alicjas80
13.01.08, 11:04
Witam wszystkich!
Jestem w 21 tc. i jak dotąd przebiegała ona bez komplikacji. Maluszek róśł i był zawsze ciut większy niż to wynikało z wieku ciąży. Aż do USG w 20 tc., kiedy to się okazało, że mam małowodzie, na granicy bezwodzia i dziecko wygląda na 18-19 tc. Najpierw strach, że dziecko nie ma nerek, ale po drugim USG u ponoć najlepszego specjalisty w Warszawie okazało się, że jednak są. Od poniedziałku idę do szpitala na diagnostykę - dalsze USG i amnioinfuzje (jeśli będą konieczne). Czytałam już wszystko na temat małowodzia w internecie i na forum gazety, jednak mam jeszcze kilka pytań.
1. Jak duża jest szansa, że małowodzie na tym etapie ciąży nie wynika z wad genetycznych, ewentualnie z takich wad, z którymi można spokojnie żyć. Czytałam, że w późniejszym okresie ciąży zdarza się dużo częście niż w 2 trymestrze i nie jest tak bardzo niebezpieczne. Z czego może wynikać malowodzie, jeżeli nie widziałam wycieku wód płodowych (ewentualnie czy może się ten wyciek objawiać jak trochę większe upławy)?
2. Czy istnieje ryzyko, że zabiegi amnioinfuzji będą nieskuteczne. W jakich okolicznościach mogę się spodziewać, że w ogóle lekarze mi je zrobią.
3. Jaka jest szansa na donoszenie ciąży (chociażby do etapu wcześniaka) i urodzenia zdrowego dziecka.
Bardzo proszę mamy z podobnym problemem o odpowiedź, bo jestem kompletnie załamana, a wiem, że nie mogę być, bo muszę być silna za nas dwoje by walczyć o mojego dzidziusia. Modlę się do Boga o pomoc.
Dziękuję za odpowiedzi z góry,
Ala