powoli zaczyna mnie szlag trafiac

non stop cos sie dzieje. od 7 tygodni mam
zalozony pessar,biore fenoterol+isoptin no i profilaktycznie powinnam brac
jakies globulki
przeciwgrzybiczne. niestety, po globulkach dostalam plamien, wiec moja gin
zadecydowala, ze nie bedzie mi aplikowac takich srodkow, tylko raz na 2
tygodnie bedzie mi robic "plukanki". we wtorek mialam taka plukanke, a
w srode w nocy znowu dostalam takich rozowo-pomaranczowych uplawow. wiec
znowu poszlam do lekarki, pessar trzyma, rozwarcie sie nie powieksza.
dostalam kaprogest w zastrzykach(6 ampulek, po 1 co 3 dni). z jednej strony
wyglada na to, ze dostaje tych plamien po jakiejs
wlasnie ingerencji, ale z drugiej cos z tymi infekcjami trzeba robic, a te
plukanki robia wlasnie kobietom, ktore zle reaguja na czopki i inne takie.
kurcze, siedze w domu juz prawie 2 miesiace, wychodze bardzo rzadko, prawie
nic nie robie, a i tak non stop sie cos dzieje. wiem, ze niektorzy maja duzo
gorzej, ale juz swira dostaje od tego nicnierobienia i latania do lekarza co
pare dni

usg mialam tydzien temu i wszystko ok. czy ktoras z was miala
takie uplawy-plamienia na tym etapie?? aha, mialam posiew wyszla bakteria,
ktora leczylam i mam powtorzyc badanie za jakis czas, grzybkow nie mam.
pozdrawiam wszystkie mamusie