witajcie
Byłam wczoraj na USG z oceną NT. Podobnie jak parę dni temu indra2 jestem pod
wielkim wrażeniem. Co prawda strasznie długo to trwało bo dzidziuś nie chciał
się ustawić w odpowiedniej pozycji. Musiałam kaszleć na siłę, a pani
doktor "zrobiła dzidziusiowi prawdziwą huśtawkę, po prostu naciskając mi na
brzuch, ale to uparciuch i nic sobie z togo nie robił. Chciałam już
zrezygnować, żeby nie zdenerwowac maluszka

, ale w końcu sie udało. NT
1,1mm. Pobrali mi od razu krew do testu PAPPA. Niestety ja nic jeszcze nie
wiem o płci.
Lekarka przestraszyła sie moim wysokim ciśnieniem, muszę teraz sprawdzać 4
razy dziennie, ale wg mojej teorii to ciśnienie było efektem potężnego
stresu, jaki odczuwam przed każdą wizytą. Ciśnienie oczywiście sprawdzam w
domu i jest dużo niższe.
Myślałam że chociaż jedna noc po wizycie prześpię spokojnie, ale wczoraj
wieczorem weszłam na stronę noworodek, na interpretator USG, wpisałam wymiary
które znam i przy FL wyrzuciło mi nieprawidłowe dane czy jakoś tam w każdym
bądź razie error. (6,2mm). I znowu stres, nerwy, czyżby jednak coś było nie
tak. Dziś weszłam tam już na spokojnie i stwierdziłam, że łapie dopiero od 8
mm i pokazuje wtedy 12t i 3 dni, troszkę mnie to uspokoiło, chociaż ciągle
się boję czy to nie za mało. Jeśli uda się dotrwać do końca tej ciąży to będę
już całkiem siwiuteńka

.
Pozdrawiam wszystkie zestresowane ciężarówki. Agnieszka.