Dodaj do ulubionych

Tatusiowie w trudnej( i nie tylko )ciąży

31.08.04, 10:07
Dziewczyny, do napisania tego postu "natchneło" mnie czytanie inny forów i
często pojawiajacych sie tam pytaniach o stosunku tatusiów do ciazy (
chodzenia na wizyty, w przypadku kobiet lezących pomaganie w domu,ogólne
zrozumienie ich odmiennego stanu i zmian zachodzacych nie tylko w ich
ciałach,ale i w zyciu). Jak to u Was jest kochane przyszłe i obecne mamusie?
Pozdrawiam Magda i malenstwo smile)
Obserwuj wątek
    • malomi Re: Tatusiowie w trudnej( i nie tylko )ciąży 01.09.04, 11:25
      mój M w czasie pierwszej ciąży chodził ze mną na wszystkie USG, dbał o mnie,
      martwił się bardzo itd
      teraz jest inaczej, nie mówi o ciąży, nie pyta się, nie chodzi ze mną na USG,
      chociaż tym razem go wyciągne na siłesmile Boi się, boi się przyzwyczaić znowu do
      tego dziecka. Zachowuje się tak jakby nic się nie działo. Chociaż ostatnio
      zrobiłam mu o to awanture i się zmieniłsmile
      nie rozmawiamy jednak o wózkach, ciuszkach itd zawsze mówimy że na to przyjdzie
      czas.
      • bei już kiedys piałam o tym.... 01.09.04, 12:00
        Pisałam o A...o moim Aniele....jest moim drugim partnerem zyciowym....i ojcem
        naszego pierwszego dziecka....ojcem od poczęcia....staraliśmy sie oboje o nie
        prawie rok....gdy miałam robić nieprzyjemne badania- pierwszy pobiegl zrobić
        swoje- by mi zaoszczędzic w razie czego niepotrzebnych cierpień (wiadomo-
        łatwiej jest przebadać zdolność do płodzenia dzieci mężczyzn).... starania o
        dziecko...i łzy przy nieudanych testach- te jego bolały jeszcze bardziej....i
        łzy szcześcia....i zaszklone oczy A- gdy patrzy na monitor....i z wielka wprawą
        komentuje- jakie ma ładne rączki...nóżki...żeberka....
        To godziny spędzone w przychodni...szpitalu...aptece....na rozmowach
        telefonicznych- gdy musi mnie zostawić sama w domu...jego walki i starania- bym
        mogła leżeć w domu- nie w szpitalu....jego przynoszenie ze sklepu ubranek.... i
        godziny przy brzuszku.... szeptanie do synka...takie z głosem zmienionym
        wzruszeniem.....Trzeci raz oczekuję dziecka...a pierwszy raz mam poczucie- że
        dziecko jest wspólne..że ciaża- nie jest tylko mojasmile
        Jest taki dumny z brzuszka- pokazuje go wszystkim...smile...robi mi zdjęcia,
        nagrywa na kamerkę.......
        Wiem...mężczyźni- potrafią dłużej dojrzewac do bycia Tatą...do samej
        świadomości- że dziecko już jest- tylko w świecie wewnętrznym- u mamy...
        Trudna ciąża....... ale nie zamieniłabym zadnej chwili z niej- nawet tej- w
        której płakałam...i bałam sie strasznie- nawet na chwilę- w której wygrywam
        wielkie pieniądze.... Boimy sie bardzo o Maluszka..... po rozmowach z
        ginem...czy ginką- milczymy długo...A- tylko mnie przytula....
        ...i później długo rozmawiamy....takie szeptanie głowa w głowę....ja- pełna
        rozpaczy...i On.... uspokaja...tłumaczy...podnosi na duchu..... Trudna
        ciąża....z Nim- jest odwazniej....stabilniej.... Arti...tata naszego Artusia-
        zdecydowałam sie na dziecko z Nim...bo już go znałam w roli ojca...ale
        intuicja "oszukała" mnie...jest już lepszym tatą- niż mogłabym wymarzyć
        Bea
      • bei pisałam 01.09.04, 12:00
    • bei mogę jeszcze dodać.... 01.09.04, 12:12
      ale to wiele dziewczyn napisze to samo-
      tatusiowie naszych maluszków w brzuszku- opiekują sie starszymi dziećmi...
      dom jest na ich głowie...
      robią nam zastrzyki- ja miałam najzwyczajniejsze w pupę- tylko gęstesmile- ale są
      też dziewczyny- które dostają zastrzyki w brzuszek- i to jest już wyższa szkoła
      jazdy- och Peri- i inne właścicielki pokłutych brzuszków- jak Wam wspólczuję....
      Wysłuchują naszych narzekan.....
      koją lęki...strachy...obawy...
      no i znoszą dzielnie nasze nastroje- nasze łezki....
      biegają z herbatkami...lekarstwami...
      robią masaże ( och Marzeksmilesmile )
      Zdarzyłao sie...że skupiły się na forum dziewczyny ciepłe- troskliwe- kochane-
      wrażliwe...... życzyłabym- aby wszystkie z nas- były
      szczęśliwe....SZCZEŚLIWE....
      • tarka77 Re: mogę jeszcze dodać.... 01.09.04, 12:44
        Bardzo ciepło piszesz bei smile Czasami po prostu zastanawiam sie co z facetami
