Gość: atkaxxx
IP: *.bata.pl
20.07.07, 11:56
Wróciłam z Thassos, i wiem, ze już nigdy nie pojadę z ITAKĄ nigdzie, bo to,
jak traktują (okłamują) klientów, to skandal!!!!
Zaczęło się oczywiście od błędnej i kłamliwej oferty w katalogu. Wybraliśmy
HOTEL VILLA NATASHA. Zdjęcia w katalogu i na stronie oczywiście przepiękne,
najlepsze ujęcia, daleko się miały do rzeczywistości. Ale co najważniejsze -
ja jak i wszyscy goście w naszym hotelu wybraliśmy ten hotel ze względu na
bufet (śniadania, lunch i obiadokoloacje). Oferta tego hotelu, w porównaniu z
innymi hotelami na wyspie, była o 300 zł od osoby droższa właśnie ze względu
na ten fakt.
Co się okazało na miejscu: śniadania w formie bufetu, pozostałe posiłki
serwowane.
kilka słów na temat posiłków:
śniadania - przez 14 dni naszych wakacji ( a przypuszczam, że przez całe
lato) ten sam zestaw: chleb, mielonka i ser żółty, pomidory i oliwki,
jajecznica, miód, herbata i okropna kawa - wszystko kończyło się, kiedy 4
osoby już nałożyły sobie na talerz, a o dokładkę trzeba było się dopraszać -
to lekkie upokorzenie i mało sympatyczna sytuacja
lunche - to pomyłka największa, makaron z łyżką sosu paprykowego, smażona
parówka z frytkami, fasola gotowana, i szereg innych "typowo" greckich
potraw. A wszystko w ilościach mini-minimalnych. Do tego ani kropli wody,
którą przecież w greckich tawernach serwują w ilościach jakich się tylko
chce, nie doliczając do rachunku.
Tutaj Vasilis - właściciel hotelu sprzedawał wodę - 1,5 Euro za 1,5 litra
wody ( w sklepie za 1,99 Euro kupić można było zgrzewkę 6 butelek)
obiadokolacje - na początku bardzo małe porcje, po kilku interwencjach u
rezydentki - zwiększyły się. Do każdej potrawy dodawany ryż z groszkiem -
żeby ogólne wrażenie było mnogości i pełności na talerzu. Taki zapychacz -
mówiąc szczerze. Sałatka grecka - na początku serwowana bez fety, po
interwencju u rezydentki dodawali fetę, ale daleko jej było do oryginalnej
fety. Tę fetę pewnie matka Vasilisa, która kręciła się po hotelu robiła z
mleka od kóz, które Vasilis hodował na działce obok.
Jak dał tę paskudną fetę, to zapomniał o oliwie z oliwek, jak dał oliwę z
oliwek, to nie było paskudnej fety.
Desery - kilka razy były nektarynki (1 na osobę), ale też śliwka w kompocie,
jakiś kisiel, jakiś budyń... baklavy nie dostaliśmy ani razu!!!!
Ogólnie Ci, którzy chcieli skosztować i poznać grecką prawdziwą kuchnię,
która zapewne wszyscy tutejsi forumowicze znają i uwielbiają, mięli wielki
problem i musieli dojadać w tawernie.
DRUGA ważna sprawa - HOTEL VILLA NATASHA był reklamowany jako OAZA SPOKOJU,
miejsce, gdzie wszyscy, którzy chcą odpocząć od zgiełku miasta, wśród gajów
oliwnych powinni wybrać. Niestety, rzeczywistość okazała się paskudna!!!.
Obok hotelu, 2 metry od basenu (basen na wzgórzu) i 5 metrów od okien
wszystkich pokojów przebiegała główna droga. Dla tych, którzy nie wiedzą -
Thassos posiada jedną główną drogę, która ma długość 97 km i okrąża całą
wyspę. Nie ma innych równoległych dróg, więc wszystkie auta i motocykle
jeżdżą tą właśnie drogą.
A wyspa jest mała i po tej stronie nie ma wiele do zwiedzania, więc większość
ludzi wypożycza auta. Dodatkowo, wyspa słynie z wydobycia marmuru, który jest
przewożony w wielkich ciężarówkach, które niestety, ale jeżdżą tą właśnie
drogą.
Byli tacy, którzy przeklinali to miejsce, bo musieli spać w zatyczkach w
uszach.
A siedząc na basenie nie dało się normalnie rozmawiać, bo było tak głośno.
Wycieczki fakultatywne - porażka, drogie, i polegały tylko na tym, że
dowożono ludzi do miasta (Kavala, Saloniki)i pozostawiano ich samym sobą.
Każdy z nas był na wycieczce fakultatywnej i wie, że nie tak to powinno
wyglądać, ale Itaka widać takie ma zwyczaje.
Pani rezydentka Aneta nie potrafiła nic załatwić i zwodziła nas z
odpowiedziami na nasze pytania i zażalenia. Poza tym, rozmawiała łamaną
angielszczyzną z Vasilisem, który porozumiewał się też łamaną angielszczyzną.
W innych biurach - z mojego doświadczenia - rezydenci mówią po grecku...
Oni tylko potrafią namawiać na wycieczki fakultatywne, a jak ludzie chcą się
wycofać, to już wtedy nagle są niemiłe...
PLAża - ponoc najpiękniejsza w tej części wyspy... Cóż, szerokość 20 metrów,
ok. 10 leżaków, a ponieważ położona w zatoczce, to słońce operuje tylko do
południa. To jest do przeżycia, ale dojście do niej z hotelu, to dopiero
wyczyn!!! 200 metrów jest może w lini prostej, ale wiedzie do niej kręta i
bardzo stroma !!!! droga, w części asfaltowa, w części kamienista, w części
piaszczysta. Dla starszych osób (męczyły się osoby w wieku ok. 40 lat i
przeklinały tę drogę) nie do pokonania!!!.
Była możliwość korzystania z drugiej plaży, przy hotelu Akti Belwedere,
którego właścicielem jest też Vasilis. Tam już były leżaki i barek płatny bez
ograniczeń. Barek - ale z drakońskimi cenami (sok 3,5 Euro, Piwo 0,5 litra -
3,5 Euro, Frape - 2,5 Euro)
Do najbliższego sklepu, gdzie można było kupić jakieś owoce było 2 km w jedną
stronę, lub 8 km w drugą stronę. Masakra!!!!
Autobusy - zazwyczaj spóźniały się ok. 40 minut.
Największe rozgoryczenie, złość była w okresie poerwszych trzech dni, potem
każdy znalazł już jakiś swój rytm i pogodził się z tym. Wielki żal mamy
jednak do firmy Itaka za podawanie i sprzedawanie nieprawdziwych informacji i
wycieczek. Dodam, ze nie mamy zamiaru tego tak zostawić, i reklamacja jest
już złożona. Wycieczka nie była tania, i więcej Itaka nie zarobi już na mnie
i na żadnym z moich znajomych i znajomych znajomych.... Wiadomo jak jest
handlu, złe i negatywne informacje rozchodzą się szybciej niż dobre.