Dodaj do ulubionych

Boję się...

03.07.04, 16:32
24 lutego zmarła nasza córeczka,Weronika. Urodziła się z wadą serca,
przepony, praktycznie bez prawego płuca...Była naszym pierwszym dzieckiem.
Poza tym, że mam 34 lata, nie znaleziono żadnej przyczyny Jej choroby. 24
czerwca byłam w Poradni Genetycznej IMiD (chociaż badania genetyczne-
oczywiście te, które można technicznie wykonać, były u Nisi prawidłowe)-
dowiedziałam się tyle, że nie są w stanie ocenić ryzyka wady u kolejnego
dziecka-może być "populacyjne", a może wynosić 25%...Planujemy ciążę, ale im
bliżej, tym bardziej ja się boję...Jestem pełna złych przeczuć-począwszy od
tego, że się nam nie uda, bo ja się "zablokowałam" psychicznie, a skończywszy
na tym, że znowu urodzę chorego dzidziusia...Staram się o tym nie myśleć, ale
nie jest to skuteczna metoda. Staram się być "racjonalna", ale to nie wpływa
na moje uczucia i lęki. Posunęłam się nawet do tego, że poszłam do wróżki
(sic!)-ja, osoba z gruntu niedowierzająca "szarlatanom"-już to samo świdczy o
stanie mojego umysłu...Wrózka twierdzi, że będzie dobrze, ale to też nie
pomogło...
Czy któraś z Was miała lub ma podobne doświadczenia? Napiszcie
proszę...Zwłaszcza jeśli znacie na to sposób...
Obserwuj wątek
    • perissa Re: Boję się... 03.07.04, 16:55
      Marciam, przepraszam - może nie mam doświadczeń aż tak ciężkich jak Twoje, nie
      umarło mi żywe dziecko.. (choć przedsmak tego czułam: mojego nowo narodzonego
      synka w grudniu 2001 zarażono w szpitalu bakterią Clebsiella Pneumoniae ESBL+,
      skutkiem czego walczono potem o jego życie na oddziale niemowlęcym przez 3
      miesiące, dostawał "pompą" antybiotyk 3 generacji w fazie eksperymentalnej -
      bakteria nieczuła na CAŁY antybiogram!!, dziecko ostatecznie przeżyło),
      straciłam jedynie ostatnio 9 tygodniową ciążę.. Nie mogę Ci więc doradzać, mogę
      tylko powiedzieć co zrobiłabym na Twoim miejscu:
      1) o ile badania genetyczne nie skazują Ciecie i Twojego męża na urodzenie
      kolejnego dziecka z wadą - zdecydowałabym się na kolejne dziecko bez wahania,
      bo: bardziej bałabym się ŻYCIA BEZ DZIECKA niż ryzyka kolejnej ciąży;
      2) zdecydowanie! zdecydowałabym się najwcześniej jak można (chyba w 10 tyg.
      ciąży, nie jestem pewna, może nawet wcześniej) na amniopunkcję. I tu, wiem -
      problem jest dyskusyjny - ja nie chciałabym drugi raz tak cierpieć jak Ty
      cierpiałaś. Utrata kilkutygodniowego płodu a urodzonego dziecka jest
      niewątpliwie nieporównywalna. Amniopunkcja więc powiedziałaby mi czy
      kontynuować ciążę - a jeśli tak, to byłaby to ciąża już bez obaw....
      Jestem pewna, że tak właśnie bym zrobiła. To oczywiście - podkreślam -
      wyłącznie moja opinia, a nie doradzanie Ci czegokolwiek.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • agnesm1 Re: Boję się... 03.07.04, 17:42
        Obawy i strach niestety sa trudne to przezwyciezenia... ja pomimo tego ze
        stracilam moja dzidzie jak byla jeszcze bardzo malenka (w 12 tc stwierdzono
        obumarcie w ok. 6 tc) gdy decydowalam sie na kolejna ciaze tez sie balam ze
        sytuacja sie powtorzy...
        Teraz jestem juz w ciazy w 9 tygodniu - w poniedzialek ide na USG ktorego sie
        bardzo boje... zreszta od poczatku tej ciazy kilka nocy mialam nieprzespanych i
        caly czas towarzysza mi obawy...
        tego strachu niestety zadna z nas nieuniknie...
        ja wychodze z zalozenia ze za bardzo pragne wlasnego dziecka zeby o to nie
        walczyc...

        Trzymaj sie cieplo i uwierz ze moze byc dobrze... i ze nie jestes sama ze
        swoimi obawami i strachem...
        Agnesm, Aniolek (04.02.2004) i mala Dzidzia w brzuszku
    • marciam13 Re: Boję się... 03.07.04, 18:38
      Dzięki dziewczyny za odpowiedź. Tyle, że w naszym przypadku amniopunkcja nic
      prawdopodobnie nie wniesie, a to dlatego, że u Nisi nie stwierdzono żadnej wady
      genetycznej. Chyba żeby u następnego dzieciaczka pojawiła się inna wada,
      możliwa do wykrycia na obecnym poziomie badań genetycznych-ale o takiej
      sytuacji nawet nie myślę...Tak że nawet prawidłowy wynik badań nie daje nam
      gwarancji. Może, chociaż u Nisi wykluczono mikrodelecję długiego ramienia
      chromosomu 22 występowała mikrodelecja krótkiego ramienia chromosomu 23, której
      nie badano...Bo jest to niemożliwe technicznie na aktualnym poziomie wiedzy. Ja
      chcę spróbować, także nie wyobrażam sobie sytuacji, że z tego "z premedytacją"
      zrezygnuję..Ale tak się boję-i to chyba jest nie do uniknięcia...Nie chodzi też
      o mój strach jako taki-ale wiem, że przede wszystkim nie służy to dziecku.
      Tworzy się takie błędne kółko-im bardziej chcę, żeby było dobrze, tym bardziej
      się martwię, co jest oczywiście niekorzystne...Boję się, że z tego strachu nic
      nam nie wyjdzie z ciąży...
      Przepraszam, że się tak wyżalam, narzekam i widzę wszystko w czarnych barwach-
      staram się "trzymać", ale z czasem jest to coraz trudniejsze, nie łatwiejsze-
      nie pisałabym, gdybym mogła sobie z tym poradzić.
      Pozdrawiam Was bardzo ciepło i trzymam kciuki za Wasze samopoczucie
      i "sukces"!
      • joannajarek Re: Boję się... 03.07.04, 19:28
        Witaj.
        Chyba nasze historie sa troszke podobne. Moja Zuzia zmarla 30 marca. Zyla dwa
        tygodnie i tuz po urodzeniu nic nie wskazywalo na to co sie stanie. Pieknie
        ssala i wszystko bylo ok.Dopiero po 3 dobie zaczely sie dziac straszne rzeczy(
        nasza historia jest opisana na forum strata dziecka). Zuzia umarla po operacji.
        Miala HLHS czyli brak lewej komory serduszka.
        Byla moim drugim dzieciatkiem. Moja Kajka ma juz 7 lat a ja 35.
        Mam dokladnie takie same mysli co Ty. Mysle o jeszcze jednym dzieciatku( choc
        musze jeszcze poczekac kilka miesiecy bo miala cc) ale strasznie sie boje ze
        bedzie tak samo. Nie wiem co bym zrobila gdyby to sie wszystko powtorzylo. To
        nie jest juz do przezycia.
        Im szybciej zbliza sie termin zeby podjac dezyzje o maluszku tym wiekszy
        napada mnie strach .A moje lata dzialaja przeciez na niekorzysc.Nie wiem co mam
        poczas z tym strachem.
        Napewno porobie wszystkie mozliwe badania lacznie z genetycznymi ale jak
        rozmawialam z wieloma gin kazdy mi mowil ze nigdzie nie moge upatrywac przyczyn
        tego co sie stalo. Ze jest to straszny przypadek.Okrutny los.
        Mysle jednak ze bedziemy sie starali. A strach musze jakos pokonac. Ba , tylko
        nie wiem jak.
        Pozdrawiam serdecznie . Asia
        • marciam13 Re: Boję się... 03.07.04, 19:48
          Witaj Joasiu,
          Nasze historie są rzeczywiście podobne, także w tym, że moja Nisia miała (jeśli
          chodzi o wadę serduszka) zespół Shone'a-to trochę upraszczając, HLHS plus inne
          rzeczy. Ja nie będę robić badań genet.(inwazyjnych) poza może badaniem krwi-co
          oczywiście nie jest 100-procentowo pewne, zamierzam natomiast zrobić usg w 10-
          12 tygodniu (jak łatwo zakładam, że zajdę w ciążę...) w Warszawie i Łodzi, a
          potem, w zależności od wyników w co najmniej jednym z tych ośrodków ok.
          20tygodnia. I tak nie zdecydowałabym się nigdy na usunięcie ciąży, a leczenie
          operacyjne w jej trakcie w przypadku podobnej jak u Nisi wady nie wchodzi w
          rachubę. A najbardziej chciałabym zasnąć i obudzic się już po wszystkim...Wiem,
          że to głupie, ale też silniejsze ode mnie i nie poddające się racjonalnej
          argumentacji. Z drugiej strony myślałam sobie już także o sytuacji,kiedy w
          ogóle zrezygnowałabym ze starań o następnego dzieciaczka-taka sytuacja jest tym
          bardziej nie do przyjęcia i zawsze żałowałabym, że nie "podjęłam ryzyka"..Chyba
          nie ma więc wyjścia...Trzymam kciuki za Ciebie i Wasze starania-pozdrawiam
          serdecznie i powodzenia!!!
          • joannajarek Re: Boję się... 04.07.04, 18:19
            Piszac o badaniach genetycznych myslalam tylko o tych pobieranych z naszej krwi
            jeszcze przed ewentualna ciaza.Wiem ze nigdy nie daja odpowiedzi na 100% ale
            chociaz troche bede spokojniejsza. Za nic na swiecie nie zrobilabym badan
            inwazyjnych ktore moglyby zaszkodzic maluszkowi. To i tak by nic przeciez nie
            zmienilo.
            Jest tylko problem bo u nas w Szczecinie jak slyszalam jest malo dobrych
            specjalistow genetykow. Slyszalam o Lodzi USG( zapomnialam nazwiska tej p.
            doktor).
            Musze sie jeszcze dokladnie dowiedzic o inne badania ktore powinnam zrobic.
            Pozdrawiam serdecznie . Ja tez najchetniej przespalabym ten okres , ale musimy
            byc silne. napisz jeszcze kiedys jak ida starania .
            Asia
            • marciam13 Re: Boję się... 04.07.04, 23:46
              Joasiu,
              mogę Ci podpowiedzieć nazwisko tej pani-prawdopodobnie chodzi o prof. Marię
              Respondek-Liberską z Zakładu Diagnostyki i Profilaktyki Wad Wrodzonych
              Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzimiałam z Nią sporo do czynienia i
              wiele Jej zawdzięczamy. Jest to bardzo kompetentna, a zarazem bardzo ciepła i
              dobra osoba. Myślę, że chodzi o nią-jeśli byś chciała mogę podać Ci także
              nazwiska osób, które zajmują się tym samym w Warszawie-to zależy od tego, gdzie
              jest Ci "bliżej". Serdecznie pozdrawiam, życzę sukcesów na wiadomym polu!
              Marta
              • yezyk Re: Boję się... 05.07.04, 15:11
                06.04.02 urodziłam martwego Maluszka (obumarła ciąża w 23 tyg.) jeszcze w
                grudniu byliśmy na usg i niczego nie stwierdzono. wielokrotnie wypominałam
                sobie, że mogłam wcześniej iść do lekarza bo już z tydzień wcześniej wydawało
                mi się, że nie czuję tak dobrze ruchów Maluszka.
                zaszłam w ciążę jeszcze w listopadzie 2002. bałam się bardzo. gdy tylko
                cokolwiek się działa jeździliśmy na izbę przyjęć i dzwoniliśy do naszego
                lekarza. w trakcie ciąży nie uniknęłam zakazenia bakteryjnego. a Maluch był z
                tych, które się za często nie ruszają i nie kopią zbyt mocno stąd moje obawy
                były nieustannie podsycane.
                i w końcu 03.08.03 urodziła się nasza Edytka. zdrowiutka. ufff i odetchnęliśmy
                z radością.
                życzę siły, pogody ducha, wiary, że wszystko będzie dobrze
                aga
                • marciam13 Re: Boję się... 05.07.04, 17:20
                  Dzięki Aga,
                  Gdzieś w głębi serca mam cichą nadzieję, że będzie dobrze...Może to głupio
                  zabrzmi, ale chociaż jeszcze nie zaszłam w ciążę, w jakimś sensie chciałabym
                  miec to już za sobą-tzn. wiedzieć na pewno, że wszystko dobrze się skończyło-
                  rozumiesz mnie, prawda? Jeszcze raz dziękuję-całuski dla Twojego Maluszka!
                  • yezyk Re: Boję się... 06.07.04, 08:56
                    Marciam13,
                    na pewno będzie dobrze. jak tylko bedziesz w ciąży to daj znać.trzymam
                    kciuki.nie martw się.przesyłam uśmiechy smile)) smile))
                    ja teraz żałuję, że w ciąży się tak martwiłam, tak bardzo denerwowałam. ale tak
                    już jest.
                    rozumiem cię, dlatego mocno wierzę, że będzie dobrze
                    aga
                    • annjan PYTANKO 07.07.04, 14:20
                      MAM PYTANIE dla mnie bardzo ważne, bo tak jak Ty urodziłam martwą córeczkę w
                      23 -cim tygodniu, też ruchy ustały i wywołano poród.

                      Szykuję się na drugą ciążę i chciałabym wiedzieć czy coś u Ciebie zdiagnozowano
                      i jakoś specjalnie prowadzono drugą ciążę?

                      Czy powiedziano Ci dlaczego wydarzyła się taka tragedia w pierwszej ciąży?

                      Pzd
              • joannajarek Re: Do Marty 06.07.04, 19:56
                Marto.
                Czy moge napisac do Ciebie na adres poczty forumowej?
                Dziekuje za informacje. Wlasnie o ta pania prof. mi chodzilo.
                Asia
                • marciam13 Re: Do Marty 07.07.04, 00:13
                  Joasiu,
                  oczywiście, nawet nie pytaj! Pozdrawiam
                  Marta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka