Dodaj do ulubionych

Po co szew?

10.01.07, 18:25
Dziewczyny mam pytanko. Moja kuzynka jest w 21 tygodniu ciąży bliżniaczej.
Podczas kontrolnego badania gin coś zauważył i kazał jej zgłosić sie do
szpitala na założenie szwu. Niestety miała robiony posiew i okazało sie że ma
jakąś bakterie , którą najpierw trzeba wyleczyć i dopiero wtedy będzie można
załozyc ten szew. Poleżała troche w szpitalu , aż w końcu ja wypuścili
twierdząc że nie ma sensu leżeć w szpitalu.Dostała antybiotyki i co pare dni
zgłasza się na badanie czy bakteria jest czy nie. Ostatnio powiedzieli jej że
szwu nie będą jej zakładać. Ona jest troche niezorientowana i ogólnie mało
rozumie co się z nią dzieje. Nie potrafi powtórzyć co dokładnie powiedział
jej lekarz. Jak myślicie czy może być tak że szyjka macicy sama sie , no nie
wiem, zwęźyła , czy wróciła do prawidłowego kształtu? Czy raczej to z winy
tej bakteri zrezygnowano z założenie tego szwu? martwie się bo nie wiem czy
jej ciąża nie jest zagrożona i czy nie powinna leżeć. Ona czuje się dobrze i
troche sobie to wszystko lekceważy.
Napiszcie prosze co o tym sądzicie. ANIA
Obserwuj wątek
    • iliria2 Po co szew? 11.01.07, 13:34
      trafilam do szpitala ze skrocona szyjka go 0,8 mm.Zalozyli mi szew,nie wiem ,
      czy bakteria juz byla , czy zarazilam sie nia podczas zakladania szwu.Bylam w
      22 tyg. ciazy.Mimo lekow rozkurczowych ,antybiotykow nie udalo mi sie utrzymac
      ciazy.Urodzilam w 25 tyg. ciazy , moja coreczka nie przezyla.Wiem jedno , twoja
      siostra powinna lezec i to jak najwiecej.
      • aniafirak Re: Po co szew? 11.01.07, 16:03
        liria2 dziękuje za odpowiedz i bardzo ci współczuje. Ja też straciłam
        dziecko,dlatego wiem jakie to nieszczęście. I strasznie mnie wkurza jak ktoś
        tak jak moja kuzynka tak sobie to wszystko lekceważy! Bardzo chciałabym
        zaoszczędzić jej bólu jaki sama przeszłam po stracie dziecka, jednak na siłe w
        łużku jej nie mogę położyć. A ona do tego ma zamiar za 3 tygodnie wyjść za mąż
        i tańczyc na weselu!!!!Głupia dziewucha!!!
        • aguskin Re: Po co szew? 12.01.07, 12:30
          szyjke mogła mieć zozpulchnoną właśnie od bakteri i jeśli się wyleczyła szyjka
          nadal może byc przyzwoitej długości i dlatego zrezygnowali z zakładania szwu,
          szew zakłada sie aby nie skracała sie dalej szyjka, ja miałam ciąże pomimo
          ciągłych problemów donosiłam, raczej doleżałam
    • jol34 Re: Po co szew? 13.01.07, 13:24
      Ciaza blizniacza jest chyba w ogole ciaza podwyzszonego ryzyka.Jesli jest infekecja bakteryjna,to nie mozna zalozyc szwu.Twoja kuzynka powinna duzo odpoczywac i najlepiej niech przy najblizszej wizycie zapyta o dlugosc szyjki. U mnie w ciagu 3 tygodni szyjka skrocila sie z 40 mm do 26 mm i mialam zalozony krazek (to byl 31 tc i szwu juz wtedy nie mozna zalozyc). Szew (podobnie jak krazek) zapobiega skracaniu i rozwieraniu szyjki, co moze doprowadzic do przedwczesnego porodu.Pozdrawiam.
    • bbalexandra Było strasznie, ale się udało 21.01.07, 01:00
      u mnie (w ciąży pojedynczej) szyjka zaczęła się skracać, brzuch mi twardniał i
      miałam rozwarcie w 18tc. Skierowanie na usg, potem do szpitala na szew i... Tu
      miałam pecha: do Międzylesia trafiłam akurat w piątek przed świętami
      wielkanocnymi (brak personelu, sami stażyści) i przetrzymano do wtorku bez usg
      (przyszłam ze zrobionym prywatnie, ale nikt się tym nie przejął)... Po prostu
      sobie leżałam przez kilka dni pod kroplówą. Wtedy stwierdzono, że mam stan
      zapalny w pochwie i w dodatku pęcherz płodowy zaczyna się wpuklać w skróconą
      szyjkę. No i wtedy panika - zakaz wstawania z łóżka, leżenie do góry nogami. No
      i dalej nic (zbadano mnie dopiero kilka dni później) - czekali na ordynatora,
      który zjawił się w następny poniedziałek. Tak naprawdę, to pielęgniarki się mną
      opiekowały, bo lekarzy, to mąż musiał ścigać po korytarzach, żeby coś
      powiedzieli. Szwu nie założyli, bo się wdało kolejne zapalenie (jak pierwsze
      udało się wyleczyć), a pęcherz wcale się nie cofnął. No i w czwartek (20tc,
      2tyg. po przyjęciu do szpitala) podczas badania pan ordynator stwierdził, że
      założą mi cewnik - bo mój pęcherz wepchnie na miejsce pęcherz płodowy. Ale w
      ogóle, to on nie widzi szans... Wtedy się naprawdę załamaliśmy i zmieniliśmy
      szpital na IMiD, gdzie:
      1. natychmiast wyjęto mi cewnik (podobno zakłada się go tylko na sam zabieg, bo
      inaczej mój pęcherz moczowy może pęknąć i wtedy dopiero może być ciężko)
      2. następnego dnia rano założono mi interwencyjny szew szyjkowy (szyjka
      maksymalnie skrócona i miałam rozwarcie, do tego pęcherz płodowy był wpuklony w
      szyjkę) - oczywiście istniało duże ryzyko, ale to była w tym momencie jedyna
      szansa dla mojego fasolki
      Po założeniu szwu nadal miałam tokolizę na skurcze. Potem długo fenoterol. No i
      leżenie plackiem tydzień w szpitalu, a potem w domku kolejne 4 miesiące.
      Ale się udało - urodziłam w 38tc siłami natury. Mam pięknego i dorodnego
      (4,5miesiąca-ponad 8kg).
      Także by oszczędzić sobie i bliskim takich emocji Twoja kuzynka powinna sobie
      dać na wstrzymanie - szczególnie z tańcami i wysiłkiem. Zwłaszcza, że bliźniaki
      w 21tc są jeszcze mniejsze niż maluchy z ciąż pojedynczych (nie jestem
      fachowcem, ale już wiem, że 20/21tc i waga, o ile dobrze pamiętam 500g daje
      dziecku z porodu przedwczesnego szansę na przeżycie).
      Powodzeniasmile
      • heban11 Re: Było strasznie, ale się udało 21.01.07, 12:26
        bbalexandra, ja mam podobnie. jestem w 18tc i skraca mi się szyjka mimo iż leżę
        caly czas. Od tygodnia mam twardnienie brzucha i kłucie od strony pochwy.biorę
        nospę oraz scopolan. martwię się, bo mimo leków macica dalej się podnosi i
        twardnieje.
        napisz jakie leki i podawali oraz czy też dalej pomimo ich stosowania twardniał
        ci brzuch a mimo to dobrze sie skonczylo. I jeszcze ważne: w jakiej pozycji
        leżałaś na plecach czy na bokach, i czy nogi miałaś całkiem wyprostowane czy
        zgiete no i czy podkladałas coś pod biodra?

        Twoja odpowiedz bedzie dla mnie bardzo cenna. Prosze także o informacje od
        innych forumowiczek, które miały podobną sytuację i im pomogło.

        dziękuję i pozdrawiam


        • bbalexandra Re: Było strasznie, ale się udało 21.01.07, 17:53
          współczuję, bo wiem jak to jest. Ale przede wszystkim nie poddawaj się i myśl
          pozytywnie (wiem, że to trudne, ale bardzo ważne).
          W pierwszym szpitalu miałam kroplówkę (nie pamiętam nazy - coś na s). Drugiego
          dnia pomogło. Potem przeszłam na fenoterol (ale z tym bywa różnie, niektórym
          mamom serducha wariują, ja akurat dobrze go znosiłam i pomagał). W IMiD
          podłączyli mnie pod tokolizę (przez kilka dni, było dobrze). W domu nadal
          fenoterol, ale w mniejszych dawkach. Potem Nospa Forte, jak już było dużo lepiej.
          W szpitalu początkowo leżałam na plecach (jeszcze brzuch nie był taki duży), a
          nogi były i wyprostowane i zgięte (to chyba nie ma znaczenia, zresztą musisz
          trochę zmieniać pozycję, jak ścierpną). Po jakimś czasie leżałam także na boku
          (ale w tej pozycji nie da się długo wytrzymać). A! podkładałam sobie też
          poduszkę/koc pod pupę, bo inaczej zjeżdżałam i często tylko nogi zostawały w górze.
          a masz założony szew? i co mówi Twój lekarz?
          mam nadzieję, że choć trochę pomogłam.
          pozdrawiam serdecznie i życzę dużo cierpliwości
          powodzeniasmile
          • zuzia36 Re: Było strasznie, ale się udało 05.02.07, 18:32
            w 28 tc miałam bóle tzw. z krzyża, następnego dnia poszłam do gina i okazało sie
            ze mam rozwarcie na palec i szyjka skrócona do 23 mm. Dostałam skierowanie do
            szpitala i tam zołożyli mi pessar. Po założeniu go przez kilka dni plamiłam i
            podłączyli mnie do kroplówki z fenoterolem. Do domu wyszłam po tygodniu, bez
            plamień. Brałam tylko nospę, luteinę a ostatnio dostałam magnez. Dużo leżałam i
            oszczedzałam się bardzo. Teraz mam już skończone 36 tc i pojutrze idę umówić sie
            z ginem na zdjęcie pessara.
          • bbalexandra Re: Było strasznie, ale się udało 05.02.07, 23:22
            Zapomniałam dopisać - magnez też brałam i bardzo się oszczędzałam. a raczej
            byłam oszczędzana i miałam pełną obsługęsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka