Dodaj do ulubionych

Korfu- Agios Georgios - Atlas Tours - relacja

28.07.09, 10:56
W czwartek wróciłam z Korfu - Agios Georgios Pagi. Atlas tours - autokar + prom. Na razie jeszcze się nie mogę pozbierać, ale postaram się coś skrótowo opisać - zgodnie z obietnicą... :)


9 lipca.

O 17:30 zbiórka na międzynarodowym dworcu autobusowym w Katowicach. TŻ zszokowany - dworzec jest międzynarodowy chyba tylko z nazwy ;). Podjeżdża autokar. Na pierwszy rzut oka ok. Siedzenia wygodne, telewizory,wc - nie jest to wprawdzie szczyt luksusu, ale ok. Pilotka Magda się chwile spóźnia. Kilka minut po 18 wyjeżdżamy z Katowic. Jedziemy do Bielska po resztę osób. Łącznie jedzie nas 23 osoby, więc dużo wolnego miejsca. Podróż mija błyskawicznie. Jest puszczany film. Kilka przystanków - w tym jeden na 'bezclówce' na granicy Czech i Austrii.

10 lipca

0 9:00 jesteśmy w Wenecji. Autobus parkuje w porcie. Do 13:30 jest czas wolny - albo wycieczka za 10E z pilotką na Plac św. Marka. My z TŻ idziemy na miasto sami. Z portu do centrum jest około 10-15 minut - naprawdę warto pójść samemu (poniżej link do galerii z Wenecji). O 13:30 jesteśmy z powrotem w porcie. Grupa pilotki się spóźnia i na prom idziemy w pospiechu i zamieszaniu. Prom okazuje się koszmarny. O ile dobrze pamiętam to był Zeus. My z TŻ mamy DECK, ale nie ma na nim kompletnie miejsca! Na szczęście walizki możemy położyć przy siedzeniach lotniczych. Ludzie, co mieli siedzenia załamani - nie ma dla nich miejsc - bo pozajmowali je ludzie mający DECK. Kilkanaście minut nerwów trwa wyjaśnianie sprawy z obsługą. My z TZ w końcu znaleźliśmy skrawek pokładu. Drzemka i na obiad. Do wyboru restauracja i Self Service - wybieramy 2 opcję. Jedzenie całkiem dobre, ale stosunkowo drogie (w restauracji oczywiście jeszcze drożej). Można też było cos przekąsić przy basenie ( który pierwszego dnia nie był napełniany) - ale był tam rozłożony tłum 'kolonistów', śmierdziało alkoholem itp. koszmarnie. Wieczorem złapała nas burza, więc ten cały tłum ludzi chodził po pokładzie, leżał gdzie się dało itp. Po kilku godzinach rejsu zapchały się wszystkie ubikacje. My z TŻ spędziliśmy wieczór w kawiarni.

11 lipca

Zdrzemnęliśmy się na podłodze i o świcie poszliśmy na pokład, aby sobie zająć miejsce. ;) Podróż się opóźniła i w sumie dopiero o 17 byliśmy na Korfu. Strasznie wyczerpani! O 19 dojechaliśmy do naszego apartamentu w Agios Georgios. Apartament się nazywa Tassos i jest prowadzony przez starszą greczynkę – Georginę. Pokoje standardowe – mieliśmy na 2 osoby łóżko małżeńskie i jednoosobówkę, w kuchni podstawowe naczynia, tylko łazienka w stanie opłakanym – ale za to ogród pełen drzewek owocowych – cytryn, kumkwatów, brzoskwiń, winogron, pomarańczy, śliwek, fig –, śniadanka i kolacje w ogrodzie, i śpiewająca od rana Georgina wynagradzała nam drobne niedostatatki takie jak Np. brak klimy. Czuliśmy się jak u cioci w odwiedzinach i szybko się zakochaliśmy w takim klimacie. Do plaży mieliśmy około 7-10 minut spacerkiem, do sklepu 2 minuty.

