Dodaj do ulubionych

Ku pokrzepieniu serc :-)))

24.04.05, 16:12
Jestem nowa osoba na tym forum i chcialam wam opowiedziec moja historie - ku
pokrzepieniu serc. Pierwsza ciaza przebiegla prawidlowo i po ok poltora roku
rozpoczelismy kolejne starania.... i niestety nic nie wychodzilo dodatkowo
trafilam do (z biegiem czasu moge to powiedziec) fatalnej pani doktor -
ginekolog. Pani ta leczyla mnie na wszelkie mozliwe schorzenia i co rusz
znajdowala nowe choroby ( pozniej okazalo sie, ze nic mi nie jest). Ponadto
byla tak przekonywujaca, ze ufalam jej bezgranicznie i do glowy mi nie
przyszlo, ze moze byc inaczej. Tak wiec pani dr stwierdzila, ze musi mnie
leczyc przy pomocu leku zwanego Zoladex- sa to miesieczne implanty
dobrzuszne. Poinformowala mnie, ze nie zajde juz w ciaze a na tym leku na
pewno nie. Po miesiacu przyszlam na kolejny zastrzyk, ktory pani dr mi
zrobila - okazalo sie , ze w tym czasie bylam juz w ciazy- lek ten jest z
grupy lekow absolutnie przeciwwskazanych w ciazy.
Po kilkunastu dniach z silnym bolem podbrzusza pojechalam na ostry dyzur na
Polna ( mieszkalam w Poznaniu). Tam powiedzieli, ze jestem w ciazy ale jak
uslyszeli ze bralam zoladex to stwierdzili ze pewnie ciaza martwa bedzie ( to
bylo ok 4 tyg ciazy) i zostawili mnie na zrobienie badan. Nie musze mowic jak
sie czulam, pozniej wyszla im bardzo wysoka beta wiec powiedzieli ze dziecko
zyje ale pewnie ciaza bedzie wadliwa.... ( czy tez uszkodzona - powiedziano
mi ze nic z niej nie bedzie i nie mam sie cieszyc). Sposob przekazu byl tak
okrutny ( w pokoju badan ok 15 osob, studenci - ja cala roztrzesiona i
beznamietny lekarz - horror). Chyba mysleli, ze bede chciala usunac, ale nie
potrafilabym. Tak wiec cala ciaze zylam z pietnem tego ze cos moze byc nie
tak z moim malenstwem. Naprawde cos strasznego zreszta same wiecie. Arturka
urodzilam 12.12.2004 dostal 10 pkt w skali Appgar, wazyl 4260g i mial 57cm.
Co najwazniejsze jest calkowicie ZDROW!!! Czasem wiec cuda sie zdarzaja,
zycze wam jak najwiecej zdrowia dla maluchow i sil dla was smile)
Obserwuj wątek
    • bei Re: Ku pokrzepieniu serc :-))) 25.04.05, 08:30
      smile))))
    • magdulka26 Re: Ku pokrzepieniu serc :-))) 25.04.05, 11:24
      To jest szok ,jak lekarze potrafią być podli i bezduszni.Podziwiam Cię za
      postawę i za to że donosiłas tą ciąże.Teraz masz najcenniejszy skarb obok
      siebie,i dowód na to że lekarze tez się mylą.Pozdrawiam i zyczę duzo zdrówka.
    • mzn1 magdulka 25.04.05, 12:18
      dzieki za donre slowa no i gratuluje ... juz niedlugo zobaczysz synka! zycze
      wam duuuuzo zdrowka.
    • aleksia-si Re: Ku pokrzepieniu serc :-))) 25.04.05, 19:07
      kurczę, to wstrząsające jacy okrutni mogą być lekarze! dobrze że się mylili! to
      pokazuje jak bardzo trzeba uważać i sprawdzać lekarzy! aż miałabym ochotę
      zasądzić tę pani dr! a na pewnio warto wpisać ją na czarną listę ginekologów -
      w internecie.
      dzięki i pozdrawiam! trzymajcie się ciepło. aleksia
      • luxfera1 Re: Ku pokrzepieniu serc :-))) 25.04.05, 19:41
        Kilka miesiecy temu moja znajoma poszla do gin/lokalna sława /w celu
        potwierdzenia ciąży.Pani ciażę stwierdziła ale martwą i zaproponowała
        łyżeczkowanie..bo skoro juz jest na fotelu....Jakimś cudem Lidka nie była w
        stanie poddac sie zabiegowi od razu,zrozpaczona pojechała do domu.Na szczęście
        jej przytomni rodzice zawiezli ja do innego lekarza..okazało sie że dziecko
        żyje....tydzień temu urodził sie zdrowy chłopczyk...do pary bo ma starsza
        siostrę...
        • mzn1 Re: Ku pokrzepieniu serc :-))) 26.04.05, 15:41
          Straszne - dobrze ze jednak sprawdzila. Czy macie linka do tej czarnej listy
          ginekologow. Nie omieszkam wpisac mojej pseudo ginekolog.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka