przemówił do mnie Rovinj) emanował jakiś
specyficzny czar, charakteru którego jeszcze nie zdefiniowałem. Potem
niezapomniana jazda Jadranką (Magistralą Adriatycką): widoki i sama
przyjemność kierowcy: nieustanne zmiany biegów i kręcenie kierownicą. Z
Trogiru oczywiście zwiedzanie takich cudów jak Split i inne i wypad do
Dubrownika. W drodze powrotnej (autostradą Split-Zagrzeb) dwudniowy przystanek
przy Parku Narodowym Plitvicka Jezera.
W sumie wróciliśmy pełni zachwytu Chorwacją, tym bardziej, z wyjątkiem 1½
dnia zachmurzenia (w tym kilka godzin deszczu), mieliśmy wspaniałą pogodę.
Zrobiliśmy ok.680 zdjęć i to po mimo, że mój stary ukochany Altix ostatecznie
padł (zepsuła się migawka – nie można nastawiać czasów, ale działa, a ponieważ
po jej kliku wydedukowałem, że musi to być 1/250, robiłem zdjęcia z takim
założeniem, posługując się tylko przesłoną - wszystkie wyszły). "