Dodaj do ulubionych

zastanawiam sie, kiedy powiedziec rodzinie...

28.06.04, 10:08
zakladam ten sam watek na dwoch forach, "dla starajacych sie" i "trudna ciaza"

jak juz pewnie wiecie, jestem w ciazy smile 6t od ostatniej @
i jestem po obumarciu ciazy w 10 tc w zeszlym roku

i teraz zastanawiam sie, kiedy powiedziec rodzinie?
w poprzedniej, straconej ciazy powiedzielismy rodzinie mojej i meza ok 7tc
po pierwszym usg na ktorym cos widzielismy. radosc byla wielka, ale smutek
tez. i teraz nie bardzo wiem, co zrobic...

moj maz swojej chce powiedziec dopiero po ~3 miesiacach, jak
najniebezpieczniejszy okres bedzie za nami. twierdzi, ze zeszlym razem byli
troche zdziwieni, ze mowimy tak wczesnie...
... niby ma racje - po co martwic rodzine...
ale z drugiej strony bardzo bym nie chciala, zeby to nowe dziecko niejako
"zylo w cieniu" naszej poprzdniej tragedi... zeby nie mialo wszystkiego, co
sie ciazy, oczekiwaniu nalezy. zeby nasze szczescie bylo pelne, zeby dziecka
nie obrabowac niejako z tej ciazy, przez strach...

no nie wiem... w tym tygodniu przyjezdza moja mama i siotra, bardzo bym
chciala im powiedziec... w przyszly czwartek (nie ten) mam ponowna wizyte u
gina, bedziemy ogladac fasolke (albo dwie, jak wiecie moge miec ciaze
blizniacza wink moze powiedziec im po tej wizycie? a moze od razu jak
przyjada? same raczej sie nie domysla, bo nie mam dolegliwosci (oprocz
zmeczenia). tylko tyle, ze nie pije zadnego alkoholu, moga byc podejrzliwe...
smile

nie chce ich martwic i straszyc, chce zeby sie cieszono z nami, a nie
martwiono (sama robie to wystarczajaco...). z drugiej strony, jesli cos bedzie
nie tak (tfu tfu), to przeciez i tak sie dowiedza! takie rzeczy trudno ukryc,
nawet jak sie jest daleko (a one przez jakis czas beda blisko...)

no i nie wiem? jak myslicie? co Wy robilyscie "po przejsciach"?
napiszcie smile
Obserwuj wątek
    • bei To najmilsza wiadomość.... 28.06.04, 11:45
      ...nawet dla obcych...co dopiero dla rodziny....
      Będą na Ciebie dmuchac i chuchac....i zawsze będą się martwić- ale to przecież
      i od tego mamy bliskich- Ty o nich też drżysz....
      opieka przyda się...i zrozumienie dla Twego stanusmile
      My dzwoniliśmy do rodzinki ...do przyjaciol zaraz po odczytaniu
      testu......wszyscy się cieszyli...teraz- ciagle się martwią...ale to miłesmile
      Powiecie- kiedy będziecie chcieli- ale to DOBRA WIADOMOŚC!!!!!!!!!

      Pozdrawiam...i gratulujęsmile
      • kura17 Re: To najmilsza wiadomość.... 28.06.04, 11:59
        oczywiscie, ze dobra wiadomosc smile CUDOWNA!
        tylko czasem szkoda mi na przyklad babci, ktora juz jest leciwa...
        ... no i zapeszyc sie boje... wink
        • bei Kurczaczku:) 28.06.04, 12:16
        • bei Kurczaczku:):) 28.06.04, 12:19
          ...nie zapeszysz.....smilesmile jeśli mamy wierzyć w gusła...to afirmuj sie tylko na
          te dobre....np- dotyk dłoni do brzuszka ciezarnej przynosi szczęście...więc
          delikatnie- by nie pobudzac - dotykaj do niego...i myśl...jacy będziecie
          szczęśliwismile
          Albo...że uśmiech- do lustra spowoduje cudowny dzieńsmilesmile dla Ciebie...i Twoich
          bliskich....zabaw sie w czarodziejkęsmilesmile i czaruj dobrem.....a moze powymyślamy
          dobre czary dla naszych brzuszków?????
          • kura17 Beatrycze :) 28.06.04, 12:26
            oh, staram sie myslec pozytywnie i usmiecham sie nieustannie...
            ... ale trudno sie nie martwic...

            boje sie martwic rodzine, nie wiem, czy ta wiadomosc to bedzie wiekszy powod do
            radosci czy do niepokoju... panie w mojej rodzinie to zdecydowanie pesymistki i
            histeryczki...

            mam przyjaciolke, ktora tez poronila pierwsza ciaze; bardzo sie o nia martwilam
            i opowiadalam w domu, jak mi smutno z jej powodu
            i jak sama bylam w poprzedniej, niestety obumarlej, ciazy (po tej przyjaciolce),
            to raz mi siostra powiedziala, ze po co wspominalam o tej przyjaciolce i jej
            poronieniu, teraz moja mama chodzi i sie martwi o mnie, zamiast sie cieszyc...
            ... wiec co bedzie teraz, gdy sama jestem "po przejsciach"? sad

            ech, trudne to zycie...
            • bei Re: 28.06.04, 12:35
              Och......Ja wierzę, że będzie dobrze....juz przeszłas swoje....Masz rację-
              jeśli rodzinka będzie miala smutną zatroskaną minkę...to nie wpłynie to dobrze
              na Twój komfort psychiczny....ale masz NASsmilesmilesmilesmile My tu wierzymy...że będzie
              dobrze....tu można wyżalić sie...i pochwalić...och.....w ciaży nastroje śą
              rózne....ja długo przeżywałam smuteczki...teraz też mnie łapią...znowu myślę o
              badaniach....nawet juz przytruwałam mojemu Aniołowi na gg...arti pociesza
              mnie.... a ja łzawię...bardzo się boję- mam 41 lat....
              ten strach wraca.....wiem...co powinnam zrobic, by sie go pozbyc...ale nie
              umiemsmile

              Twój przypadek - bardzo rozumiem......... Wspólczuję Ci....nawet nie wiem- jak
              Cie pocieszyć w bólu po tamtej tragedii.......ufam, że los...Bog
              wynagradza.....strasznie Cie doświadczył......a teraz będziesz spełniać sie juz
              tylko w Szczęściu...tego Ci życzę...z całego serca...bedzie dobrze...musi
              być...przecież tyle osób tak chcesmilesmile Trzymam kciukismile
              • kura17 Re: 28.06.04, 12:43
                dziekuje Bei smile i tez jestem z Toba smile na pewno bedzie dobrze, ja tez w to
                wierze, i z Toba i ze mna smile
                ... nie wiem, czy ja robilabym badania...
                na pewno nie wplynelyby na moja decyzje - nie wyobrazam sobie aborcji
                ale, gdybym wiedziala, to moze latwiej byloby sie przygotowac, gdyby oczekiwala
                nas choroba dziecka? moze latwiej byloby pogodzic sie z szokiem, wyciszyc,
                zaakceptowac? moze zrobilabym takie badania - wlasnie po to, by miec czas sie
                przygotowac (w razie czego). a gdyby wyszly pozytywnie - tylko radosc, zero
                smutasow smile

                ja mam 32 lata, mysle, ze za wczesnie na badania. ale w przyszlych ciazach - kto
                wie, mysle, ze jesli bede w ciazy po 35, to bede sie powaznie zastanawiac...

                Bei, dlaczego masz watpliwosci, czy zrobic badania? moralne? finansowe?
    • aniao3 Re: zastanawiam sie, kiedy powiedziec rodzinie... 06.07.04, 20:16
      Ja przy pierwszej ciazy rodzicom powiedzialam od razu.
      W 7 tyg (gdy Malenstwo mialo 5 tyg) stracilam je...
      Moi rodzice przezywali to razem ze mna.
      I w drugiej ciazy planowalam powiedziec po 3 meis, ale pomyslalam, ze jak
      bedzie zle to chce by wiedzieli, by byli przy mnie.
      No i byly blizniaki. Dwa dni przed nastepnym USG powiedzielismy rodzicom.
      Wielka, podwojna radosc.
      A potem rozpacz, bo zyl tylko jeden maluszek.
      Ale gdyby nie wiedzieli, to byloby mi ciezej, a tak przechodzilismy ta zalobe
      razem. Ale i to trzecie tez odeszlo, wiec nie wiem jak to bedzie w przyszlosci.
      Ale pewnie powiem im od razu. Bo nie dam rady udawac ze jest w porzadku i
      normalnie. Nigdy tak "normalnie" nie bedzie.
      Sciskam cie mocno i trzymam kciuki
      anka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka