Dodaj do ulubionych

co chwile cos:(

18.11.05, 14:04
powoli zaczyna mnie szlag trafiacsad non stop cos sie dzieje. od 7 tygodni mam
zalozony pessar,biore fenoterol+isoptin no i profilaktycznie powinnam brac
jakies globulki
przeciwgrzybiczne. niestety, po globulkach dostalam plamien, wiec moja gin
zadecydowala, ze nie bedzie mi aplikowac takich srodkow, tylko raz na 2
tygodnie bedzie mi robic "plukanki". we wtorek mialam taka plukanke, a
w srode w nocy znowu dostalam takich rozowo-pomaranczowych uplawow. wiec
znowu poszlam do lekarki, pessar trzyma, rozwarcie sie nie powieksza.
dostalam kaprogest w zastrzykach(6 ampulek, po 1 co 3 dni). z jednej strony
wyglada na to, ze dostaje tych plamien po jakiejs
wlasnie ingerencji, ale z drugiej cos z tymi infekcjami trzeba robic, a te
plukanki robia wlasnie kobietom, ktore zle reaguja na czopki i inne takie.
kurcze, siedze w domu juz prawie 2 miesiace, wychodze bardzo rzadko, prawie
nic nie robie, a i tak non stop sie cos dzieje. wiem, ze niektorzy maja duzo
gorzej, ale juz swira dostaje od tego nicnierobienia i latania do lekarza co
pare dnisad usg mialam tydzien temu i wszystko ok. czy ktoras z was miala
takie uplawy-plamienia na tym etapie?? aha, mialam posiew wyszla bakteria,
ktora leczylam i mam powtorzyc badanie za jakis czas, grzybkow nie mam.
pozdrawiam wszystkie mamusie
Obserwuj wątek
    • malgolkab Re: co chwile cos:( 18.11.05, 14:36
      dodam jeszcze, ze dzisiaj wkladka jest prawie czysta, ale jak ide do ubikacji
      to wyplywa przy okazji taki sluz, dosc gesty podbarwiony wlasnie tak rozowawo
      • czarna.czarna Re: co chwile cos:( 20.11.05, 15:54
        cześć pocieszę cię ja nie mam pasasaru ani szwu jak na razie ale również mam
        taki śluz lekarka kazała mi leżeć sad (również biorę Fenoterol na skurcze )
        dla mnie to też masakra bo raczej zawsze byłam bardzo aktywna 2 dni temu miałam
        takiego doła , że szok płakałam cały dzień z bezradności bo nienawidzę liczyć
        na kogos a sama dobrze wiesz jak to jest nigdzie nie można wyjść nie mówię już
        o noszeniu czegokolwiek
        mój mąż pracuje do późna i nawet z zakupami jest problem wcześniej sama sobie
        ze wszystkim radzilam a terazsad
        ale czego się nie robi dla dzidzi prawda

        ja również martwię się tymi plamieniami na maxa ale leżenie pomaga więc chyba
        musimy się stosować do tych zaleceń
        pozdrawiam Cię bardzo
        napisz z jakiego jesteś miasta
        bd.lilypie.com/Vkmxp2
        • asa.asa Re: co chwile cos:( 20.11.05, 21:22
          Ja mam to już za sobą. Ale bylo tak samo. Plamiłam do 3-go miesiąca. Leżałam
          plackiem do 5-go miesiąca. Nawet jeść i pić nie mogłam zrobić sobie sama. Łóżko
          opuszczałam tylko na siusiu, kupkę i prysznic co 3-5 dni. Brałam kaprogest co 5
          dni do końca ciąży, duphaston rano i wieczorem. Mnie się udało więc trzymam
          kciuki. Musicie LEŻEĆ! Dużo LEŻEĆ!
          • malgolkab Re: co chwile cos:( 20.11.05, 21:41
            dzieki, dziewczyny. dzisiaj jest juz lepiej- sluz zmienil to rozowe zabarwienie
            i jest go mniej- praktycznie tylko rano wycieka. czuje sie dobrze, ale weekend
            spedzilam glownie na lezeniu. oczywiscie mialam juz czarne wizje, ze to czop
            sluzowy odchodzisad tak to jest jak sie non stop w domu siedzi. no, ale musi byc
            dobrze. ps. jestem z bytomia
            • asa.asa Re: co chwile cos:( 20.11.05, 22:07
              Jestem Asia z Kołobrzegu
              • malgolkab Re: co chwile cos:( 21.11.05, 09:21
                dzisiaj bylam na kolejnym zastrzyku i dostalam skierowanie na leukocytoze i
                CRP. mam nadzieje, ze bedzie ok
    • aagata4 witaj w klubie... 21.11.05, 10:29
      u mie też ciagle coś

      niewielkie krawienia na poczatku - lezenie plackiem, zdązylam pochodzić -
      skracajaca sei szyjka - znow lezenie ...

      ciągle szykuje liste zakupow dla meza.. i nigdy nie wiem kiedy uda mu sie wrocic
      na tyle wszesniej aby zrobic zakupy...

      z tym pessarem tez mi sie slimaczy... niby wzielam serie globulek i nic sie nie
      zmienia..poza tym ze zniszczylam sobie bielizne - bo tego swinstwa nie idzie
      doprac.. zresztą nie ma barzo komu tego zrobic...

      teraz sie bawie z cukrzycą... to jest zajecie... jedzenie co 3 godziny o stalych
      porach - 6 posiłkow ... mierzenie cukru w określonych godzinach po 4 razy na
      dzien , pisanie dzienniczka i pitraszenie sobie... oczywiscie wszystko to co
      najsmaczniejsze-niedozwolone... i oczywiscie watpliwosci .. czy nie przesadzam z
      dietą... przeciez dziecku wiele rzeczy jest potrzebne i to te zrzy ktore kazali
      zlikwidować.. ja tylko ograniczam i ciagle nie jestem pewna czy dobrze robie...
      ale trzymam w normie ...

      i oczywiszie oszczedzanie sie... czyli widze co jest do zrobienia .. kuchenka
      oblepiona... łazienke przydaloby sei wysprzatać ale sie za to nie biore.... nie
      wolno mi....

      poza tym co 2 - 3 dni wypada mi wyjazd do szpitala (jestem pod opieka poradni
      patologi ciązy w szpitalu) i oczywiscie nie da rady zgrac terminow..
      innego dnia badania.. innego dnia usg.. innego dnia poradnia cukrzycowa ...
      innego dnia lekarz prowadzący ... i tak pokonuje sobei 50 km co 2 - 3 dni ...



      tak widocznie musi być... pociesam sie ze pozniej i ja nie bede miala na to
      czasu...

      pozdrawiam

      Agata
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka