niusiasz
10.06.05, 09:08
Czy któraś z Was tak miała? Więc: mam jak najbardziej ustabilizowane życie
piękny dom, dobrą pracę, dobrego męża, kochaną rodzinę (najwspanialszą na
świecie). Kiedy całkiem świadomie (może bez wielkichuniesień ale w pełni
świadomie) zdecydowaliśmy się na dziecko wszystko na początku było ok. Był
może jakiś lekki niepokój jak to teraz będzie itd ale nic wielkiego. Od
drugiego trymestru (kiedy wizja dziecka stała się bardziej realna) coś się ze
mną stało. Nie mogę w nocy spać (tak seria od 2 miesięcy zasypiam o 3, 4
rano). Mam strasznego doła; kiedy są gorsze dni płaczę po 15 razy dziennie
(nie przesadzam). Boję się co się stanie jak urodzę jak dam radę, mam
wrażenie że już cały czas dziecko będzie tylko przy mnie, że tylko ja będę za
nie odpowiedzialna. Mam straszne wyrzuty sumienia z tego powodu i bardzo mi
szkoda maleństwa że tak o nim myślę. Generalnie boję się wszystkiego i
najgorsze mam takie ataki lęku że chyba umrę. Chodzę po domu godzinami (w
nocy) staram się uspokoić ale nie zawsze mi się udaje. Nie mogę leżeć w
łóżku, bo dostaję szału. Martwie się że przez te nerwy urodzę za wcześnie.
Czy któraś z was coś takiego przeżyła??? Czy to kiedyś przejdzie, bo ja męczę
sie od 2 miesięcy i mam wrażenie że nigdy się nie skończy.