Wieczorem po przyjeździe poszliśmy jeszcze na spacer po miejscowości – była taka, jaką ją opisują – mała, spokojna, kameralna. Położona w pięknej zatoce. I z tego, co widziałam jedną z najszerszych i najdłuższych plaż na wyspie ( w porównaniu z północą i zachodem – południa wyspy nie widzieliśmy) Jest łącznie 6-7 sklepów tzw. marketów – w których można kupić prawie wszystko. I kilkanaście tawern z bardzo dobrym jedzeniem. Wszystko w takim pasie nadmorskim – ale nie ma promenady – znaczy jest tylko przez kilkanaście metrów – później trzeba przejść przez ‘rzeczkę’ i dalej jest ulica. Jest wypożyczalnia aut i dwie wypożyczalnie skuterów. (ale my się przeraziliśmy wąskich, górzystych dróg w okolicy i zrezygnowaliśmy z wypożyczenia czegokolwiek). Nie ma stacji benzynowej, nie ma apteki, jest dyskoteka – ale z tego co zauważyliśmy życie w mieście ‘umiera’ tak w okolicach 12 – chyba, że jest jakaś impreza typu ‘odpust’ (o tym później) – więc zdecydowanie nie jest to miejsce dla imprezowiczów, nawet my byliśmy delikatnie zawiedzeni.

Po kolacji wracamy do domu i padamy jak muchy.

12 lipca

Wstaje o świcie i pije kawę na podwórku. Później wstaje TŻ i idziemy na spotkanie organizacyjne. Rezydentką jest Alina, bardzo sympatyczna i dobra w tym, co robi. Na spotkaniu jest burza. Wszyscy narzekają na prom – reklamacje itp. My z ukochanym nie lubimy takich sytuacji na wakacjach i tylko żal nam, że spotkanie się przedłuża – bo plaża czeka. Spotkanie trwa ponad godzinę – wyjaśnianie sprawy, fakultety itd.

W końcu idziemy na plażę. Na całej plaży leżaki płatne od 5 do 8 euro. Na naszej jest za 6, ale nam obniża do 5. Między czasie przerwa na obiad i z powrotem na plażę. Woda raczej zimna. Plaża kamienisto-żwirkowa. Wejście do wody po kamieniach – dość szybko robi się głęboko.

Wieczorem idziemy z winem do Afionas na zachód słońca. Bezpośrednio z Agios Georgios zachodu się nie widzi – znaczy zachodzi za górę, aby zobaczyć zachód do morza, trzeba się wdrapać na górkę. Nam to zajęło około. 30 min dość męczącego marszu. Ale warto! Widoki przepiękne! :) Zachód jest około 21, więc tak koło 21:30 byliśmy z powrotem na dole, lampka wina w tawernie, zakupy produktów na kolacje i do domu. W sklepach wszytko raczej drogie. Znaczy nie należy przeliczać – coś co w Polsce kosztuje 1 zł tam będzie kosztowało 1 E itd. :/ Z drobnymi wyjątkami – np. wino jest tańsze ;)

13 lipca

Dziś jedziemy do Kerkiry. Pierwszy autobus jest po 7, ale jedziemy po 10 – na wakacjach trzeba się wyspać. Na miejscu jesteśmy ok.11 – szybkie zorientowanie w terenie i ruszamy na stare miasto. Już na początku ustalamy, że nie wracamy ostatnim autobusem do Agios o godzinie 16:30 – bo to dla nas za mało czasu – ale, że zostajemy tu na noc, wracamy pierwszym autobusem o 6:30 i ‘jakos sobie poradzimy’. Tak więc idziemy na miasto, jestem zachwycona! Wąskie uliczki, pranie, okiennice – bajka. W wąskich uliczkach łatwo się pogubić, ale przecież mamy czas... :) W południe dochodzimy w okolice placu św. Michała i Jerzego i schodzimy nad morze napić się wody- bo upal trochę doskwiera – mamy piękny widok na starą twierdzę. Po kilkunastu minutach idziemy na ‘podbój’ starej twierdzy. Bilet kosztuje 4 E – ale warto – choćby ze względu na cudną panoramę miasta ze szczytu twierdzy. Ale lepiej się tam wybrać w okolicach porannych, albo wieczornych – w południe jest ciężko wchodzić dość stromym i śliskim (kamienie) podejściem na samą górę. Po zejściu jestem wyczerpana. Decydujemy, że czas się ochłodzić frape – ale jak dochodzimy do starego miasta, okazuje się, że idealnie pada światło na kamiennice i kolejne kila godzin spędzamy na robieniu zdjęć (fotograficy ;)). Jak już słońce spada za nisko idziemy na szybkie frape, a później na obiad na placu ratuszowym. TŻ chce też koniecznie iść na nową twierdze – więc idziemy, ale okazuje się że się spóźniamy 3 minuty – czynna jest do 21. Kolejne kilka godzin chodzimy po mieście, zatrzymujemy się w jakiejś winiarni na koszmarnie drogie wino 30E za butelkę :/ - w sklepie było po 16.... I jak już jesteśmy zmęczeni idziemy na Spianade znaleźć jakąś ławkę. Usiłuję się zdrzemnąć chwilę, ale ławki są tam strasznie, ale to strasznie nie wygodne. ! Małe, metalowe – nie nadają się do spania ;) – tak około 3 w nocy dochodzimy do dworca. 3 godzinki drzemiemy na tych koszmarnie nie wygodnych ławkach i o 6:30 wchodzimy w autobus. Jedzie z nami łacznie 6 osób – sami grecy. Dojeżdżamy do Agios ok. 7:15 i jak nigdy cieszymy się, że mamy lóżko. :)

14 lipca

Noc w Kerkirze odsypiamy do 12. Później plaża, obiad w tawernie. Przeważnie chodziliśmy do Panoramy. Tawerny mieszczącej się zaraz za ‘rzeczką’ w kierunku Belle Heleny. Bardzo dobre jedzenie. Obsługuje przeważnie bardzo miła i ładna Czeszka.

Szybko
Obserwuj wątek
    • n-att Re: Korfu- Agios Georgios - Atlas Tours - relacja 28.07.09, 10:57
      Szybko wracamy do domu a tam czekają na nas w pokoju figi od Georginy. Przepyszne. Zresztą przez cały pobyt Georgina co chwile nam coś daje do spróbowania – a to kumkwaty, a to śliwki... żałujemy tylko, że winogrona jeszcze nie dojrzałe... :(

      15 lipca

      Kolejny leniwy dzień. Wysyłanie widokówek, plaża, jedzenie, wino.... ;)

      16 lipca

      Dziś idziemy na wycieczkę do Pagi. Wsi oddalonej od Agios ok. 3 km (pod górkę :/) Wstajemy rano, kawa, kanapki i w drogę. Właśnie w Pagi kręcono jedną ze scen Jamesa Bonda – tylko dla twoich oczu. Bar greka, który był statystą w filmie jest popularny, ale w Pagi nie spotkaliśmy ani jednego turysty. Całkiem miła miejscowość, wypiliśmy w tawernie frape, pokręciliśmy się trochę po okolicy i z powrotem do naszego miasteczka. Ja poszłam się zdrzemnąć po wędrówce, a TŻ pobiegł na plażę. Kilka minut później do niego dobiegłam. Ale spędziłam większość czasu pod parasolem w obawie o spieczenie. Filtr 60 przez kilka pierwszych dni, później 30 – nie spaliliśmy się, a jesteśmy opaleni. Ukochany narzeka, że za mało, ale lepiej za mało, niż ściągać płatami skórę....

      Dziś woda była wyjątkowo ciepła, więc pływamy praktycznie do zachodu słońca. Później owoce morza, wino...dużo wina i spać.

      17 lipca

      Pierwszy poranek kiedy to po winie boli mnie głowa – i jak na złość dziś mamy objazdówkę po wyspie. Nie przepadamy za fakultetami, ale ponieważ definitywnie zrezygnowaliśmy z wypożyczenia skutera, nie pozostaje nam nic innego.... O 8 zbiórka pod hotelem Alykon. Jedziemy przez Arillas, Sidari, Rodę, Acharavi – oboje się cieszymy, że nie wybraliśmy północy, bo przynajmniej z perspektywy autobusu nie zachwycają nas te miejscowości a już szczególnie nas dobija szyld ‘english breakfast’. Później jedziemy wschodnim wybrzeżem. Zatrzymujemy się na 2 punkty widokowe – dość słabe. Kolejny punkt to klasztor w Kerkirze i Mysia Wyspa (pas startowy przy okazji :)) Jest 20 min. Można wypić frape...a ja ten czas marnuje na czekanie na pizze – nie najlepiej się czuje po wczorajszym wieczorze. Później jedziemy do pałacu cesarzowej Sisi – ale my wolimy zejść w dół miejscowości w tym czasie – gdzie nie ma komercji i można w spokoju wśród greków wypić mrożoną herbatę... Jest koszmarnie gorąco! Kolejnym punktem jest fabryka likieru z kumkwatu, degustacja i.... zakupy. Kto bywa na fakultetach wie o czym mówię. Trzeba unikać takich miejsc jak ognia – bo na mieście jest zwykle taniej. :) Kolejnym punktem jest Paleoksatrisa – pięknie tam! Drogo, luksusowo i piękne widoki! Jak bym kiedyś miała wracać na Korfu to tylko tam... :) Mamy czas wolny na obiad. Wykorzystujemy go przy okazji na spacer, chwile na plaży i szukanie bankomatu. Później płyniemy łódeczami za 7 E w kilkunasto minutowy, przyjemny rejs do trzech jaskiń – przy takim upale to wymarzona rozrywka. Dalej klasztor i punk widokowy Bella Vista – urokliwy – tylko jak większość pięknych miejsc zepsuty komercją. Pijemy frape i jedziemy do najgorszej części programu – sklepu z miodem, likierem itp.... czyli punkt z tej samej serii co wszelkie fabryki. :) Wracamy około 20 do Agios. O 21 jest organizowany w jednej z tawern ‘grecki wieczór’. Idziemy zobaczyć co to jest i widzimy – tawernę pełną turystów i parę przebraną w grecki strój....czym prędzej bierzemy nogi za pas i szukamy prawdziwego ‘greckiego wieczoru’. :) Idziemy do knajpki za Panoramą – tam też byliśmy kilka razy i za każdym razem jest pełna greków – a to chyba o czymś świadczy. :) Jemy grecką kolację, w greckiej knajpce, pijemy greckie wino, w tle słychać greckie rozmowy i grecką muzykę....uznajemy, że ‘grecki wieczór’ mamy zaliczony... :)

      18 lipca

      Rano plaża. Wieczorem festyn. I to był właśnie grecki wieczór. Impreza typu ‘odpust’. Dla greków – nie pod turystów. Pieczenie barana, tańce.... Warto być. Baran smaczny. Nawet skusiłam się na próbę tańca z grekami, ale nijak mi wychodziło, więc po kilku piosnkach się poddałam. ;) Późnym wieczorem wróciliśmy do domu, czując zmęczenie wypoczywaniem. :)

      19 lipca

      Wczoraj się trochę spaliłam na plaży. Wszystko mnie podszczypuje. Do 14 siedzimy w apartamencie, a później idziemy na wędrówkę w drugą stronę zatoki. Dochodzimy pod szczyt góry. Droga wiedzie przez gaje oliwne więc jest dosyć przyjemnie. Niestety na samą górę chyba się nie da wejść, w pewnym miejscu jest znak – uwaga na odłamki skalne i dość mizernie wyglądająca droga w górę, więc rezygnujemy. I schodzimy na dół. Czas na kupowanie likierów dla przyjaciół, oliwy itp. I do domu....

      20 lipca

      Dziś ostatni dzień. Plaża i pakowanie.

      21 lipca

      O 5 zbiórka pod Alykonem. W porcie jesteśmy po 6. Okazuje się, że wszyscy dostali kabiny – jako rekompensatę za podróż na Korfu. Do tego płyniemy zdecydowanie lepszym promem Ikarusem. Tu rzeczywiście jest luksusowo. Więcej miejsca, ładniej – bez porównania do Zeusa. Dzień spędzamy na opalaniu a noc spokojnie śpiąc w wygodnej kabinie. I dochodzimy do wniosku, że jeśli kiedykolwiek zdecydujemy się jeszcze na prom, to tylko kabina – inne opcje nie wchodzą w grę – to są jednak 24 godziny. Mimo, że nie jesteśmy jakoś szczególnie wymagającymi ludźmi – ławki na dworcu w Kerkirze nam wystarczyły ;)) – to naprawdę o ile to możliwe bierzcie kabiny...albo...samolot. :) Inaczej cały rejs to raczej męczarnia niż wypoczynek. O 9 byliśmy w Wenecji. Do autokaru. I jazda..... I się zaczęły problemy. Już we Włoszech okazało się, że jest problem z klimą – nie działa. A upał straszliwy. Sauna. Nie da się jechać. Co chwila przerwa na ochłodzenie. Ludzie wkurzeni. Mówią, że dalej nie jadą. No to kierowcy (kierowcy – nie mechanicy) starają się naprawić klimę. Coś tam postukali, poprzekręcali....i działa. Hurra! Jedziemy dalej....ale... w Czechach zaczyna nam kapać z dachu. Na szczęście jest tylko 20 osób więc tym co kapie się przesiadają. Jest trochę śmiesznie, a trochę strasznie. Woda kapie z tyłu i przesuwa się do przodu. Dwie godziny przed końcem trasy od połowy autokaru mamy ulewę! Kierowcy znów naprawiają autokar – znaczy wyłączają klimę. Przestaje kapać, na szczęście jest już wieczór, więc klima nie jest potrzebna. Ludzie w szoku. Coś tam szeptają o reklamacji, że nigdy więcej.....

      O 1 w nocy. Z 2 godzinnym opóźnieniem jesteśmy w Katowicach. Zadowoleni.

      Mam nadzieję, że komuś się przyda relacja. Nie jest to co prawda relacja w wyprawy, tylko z plażowych wakacji....ale obiecałam, że napisze – to jest.... Za błędy przepraszam – ale czas goni. W podpisie są już dwa linki do galerii – jednej z Kerkiry drugiej z Wenecji – z reszty wyspy postaram się zrobić jak najszybciej. :)

      Pozdrawiam!
      • Gość: bufferfly Re: Korfu- Agios Georgios - Atlas Tours - relacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.09, 13:52
        Hm, to mówisz, że północne Korfu Cię nie zachwyciło. Pytam, bo w
        przysłym roku planuję lecieć na tę wyspę i właśnie zastanawiam się,
        jaki rejon wybrać.
        • n-att Re: Korfu- Agios Georgios - Atlas Tours - relacja 28.07.09, 18:25
          bufferfly to zależy czego oczekujesz - jak chcesz ciszy i spokoju i ładnych widoków to polecam np. miejsowość Barbati na północnym wschodzie - tam jest 'wszędzie pod górke', bo miejscowość jest położona tarasowo, ale bardzo mi się podobała - ale nie mam pojęcia czy można tam robić coś poza kontemplowaniem widoków, bo tylko przez nią przejezdzałam.

          Jak lubisz imprezy, dyskoteki i nie przeraża Cię 'english brekfast' zamiast 'gyros i suvlaki' to wybierz Aidari, Rodę albo Acharavi - tylko, że tam plaża taka sobie i widoki raczej 'nizinne' - oczywiście pisze w uproszczeniu i z góry przepraszam zwolennników północy - ale te miejsowości wydały mi się najmniej greckie.

          Paleokastrisa jest miasteczkiem 'dla bogatych' i nie mówię tylko o cenach, które rzeczywiście są tu wyższe niż wszędzie indziej, ale o organizowanych tu zjazdach jachtów, drogich samochodów itp. Widoki najpiękniesze na całej wyspie - minusem oprócz cen jest mało plaż - bo chyba tylko 2 czy 3 dostępne od stony morza i najzimniejsza woda na wyspie, aaa i munusem mogą być 'jednodniowi' turyści - pełno dookoła autokarów ;)...

          O Agios wszytko napisałam. :)

          Tak więc decyzja należy do Ciebie - ale czegokolwiek nie wybierzesz na pewno będziesz zadowolona.... :)
          • n-att Re: Korfu- Agios Georgios - Atlas Tours - relacja 28.07.09, 22:03
            *oczywiście Sidari a nie Aidari
            **w Paleokastrisy 2,3 plaze od strony lądu - od morza znacznie więcej :) Za błędy przepraszam. :)
            • Gość: butterfly Re: Korfu- Agios Georgios - Atlas Tours - relacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.09, 22:06
              dziękuję Ci bardzo za odpowiedź.
              • n-att Re: Korfu- Agios Georgios - Atlas Tours - relacja 28.07.09, 23:35
                Niniejszym informuje, że w podpisie pojawił się link do galerii z Korfu - do której zapraszam! :)
                • Gość: pnty Re: Korfu- Agios Georgios - Atlas Tours - relacja IP: *.chello.pl 29.07.09, 08:51
                  n-att zdjęcia z Korfu cudowne .Dzięki nim mogłam powspominać mój
                  pobyt na Korfu.Pozdrawiam
      • logopeda9 Re: Korfu- Agios Georgios - Atlas Tours - relacja 28.07.09, 14:04
        bardzo ładne zdjęcia :)
    • Gość: pnty Re: Korfu- Agios Georgios - Atlas Tours - relacja IP: *.chello.pl 28.07.09, 16:03
      Zdjęcia z Kerkiry piękne , czekam na te z Agios .
      • marcin_ocenyhoteli.pl Re: Korfu- Agios Georgios - Atlas Tours - relacja 29.07.09, 23:20
        N-att. Z ciekawości. Co się współodpoczywaczom nie podobało na promie?:)
        • n-att Re: Korfu- Agios Georgios - Atlas Tours - relacja 04.08.09, 13:26
          Oj to był cały ciąg zdarzeń. :) Po pierwsze zaraz po wejściu na prom zrobiło się zamieszanie, bo okazało się, że wiekszość foteli jest zajęta - a jeżeli już były jakieś wolne to pojedyńcze - więc pilotka poprosiła obsługę, aby pomogła 'poprzestawiać' tak ludzi by każdy siedział na miejscu jakie ma na bilecie - i wtedy się okazało, że to miał być inny prom i to co jest na bilecie jest nieważne. Po 30 min. zamieszania obsługa pomogła wyprosić z ATSów ludzi którzy ich nie wykupili. Jak w końcu ludzie usiedli okazało się, że część foteli jest popsuta ( a to obadało oparcie, a to się nie dało go odgiąć...). Poza tym w pomieszczeniu dla ATSów mogli przebywać wszyscy - kładli się w korytarzach itp. Poza tym kilka osób dostało fotele zaraz przy drzwiach ewakuacyjnych- ktore się nie zamykały ( znaczy nie miały klamki - zamykało się je na kabel - czy coś w tym rodzaju). No i latwo sobie wyobrazić, że ciągle im wiało i kapało na głowę (burza)... A poza tym nie podobały się zapchane toalety i fakt, że kło baseniu było 'obozowisko' młodzieży - alkohol i takie tam... generalnie ciężko było na promie znaleźć przyjemne miejsce. Gdy by nie to, że w drodze powrotnej mieliśmy prom Ikarus Palace, można by powiedzieć, że to co było na Zeusie jest standardem, ale pomiędzy jednym a drugim promem różnica była kolosalna... :)
          • Gość: monna Re: Korfu- Agios Georgios - Atlas Tours - relacja IP: *.centertel.pl 10.08.09, 16:45
            20.08 wybieramy się z chłopakiem na podobną wyprawę z Atlas Tours -
            Polska-Wenecja-Korfu, z tym, że do Acharavi. Troche sie obawiamy, ze może byc
            zbyt spokojnie, n-att, mówisz, że to bardziej rozrywkowa miejscowość, troche
            mnie pocieszyłas:) Wiesz moze cos wiecej o tym miejscu?? Mam nadzieje, ze nie
            bedziemy sie tam nudzic:) Zaniepokoiła mnie ta sprawa z promem:/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka