malomi
14.08.04, 10:34
Niestety mam ostatnio trochę nerwów. Wiem jak ostatnio to się skończyło, ale
niestety moja rodzina ma to gdzieś...No ale nie o tym chciałam opowiedzieć.
Wczoraj w nocy miałam małe skurcze, wzięłam nospę ale nie przechodziły, w
ciągu dnia się nasilały więc pojechłam na Inflancką do szpitala, bo mam
najbliżej. Tak jak tam to nigdy nie zostałam potraktowana! Na izbie przyjęć,
pielęgniarka rozparta na krześle krzykiem oznajmiła mi żebym siedziała na
korytarzu Kiedy odsiedziałam swoje, wyszła do mnie i powiedziała że lekarz
nie ma czasu i żebym poszła do przychodni. W przychodni następna pielęgniarka
oznajmiła mi że ją nie interesują moje skurcze i kazała czekać. Zrobiłam jej
awanturę i uciekłam z płaczem. Do wieczora skurcze się nasiliły,
więcpojechałam do Orłowskiego, a tam miła pielęgniarka, miła pani doktor,
pomocne, ciepłe, poprostu nie do wiary, że tak ludzie się różnią.
Dostałam zastrzyk z nospy, relanium i zobaczymy.