Witam serdecznie, poczytuję Was od dawna, bo jestem po dwóch poronieniach
(obumarłe ciąże), a dwa miesiace temu znów dostałam pozwolenie, wrecz nakaz
starań od lekarza... Ucieszylam sie jak powstalo to forum, pomyslalam sobie -
to cos dla mnie

No i stalo sie... Dzis jest 24 dc, a mnie cos tknelo i zrobilam test... Tak
grubej drugiej kreski jeszcze nie widzialam... Jestem w szoku...
Ale mam straszne wyrzuty... Wczoraj mialam delikatne plamienie. Pare
brazowych kropelek. Pomyslalam sobie, ze okres mi sie wczesniej zbliza, nawet
sie ucieszylam, bo uwazalam ten cykl za kompletnie stracony... Temparatura w
2 fazie skakala mi jak glupia, myslalam, ze cos mi sie rozregulowalo... No
wiec z czystym sumieniem zabalowalam sobie i wypilam kilka piw i zapalilam
kilka papierosow (chociaz nie pale...). No i potem cos mnie tknelo...
Obudzilam sie rano i popedzilam z testem do lazienki... Pije teraz zielona
herbate, bo ona oczyszcza organizm z toksyn. Ale ze mnie idiotka... Napiszcie
cos, pocieszcie, podobno w tak wczesnej ciazy do zarodka nie docieraja
jeszcze wplywy z zewnatrz... A poza tym fatalnym startem - boje sie... to
nasza trzecia proba, a zadne badania nic nie wykryly... Zrobilam ich naprawde
mnostwo.
Nie wiem, czy mam brac Luteine juz, czy czekac do tego krytycznego terminu
miesiaczki... Mam zapisana dawke 6x50mg dziennie, jak zajde w ciaze. A
podbrzuszu mnie ciagnie jakbym miala dostac okresu...
Poradzcie...
Pozdrawiam, Agata