Dodaj do ulubionych

ciąża po zaśniadzie groniastym

    • goma85 Też to z Wami przechodzę... 21.02.11, 09:02
      Witam! Jestem tu nowa i chętnie do Was dołączę. Mam 26 lat. Moja historia z zaśniadem zaczęła się w listopadzie 2010r. Miałam zaśniad groniasty częściowy i straciłam moje maleństwo w 10tc. To była moja pierwsza i planowana ciąża. Beta szybko spadła mi do normy i w sumie za 3 miesiące już mogę się starać o dziecko. Dzięki temu wątkowi odzyskałam nadzieję na to, że będę jeszcze szczęśliwą mamą. Wiem, że zaśniad to przypadek i więcej się nie powtórzy, ale bardzo się bałam, że znów mogę starcić swoje małe szczęście, o którym tak bardzo marzę. Dopiero Wasze doświadczenia pomogły mi uwierzyć, że będzie dobrze i tego się trzymam. Będę tu od czasu do czasu zaglądać. Życzę Wam wszystkim wytrwałości i dużo optymizmusmile
      Szkoda, że tak mało osób się wpisuje.
      • astridia Re: Też to z Wami przechodzę... 21.02.11, 18:38
        Cześć Dziewczyny, to znow ja się melduję. Dziś bylam na USG - 7tydzień i 5 dni - był zarodek wlasciwych rozmiarów i biło serce! Kamień spadł mi z serca, ucieszylam się bardzo! Lekarz zalecił mi kolejną wizytę za 3-4 tygodnie. Nabrałam nadziei, ze teraz juz będzie to prawidłowa ciąża. Odezwę się wkrótce, by Was poinformować, jak się sprawy mają i tym samym podnieść na duchu! smile Jak minie 1 trymestr to będę się cieszyć pełnią szczęścia, teraz jeszcze poczekam cierpliwie. Ściskam!
        • naia2 Re: Też to z Wami przechodzę... 21.02.11, 23:03
          Gratualcje! Oczywiście, że ciąża będzie prawidłowa, przebyty zaśniad nie ma żadnego wpływu na kolejną ciążę. Jestem tego najlepszym przykładem. Pozdrawiam i życzę dobrego porodusmile
          • goma85 Re: Też to z Wami przechodzę... 22.02.11, 08:13
            Gratulacje astridasmile Bardzo się cieszę, podniosłaś mnie na duchu. Życzę duuuużo zdrówka Wam obojgusmile
            • syntia5 Re: Też to z Wami przechodzę... 23.02.11, 18:53
              Ja też się bardzo ciesze ja dzisiaj zaczełam staraniia. Zobaczymy co będzie.Mam nadzieję że mały skarbek!pozdrawiam
              • syntia5 Re: Dziewczyny piszcie ! 28.02.11, 22:50
                Witam szkoda że nikt nie zagląda tak tu cicho ja co dzień zaglądam ale nikt nic nie pisze. To może ja powiem że 23 zaczęłam z mężem starania ale nie wiem czy dobrze trafiłam w dni płodne. Mam nadzieję że tak i za jakiś tydzień pochwale się wam.Pozdrawiam i zachęcam do odwiedzania strony
                • kri.sti cholerny zaśniad 07.03.11, 11:52
                  no więc piszę. Pierwszy raz piszę na forum, nigdy wcześniej tego nie robiłam. Tydzień temu straciliśmy nasze dzieciątko w ósmym tygodniu. wszystko było dobrze, wyniki idealne, żadnych plamień, bóli i tu nagle krwawienie. Już w domu wiedziałam, że dzieciątko nie przeżyje. W szpitalu łyżeczkowanie bez znieczulenia i leżenie na sali z trzema kobietami szykującymi się do porodu. Prawdziwy koszmar. Lekarz podejrzewa zaśniad. Nie wiem jak dalej żyć, tak trudno mi mieć nadzieję, bo przecież miałam jej tyle, a ona zawidoła. Wasze historie jednak mi pomagają, przestałam płakać. Jutro mam pierwsze badanie hcg. bardzo się boję...
                  • syntia5 Re: cholerny zaśniad 07.03.11, 19:42
                    Kochana wiem że to trudne każda z nas to przeszła. Dla mnie to były najgorsze dni mojego życia ale nie poddałam się i walczyłam z tym świństwem ty również się nie poddawaj walcz bo to jest najważniejsze. Czasu nie cofniemy widocznie to było nam pisane. Być może nie będzie wcale to zaśniad bądź dobrej myśli wszystko się ułoży. Daj znać co z betą. Widzisz a u mnie minęło 5 miesięcy od zabiegu i staraliśmy się z mężem i już 3 dzień i nie ma miesiączki. Ja idę w środę zrobić bete i mam nadzieję że będzie wysoka. Wszystko będzie dobrze a jak masz ochotę płakać to płacz bo to jest najlepsza pomoc nie można trzymać wszystkich emocji w sobie. Trzymaj się
                    • kri.sti Re: cholerny zaśniad 08.03.11, 15:59
                      Dziś odebrałam wynik po tygodniu od poronienia wynosi 553,4 nie wiem co o tym myśleć, miałam nadzieję, że będzie niższy, ale chyba mógł być też gorszy. Dalej nie wiem czy to ten cholerny zaśniad. Najgorsze jest dla mnie czekanie... A jak u Ciebie? Jutro masz betę, daj znać czy wysoka.
                      • goma85 Re: cholerny zaśniad 10.03.11, 08:36
                        kri.sti przeczytałam twoją historię i dokładnie wiem co czujesz. Wszystkie tutaj przeszłyśmy to samo. Ja w szpitalu też przeżyłam koszmar. Z powodu remontu oddziału leżałam na jednej sali z 16 kobietami, w tym 5 było wysoko w ciąży i codzieniie wysłuchiwałam KTG jak biją serduszka ich dzieci. Wychodziłam na korytarz i płakałam. W szpitalu spędziłam 6 dni, bo moje maleńswto obumarło, ale nie poroniłam i 6 dni czekałam na sztuczne poronienie, do którego w końcu nie doszło. To była prwdziwa trauma. Ale powiem Ci Kochana, że już po miesiącu się otrząsnęłam i teraz 4 miesiące po stracie jest już zupełenie normalnie, uwierzyłam, że będzie dobrze. Choć teraz dla Ciebie świat się zawalił, to uwierz mi, że to minie i to bardzo szybko. Każda z nas musi opłakać swoją bolesną stratę, ale później to przechodzi. Daj sobie trochę czasu na pogodzenie się ze stratą i poukładanie sobie wszystkiego w głowie, sprawiaj sobie małe przyjemności, przebywaj z ludźmi, którzy Cię kochają i potrafią wesprzeć, a z dnia na dzień będzie tylko lepiej. Wiem, bo jeszcze mam to świeżo w pamięci.
                        Co do wyniku bety ja miałam około 500 w 10 dniu po zabiegu i miałam zaśniad częściowy. 20 dni po zabiegu miałam już 37. Jednak to nie znaczy, że Ty masz zaśniad. Beta różnie spada kobietom po poronieniu. To zależy od wielu czynników. Tu nie ma jednoznacznych przedziałów, że w takim dniu ma być tyle i tyle. Wszystko pokaże wynik histopatologiczny. Pocieszę Cię tylko, że nawet jeśli miałby to być zaśniad to już go Kochana nie maszsmile Leczenie polega właśnie na wyłyżeczkowaniu. Teraz jest ważne tylko, żeby beta spadała i spała do normy. To będzie znaczyło, że nie ma śladu po zaśniadzie i że jestes zdrowa.
                        Życzę Ci Kochana powodzenia i wytrwałości! I pisz jak masz ochotę, to bardzo pomagasmile Ja tu codziennie zaglądam, choć nie zawsze mam czas, żeby coś napisać. Ściskam Cię mocno!
                        ps. miłe towarzystwo znalazłam też na kafeterii f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=798323&start=600
                        • kri.sti Re: cholerny zaśniad 10.03.11, 11:23
                          Dzięki Goma za słowa wsparcia. Nie wiem jak to możliwe, że 6 dni leżałaś na sali z kobietami, które są w zaawansowanej ciąży, przecież to okrutne, ja ledwo dałam radę jedną noc wytrzymać na oddziale. Jestem wściekła na lekarzy, którzy nie mają wyczucia i nie potrafią zadbać o pacjentkę. Wiesz, najgorsze dla mnie jest czekanie... dziękuję za wsparcie
                          • goma85 Re: cholerny zaśniad 10.03.11, 14:20
                            To fakt, że najgorsze jest to czekanie. Nawet jak się dowiadujemy o czymś złym, to przynajmniej można się jakoś do tego ustosunkować i zaplanować co dalej, a czekanie w zawieszeniu i bezradność są strasznie męczące. Ale już niedługo powinnaś mieć wynik. Nie martw się - jeśli to nie zaśniad to bardzo dobrze, a nawet jak się potwierdzą przypuszczenia to na przykładzie dziewczyn z tego forum przekonałam się, że zaśniad to nie koniec światasmile To tylko strasznie brzmi jak człowiek się nagle dowiaduje, że coś takiego go spotkało, ale później to sobie jakoś poukłada w głowie i jest dobrze. Ja teraz też czekam. Dopiero za 2 miesiące będę mogła zacząć się starać o dziecko. Dobrze, że czas szybko leci.
                            • syntia5 Re: cholerny zaśniad 10.03.11, 19:57
                              A mi niestety tym razem się nie udało 8 marca rano dostałam miesiączkę. Ale jak nie teraz to następny raz. Ja na całe szczęście zabieg miałam już na drugi dzień a na trzeci wypisali mnie i na sali byłam tylko z jedną dziewczyną w ciąży ale powiem wam szczerze że nie byłam wtedy zła na to że mi się to przydarzyło tylko cieszyłam się że z jej dzieckiem okazało się że wszystko ok. Moja beta po 9 dniach wynosiła 7000 czyli bardzo dużo w porównaniu do waszych ale szybko spadła. Ważne że spada.
                              • kri.sti Re: cholerny zaśniad 10.03.11, 23:07
                                wyobrażam sobie, że może być trudno, gdy nasze pragnienia nie realizują się tak jak sobie tego życzymy. W takim razie cierpliwości i owocnych dalszych starań życzę.
                                • syntia5 Re: cholerny zaśniad 11.03.11, 11:41
                                  I mam nadzieję że te starania okażą się trafne hehe. I dziękuję
                • kri.sti co u was? 18.03.11, 09:32
                  cześć dziewczyny, odebrałam wynik histo. okazuje się, że to nie zaśniad! Wiem, że to jest dobra wiadomość, ale nie potrafię się do końca cieszyć, bo przecież nie zwróci mi to mojego dziecka. Wiem, że trzeba czasu, musi to wszystko się jakoś ułożyć. Pozdrawiam serdecznie i czekam na wieści.
                  • goma85 Re: co u was? 18.03.11, 10:12
                    To super!smile Fakt, że nic nam już nie zwróci naszych pociech i musimy się z tym jakoś pogodzić, ale Kochana pomyśl, że masz duży problem z głowy, badania bety, ciągłe wizyty u ginekologa, noi nie musisz czekać pół roku, rok na następną szansę jak my. To dobra wiadomość w tym całym nieszczęściu. Pozdrawiam gorąco!
                    • ewabaranek Re: co u was? 23.03.11, 16:35
                      Goma, czy pamiętasz może swoje pierwsze wyniki bety po zabiegu?
                      Ja 6 dni po zabiagu mam 9745 i nie wiem czy to dobrze, czy źle... Pomożesz?
                      • goma85 Re: co u was? 24.03.11, 09:04
                        Moja beta wyglądała tak:
                        - dzień po zabiegu - 31.000
                        - 10 dni później - ok.500
                        - 20 dni po zabiegu - 37
                        - 7 tygodni po - 1,19
                        - 3,5 miesiąca po - poniżej 0,1
                        Mój lekarz oglądając te wyniki nie potrafił jednoznacznie określić czy to zaśniad czy nie. Tłumaczył mi, że przy zaśniadzie po zabiegu wyniki bety są bardzo wysokie nawet kilkaset tysięcy, a ja dzień po zabiegu miałam 31000, czyli ani dużo ani mało. W ciągu 10 dni beta spadła mi 50-krotnie do 500. Bardzo szybko spadała. Wyniki były bardzo mylące. Dopiero wynik histo potwierdził zaśniad częściowy. W sumie to nie wiem ile miałabym 6 dni po zabiegu. Twoje 9700 jakby mieści się pomiędzy tymi moimi wynikami, ale ciężko tu się porównywać, bo każda z nas przechodzi to inaczej. A miałaś robione badanie histopatologiczne? Drugi wynik bety też coś wiecej powie. Pozdrawiam!
                      • goma85 Re: co u was? 24.03.11, 09:12
                        Dopiero zauważyłam datę w Twoim opisie Groszek 8.11.2010. Ja dowiedziałam się, że mój skarb nie żyje 9.11.2010 czyli dokładnie 1 dzień później. Byłam w 10 tygodniu.
                        • ewabaranek Re: co u was? 29.03.11, 18:14
                          Goma,
                          Ja tą ciążę z podejrzeniem zaśniadu miałam w marcu - 10 marca się dowiedzieliśmy.
                          Ciągle czekam na wyniki histopatologii. Ja dzień po zabiegu, kiedy Ty miałaś koło 30 tyś, miałam 140 tyś... Ciągle mam nadzieję, że to nie będzie to.. i czekam, aż przeleci czas i będę już wiedzieć.
                          Ja z Groszkiem też byłam w 10 tygodniu, pewnie nawet byłyśmy razem na forum Czerwcówek ...
                          • kri.sti Re: co u was? 31.03.11, 18:38
                            cześć Ewa wiem, że czekanie na wynik to koszmar, chciałabym, aby Twój wynik był pozytywny tak jak mój, choć wiem, że w perspektywnie utraty dziecka nie ma dobrych wyników, tylko są mniej tragiczne. Ja nie mam zaśniadu, ale strata fasolki bez względu na diagnozę tak samo boli. ZA to walczę ciągle ze stanem pogorączkowym, biorę kolejny antybiotyk i nic się nie zmienia. Pozdrawiam Ciebie i wszystkie dziewczyny, któe borykają się z utratą.
          • astridia ku pokrzepieniu 23.03.11, 18:21
            Cześć Dziewczyny,piszę by pocieszyć te z Was, które obecnie cierpią lub zastanawiają sie, czy następnym razem się uda. Dziś bylam na kolejnym USD po 12tc i szkrabik rozwija się prawidłowo, więc jestem na prostej smile Przypomnę, że mialam zaśniad częściowy w poprzedniej ciąży, beta po 4 tyg spadła do 107, po 8 tyg do 3,6 i lekarz już nie kazał mi badać kolejny raz, żeby spadła do zera, bo powiedział, ze poniżej 5 to już jest dobrze (więc nie wiem, czy mialam zero jak staralismy sie znów). Za przyzwoleniem lekarza po 4 miesiacach przerwy od zabiegu, w 5-ym miesiącu spróbowaliśmy i udało się zajść za pierwszym razem! Potem był wielki stres i wyczekiwanie, co wyjdzie na USG i czy sytuacja się nie powtórzy. Ta ciąża jest jak dotąd prawidłowa, udało się, hurra, hurrra! Dziewczyny na podstawie wspomnień innych dziewczyn z tego forum i teraz moich własnych uważam, że po przebytym zaśniadzie jest b.małe prawdopodobieństwo, że to się powtórzy. Nie jesteśmy "tym" obarczone. Po prostu tamta ciąża się nie powiodła, bo źle się dzieliły komórki, to był przypadek i wcale nie oznacza, że się powtórzy. Wierzcie w to, że drugi raz to się Wam po prostu nie stanie. A dla tych co im się miesiące wyczekiwania dłużą - też tak miałam, ale wierzyłam, ze jak już spróbujemy, to się nam uda smile. Życzę Wam tego samego!! Odezwę się za jakiś czas.
            • mija281 Re: ku pokrzepieniu 23.03.11, 21:32
              astridia gratuluję! trzymam kciuki za Was, ale biorąc pod uwagę Twoją wiarę, to na pewno nic złego Was już nie spotkasmile
              i u mnie jest podobnie...już dawno przestałam płakać i rozpamiętywać to co się stało...teraz jestem nastawiona jak najbardziej optymistycznie, a nawet bojowosmile
              gdzieś ten lęk i obawa czai się obok i pewnie tak do końca się go nie pozbędę, ale zdominować się nie damsmile
              skończy się marzec, minie kwiecień to i ja będę współtwórcąsmile
            • goma85 Re: ku pokrzepieniu 24.03.11, 09:18
              astrida ciesze się razem z Tobąsmile Ostatnio wpadłam w mały dołek i Twoje słowa mnie znów podbudowały. Dziękujęsmile Życzę Ci - a raczej Wamsmile z całych sił ZDROWIA i dużo siły!
            • misia53 Dodam WAM otuchy i ja!!! 02.05.11, 09:56
              Dziewczyny, głowa do góry! Mój przypadek jest potwierdzeniem ze mozna urodzic po nawet 2 zasniadach! Lekarze nie widzieli takiego przypadku aby miec 2 zasniady pod rzad. A wiec tak, w 2007 miałam zasniad całkowity i brałam 3 miesiace chemii, w 2009 kolejna ciaza znów zasniad tym razem czesciowy;-(((
              Myslałam ze wpade w depresje jak widziałam kobiety w ciazy!! Bałam sie jak ognia probowac ponownie. Robiłam nawet badania genetyczne wszystko wyszło ok, lekarze nie umieli mi wytłumaczyc czym to jest spowodowane. Przebadałam sie praktycznie cała i wyszło mi ze mam zespoł antykardiolipinowy tzn zakrzepica, i jak zaszłam ponownie w ciaze brałam od razu zastzyki na zakrzepice, i wreszcie sie udało, własnie koło mnie lezy zdrowy maluch rozrabia, i radze wam tez sie przebadac bo podobno moja lekarka mowi ze czesto zasniad towarzyszy zakrzxepicy, nie ma dowodów naukowych ale moze tutaj jest problem.
              W kazdym razie dziewczyny musiałam Was pocieszyc, bo moja droga była długa i bolesna , szczeglnie pierwszy zasmniad kiedy brałam chemie i chodizłam jak cien, bałam sie ze moj organizm bedzie wyniszczony , ale udało sie wiec zycze wam wytrwałosci . Musiałam Wam opisac moj przypadek bo wiem ze ja bardzo szukałam pocieszenia i szukałam w necie takich przypadków czy mozna po tej chorobie urodzic malucha, wiem jak to jest wazne miec choc iskierke nadzieji. Zycze Wam wytrwałosci. Trzymajcie sie
              • dortex88 Re 22.09.11, 08:42
                Witam u mnie też wyszedł zaśniad częściowy w badaniach histopatologicznych zabieg miała wykonany 11tc a 3tyg po zabiegu zrobiłam bete wynik 538,15 to dużo dziewczyny bo się bardzo martwię... chę jak najszybciej o tym zapomnieć bo to druga strata ciąży pierwsza martwa w 10tc a druga puste jajo płodowe i na dodatek ten zaśniad.
    • dortex88 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 22.09.11, 08:45
      Witam u mnie też wyszedł zaśniad częściowy w badaniach histopatologicznych zabieg miała wykonany 11tc a 3tyg po zabiegu zrobiłam bete wynik 538,15 to dużo dziewczyny bo się bardzo martwię... chcę jak najszybciej o tym zapomnieć bo to druga strata ciąży pierwsza martwa w 10tc a druga puste jajo płodowe i na dodatek ten zaśniad.
      • eja.3 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 10.10.11, 21:31
        Witam,
        wiem jak ważne jest to forum, sama kiedyś przeczytałam je od początku do końca kilka razy i wiem ile dało mi nadziei i wsparcia. Teraz po ponad trzech latach od zaśniadu mogę się tu wpisać. Mam nadzieję, że komuś tym pomogę.
        W 2007 wzięliśmy ślub, w 2008 zaszłam w ciążę. Oczywiście byłam jak mi się wtedy wydawało dobrze przygotowana. Niestety w 13 tygodniu okazało się, że zarodek obumarł. Szok, żal, rozpacz i takie tam inne uczucia, które i wy znacie na pewno. Po zabiegu okazało się, że jest jeszcze gorzej niż mi się wydawało - wynik zaśniad częściowy. Niestety. I zaczęło się. Badania krwi co 2 tygodnie, potem co m-c, na szczęście u mnie beta szybko spadała. Co z tego kiedy onkolog stwierdził, że w następną ciążę to ja powinnam zajść dopiero za rok. Nie mogłam się z tym pogodzić. Dużo czytałam i zastanawiałam się co zrobić. Po 6,5 m-ca od zabiegu zaryzykowaliśmy. Zaszłam w ciążę. Bardzo się bałam, nie mogłam spać w nocy a w pracy dobijała mnie cudowna szefowa. No i niestety kiedy chyba w 7 tyg. robiłam USG okazało się, że serce zbyt wolno bije i lekarz stwierdził, że albo będzie poronienie albo dziecko będzie miało wadę serca. W następnym tygodniu ciąża była już martwa a ja przeżyłam kolejny zabieg. Ze strachem czekałam na wynik histopatu, tyle tylko, że jeszcze w szpitalu lekarz mnie uspokoił, bo stwierdził, że z USG nie wynika, że to kolejny zaśniad. Kiedy odebrałam wynik poczułam ulgę. To głupie ale się cieszyłam, że przynajmniej tyle dobrego. A do tego pierwsze poronienie dało mi takiego kopa, że teraz byłam silna w przeciwieństwie do mojego m, tym razem to on wysiadł. Mimo to daliśmy sobie radę-tym razem ja jego wspierałam. To było w kwietniu, w lipcu zmieniałam pracę, wyciszyłam się. Zrobiliśmy badania genetyczne i całą listę innych, z których nic nie wyszło. We wrześniu pojechaliśmy na urlop i zaczęliśmy starania, bez parcia. Niestety we wrześniu się przeziębiłam, więc odpadł, w październiku nici, po listopadzie wkurzyłam się i stwierdziłam, że nie będę czekać na ciążę. Odpuściłam. Zajęłam się życiem towarzyskim. W grudniu okazało się, że jestem w ciążysmile Na wszelki wypadek moja lekarka włączyła mi leki przeciwzakrzepowe. I prowadziła moją ciążę ze szczególną ostrożnością (wizyty co tydzień przez pierwszy m-c, potem co dwa tygodnie, po3 m-cu co m-c). Pierwsze m-ce ciśnienie podczas wizyty u gina 140-150, kiedy normalnie mam 120, aż lekarka była zaniepokojona i pytała czy aby na pewno to tylko terazsmile Kiedy minęły pierwsze 3 m-ce poczułam ulgę. Zrobiłam nawet test pappa dla spokoju. Finał: w 39 tygodniu urodziłam zdrowego chłopca w ciągu 1 godz 25 minut od wejścia do szpitala. Dziś mój mały cud ma 14 m-cy. Kocham go najbardziej na świecie. I to prawda, że po przejściach inaczej podchodzi się do macierzyństwa. Ja nie wróciłam do pracy na pełny etat. Chcę jak najwięcej czasu spędzać z synkiem. Pozdrawiam wszystkie dziewczyny z tego forum, dziękuję tym, które wpisywały się do 2009- to ich wpisy śledziłam, za wsparcie, i życzę powodzenia w staraniach wszystkim, którym jeszcze się nie udało. Będzie dobrze!
        • agus2616 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 31.10.11, 22:02
          a jakim terminem lacinskim opisuje sie zasniad ?chodzi mi,co macie napisane w wyniku badania his?
          • ewabaranek Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 04.11.11, 08:59
            Zaśniad to "mola"
            • morelka1985 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 07.11.11, 19:14
              witam! pierwszy raz pisze na tego typu forum i nie wiem czy dobrze to robię przeczytałam cały watek i bardzo mi to pomogło wielu z was się udało zajść w upragnioną zdrową ciąże. Niestety 21,09,2011 również doświadczyłam zaśniadu w 11 tygodniu dowiedziałam się że nasza upragniona kruszyna nie żyje(na rutynowej kontroli niczego się nie spodziewając) na drugi dzień miałam zabieg łyżeczkowania trzy tygodnie później okazało się że był to zaśniad częściowy moje hcg wynosiło trzy tygodnie po zabiegu 10,50 później następne 3,04 a ostatnie 0,241 więc spadło ładnie i mam nadzieje ze tak zostanie strach zostaje ale chciałabym znów być w ciąży niczego innego nie pragnę z resztą tak jak każda z nas tutaj piszących.
              • naia2 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 04.06.12, 16:20
                Dziewczyny już tu kiedyś pisałam i znowu zaglądam żeby podnieść Was na duchu smile Dla przypomnienia w 2008 dowiedziałam się po poronieniu o moim zaśniadzie częściowym - wcześniej opisywałam moją historię. W marcu 2010 urodziłam zdrową córeczkę i teraz kolejna dobra wiadomość 3 tygodnie temu zostałam mamą po raz drugi! smile Dziewczyny zaśniad to nie żaden wyrok tylko przypadek i po takim okropnym przypadku można zostać mamą smile
                • eja.3 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 07.06.12, 16:48
                  Gratulacje!
                  Mój synek ma obecnie rok i 10 m-cy.
                  Pozdrawiam.
                • tinka4 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 14.01.13, 15:37
                  Dobrze to wiedzieć...
                  Zgłaszam się pierwsza w Nowym Roku jako "posiadaczka" zaśniadu częściowego.
                  Na razie... w ogóle się nie odnajduje... Czas pokaże...
                  13 chyba nie jest jednak szczęśliwą liczbą...
                  • ewabaranek Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 17.05.13, 22:41
                    pisalam kilka postow wyzej. z ciazy po zasniadzie mam coreczke. rok. badan i czekania i jest. TO na prawde jest mozliwe. po dwoch stratach zostalam mama. zycze cierpliwosci.
                    • betka130 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 27.05.13, 15:21
                      A mój synek urodził się 31.10.2012,ale kochane wróćcie do wpisów z końca 2009 roku bo to drugi synek.Powinnam powiedzieć drugi CUD !!!!!!! A dla wątpiących nadzieja bo mnie spotkał nie tylko zaśniad,dla mnie nie było nadziei ,zostawała tylko adopcja.Dziewczyny nadzieja umiera ostatnia.Maks w tym roku kończy 4 latka i dał mi popalić za 20-tu do tej pory częściej się budzi w nocy jak prawie 7-miesięczny Jaś.Myślę że tak miało być ,bo w moim wieku grzeczne pierwsze dziecko ,a takie ziółko drugie!!!!!! chyba bym umarła.Tak teraz czasem się zastanawiam jak ja mogłam wstawać 20-30 razy,a drugim roku 10-15 razy ,ale wtedy myślałam że tak ma być i strach o niego mnie mobilizował ,tak tak miało być i jest cudownie.Pozdrowienia i powodzenia może jaszcze kiedyś tu zaglądnę jak dorwę czasu.Głowa do góry!!!!
                      • lesenia Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 26.12.15, 22:28
                        Cześć. Jestem tu nowa, to mój pierwszy wpis na tym forum. Wątek przeczytałam od deski do deski. W zeszłym tygodniu na rutynowej wizycie (13 tydzień) usłyszałam wyrok: ciąża obumarła około 2 tygodni temu, prawdopodobnie zaśniad częściowy. Resztę słów lekarza pamiętam jak przez mgłę. Nie wiem jakim cudem dojechałam do domu. Padał deszcz, ja cała we łzach. Następnego dnia zabieg pod narkozą. Obecnie czekam na wyniki badań histopatologicznych. Mój lekarz prowadzący przeprowadzał łyżeczkowanie, stwierdził ze na 90% to zaśniad, ale pewność będzie po wynikach. Wtedy zadecyduje co dalej, mówił też o 6 miesiącach bezwględnego zakazu starań, o kontroli bhcg. Mam już 14-miesiecznego synka, jest dla mnie całym światem, ale nie mogę pogodzić się z odejściem mojego drugiego Aniołka. Wiem, ze wątek jest już stary, ale może są dziewczyny, które to przeszly/ przechodzą? Odezwijcie się proszę.
                        • rokli Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 29.12.15, 15:32
                          Lesenia i inne dziewczyny! Byłam na wielu forach, daty ostatnich postów były bardzo odległe, zresztą nie miałam odwagi, więc nie pisałam. Na początku listopada miałam łyżeczkowanie - obumarcie ciąży w 6 tygodniu, zaśniad częściowy widoczny na USG i potwierdzony badaniem hist.-pat. W szpitalu spędziłam 3 tygodnie i chyba dalej leczę się z tej traumy. To moja pierwsza ciąża, upragniona, w tamtym roku się pobraliśmy. Wczoraj robiłam beta HCG (7 tydzień po) i mam 1,15, więc już prawie ok.

                          Psychicznie mam się różnie, Święta to wiadomo tortura. Dodatkowo, od tygodnia jem te przeklęte tabletki antykoncepcyjne i nie jestem pewna, czy po zaśniadzie nie ma przeciwwskazań? Staram się myśleć pozytywnie, ale wiecie jak jest.

                          Lesenia, musisz być teraz bardzo dzielna, dla siebie i przede wszystkim dla synka smile Wiesz, że musisz kontrolować beta HCG, aż spadnie i później, czy utrzymuje się na dobrej wartości. Wyszukuję w internecie jakichś dobrych historii dziewczyn, które po zaśniadzie zostały mamami i to jest moje największe pocieszenie. Daj sobie czas - ja wiem, że nawet te dwa miesiące w moim przypadku to za mało, żeby to ogarnąć, a Ty - tym bardziej musisz być cierpliwa. Trzymam za Ciebie kciuki i pisz, jak tam.
                          • lesenia Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 29.12.15, 19:56
                            Cześć Rokli! Bardzo Ci współczuję i ściskam! Musimy wierzyć, że kolejna upragniona ciąża zakończy się szczęśliwie i będziemy tulić nasze małe istotki. O beta hcg wiem, ale lekarz nie zlecił mi tego badania póki nie mam w ręku wyniku histopatologicznego. O tabletkach anty mówił, że w przypadku zaśniadu to obowiązkowo dostanę przynajmniej na pół roku. Na pewno będzie to zależało od bety. Pisałam też na forum "ciąża i poród", jest tam też Kasia w takiej samej sytuacji jak my- zerknij tam, to pogadamy i powspieramy się nawzajem.
                            • hania_1986 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 09.03.16, 09:40
                              Dziewczyny...jesteście tutaj? Ja też po zaśniadzie. 24 lutego miałam zabieg, ciąża obumarła w 9 tc, przynajmniej taka była wielkość zarodka. 27 listopada poroniłam ciążę, całowicie i samoistnie. Kolejnej @ nie miałam. W styczniu zobaczyłam 2 kreseczki i bardzo się ucieszyłam. Na początku gin powiedziała tylko że zarodek malutki i nisko położony, na następnej wizycie myślała, że rozwarstwia mi się kosmówka. 23 lutego, tydzień po moich 30 urodzinach okazało się, że nie ma już tętna i że widoczny duży zaśniad. Zabieg był długi i trudny, byłam już 2 razy na wizycie kontrolnej. Macica nie chce się oczyścić. W poniedziałek kolejny raz idę sprawdzić, czy może już jest ok. Ergotamina nie bardzo pomaga sad mam nadzieję, że teraz się okaże, że już czysto, że beta niska...Bardzo się boję, że będę musiała mieć drugi zabieg, boję się raka, boję się kolejnej ciąży...W sumie aktualnie boję się wszystkiego. Mam już zdrową córkę. We wszystkie 3 ciąże zaszałam za pierwszym razem. Wiecie...wydawało mi się, że poronienia i inne problemu zdarzają się innym...ale mnie to nie spotka. A jednak, spotkało i to 2 razy sad Chciałabym mieć już to wszystko za sobą.

                              Jesteście tu?

                              H.
                              • ines2505 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 28.08.16, 12:35
                                Witam.
                                4 dni temu poszlam na kolejna wizytę kontrolna na ktorej mialam wreszciebuslyszec bicie serca fasolki. Jednak zamiast tego uslyszalam zaśniad groniasty całkowity a na usg "snieg". Tak sie cieszylam w raz z mezem ze doczekamy sie potomka, zauwazylam u siebie roznacy delikatnie brzuch. Jednak nie bylo zadnych objawow ktore mogly by wskaszywac ze dzieje sie cos zlego. Z rego co wiem to przy zaśniadzie calkowitym nie ma nawet zarodka.
                                Po informacji od gin bylam w szoku, odrazu zapytalam czy to oznacza ze nie bede mogla miec dzieci. Na co gin odpowiedziala ze spokojem ze po poł roku monotorowania bata hcg bedziemy mogli sie znowu strac. Nie wiem czy aby na pewno miala rację bo z tego co wycztalam to po zaśniadzie calkowitym trzeba odczekac az rok. Jestem tym załamana. Dzis badania w szpitalu a jutro czeka mnie zabieg. Mam nadzieje ze wszystko bedzie ok i beta bedzie ladnie spadac.
                                Szkoda ze na forach jest tak malo aktualnych wpisow i tak malo się pisze o zaśniadzie calkowitym
                                I.
                                • beybuss Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 09.09.16, 17:21
                                  Hej. Przechodzę właśnie to co ty. 18 sierpnia miałam zabieg zpodejrzeniem zaśniadu, co oczywiście się potwierdziło - zaśniad całkowity. Bhcg dzień przed zabiegiem ponad 325 tysięcy. Dziś jestem 3 tygodnie po zabiegu a beta spadła już do 244. Mój onkolog jest bardzo zadowolony, że tak szybko spadła z takich wielkości. Dostałam tabletki anty na pół roku i lekarz stwierdził, że prawdopodobnie na tym zakońćzymy i będę mogła starać się o kolejną ciąże. Mimo wszystko poczekam chociaż z 9, 10 miesięcy. Nie chcę kusić losu po raz drugi ale jestem pełna nadziei smile pozdrawiam serdecznie smile
                                  • ines2505 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 17.09.16, 22:17
                                    Hej. Ja dzien przed zabiegiem mialam bhcg ok 200tys. Obecnie jestem juz tez prawie po 3 tyg od zabiegu i w pon odbieram wyniki histo a moja beta ostatnio to 523.
                                    Dowiedzialam sie ze najwazniejsze jest 8 i 20tyg od zabiegu wiec mam nadzieje ze po tym czasie i ja otrzymam zielone swiatelko wink


                                    • beybuss Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 20.09.16, 19:33
                                      Tak, mój onkolog też co wizytę pyta czy pamiętam kiedy wypada mi 8 i 20 tydzień po zabiegu. Ponoć wtedy najczęściej nawraca. Jestem już po rtg i usg, nie mam prrzerzutów. Moja bhcg po 4 tygodniach wynosi 75. Wszystko wygląda bardzo dobrzesmile podpowiem tylko, że przeszłam na dietę bogatą w karoten.. Zalecił mi to mój onkolog, gdyż pobudza ona układ immunologiczny. Być może dzięki temu moje wyniki są takie dobre jak na ten czas, ale pewnie kilka marchewek nie załatwi sprawy. Jednak zawsze to coś co mogę jeszccze dodatkowo zrobić dla siebiesmile nie wiem czy Tobie pomoże, ale polecamsmile
                                    • beybuss Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 20.09.16, 19:34
                                      A tak poza tym, bardzo nas mało takich "szcześciar" uncertain nie znalazłam na innych forach aktywnych dziewczyn z zaśniadem całkowitym.
                                      • paulusia_1986 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 24.11.16, 21:22
                                        Cześć,
                                        Z narzeczonym przez 3 ostatnie lata staraliśmy się o bobasa… lekarz mówił uda się, próbować, nie lenić się…
                                        I się udało zaszłam w ciąże…
                                        Mój świat zawalił się 10.11 - kiedy to zgłosiłam się na pierwsze usg mojego maluszka, pełna nadziei i szczęścia bijącego "po oczach" weszłam do gabinetu, 10 minut lekarz nic nie mówił, potem powiedział "pierwszy raz w życiu takie coś widzę" - nie ma echa zarodka, nie wygląda to na 9 tydz, w poniedziałek 14.11 kazał wrócić. W międzyczasie kazał zrobić betę-miałam "nieprzyjemną wymianę zdań z pielęgniarką, która marudziła, że już po 10:00 i co doktor Sobie myśli...." 14.11 wróciłam, szłam jak na ścięcie.. przygotowałam się psychicznie - jeśli można to tak nazwać na "szpital" i łyżeczkowanie.W przychodni zamieszanie nie mogli znaleźć moich wyników, potem mojej karty - lekarz zadzwonił po wynik do laboratorium, zrobił kolejne USG... zawołał, 2 kolegów i usłyszałam - zaśniad groniasty - do szpitala na zabieg. Zgłosić się jeszcze dziś... - wracając do domu z narzeczonym minęliśmy 2 zjazdy do domu..w trakcie powrotu zaczęłam czytać co to jest, bo lekarze mimo, że było ich 3 nie raczyli mnie poinformować.... jak już w końcu dotarliśmy, poprostu się spakowałam... W szpitalu, tona papierów do do podpisania, przyjęto mnie i czekałam na korytarzu 3 godziny aż przyjdzie położna po Mnie, przyszła jak sie okazało nikt jej nie poinformował, że czekam.... W szpitalu spędziłam 4 długie dni... w poniedziałek zrobiono mi - ekg, i badania krwi w tym bete (ta od lekarza nie była miarodajna), potem usg dopochwowe, lekarz powiedział, że widzi ślady "echa zarodka" - ale wpisuje ciąża obumarła... podczas badania był obecny Lekarz Onkolog (który, przeprowadzał badanie oraz lekarka na stażu, która zajmowała się wypisywaniem dokumentów), nie kazano mi wogóle jeść, rano o 6:00 - dostałam tabletkę "uspokajającą" - nastawiłam się psychicznie, że już będzie zabieg. Najpierw obchód - i zostałam zaproszona na badanie - i tam pierwszy cios, na badaniu było obecnych 13 osób - cały pokój ludzi, usg - robił mi lekarz do którego przestałam chodzić bo był mało mówiąc niedelikatny, wszyscy jak zaczarowani wpatrywali się w ekran... a ja tam umierałam, jak ich słuchałam ...po kawałku ...jakby wyrywali mi serce.... i hasło - zaśniad, podamy pani tabletki zaczniemy od 2... wmurowało mnie, poinformowałam ich, że nastawiłam się psychicznie na zabieg… za-ca ordynatora, powiedział jest pani młoda (30lat) lepiej niech samo puści, tak bd dla Pani lepiej i bezpieczniej w przyszłej ciąży… po czym jedne z lekarzy powiedział coś dziwnego „ja mam inny pomysł, może pani na moment wyjść zawołam Panią” wyszłam, i czekałam pod tymi drzwiami .. z nadzieją, słyszałam burzliwą rozmowę, że poczekajmy, może to tylko obraz, przecież widać zarodek, jest za mały ale może ciąża jest młodsza… niestety lekarz nie przeforsował swojego zdania, zawołano i podano mi 2 tabletki, leżałam na „samolocie” z zaciśniętymi pięściami i czekałam aż w końcu założą mi te cholerne tabletki, żebym mogła poszukać gdzieś godności, z ktorej zostałam obdarta. Leżałam, przez 4 godziny godziny w łóżku w bezruchu, w szpitalu na szczęście mieli tyle roboty, że nikt do mnie nie zaglądał. Przyniesiono obiad i go zabrano, usłyszałam tekst: a to ta co ma poronić … ona nie je - czekałam, i czekałami nic się nie działo, przynieśli kolacje lekarz powiedział, jeść jak się nie ruszyło do tej pory to się nie ruszy. Nie jadłam nie chciałam, nie mogłam….po 19:00 kolejny obchód i kolejne tabletki tym razem 4 – zakładał je lekarz, który miał inne zdanie, przed ich założeniem zrobił usg – niestety nic tam nie było… żadnej nadziei… Próbował mnie pocieszać, a ja zaciskałam zęby i czekałam na kolejną porcje „tabletek” … noc przespana, nie jadłam i nie piłam… środa rano kolejny obchód, i już tylko 10 osób, nie robiło to na Mnie wrażenia, chciałam żeby to się skończyło… żeby to był koniec… kolejne 3 tabletki po nich chodziłam po oddziale jak nakręcona, zrobiłam z 50 pięter w szpitalu, chciałam się zmęczyć zrobić cokolwiek żeby się zaczęło i się zaczęło… bóle krzyżowe, mało brakowało a na oddziale bym im świetlówki powymieniała… tak jak przyszły tak i sobie poszły… wieczorem nie dostałam tabletek, liczyli na to, że się rozkręci….nie rozkręciło się… nawet jeśli coś próbowałam zjeść to i tak „zwracałam” … pić też mi się nie chciało … czwartek poranny obchód – i upragniona informacja „raczej na zabieg”- w skowronkach poszłam na usg, nie wiem ilu ich tam było mógł być nawet cały stadion piłkarski…. Nie widziałam, czekałam na „upragnioną informację”. I ją dostałam, czekać na Sali za godzinę zawołamy… Czekałam 3 godziny, ale minęły bardzo szybko – tu informacja, dla dziewczyn, które nie miały „łyżeczkowania” – wymyjcie się przed zabiegiem, dla własnej estetyki, nie musicie się golić jeśli tego nie robicie wink, najlepiej mieć długą koszulkę lub koszulę nocną – po zabiegu raczej nie będziecie wstanie założyć ani majtek, ani spodni. Podczas zabiegu obecny był–anestezjolog, lekarz i 2 pielęgniarki. Tryb ekspresowy, chyba, że będziecie czekaż jak ja 15 minut w gabinecie zabiegowym, byłam tak skołowana, że jedyne o czym myślałam, że zmarzne w stopy bo nie mam skarpetek. Nagle wszyscy się zjawili – zaprosili mnie na fotel, wzięłam głęboki oddech, i poszłam. Szybki wywiad – co jadłam, kiedy – jak usłyszały, że nic nie jadłam i nie piłam od 3 dni to miny miały niewyraźne. Na fotel wchodzimy samodzielnie, nogi przypinane są pasami w międzyczasie wbijany jest wenflon i podawane leki, maseczka z tlenem i zaczynają, czekają „aż człowiek odpłynie” ja byłam twarda sztuka słyszałam, jak anestezjolog mówiła 150, 50, jeszcze 50… i zasnęłam … Budzili mnie 40 minut… ale to dlatego, że „dużo mi w żyłe dali”. Po zabiegu, pomogli mi zejść z fotela, i chlusnęła ze mnie krew no cóż.. jak nie chciało puścić, to nie puszczało a jak puściło to pełną parą. Potem zawieźli mnie na wózku do pokoju, kazali włożyć wkład między nogi i nie wstawać przez 2 godziny, nie jeść i nie pić. Po 10 minutach podłączyli mi pierwszą kroplówkę, potem była druga a potem trzecia – wciągałam jak szalone, 15 minut i już kroplówki nie było. Po godzinie, wróciłam do żywych i uparłam się, że co jak co ale „gołą dupą” świecić nie będę po 3 godzinach miałam ochote uciec przez okno, „bo nic mi nie było”, po 4 godzinach zamówiłam pizze, jak nigdy zjadłam całą. Po 5 godzinach chodziłam po korytarzu w poszukiwaniu lekarza, który mi uciekał … w końcu go złapałam, wypisali mnie po 18:00, dostałam antybiotyk „Unidox Solutab” – lek, który podaje się chorym na malarie, cholere, tyfus i dżumę. Wróciłam do domu… i płakałam… wyłam… przez 3 dni … nie miałam, żadnych krwawień, nic mnie nie bolało… na 4 dzień się zaczęło… bóle krzyżowe a wraz z nimi krwawienia średnio intensywne. Wypis był do odebrania po tygodniu… sama zrobiłam sobie prześwietlenie płuc (70 zł) i bete(30 zł) chciałam sprawdzić czy spada. I teraz czekam na wizyte u ginekologa. Może i bardzo obrazowo opisałam co mi się wydarzyło, ale gdy sama szukałam informacji, to nie znalazłam informacji, że na kogoś nie działały tabletki, nie znalazłam informacji jak przygotować się po zabiegu. Może komuś to pomoże.. Dziś jestem 8 dzień po zabiegu – już nie płacze, jestem po prostu smutna. Nie chce wracać do pracy, nie jestem w stanie … nie potrafię … wkrótce wrócę ale nie dziś, i nie jutro. Wszystko dalej mnie boli, krwawienia pojawiają się przy bólach krzyżowych. Z każdym dniem jest lepiej.. wyciszam się… uspokajam…
                                        • beybuss Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 26.11.16, 11:40
                                          Wiem, że słowa "będzie dobrze" pewnie nic nie pomogą, ale chciałabym, żebyś uwierzyła. Może nie jest nas wiele z tym dziadostwem i nie wiem czy powinnyśmy czuć się wyróżnione, czy naznaczone, jednak wiem jedno - strach ma wielkie oczy. W sumie zaśniad to nie wyrok. Ja osobiście nie traktuję tego jako straty dziecka, gdyż dzidziuś wcale się nie rozwinął (miałam zaśniad całkowity). W tej chwili jestem 14 tygodni po zabiegu, bhcg spadła mi już poniżej 1, w chwili obecnej nie muszę chodzić już do onkologa, jedyne pojawić się w styczniu bo będzie to 20 tydzień po zabiegu. Wierzę, że niedługo będę cieszyć się rosnącym brzuszkiem smile Tobie życzę dystansu, nasza głowa działa wiele. Mimo wszystkich przykrości, które ostatnio Cię spotkały musisz być silna i nie tracić wiary. Dla mnie osobiście powrót do pracy był zbawieniem, przestałam myśleć o tym co mnie spotkało i wyszło mi to na dobre. Jestem pełna nadziei na przyszły czas, czego i Tobie życzę. Ściskam bardzo mocno !smile
                                          • paulusia_1986 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 02.12.16, 20:23
                                            Niestety ciąg dalszy historii nastąpił ... kilka dni po zabiegu trafiłam ponownie do szpitala z silnym krwotokiem, na szczeście nie musiałam mieć drugiego zabiegu. Cały czas boli mnie macica, która jest "jak galaretka"- niby ma przejść, ale jakoś nie chce. U mnie również zdiagnozowano zaśniad całkowity - dzisiaj dostałam wyniki histopatologii, za kilka dni mam wizytę u onkologa - i już się nie boję... poprostu ze spokojem czekam na dalsze rozłożenie kart. Jedyne o czym myślę to zmiana ginekologa, który niestety mam wrażenie, że "uczy się" na moim przypadku, i nie mam od niego wsparcia w postaci - podstawowych jak by się mogło zdawać informacji.
                                        • aniulka110 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 06.12.16, 11:02
                                          Cześć, podobna historia jestem z Opola, Ginekolog - dobry i dobry sprzęt, na początku 13 tygodnia stwierdził brak bicia serca i szczerze powiedział,ze według niego to nie zwykłe poronienie tylko zaśniad, zaśniad częściowy bo dzieciątko byłosad Nie podano mi w szpitalu tabletek! dla bezpieczeństwa wyłyżeczkowania wszystkiego tylko czyszczenie. Bez problemu bez bolesnie. Wszyscy pomagali jak mogli. I tu ważne informacja- dziewczyny możecie wysłać materiał z waszej macicy do Wrocka do badań.....otrzymacie odp. dlaczego do tego doszło. U mnie dwa plemniki zapłodniły jedno jajeczko, dziecko żyłoby parę godzinsad Dzisiaj mija pół roku. Beta dopiero TERAZ spadła poniżej 1. Mój ginekolog każe czekać rok....więc się słucham.
                                          • aniulka110 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 06.12.16, 11:04
                                            aha też po tygodniu dostała silnych skurczy i gorączki, myślę że była to naturalna reakcja poronna po czasie. Dużo dużo czytałam...jak coś to piszcie odp na to co umiem.
                                            • paulusia_1986 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 07.12.16, 12:44
                                              Cześć, Jestem po pierwszej wizycie u onkologa... nic się nie dowiedziałam, bardziej czułam się jak na egzaminie na studiach...bo lekarz wypytywał Mnie co wiem na temat zaśniadu... ehhh... Ja też mam bana na rok ... to będzie bardzo długi rok ... zastanawiam się czy da się uniknąć wizyt co tydzień u onkologa, w sumie mają mi robić tylko bete, więc równie dobrze sama mogę ją robić prywatnie, i nie będę musiała brać wolnego w pracy... Swoją drogą ja nie chciałam tabletek, ale nie miałam wyboru... Aniulka110 rok od wyzerowania bety, czy rok od zabiegu ? Bo mi każdy mówi co innego ...
                                              • beybuss Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 12.12.16, 19:54
                                                Rok od zabiegu, a najlepiej rok od wyzerowania bhcg. U mnie szybko spadło, widocznie dobrze mnie wyczyścili. Za to odebrałam właśnie cytologie, która nie jest zbyt optymistyczna. W czwartek mam kolposkopie. Zastanawiam się czy nie uszkodzili mi w trakcie abrazji szyjki macicy i teraz się papra uncertain
                                                • paulusia_1986 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 12.12.16, 20:24
                                                  O kurcze beybuss ... mam nadzieję, że będzie ok... trzymam kciuki !
                                                  Ja dzisiaj byłam po raz drugi na wizycie u onkologa i był inny lekarz, na szczęście jedyny dobrze wspominany ze szpitala. I wyszłam mega optymistyczna - beta po 20 dniach od zabiegu na poziomie 140,7 satysfakcjonuje lekarza, powiedział, że super spadło, zrobił badanie i lada dzień odwiedzi Mnie @. Dostałam miesiąc zwolnienia, i mam dojść do Siebie. Czy u was też występował problem ze sklerozą ? Mam ogromny problem z pamięcią... wczoraj szukałam auta 2 godziny bo zapomniałam, gdzie zaparkowałam ... Strach z domu wyjść....Następna wizyta 2 stycznia.. bete mam zrobić przez Sylwestrem.
                                                  • beybuss Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 18.12.16, 19:40
                                                    Tak, też problem z pamięcią, ale nie łączyłam tego bezpośrednio z zaśniadem. Teraz mnie zastanowiłaś... raczej myślałam, że to przez lekką depresję po tym wszystkim.
                                        • kunkagosia Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 18.12.16, 22:19
                                          paulusia_1986 trzymaj się mocno i nie poddawaj depresji. Sama to wszystko przeżyłam, niestety u mnie scenariusz był najczarniejszy z możliwych sad. Zaśniad rozwinął się w raka kosmówki z przerzutami do płuc. Trzy miesiące chemioterapii i strasznej depresji. Cały świat nam się zawalił. Codziennie przed snem marzyłam o córeczce, jaka będzie, jak urządzimy jej pokoik i to pozwoliło mi przetrwać ten ciężki czas. No i oczywiście wsparcie męża, który był przy mnie i pocieszał, mimo, że sam przeżyłam ogromnie całą tą sytuację. Na szczęście leczenie poskutkowało i dziś prawie dwa lata po tym koszmarze jestem w prawie 7 miesiącu ciąży z upragnioną córeczką. Strach towarzyszy mi cały czas, ale odpędzam go i myślę pozytywnie. Musi być dobrze. Trzyma za wszystkie pary dotknięte tym paskudztwem kciuki i na własnym przykładzie wiem, że to nie przekreśla możliwości posiadania dziecka. Ściskam mocno.
                                          • paulusia_1986 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 20.12.16, 11:03
                                            Kunkagosia - kiedy dostałaś, informacje, że będze chemioterapia ? Wczoraj byłam robić bete, jutro jadę po wyniki - 5 grudnia miałam 140,7, mam wrażenie, że onkolog zbagatelizował Sobie Mój przypadek - byłam na wizycie 12.12 i mam się zgłosić 2 stycznia, dostałam jedno skierowanie na badanie krwi, drugie zrobię prywatnie po świętach dla własnego świętego spokoju... Cały czas czuje oddech strachu na ramieniu... Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie, mamo !!! Przyplątały mi się dodatkowe rzeczy, problemy z trzustką po antybiotyku, 5 tygodni po zabiegu a ja dalej wojuje. Swoją drogą jeden onkolog mi mówił żeby pilnować 8 i 20 tygodnia od zabiegu, a drugi powiedział e tam nie ma co na to patrzeć, jak ma coś być to i tak będzie. Beybuss a jak po kolposkopii ?
                                            • beybuss Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 21.12.16, 20:38
                                              Mam jakieś 4 plamki na szyjce macicy i lekarz twierdzi ze moge byc nosicielem HPV ale to nie znaczy, że zachoruję na raka szyjki macicy. Jeśli z tych plamek coś będzie się rozwijać nawet w najgorszy sposób to i tak rozwinie się dopiero za 5 - 6 lat. Za pół roku mam powtórzyć cytologię i kolposkopię, żeby sprawdzić czy te plamki się rozrastają. Na razie mam spać spokojnie i tak też się staram, chociaż ostatnie doświadczenia nie bardzo mi na to pozwalają.
                                            • kunkagosia Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 07.01.17, 18:40
                                              paulusia_1986 przepraszam, że dopiero odpisuję😞Mam nadzieję, że beta już wyzerowana? W moim przypadku beta zamiast maleć rosła. Po usg okazało się, że nie wszstko zostało wyczyszczone. Po kolejnym łyżeczkowaniu w wycinku znaleziono kosmówczaka. Mimo krótkiego czasu między jednym a drugim łyzeczkowaniem już były przerzuty w płucach. Zaśniad wykryto 5 stycznia a chemie zaczęłam 6 marca. Wszystko trwało do 30 maja. Napisz mi Kochana koniecznie co u Ciebie😘
                                              • paulusia_1986 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 20.01.17, 15:39
                                                Kunkagosia ... u Mnie niestety również skok bety ... wylądowałam na Onkologii, nie ma przerzutów ale mam zalaną macicę i prawy przadatek... u Mnie zdiagnozowano nowotwór złośliwy łożyska czyli najrzadziej występującą odmianę choroby trofoblastycznej... jestem po pierwszej chemii mtx - wzrost bety wykazało badanie z 29.12 - kolejne 4 bety były również wzrostowe (zabiegi miałam 17.11 i 25.11). Najczęściej uaktywnia się około 8 tygodnia zapewne u Ciebie też tak było. Uprzedzono Mnie, że w ostateczności usuną mi macicę, bo guz łożyska trafia się bardzo rzadko, nie daje przerzutów ale jest chemio oporny ... czekam na kolejną serie chemii ...
                                                • beybuss Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 22.01.17, 20:40
                                                  Kochana bardzo mi przykro, mam nadzieję, ze wszystko skończy się dla Ciebie pomyślnie kiss trzymaj się cieplutko i staraj myśleć pozytywnie. Głowa czyni cuda !
                                                  • paulusia_1986 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 29.01.17, 19:28
                                                    Trzymam się dzielnie, za Mną 2 cykle, i jest ciężko ... ale beta spada, macica się obkurcza ... zaczyna iść ku dobremu ! wink
                                                  • plastulinka Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 29.01.17, 21:14
                                                    Paulusia to chyba Tobie odp na policzmy się?
                                                    Czekalam na twój wpis. Ciężko znaleźć informacje o raku kosmowki. Cieszę się ze beta spada. U mnie po pierwszych dwuch chemiach zaczęła jeszcze rosnąć A później bardzo gwałtownie spadała. Gdzie się leczysz?
                                                  • paulusia_1986 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 04.02.17, 17:49
                                                    Policzmy się ? Nie to nie Ja ... Leczę się w Poznaniu
                                                    U Mnie spadła do niskich poziomów, więc zaczyna kończyć się ten koszmar ...
                                                    Tylko dalej mam problem ze ... współżyciem od czasu zabiegu ... cały czas Mnie boli macica i szyjka macicy (czuję takie ciągnięcie) ...
                                                  • beybuss Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 04.02.17, 11:28
                                                    Dla pocieszenia, na ovufriend napisała dziewczyna, która po zaśniadzie również musiała brać chemię a 2 miesiące po chemii zaszła w ciążę i urodziła zdrową córeczkę. Dziś ma już dwoje dzieci i wszystko jest ok smile Ja już odstawiłam tabletki antykoncepcyjne, ale nie będę się jeszcze starała o dzidziusia mimo iż lekarz mówi, że można mnie już uznać za zdrową. Poczekam chociaż z 8 miesięcy od zabiegu, minęło dopiero 5, a zalecane 12. Teraz muszę jeszcze zrobić badania w kierunku hpv bo po kolposkopii wygląda na to, że mogę mieć to paskudztwo, tylko ważne teraz jaka odmiana i czy jest już w komórkach czy nie. Jestem dobrej myśli smile głowa zwalczy każdą chorobę smile
                                      • paulusia_1986 Miało być tak pięknie... 24.11.16, 21:28
                                        Cześć,
                                        Z narzeczonym przez 3 ostatnie lata staraliśmy się o bobasa… lekarz mówił uda się, próbować, nie lenić się…
                                        I się udało zaszłam w ciąże…
                                        Mój świat zawalił się 10.11 - kiedy to zgłosiłam się na pierwsze usg mojego maluszka, pełna nadziei i szczęścia bijącego "po oczach" weszłam do gabinetu, 10 minut lekarz nic nie mówił, potem powiedział "pierwszy raz w życiu takie coś widzę" - nie ma echa zarodka, nie wygląda to na 9 tydz, w poniedziałek 14.11 kazał wrócić. W międzyczasie kazał zrobić betę-miałam "nieprzyjemną wymianę zdań z pielęgniarką, która marudziła, że już po 10:00 i co doktor Sobie myśli...." 14.11 wróciłam, szłam jak na ścięcie.. przygotowałam się psychicznie - jeśli można to tak nazwać na "szpital" i łyżeczkowanie.W przychodni zamieszanie nie mogli znaleźć moich wyników, potem mojej karty - lekarz zadzwonił po wynik do laboratorium, zrobił kolejne USG... zawołał, 2 kolegów i usłyszałam - zaśniad groniasty - do szpitala na zabieg. Zgłosić się jeszcze dziś... - wracając do domu z narzeczonym minęliśmy 2 zjazdy do domu..w trakcie powrotu zaczęłam czytać co to jest, bo lekarze mimo, że było ich 3 nie raczyli mnie poinformować.... jak już w końcu dotarliśmy, poprostu się spakowałam... W szpitalu, tona papierów do do podpisania, przyjęto mnie i czekałam na korytarzu 3 godziny aż przyjdzie położna po Mnie, przyszła jak sie okazało nikt jej nie poinformował, że czekam.... W szpitalu spędziłam 4 długie dni... w poniedziałek zrobiono mi - ekg, i badania krwi w tym bete (ta od lekarza nie była miarodajna), potem usg dopochwowe, lekarz powiedział, że widzi ślady "echa zarodka" - ale wpisuje ciąża obumarła... podczas badania był obecny Lekarz Onkolog (który, przeprowadzał badanie oraz lekarka na stażu, która zajmowała się wypisywaniem dokumentów), nie kazano mi wogóle jeść, rano o 6:00 - dostałam tabletkę "uspokajającą" - nastawiłam się psychicznie, że już będzie zabieg. Najpierw obchód - i zostałam zaproszona na badanie - i tam pierwszy cios, na badaniu było obecnych 13 osób - cały pokój ludzi, usg - robił mi lekarz do którego przestałam chodzić bo był mało mówiąc niedelikatny, wszyscy jak zaczarowani wpatrywali się w ekran... a ja tam umierałam, jak ich słuchałam ...po kawałku ...jakby wyrywali mi serce.... i hasło - zaśniad, podamy pani tabletki zaczniemy od 2... wmurowało mnie, poinformowałam ich, że nastawiłam się psychicznie na zabieg… za-ca ordynatora, powiedział jest pani młoda (30lat) lepiej niech samo puści, tak bd dla Pani lepiej i bezpieczniej w przyszłej ciąży… po czym jedne z lekarzy powiedział coś dziwnego „ja mam inny pomysł, może pani na moment wyjść zawołam Panią” wyszłam, i czekałam pod tymi drzwiami .. z nadzieją, słyszałam burzliwą rozmowę, że poczekajmy, może to tylko obraz, przecież widać zarodek, jest za mały ale może ciąża jest młodsza… niestety lekarz nie przeforsował swojego zdania, zawołano i podano mi 2 tabletki, leżałam na „samolocie” z zaciśniętymi pięściami i czekałam aż w końcu założą mi te cholerne tabletki, żebym mogła poszukać gdzieś godności, z ktorej zostałam obdarta. Leżałam, przez 4 godziny godziny w łóżku w bezruchu, w szpitalu na szczęście mieli tyle roboty, że nikt do mnie nie zaglądał. Przyniesiono obiad i go zabrano, usłyszałam tekst: a to ta co ma poronić … ona nie je - czekałam, i czekałami nic się nie działo, przynieśli kolacje lekarz powiedział, jeść jak się nie ruszyło do tej pory to się nie ruszy. Nie jadłam nie chciałam, nie mogłam….po 19:00 kolejny obchód i kolejne tabletki tym razem 4 – zakładał je lekarz, który miał inne zdanie, przed ich założeniem zrobił usg – niestety nic tam nie było… żadnej nadziei… Próbował mnie pocieszać, a ja zaciskałam zęby i czekałam na kolejną porcje „tabletek” … noc przespana, nie jadłam i nie piłam… środa rano kolejny obchód, i już tylko 10 osób, nie robiło to na Mnie wrażenia, chciałam żeby to się skończyło… żeby to był koniec… kolejne 3 tabletki po nich chodziłam po oddziale jak nakręcona, zrobiłam z 50 pięter w szpitalu, chciałam się zmęczyć zrobić cokolwiek żeby się zaczęło i się zaczęło… bóle krzyżowe, mało brakowało a na oddziale bym im świetlówki powymieniała… tak jak przyszły tak i sobie poszły… wieczorem nie dostałam tabletek, liczyli na to, że się rozkręci….nie rozkręciło się… nawet jeśli coś próbowałam zjeść to i tak „zwracałam” … pić też mi się nie chciało … czwartek poranny obchód – i upragniona informacja „raczej na zabieg”- w skowronkach poszłam na usg, nie wiem ilu ich tam było mógł być nawet cały stadion piłkarski…. Nie widziałam, czekałam na „upragnioną informację”. I ją dostałam, czekać na Sali za godzinę zawołamy… Czekałam 3 godziny, ale minęły bardzo szybko – tu informacja, dla dziewczyn, które nie miały „łyżeczkowania” – wymyjcie się przed zabiegiem, dla własnej estetyki, nie musicie się golić jeśli tego nie robicie wink, najlepiej mieć długą koszulkę lub koszulę nocną – po zabiegu raczej nie będziecie wstanie założyć ani majtek, ani spodni. Podczas zabiegu obecny był–anestezjolog, lekarz i 2 pielęgniarki. Tryb ekspresowy, chyba, że będziecie czekaż jak ja 15 minut w gabinecie zabiegowym, byłam tak skołowana, że jedyne o czym myślałam, że zmarzne w stopy bo nie mam skarpetek. Nagle wszyscy się zjawili – zaprosili mnie na fotel, wzięłam głęboki oddech, i poszłam. Szybki wywiad – co jadłam, kiedy – jak usłyszały, że nic nie jadłam i nie piłam od 3 dni to miny miały niewyraźne. Na fotel wchodzimy samodzielnie, nogi przypinane są pasami w międzyczasie wbijany jest wenflon i podawane leki, maseczka z tlenem i zaczynają, czekają „aż człowiek odpłynie” ja byłam twarda sztuka słyszałam, jak anestezjolog mówiła 150, 50, jeszcze 50… i zasnęłam … Budzili mnie 40 minut… ale to dlatego, że „dużo mi w żyłe dali”. Po zabiegu, pomogli mi zejść z fotela, i chlusnęła ze mnie krew no cóż.. jak nie chciało puścić, to nie puszczało a jak puściło to pełną parą. Potem zawieźli mnie na wózku do pokoju, kazali włożyć wkład między nogi i nie wstawać przez 2 godziny, nie jeść i nie pić. Po 10 minutach podłączyli mi pierwszą kroplówkę, potem była druga a potem trzecia – wciągałam jak szalone, 15 minut i już kroplówki nie było. Po godzinie, wróciłam do żywych i uparłam się, że co jak co ale „gołą dupą” świecić nie będę po 3 godzinach miałam ochote uciec przez okno, „bo nic mi nie było”, po 4 godzinach zamówiłam pizze, jak nigdy zjadłam całą. Po 5 godzinach chodziłam po korytarzu w poszukiwaniu lekarza, który mi uciekał … w końcu go złapałam, wypisali mnie po 18:00, dostałam antybiotyk „Unidox Solutab” – lek, który podaje się chorym na malarie, cholere, tyfus i dżumę. Wróciłam do domu… i płakałam… wyłam… przez 3 dni … nie miałam, żadnych krwawień, nic mnie nie bolało… na 4 dzień się zaczęło… bóle krzyżowe a wraz z nimi krwawienia średnio intensywne. Wypis był do odebrania po tygodniu… sama zrobiłam sobie prześwietlenie płuc (70 zł) i bete(30 zł) chciałam sprawdzić czy spada. I teraz czekam na wizyte u ginekologa. Może i bardzo obrazowo opisałam co mi się wydarzyło, ale gdy sama szukałam informacji, to nie znalazłam informacji, że na kogoś nie działały tabletki, nie znalazłam informacji jak przygotować się po zabiegu. Może komuś to pomoże.. Dziś jestem 8 dzień po zabiegu – już nie płacze, jestem po prostu smutna. Nie chce wracać do pracy, nie jestem w stanie … nie potrafię … wkrótce wrócę ale nie dziś, i nie jutro. Wszystko dalej mnie boli, krwawienia pojawiają się przy bólach krzyżowych. Z każdym dniem jest lepiej.. wyciszam się… uspokajam…
    • sacea Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 20.02.17, 13:36
      Czytałam Was, jak się okazało, że mam zaśniad.
      U mnie 1. ciąza ok, 2. poronienie, 3. zaśniad
      Nie pamiętam ile razy miałam zabieg (3-4 razy), bo mi odrastał i z krwotokiem lądowałam w szpitalu. Potem jeździłam na Polną do Poznania, najpierw co tydzień, potem co dwa, potem co miesiąc i co kwartał. Odradzali mi kolejna ciążę, bo coś zostało w ścianie macicy i było 50% ryzyko nawrotu w kolejnej ciąży. Po zaśniadzie poroniłam jeszcze 3 kolejne ciąże, potem trafiłam na cudownego lekarza za czwartym razem się udało, właśnie położyłam na drzemkę maluszka.
      Dziewczyny dacie radę!
      • plastulinka Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 21.02.17, 13:28
        Podziel się proszę nazwiskiem tego cudownego lekarza. Też liczę na taki cud...
        • sacea Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 04.05.17, 23:04
          prof. Jerzak z W-wysmile
          • plastulinka Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 07.05.17, 20:38
            Ja niestety 3 razy straciłam ciążę będąc pod opieką prof Jerzak. Także mam nieco odmienne zdanie
            Ale gratuluję maluszka i cieszę się ze Ci się udało!
            • sacea Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 07.05.17, 21:49
              Przykro mi. Każda z nas z innym problemem sie zgłasza.
              Ja u niej straciłam jedna ciąże, ale sama byłam sobie winna, bo niezbyt diety przestrzegałam, w kolejnej faktycznie i przed i w trakcie ciąży zero cukru i było ok. Teraz do trzeciego maluszka mnie przygotowuje, wciąż sie jeszcze wahamy, bo dwójka jest.
            • sacea Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 07.05.17, 21:51
              A u Malinowskiego próbowałaś? Bo ja sie wahałam którego lekarza wybrać
              • beybuss Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 17.05.17, 17:05
                Hej dziewczyny ? smile jak tam u Was historie pozaśniadowe ? Od listopada mam już bhcg poniżej 1 i mamy zamiar zacząć starać się o dzidzię w przyszłym m-cu (będzie 10 mcy od zabiegu). Boję się strasznie, ale zobaczymy smile
                • paulusia_1986 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 25.06.17, 15:44
                  U Mnie wszystko się wyciszyło...w końcu - właśnie rozpoczęłam przygodę hormonalną, na razie przez 3 miesiące - później albo kolejny kwartał albo zgoda na staranka. Na razie onkolog nie robi mi nadziei, mam się z nim spotkać w lipcu na sprawdzenie cyklu. I zobaczymy jak to będzie - minęły 4 miesiące od zakończenia chemii mtx. W Poznaniu na ostatniej wizycie nie powiedzieli mi kompletnie nic...
                  • beybuss Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 28.06.17, 18:33
                    Teraz już ostatnia prosta. Mnie już wykańcza to czekanie, co prawda chemii nie miałam ale od zabiegu minęło 10 miesięcy i mam jeszcze te dwa miesiące poczekać ze staraniami. Od listopada mam już zerową betę, ale poczekam skoro tak mówią.
      • beybuss Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 21.02.17, 18:01
        Cudowne wiadomoścismile Liczę na to, że też niebawem przytulę swojego drugiego skarba smile Syn ma już 7 lat więc czas goi żeby starać się o rodzeństwo smile
        • ines2505 Re: ciąża po zaśniadzie groniastym 08.02.18, 09:48



          Pisalam tu o swojej historii z zasniadem w sierpniu 2016. Fajnie, ze ktos tu po tym czasie zagladal bo obiecalam sobie ze jeszcze tu wroce jak juz bede miala co napisac "po wszystkim" ...troche to zajelo ale jestem.

          Choc o zasniadzie staram sie juz nie myslec bo te wspomnienia wciaz bardzo bola to chce sie z Wami podzielic informacjami.

          Zabiegu nie pamietam bo spalam. Ale nie bylo sie czego bac. Trzeba bylo zabrac sobie podstawowe rzeczy do szpitala w tym wlasnie koszule. Wybudzanie troszke trwalo i warto jest miec wtedy przy sobie kogos bliskiego.
           W szpitalu przebywa sie 3 dni.
          Lekarz przy wypisie tez mnie przepytal czy wiem co to jest zasniad groniasty, powiedzial ze w moim przypadku to prawdopodobnie zasniad calkowity, ze podczas zabiegu bylo bardzo duzo materialu i ktory zostanie przebadany, a wynik bedzie po jakis 2 tyg. Zaleceniem byly badania betahcg pierw co tydzien pozniej co 2 i co miesiac. A ciaza? Tak, jak najbardziej ale po roku od daty zabiegu, a ginekolog mowila ze po pol roku od otrzymania zerowego wyniku.
          Wynik histopatologii -zasniad groniasty czesciowy, mimo tego ze wszystko wskazywalo na calkowity.
          Bylam tylko pod kontrola mojego ginekologa.
          Kazde oczekiwanie na wynik bety bylo strasznie stresujace. Zawsze moglam odetchnac kiedy okazywalo sie ze wynik znowu jest nizszy aczkolwiek myslam ze bedzie spadac szybciej. Musialam sie czyms zajac i na szczescie bylo czym. W styczniu (po 5 miesiacach) moja beta byla juz na poziomie 0.01 co mnie bardzo uradowalo postanowilam troche zaryzykowac i poddac sie losowi. W lutym zaszlam w ciaze.  Mozecie uznac to za nieodpowiedzialne i glupie ale tak bardzo pragnelam dziecka ze nie moglam wytrzymac kolejnych dlugich 6miesiecy. Maz tez mnie w tym bardzo wspieral.
          Tym razem wiedzialam, ze 2 kreski nie musza oznaczac ze zostane mama.
          Kazda wizyta u lekarza w ciazy byla bardzo nerwowa i nie umialam sie az tak do konca cieszyc sie z tego ze wreszcie faktycznie pod moim sercem rozwija sie malenstwo.Na poczatku nie bylo widac pecherzyka i bylo prawdopodobienstwo, ze przez zabieg ciaza mogla byc pozamaciczna (o tej mozliwosci w szpitalu mnie nie informowali). Jak sie okazalo test zrobilam jakos o 4-5tyg i to dlatego nie bylo go jeszcze widac. Ciaze przeszlam bardzo dobrze, cieszylam sie tym stanem i pomalu zapominalam o zasniadzie. Podczas ciazy zaden lekarz mnie nie zganil za to ze zaszlam w ciaze juz po pol roku.
          Dzis pisze ten tekst trzymajac w ramionach moje marzenie, marzenie ktore sie spelnilo i dzis ma juz 3 miesiace. Patrzac jak sie do mnie pieknie usmiecha wiem ze moze tak mialo byc i warto bylo przez to wszystko przejsc zeby byc teraz szczesliwa. Dziecko wynagradza wszystko.

          Chce pocieszyc wszystkie te z Was, ktore zmagaja sie z tym paskudztwem, zyczyc zeby Wasze bety szybko spadaly i nie rosly. Przy tym wszystkim przyda sie duzo cierpliwosci. Zeby ten ciezki czas oczekiwan szybko Wam zlecial zajmijcie sie czyms i zbierajcie sily bo bycie mama tez czasem latwe nie jest  :p ale WARTO smile. I Wam Kochane uda sie spelnic Wasze marzenie. Trzymam kciuki za Was wszystkie i zycze duzo zdrowia! kiss

          I.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka