Dodaj do ulubionych

moja wizyta w konsulacie- parodia

IP: *.go.net.pl / *.net.pl 29.03.04, 21:10
Najpierw była szopka bo nie było mnie na liście. Po wielu telefonach udało mi
sie wejść bez kolejki. Ucieszyłam się że pójdzie już gładko, bo byłam pewna
ze wize dostanę (studentka turystyki, mnóstwo pieczątek w paszporcie, wlasne
mieszkanie i konto tez ok).
Tymczasem moja rozmowa przebieglą tak:
-dzien dobry
-dzien dobry
(rzut oka na wniosek, do paszportu wcale)
-pani rodzice mieszkają w Kielcach?
- tak
- niestety nie kwalifikuje się pani do otrzymania wizy

I tyle miałam wrażen. 10 sekund "rozmowy" i z wakacji nic.
Obserwuj wątek
    • muchy Re: moja wizyta w konsulacie- parodia 29.03.04, 21:13
      niech sie rodzice przeprowadza do Milanowka
      • Gość: emerka Re: moja wizyta w konsulacie- parodia IP: 212.69.73.* 29.03.04, 21:46
        "a co ma piernik do wiatraka" dlaczego Ci nie przyznali ?
        czy to ważne gdzie mieszkają rodzice ?
        chyba facet miał kiepski dzień.
        Współczuję Ci i myślę że następnym razem Ci sie uda :-)
        • Gość: kaya Re: moja wizyta w konsulacie- parodia IP: *.go.net.pl / *.net.pl 29.03.04, 21:52
          hyh, gostek z 40 osób przede mna wize dał jednej. Cóż, nie będę kolesia za
          rodziców "przepraszac" prawda? Gdyby nie to ze naprawde chce te jego Stany
          zwiedzić, to bym drugi raz nie godziła się na takie upokorzenie.
          • Gość: RaFa Re: moja wizyta w konsulacie- parodia IP: *.dip.t-dialin.net 30.03.04, 20:21
            Nie mieszaj w to rodzicow.Poprostu Twoj wyraz twarzy sie im nie
            spodobal.Ja bym sie drugi raz nie upokarzal no chyba zeby robotka
            byla nagrana na sto procent.W zamian zwiedzilbym Brazylie,Argentyne czy
            inny kraj a nie te (jego stany).

            pozd. i zycze Ci samych podrozy bezwizowych.
            • Gość: kaya Re: moja wizyta w konsulacie- parodia IP: *.go.net.pl / *.net.pl 30.03.04, 20:52
              no, z rodzicami to było ironicznie:) wiesz, on nawet na mnie nie spojrzał, nie
              mówiąc o paszorcie, gdzie- nawiasem mówiąc- są pieczątki z Brazylii i
              Argentyny.
              • Gość: moby Re: moja wizyta w konsulacie- parodia IP: *.krak.tke.pl 30.03.04, 21:16
                Nie no poprostu parodia i tyle, dobrze napisalas. Ja jade po swietach do nich,
                mam nadzieje ze zadnej szopki nie bedzie.
                • zalotnica Re: moja wizyta w konsulacie- parodia 04.04.04, 18:54
                  Gość portalu: moby napisał(a):

                  >Nie no poprostu parodia i tyle, dobrze napisalas. Ja jade po swietach do nich,
                  >mam nadzieje ze zadnej szopki nie bedzie.

                  do nich ? a po coz to...?
    • kiciniak Re: moja wizyta w konsulacie- parodia 30.03.04, 20:42
      Nie chce byc podejrzewany o zgryzliwosc, ale z perspektywy ladnych paru lat w
      USA, naprawde dziwie sie ludziom, ktorzy jezdza z Polski do USA turystycznie.
      Nie pisze tego ze zloslowscia - serio !
      OK, bylem w USA na Florydzie, w Kalifornii, Arizonie, Newadzie, Maine, NH,
      Waszyngtonie DC.Wirginii plus Kanada- Montreal, Quebec.
      W Eropie bylem w Hiszpanii, Anglii, Francji, Austrii, Skandynawii, Wloszech
      Ponadto- Meksyk, Belize, Bahamas, Bermuda.
      Mam pewna perspektywe i nie rozumiem, po co turystycznie jechac do USA?
      Turystycznie USA nie sa zadna rewelacja, naprawde.
      Koszty sa realtywnie duze- przelot w lecie, hotele, wynajecie samochodu i ta
      cholerna wiza.
      Pozejrzewam, ze za cene samego biletu lotniczego mozna spedzic 10 dni w
      Europie, Afryce PN lub Azji.
      • soup_nazi Re: moja wizyta w konsulacie- parodia 30.03.04, 21:37
        kiciniak napisała:

        > Nie chce byc podejrzewany o zgryzliwosc, ale z perspektywy ladnych paru lat w
        > USA

        na czarno, hehehe

        , naprawde dziwie sie ludziom, ktorzy jezdza z Polski do USA turystycznie.

        i slusznie, bo tacy prawie nie istnieja, hehehe

        > Nie pisze tego ze zloslowscia - serio !
        > OK, bylem w USA na Florydzie, w Kalifornii, Arizonie, Newadzie, Maine, NH,
        > Waszyngtonie DC.Wirginii plus Kanada- Montreal, Quebec.
        > W Eropie bylem w Hiszpanii, Anglii, Francji, Austrii, Skandynawii, Wloszech
        > Ponadto- Meksyk, Belize, Bahamas, Bermuda.

        To ty jestes prawdziwy pracus, hehehe

        > Mam pewna perspektywe i nie rozumiem, po co turystycznie jechac do USA?

        Jasne, tylko na dachy!

        > Turystycznie USA nie sa zadna rewelacja, naprawde.

        A co ty mozesz o tym powiedziec facet jak znasz Stany z perspektywy zasikanego
        materaca na Jackowie?

        > Koszty sa realtywnie duze- przelot w lecie, hotele, wynajecie samochodu i ta
        > cholerna wiza.
        > Pozejrzewam, ze za cene samego biletu lotniczego mozna spedzic 10 dni w
        > Europie, Afryce PN lub Azji.

        Od razu widac jak bardzo sie orientujesz, facet. Ostatnio zaplacilem za bilet W-
        wa-Phoenix-W-wa $500 z groszami. Za te pieniadze to mozna spedzic 10 dni w w/w
        miejscach tanczac z tubylcami bluesa przy ogniskach, hehehe. Dobra, skacz na
        miotle i odjazd, hehehe. A nicka to sobie dobrego wybrales, hehehe
        • kiciniak Re: moja wizyta w konsulacie- parodia 30.03.04, 21:54
          Wiesz,ze chociaz dawno nie dyskutowalem z takim idiota jak ty, to jedank
          odpowiem ci.
          Nie bede nawet pisal nic "dociekliwego" co ja moglby sobie pomyslec na twoj
          temat, bo jestes dla mnie jak psie gowno na trawniku, ktorego wlascicielowi psa
          nie dalo sie sprzatnac, bo piesek mial sraczke.
          Ty zapewne nie wiesz, ze studenci maja wakacje w lecie a wtedy bilety na trasie
          Wa-wa NY lub Chicago kosztuja w granicach 700-900 dol.
          Do Arizony? A kto odwiedza takie miejsca w lecie? Tam mozesz sobie leciec nawet
          na za 100 i co z tego?
          A poza tym ja latam na ogol bez przesiadek. Skoro udalo ci sie wyskubac gdzies
          bilet za te pieniadze z 11 przesaidkami, to gratutluje obrotnosci.
          Nie wiem co to Jackowo, skad ty wiesz?
          Wybacz, nie skomentuje sikania w materac, ja nie mialem takich problemow, ale
          podobno sa tacy, ktorzy mieli i nie potrafia potem o tym do konca zycia
          zapomniec.Ty moczysz sie jeszcze? To wspolczuje sasiadom,( rodziny rozumiem nie
          masz, bo niby jakim cudem?), to musi byc czuc.
          Przerabane tak zidiociec, zgorzkniec i schamiec na tej emigracji. Szlag....
          • Gość: Olala Re: moja wizyta w konsulacie- parodia IP: *.bydgoska.ds.uj.edu.pl / 195.150.224.* 30.03.04, 22:16
            nooooo... wesolo tu u was,
            zawsze tak na tym forum sie zrecie?
            • soup_nazi Re: moja wizyta w konsulacie- parodia 30.03.04, 22:34
              Gość portalu: Olala napisał(a):

              > nooooo... wesolo tu u was,
              > zawsze tak na tym forum sie zrecie?

              Kto sie zre? Kto sie zre? Lubie ucierac nochala (ale tylko wirtualnie, hehehe)
              roznym nadetym klamczuszkom i glupolkom, a pozniej przygladac sie z
              zainteresowaniem socjologa, jak sie rzucaja jak wszy na grzebieniu (ich
              wlasnym, hehehe).

              Za $500 10 dni w Europie - hehehe, to jest mocne, chyba mial na mysli Bialorus
              albo Albanie.
          • soup_nazi Re: moja wizyta w konsulacie- parodia 30.03.04, 23:06
            kiciniak napisała:

            > Wiesz,ze chociaz dawno nie dyskutowalem z takim idiota jak ty, to jedank
            > odpowiem ci.
            > Nie bede nawet pisal nic "dociekliwego" co ja moglby sobie pomyslec na twoj
            > temat, bo jestes dla mnie jak psie gowno na trawniku, ktorego wlascicielowi
            psa
            >
            > nie dalo sie sprzatnac, bo piesek mial sraczke.

            No, ladnie "dyskutujesz", hehehe

            > Ty zapewne nie wiesz, ze studenci maja wakacje w lecie a wtedy bilety na
            trasie
            >
            > Wa-wa NY lub Chicago kosztuja w granicach 700-900 dol.

            Qrwa, myslalem, ze w zimie, hehehe. A co studiujesz? Skatologie, hehehe?
            Lata mi z duza amplituda cena biletow na Greenpoint i Jackowo

            > Do Arizony? A kto odwiedza takie miejsca w lecie? Tam mozesz sobie leciec
            nawet
            >
            > na za 100 i co z tego?
            > A poza tym ja latam na ogol bez przesiadek.

            Cos strasznie was z tym drugim jalopa pogryzlo to Phoenix. Zupelnie nie
            rozumiem dlaczego. To byl tylko przyklad, ze za cene biletu nie przezyje sie 10
            dni w Europie, Azji czy Afryce (no chyba, ze wpierdalajac termity z
            autochtonami w tych dwoch ostatnich, hehehe). Poza tym nigdzie nie napisalem,
            ze latam tam turystycznie - to byl bilet dla krewnego z Polski. Ale uderz w
            stol....

            Skoro udalo ci sie wyskubac gdzies
            >
            > bilet za te pieniadze z 11 przesaidkami, to gratutluje obrotnosci.

            E, tam jaka tam obrotnosc. Siada sie do kompa i kupuje bilet z W-wy via Londyn
            do Phoenix (ostatecznie to chyba nie dziwne, ze jest jedno ladowanie na tak
            dlugiej trasie). BA, linia jak linia, ale dla ciebie, ktory latasz glownie w
            glupa z ludzmi na forum, to juz jest cos, hehehe

            > Nie wiem co to Jackowo

            Gosciu, nie lep leszcza, hehehe. Latasz do Sikago i nie wiesz co to Jackowo?
            Podpowiem ci - to te slumsy gdzie miesci sie "ofis" kuntraktora, u ktorego
            waliles na dachach ostatnio, hehehe

            , skad ty wiesz?

            Z wykopalisk, hehehe

            > Wybacz, nie skomentuje sikania w materac, ja nie mialem takich problemow, ale
            > podobno sa tacy, ktorzy mieli i nie potrafia potem o tym do konca zycia
            > zapomniec.Ty moczysz sie jeszcze? To wspolczuje sasiadom,( rodziny rozumiem
            nie
            >
            > masz, bo niby jakim cudem?), to musi byc czuc.
            > Przerabane tak zidiociec, zgorzkniec i schamiec na tej emigracji. Szlag....

            Jakos dziwnie podejrzanie cie ten temat bulwersuje, hehehe. Znow te cholerne
            nozyce. Zreszta nie ma sie co obrazac, wcale nie twierdzilem, ze to ty sikasz.
            Wszystko mozliwe, ze to ten drugi "wakacjusz", z ktorym materac dzieliles. Wole
            nie wnikac czy pracowaliscie w systemie zmianowym, hehehe
            • cracovian Ja nie bylem jeszcze w Afryce... 30.03.04, 23:35
              Ale z 10 dni to bym sobie potanczyl przy ognisku za piec stow z przelotem :-) W
              Stanach to rzeczywiscie w dwa tygodnie mozna wszystko zobaczyc no i te koszty,
              szczegolnie przy terazniejszej wymianie z ojro albo zlotowek... Trzeba stad
              spadac, ale wpierw trzeba z dachu zejsc.
            • cracovian Bylem za to w Meksyku... 30.03.04, 23:41
              I jak czytam niektorych relacje co, gdzie, kiedy i za ile zwiedzili to tez sie
              nadziwic nie moge. Gdzie te hotele za 10 albo 20 dularkow??? - Widocznie Polak
              potrafi, bo ja ponizej 50 za noc to nie potrafilem zejsc (i to czesto bez
              A/C)... Dla niektorych ludzi hostele to widac jest komfort i tak sobie swiat
              powolutku zwiedzaja.
              • soup_nazi Re: Bylem za to w Meksyku... 31.03.04, 18:59
                cracovian napisał:

                > I jak czytam niektorych relacje co, gdzie, kiedy i za ile zwiedzili to tez
                sie
                > nadziwic nie moge. Gdzie te hotele za 10 albo 20 dularkow??? - Widocznie
                Polak
                > potrafi, bo ja ponizej 50 za noc to nie potrafilem zejsc (i to czesto bez
                > A/C)... Dla niektorych ludzi hostele to widac jest komfort i tak sobie swiat
                > powolutku zwiedzaja.

                Hostele! Ale masz wymagania! A przespac sie z Pablem, Consuela oraz ich druzyna
                pilkarska w jednym wyrku to nie laska?. Nakupisz smieci w dollar storze za
                piatke i o zakwaterowanie cie glowa nie boli, hehehe.
            • Gość: nati Re: moja wizyta w konsulacie- parodia IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 07.04.04, 12:08
              Przykry jestes ,, soup_nazi'' wiesz? Prawie na każdym forum Cie spotykam,
              widac ,,jechanie'' po ludziach sprawia ci wielka przyjemnośc...Widac, że masz
              jakies problemy ze soba...współczuję. Bardzo przykry i prosty....
              • soup_nazi Re: moja wizyta w konsulacie- parodia 07.04.04, 23:24
                Gość portalu: nati napisał(a):

                > Przykry jestes ,, soup_nazi'' wiesz?

                To zalezy od punktu widzenia. Co konkretnie tak cie zgielo?

                > Prawie na każdym forum Cie spotykam,

                Widocznie za mna lazisz, bo ja bywam chyba raptem na 5. Akurat trafiasz na te
                same? Wot, i przykrost', hehehe.

                > widac ,,jechanie'' po ludziach sprawia ci wielka przyjemnośc...

                Tylko po durniach, prostakach, szpanerach, lgarzach, mitomanach, tych, co
                wszystko wiedza lepiej, etc. Reszta jest ok i nic do niej nie mam

                Widac, że masz
                > jakies problemy ze soba...

                Ja ich jakos nie widze. To inni maja wyrazny problem ze mna. Niech pisza na
                forum albo na Berdyczow, hehehehe

                współczuję.

                Raczej nie ma czego, hehehe.

                Bardzo przykry i prosty....

                No, qrva, teraz nie bede mogl spac po nocach, hehehe. A cos za jeden buraczku,
                o przepraszam, pyrko?
                • Gość: nati Re: moja wizyta w konsulacie- parodia IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.04.04, 13:23
                  ,,widac ,,jechanie'' po ludziach sprawia ci wielka przyjemnośc...''
                  ... Tylko po durniach, prostakach, szpanerach, lgarzach, mitomanach, tych, co
                  wszystko wiedza lepiej, etc. Reszta jest ok i nic do niej nie mam...''

                  A jest jeszcze jakas reszta??? Skoro dla Ciebie wszyscy to...patrz wyżej. Skoro
                  nie widzisz żadnego problemu, to moze ktos Ci powinien wytłumaczyc po co sa te
                  fora...nie mógłbys choc raz normalnie odpowiedziec, podzielic sie
                  informacjami,skoro wszystko tak pieknie wiesz a inni to same durnie? No
                  uswiadom nas, oświeć proszę, natchnij, wytłumacz, naucz, prosimy...
                  • waldek.usa Re: moja wizyta w konsulacie- parodia 14.04.04, 17:06
                    Gość portalu: nati napisał(a):

                    > ,,widac ,,jechanie'' po ludziach sprawia ci wielka przyjemnośc...''
                    > ... Tylko po durniach, prostakach, szpanerach, lgarzach, mitomanach, tych, co
                    > wszystko wiedza lepiej, etc. Reszta jest ok i nic do niej nie mam...''
                    >
                    > A jest jeszcze jakas reszta??? Skoro dla Ciebie wszyscy to...patrz wyżej.
                    Skoro
                    >
                    > nie widzisz żadnego problemu, to moze ktos Ci powinien wytłumaczyc po co sa
                    te
                    > fora...nie mógłbys choc raz normalnie odpowiedziec, podzielic sie
                    > informacjami,skoro wszystko tak pieknie wiesz a inni to same durnie? No
                    > uswiadom nas, oświeć proszę, natchnij, wytłumacz, naucz, prosimy...




                    Zupa mowi prawde, to ze wyzej wymienionych jest na tony to niestety jest fakt.
                    Ze mna nigdy nie bylo problemow, moze dlatego ze jestem normalny ;)
                    Pare osob diametralnie zmienilo zdanie i przekonalo sie do Zupy. Ja od
                    poczatku, sam nie lubie, gdy mi frajerzy wciskaja kit, bo to mi po prostu
                    ubliza mojej inteligencji.
                    Jesli idzie o forum Polonia, to jest to specyficzny teren. Tam jest sporo
                    gliniakow, ktorzy zawodowo ublizaja Polonii. Tych trzeba zwalczac i Zupa jest w
                    tym znakomity. Ja swoja dzialke tez...
                    • Gość: nati Re: moja wizyta w konsulacie- parodia IP: *.icpnet.pl 24.04.04, 18:19
                      No może Zupa mówi prawde, ja nie twierdze, że nie...ale w jaki sposób??? NIE
                      MOZNA INACZEJ? Dziwne zachowanie.Poza tym skoro w ogóle sie nie znamy, to
                      dlaczego wydaje takie opinie o ludziach, dlaczego zaraz że kłamia i ,,kity''
                      walą...jest wiele osób, która nie ściemnia i po prostu dzieli sie swoimi
                      doświadczeniami. E tam.....
                      • waldek.usa Re: moja wizyta w konsulacie- parodia 26.04.04, 17:30
                        Gość portalu: nati napisał(a):

                        > No może Zupa mówi prawde, ja nie twierdze, że nie...ale w jaki sposób??? NIE
                        > MOZNA INACZEJ? Dziwne zachowanie.Poza tym skoro w ogóle sie nie znamy, to
                        > dlaczego wydaje takie opinie o ludziach, dlaczego zaraz że kłamia i ,,kity''
                        > walą...jest wiele osób, która nie ściemnia i po prostu dzieli sie swoimi
                        > doświadczeniami. E tam.....






                        I tu jest pies pogrzebany - "doswiadczeniami".
                        Po kilkunastu latach na emigracji albo sie zna realia, albo sie nie zna.
                        Szczegolnie, gdy bylo sie tu i tam i wiele widzialo.
                        Z pierwszej reki, znaczy sie.

                        Rozpoznanie osobnika czesto jest kwestia paru zdan. Gdybym zaczal Ci wciskac
                        kit o POlsce, ktorej nie widzialem od 85 (z wyjatkiem wakacji w 91), to
                        zorientowalabys sie w okamgnieniu. Jakkolwiek, pojecie ogolne mam, bo sprawy
                        sledze, gazety (przez sito) czytam i jakas tam inteligencje posiadam.

                        Tu dochodzimy do sedna sprawy.

                        Osobnik "doswiadczony" zaklada brak inteligencji i puszcza wodze fantazji.
                        Tyle tylko, ze zamiast literatury faktu dostajemy beletrystyke, a wlasciwie
                        kiepsciutka science-fiction, uwlaczajaca mej inteligencji.
                        Cackac sie z takim nie warto, faz lagodnych nie zrozumie, dlatego na pierwszy
                        ogien idzie faza koncowa.

                        Sa rowniez tacy, ktorzy nie sciemniaja. Takich rowniez latwo rozpoznac i
                        rozmowa wyglada inaczej.
                        Jest swoisty siodmy zmysl, ale nikt nie jest nieomylny i tu sie z Toba zgodze.
        • huncwot Moron 30.03.04, 22:02
          Pochwal sie, moronie, gdzies ty byl, ha, ha .
          Phoenix, chyba na obrazku.
          • soup_nazi Re: Moron 30.03.04, 22:31
            huncwot napisał:

            > Pochwal sie, moronie, gdzies ty byl, ha, ha .
            > Phoenix, chyba na obrazku.

            Nastepny jackowiak czy krajowiec? Niewazne, hehehe, gula skacze tak czy inaczej.
            Phoenix miasto przyjemne, choc nic specjalnego - ale jak sie spedza zycie
            miedzy Monkami a Grimpointem, hehehe, to juz takie Phoenix jest bardzo
            egzotyczne.
        • Gość: misiek Re: moja wizyta w konsulacie- parodia IP: *.sfldmidn.covad.net 30.04.04, 19:34
          Sprobuj w Sydney.Tam mozna kupic wize do usa bez problemow.
      • Gość: Tamtejszy Re: moja wizyta w konsulacie- parodia IP: *.proxy.aol.com 04.04.04, 05:35
        A okulary masz z Polski?
    • krolewna.sniezka Re: moja wizyta w konsulacie- parodia 30.03.04, 21:05
      ciekawe co mowisz. Zawsze sie zastanawialam na jakiej postawie oni odrzucaja
      tych "podejzanych" teraz wiem ze na zadnej. Statystycznie znalazlas sie w
      grupie "NIE", no ale zmiana wakacyjnych planow to jeszcze nie koniec swiata.
      • starypierdola Hi Agnieszka-Sniezka! 01.04.04, 16:30
      • Gość: Gnat Re: na jakiej postawie oni odrzucaja IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.04.04, 00:09
        No przeciez jak byk napisane bylo, ze odrzucili ja z powodu miejsca
        zamieszkania rodzicow. Szkieletczyzny widac im w Stanach dostatek.
    • Gość: Ha Re: moja wizyta w konsulacie- parodia IP: *.proxy.aol.com 04.04.04, 05:39
      kici, kici...
    • Gość: moby Re: moja wizyta w konsulacie- parodia IP: *.krak.tke.pl 15.04.04, 14:33
      Czy ty rowniez dostalas kartke z napisanym na koncu "will call" ?
    • Gość: raf A oto moj przypadek IP: *.tychy.net.pl / *.media-com.com.pl 30.04.04, 23:26
      Witam, jeśli chodzi o plany zwiazane z USA, to niestety ale musza poczekac, az
      znowu najdzie mnie ochota ubiegania się o wize. Ale jedno jest pewne to troszke
      potrwa, po dzisiejszym dniu jestem bardzo negatywnie nastawiony do całego cyrku
      zwanego „rozmowa z konsulem”. No coz gdybym był studentem to pewnie i bym wize
      otrzymal. Paradoksem jest fakt iż gdybym zeczywiscie ubiegal się o wize z
      zamiarem turystycznym to nawet gdybym był krewnym papieża to bym owej wizy nie
      otrzymal- powod – szanowny pan konsul nawet nie zajrzał do papierow… Jedno
      pytanko czy się ucze załatwiło cale 2 godzinki czekania w kolejce. Proponuje
      zaoszczędzenie kupy pieniędzy na konsulach pracujących w konsulacie w Krakowie
      i zamontowanie maszyny, która losuje osoby które, otrzymaja wize :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka