misiabella
28.09.04, 11:59
A ja muszę trochę ponarzekać na swoją teściową.Zawsze mnie dziwią takie
narzekania u innych.Myślę sobie,że to trochę nieładnie,ale...Ostatnio mam
sporo nerwów związanych,a to z ciążą,a to innymi sprawami,a moja kochana
teściowa jeszcze mi dokucza.Pewnie nie chce źle,ale wiecie,w ciąży każda
sytuacja,gdy czujemy,że ktoś ma do nas pretensje jest nieznośna.
To już się ciągnie od momentu mojego powrotu ze szpitala,prawie dwa miesiące
temu.Mama męża nie wiedziała,że kolejny raz byłam w szpitalu,nie chcieliśmy
jej martwić,a także wysłuchiwać jej teorii dotyczących tego,dlaczego tam się
znalazłam.Po powrocie musiałam kolejny raz "wyleżeć"krwiaka,a potem doszły
twardnienia brzucha i skurcze,więc też się musiałam oszczędzać.
Powiedziałam teściowej o tych skurczach,bo już krzywym okiem patrzyła,że ja
tylko ciągle poleguję.
Powiem Wam jedno-kobita mnie po prostu drażni.Może nie mam konkretnych
powodów,ale czuję,że ciągle ma jakieś ukryte do mnie pretensje.Ostatnio
staram się częściej coś robić,chodzić,więcej sprzątać itd.Czasem niestety,po
takim np.myciu podłogi,czy pastowaniu boli mnie brzuch i muszę wziąć no-
spę,położyć się.Teściowa ma na ten temat swoją teorię:"A bo ty tak rzadko coś
robisz,ciągle odpoczywasz,a potem jak coś robisz to boli".Oczywiście,nie wie
co i ile robię,a właściwie "wie lepiej".
W pierwszych tygodniach ciąży,nie powiem,bardzo mi pomagała,gotowała
itd.Teraz tez by pewnie to robiła,ale daję radę bez problemu sama.Dodam,że
mieszkamy w innych mieszkaniach,ale w jednym domku.Często do mnie
przychodziła pogadać.Jestem dość wyrozumiała,ale mama potrafiła godzinami
rozprawiać o swoich koleżankach z pracy,ich mężach,dzieciach,domach itd.
(nigdy ich nie widziałam,nie znam,i kompletnie mnie to nie obchodzi,ale
cóż).Zresztą mama ma dużo swoich koleżanek,z którymi utrzymuje częste
kontakty,więc mogła mi już darować te (dosłownie)kilkugodzinne wykłady.Przy
czym nie dawała mi dojść do słowa.
Od wielu tygodni nie zapytała nawet o dzidziusia, o to jak sie czuję,nas
zadręcza za to opowieściami,jak to spać nie może,a to ciśnienie jej skacze
itd.W trosce o jej zdrowie,namówiłam ją na badanie
mammograficzne.Poszła,zrobiła badanie,wynik miał być wczoraj.Cały dzień byłam
dość zajęta,więc wieczorem,po moim powrocie do domu okazało się,że jest
obrazona,że nikt nie zapytał o wyniki jej badania(obrażona była głównie na
mnie).W ubiegłym tygodniu były urodziny moje i męża,jego rodzina "wymusza" na
nas organizowanie tych urodzin.Jak ich nie zaprosimy,albo chcemy ten dzień
spędzić we własnym gronie,to jest obraza.Akurat tym się nie przejmujemy,ale
ponieważ chcieliśmy spędzić z nimi ten dzień,zaprosiliśmy tesciów na
sobotę.Starałam się ładnie wszystko przygotować,by posiedzieć w przyjemnej
rodzinnej atmosferze.Tesciowie od progu zaczęli się sprzeczać,kłócić,byli też
szwagier i jego żona,rozmowy nudne,o ich domowych problemach,kłótnie,nikt
nawet toastu nie wzniósł za nasze zdrowie,nie zapytał o dziecko,o
ciążę,kompletna ignorancja.
Ta ciąża powoduje,że staję się czasem niegrzeczna,więc poprosiłam,by nie
kłócili się,przynajmniej u nas.Oczywiście usłyszałam,że ja się za to kłócę z
mężem,a oni mają prawo,bo są już długo ze soba,jak pożyjemy to zobaczymy jak
będzie u nas.
Po ich wizycie powiedziałam mężowi,że już więcej takich imprez nie będzie,on
zreszta też ma już dosyć swojej rodzinki.Dodam tylko,że moi mieszkają w
Warszawie i rzadziej się z nimi widujemy.A rodzina męża to ludzie uważani za
bardzo dobrą,kulturalną,na poziomie.Zamierzam ograniczyć kontakty z nimi,bo
bardzo się źle czuję w ich towarzystwie.
Przepraszam za te wynurzenia,ale nie mam z kim o tym porozmawiać.Z mężem nie
wypada,on zresztą sam wie jak jest,ze znajomymi jakoś nie chcę obgadywać
ludzi.Wam się mogę pożalić,bo czuję,że najlepiej to zrozumiecie.
Nie liczę na rady,zresztą,nic się na to nie poradzi.Chciałam się wygadać,uffff
już mi lepiej,dzięki.