        jest nie tak ( nie ze wszystkimi na szczescie).Moja przyjaciółka lezała kilka
        dni w kliniceginekologicznej ( nie jest w ciązy)i opowiadała mi,że napatrzyła
        sie na straszne rzeczy ( oprócz chorób i cierpienia kobiet tam leżących).
        Jeden zprzykładów-mąż przychodzacy do kobiety z rakiem piersi i grożący,że od
        niej odejdzie jesli podda sie mastektomii....Nie wiem jak można to skomentować,
        brak słów crying(( Cioesze się,że Twój mężczyzna jest taki, oby takich wiecej. Może
        Wasz synek będzie miał charakter po tatusiu wink
        MOj mąz tez chodzi ze mna na wszystkie wizyty, martwi się , pociesza, uspokaja
        ( chociaż wiem, że tez sie denerwuje), no i wytrzymuje ze mnąsmileJest tatusiem od
        chwili ujrzenia testu smile))
        Pozdrawiam Wszystkie serdecznie smile
    • sula_i_komary Re: Tatusiowie w trudnej( i nie tylko )ciąży 01.09.04, 17:21
      Mój Misio jest przekochany.Poczęcie dzidzi w pewnym sensie było jego pomysłem (ja chciałam ale On bardzo, bardzo chciał).Oczywiście On pierwszy wiedział, że Jesteśmy w ciąży.Pukał w brzuch i pytał :"Czy już ktoś tam mieszka?".Kiedy miałam krwawienia bardzo się denerwował a jak dowiedział się, że to będą bliźniaki mało nie oszalał z radości.Chodzi ze mną nie tylko na USG ale i na zwykłe wizyty (ostatnio mój ginekolog mu zasugerował ,że nie będziemy robić USG i nie musi być podczas badania)hihi ale się uparł i chodzić będzie - chociażby żeby się zważyć smile.Teraz szykuje domek i robi remont........mamy taki duży remont (kuchnia i przedpokój + pomalowanie pokojów).Co to będzie jak one już zaczną grasować w brzuszku?Wolę nawet nie myśleć smile
      No a 2 lata temu mówił ,że jeszcze nie chce dzieci i nie wie czy będzie kiedykolwiek na nie gotowy.
      POZDRAWIAM MAMY, BRZUSZKI I TATUSIÓW
      Paulina i Bliźniaki
      • bei Paulinko....:) 02.09.04, 10:02
        a nam tak marzyły sie blixniakismile ( wywróżono nam dwoje dzieci obrączką- taka
        zabawa)...ale sądzilismy- ze po stymulacjach do inseminacji- to na pewno je
        bedziemy mieli....nie było stymulacji- była już ciąża...i nasze wielkie
        zdziwienie- że nie ma drugiego dziecka na monitorzesmile "jak to nie ma drugiego"-
        pytał A...to gdzie on teraz jest?smilesmile
        Może...może po tej ciąży uda nam sie jeszcze raz??? Chociaz....trudno bedziesmile
        Ale...nie umiem sobie wyobrazic- jakby to było...gdyby było dwoje takich
        rozrabiaczków w brzuszku....no- musiałyby być grzeczniejsze- by same
        wytrzymaćsmilesmile
        Moja znajoma ma blixniaki- chlopców...w październiku bedą miały rok....ona jest
        taka kruszyną......nie wiem- jak ona sobie poradziła....w ciaży- bo teraz to
        maluszki są super grzeczne...Tobie też życzę grzecznych
        rozrabiaczków...najlepiej parkismile
        • sula_i_komary Re: Paulinko....:) 02.09.04, 10:15
          Dziękuję Bei smile.
          Po cichutku marzą nam się chłopaki ale wiadomo,że zdrówko liczy się najbardziej.O dziwo nie jesteśmy przerażeni....a wszyscy w rodzinie i znajomi współczują nam bardzo i martwią się jak to będzie. Mnie martwi tylko noszenie WIELGAŚNEGO brzucha i lezakowanie w szpitalu od 30 tyg. Jak już będą na świecie damy radę.
          PS.
          Tak sobie czytam czasami o bliźniakach lub trojaczkach (jako kolejnej ciąży)- czym my się mamy przejmować smile?
          Paulina i bliźniaki
    • joannka2 Re: Tatusiowie w trudnej( i nie tylko )ciąży 03.09.04, 15:26
      Wynik mojej trudnej ciąży ma już 7 lat i jest cudownym, zielonookim
      pierwszoklasistą. Kiedy patrzę jaki jest żwawy i inteligentny, z trudem sama z
      trudem dowierzam, że ciążę przeleżałam w szpitalach, na kroplówkach,
      zastrzykach, pigułach, w stanie permanentnego strachu o maluszka.

      Mój mąż natomiast... Nie dorósł do takiej ciąży. Nie akceptował mnie grubej,
      bezwolnej, wymagającej stałej opieki. Chwilami miałam wrażenie, że jest wręcz
      zazdrosny o uwagę, jaką skupiałam na sobie ja i nasze dziecko.

      Potem działo się między nami różnie (choć raczej źle), ale tak naprawde, nigdy
      nie potrafiłam mu zapomnieć tamtych wyjątkowych 9 miesięcy.

      I teraz jestesmy w trakcie rozwodu.


      I teraz, po 7 latach, jeste
      Teraz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka