Dodaj do ulubionych

Veni i Vidi 2010

15.09.10, 11:35
Na początku przesyłam wielkie podziękowania dla ela.tu-i-tam oraz wszystkich którzy odpowiadali na moje pytania :)

Wyjazd była bardzo udany :)

Dzień pierwszy i drugi.

Udało nam się bez problemu dotrzeć z lotniska do hotelu i ostatniego dani tak samo wrócić ;) Wybrałyśmy opcję "CDG - do Gare du Nord, zmienic na Metro Linie 2 stacja La Chapelle (kilometr w podziemiu, ale nie gorzej niz zmiana na linie RER E). Dojechac Linia 2 nadziemna (widac miasto) 5 przystankow na Place de Clichy, latwa zmiana na Linie 13, 2 przystanki do Brochant. " A powrotnie wysiałdłyśmy jedna stację przed La Chapell i pojechałyśmy jeden przystanej linią 4 :)
Dworzec Gare du Nord niesamowicie tłoczny, ale w miarę dobrze oznaczony.

Spałyśmy w hotelu Ibis Paris Berthier Porte de Clichy. Hotel bardzo fajny, miła obsługa. Pokój z widokiem na Wieżę Eiffla :D
Wokół hotelu i w nim samym trwają jakieś prace budowlane i remontowe więc wejście jest nieco dziwne, ale w niczym to nam nie przeszkadzało :) Odgłosów budowy tez nie było, za to był basen i sala gimnastyczna, z których nie mieliśmy kiedy skorzystać ;)
Po zameldowaniu się, ogarnięciu, rozpakowaniu itd ruszyłyśmy w stronę Luwru, aby zdążyć jeszcze na trochę zwiedzanie nocne, które jest we wtorki i piątki właśnie :)
Po zamknięciu muzeum (21.30) powłóczyłyśmy się trochę wokół piramid (dziedziniec nam zamknęli przed nosem ;)), obok Luwru i w końcu ruszyłyśmy Rue Saint-Honore (na placyku przed Comedie-Francaise jest bardzo fajne wejście do metra, takie kolorowe :))w stronę placu Vandome. Obeszłyśmy plac dookoła robiąc przy okazji małą sesję foto przy domu pod nr 12 w którym zmarł Chopin i pomimo, że kościół Magdaleny i plac de la Concorde blisko zdecydowałyśmy sie jechać jednak ze stacji Tuileries do hotelu. Nie byłyśmy pewne do której jeździ metro a było juz bardzo późno. Potem doczytałam w przewodniku że do ok godz 0.30, ale zdaje się że to jest różnie w różnych porach roku (niech mnie ktoś z mieszkańców poprawi jakby co ;))

W sobotę zaczęłyśmy zwiedzanie wysiadając na stacji Louvre-Rivoli. Czy te rzeźby na peronach to prawdziwe antyki czy tylko kopie? O_O
Zwiedziłyśmy kościół Église Saint-Germain-l'Auxerrois, o którym niestety nic nie było w naszym przewodniku Pascala :( Przed kościłem był mały targ staroci, a sam kościół tez wart zobaczenia :)
Potem przeszłyśmy uliczką obok kościoła w stronę mostu Pont Neuf. Po dostaniu sie na Ill de la Cite skierowałysmy swe kroki przez plac Dauphine do kaplicy Sainte-Chapelle.

Do kaplicy sa dwie kolejki: jedna (krótka lub sladowa) dla uprzywilejowanych z rezerwacjami itd i druga (długaśna) dla tych co muszą dopiero kupić bilet .
Myśmy chciały zwiedzić zarówno Sainte-Chapelle jak i Conciergerie które jest obok. Zdecydowałam się na takie zwiedzanie ponieważ bilet na kaplicę i więzienie jest niewiele droższy od zwiedzanie samej kaplicy.
Taki bilet można kupić przy Conciergerie do którego kolejki nie było prawie wcale. Z tym biletem zwiedzałyśmy najpierw Conciergerie, po czym po zwiedzaniu Conciergerie wraca się na ulice i idzie się już do tej tej krótkiej kolejki do Sainte-Chapelle :)
Okazuje się, że te dwie kolejki przed bramą do Sainte-Cahpelle łączą się w jedno miejsce w którym sa sprawdzane tylko plecaki itd... ;) Nikt nie sprawdza biletów i rezerwacji, bo te do samej Sainte-Chapelle kupuje się i sprawdza przed sama kaplica ;)
Conciergerie dosyć ciekawe a Sainte-Chapelle piękna chociaż w renowacji.
Potem było zwiedzanie Notre-Dame, chociaż wejście na wieże sobie darowałyśmy. Odstraszała zarówno kolejka jak i cena. Może innym razem ;)
Potem był shopping pamiątek przy katedrze. Polecam Rue d'Arcole. Towar ten sam co przy samej katedrze, a o kilka euro tańszy. Zaopatrzywszy rodzinę i znajomych królika ruszyłysmy na drugą stronę katedry do parku. Odpoczynek i regeneracyjny posiłek akurat umilał nam bardzo ciekawy band jazzowy :)
Stwierdziwszy, że Crypte de la Deportation nie jest dla nas na tyle aktrakcyjna, żeby chciało nam się stać w kolejce do niej ruszyłyśmy w stronę Ill Sain-Louis. Na chwile odbiłyśmy jeszcze do Église Saint-Gervais-Saint-Protais de Paris (bardzo fajny skwerek za kościołem :)) by za chwilę wrócić na urokliwą Wyspę św. Ludwika. Ponieważ powoli zbliżał się czas naszego stawienia się przy wieży Eiffla, a planów na ten dzień miałyśmy jeszcze sporo zdecydowałyśmy się przejść tylko wzdłuż wyspy ulica Saint-Louis en I'lle. Ulicą Quai de Bethune doszłyśmy do Pont de la Toumelle przy którym tez znajduje się Biblioteka Polska w Paryżu.
Mostem przedostałyśmy sie na drugi brzeg Paryża i po krótkim kręceniu sie jego uliczkami wsiadłyśmy do metra na stacji Maubert-Mutualite. Ze stacji Piquete ruszyłysmy Polami Marsowymi w kierunku wieży.
Na polach byl akurat jakis piknik promujacy zdrowy tryb zycia i kawalek dalej zapowiedz kolejnej imprezy ;)

Wieża Eiffla.
Mój plan z Polski był taki, że kupujemy bilety pod wieczór tak aby załapać się na oglądanie Paryża zarówno w dziennym świetle jak i tym rozświetlającym zmierzch i noc.
Miałam bilet (kupiony przez Internet) na 19.30 i w całej swojej naiwności sądziłam że to świetna godzina, bo podam tylko bilet i chwilę potem wyląduje na trzecim piętrze wieży.
Radośnie pojawiłyśmy się pod wieżą punkt 19.28.
Rzeczywistość sprawiła mi jednak niemałą niespodziankę. O ile kolejka do kasy biletowej jest długa na kilka godzin stania to ta dla ludności z biletem jest również całkiem spora i to tak na 1-1,5h. Tak więc zachód słońca oglądałyśmy stojąc w kolejce. Okazuje się, że żeby wjechać na Top Level trzeba sie przesiąść na drugim piętrze do innej windy i tamta kolejka to już zupełnie inna historia. Stania na kolejne godzinę, albo chyba i dłużej. Już nie chciało mi sie spoglądać na zegarek.
Bardzo możliwe, że była tam taka masa ludzi bo była akurat sobota, ale wydaje mi się, że w inne dni jest podobnie. Prawda?
Pozwiedzałyśmy trzecie piętro, porobiłyśmy zdjęcia, odstałyśmy trochę w kolejce w dół (na szczęście już nieco krótszej) Zdecydowałysmy, że z drugiego piętra schodzimy pieszo. Było bardzo przyjemnie. Najfajniesze zdjęcia sie robiło z pierwszego piętra ;)
Potem dołączyłysmy do imprezy pod wieżą (wyswietlanie smiesznych fragmentow z tv - szkoda ze nie znamy francuskiego ;P ale i tak bylo fajnie)
No i powrót do hotelu bo zblizala sie polnoc :)

Obserwuj wątek
    • ela.tu-i-tam Re: Veni i Vidi 2010 15.09.10, 22:22
      Ah jak ja lubie czytac sprawozdania z wycieczek do Paryza (i nie tylko) - ciesze sie ze pobyt udany, i ... czekam na dalsze dni.
      • marguyu Re: Veni i Vidi 2010 16.09.10, 11:43
        Jak ela czekam na dalszy ciag i pytam: gdzie mozna obejrzec twoje fotki?
        • c_x_v Re: Veni i Vidi 2010 16.09.10, 12:29
          marguyu napisała:

          > Jak ela czekam na dalszy ciag i pytam: gdzie mozna obejrzec twoje fotki?

          Ciąg dalszy właśnie wysłałam, a fotki muszę kolejny raz odsiać i obrobić :) Na razie nie ma ich jeszcze w sieci :)
      • c_x_v Re: Veni i Vidi 2010 16.09.10, 12:11
        Tak właściwie to po wysłaniu pierwszego posta i przypominaniu sobie co robiłyśmy w niedzielę okazało się że niewiele jest już do dodania:)
        Niedziela czyli dzień trzeci upłynął nam na włóczędze po mieście i cieszenie się jego urokiem :)

        Z Brochant teleportowałyśmy się metrem do stacji Abbesses gdzie po wyjściu na powierzchnię ukazał nam się sympatyczny placyk i bardzo ciekawy kościół Église Saint-Jean de Montmartre o którym znowu nic nie było wspomniane w przewodniku :/
        Obok był kiosk do którego wstąpiłam zapytać o znaczki i w ten sposób poznałyśmy bardzo miłą francuzkę która poprowadziła nas do Tabaca gdzie mogłyśmy kupić znaczki i od razu mieć drogę do Le Moulin de la Galette. Młyn mogłyśmy niestety tylko zobaczyć z dołu przez zamknięta bramę.

        Ruszyłyśmy w stronę Sacre-Coeur, natykając się po drodze na brązowego (w sensie metalu ;)) pana który próbował wydostać się z muru. Próbowałyśmy mu pomóc ale nic to nie dało wiec poprzestałyśmy na robieniu zdjęć ;)
        Pozwiedzałyśmy uliczki wokół bazyliki, zjadłyśmy pyszną quiche przy placu du Terte, zwiedziłyśmy bazylikę, pogapiłyśmy się na lokalnych artystów i ruszłyłyśmy w dół by później bulwarami de Rochechouart i de Clichy przez plac Pigalle dojść do Moulin Rouge.
        Dzięki temu że najlepszy punkt do robienia zdjęć (kratka nad metrem ;P) był oblegany przez kolejne wycieczki, postanowiłam tym razem podejść do samego Młyna, a w końcu nawet weszłyśmy do środka :) Co prawda doszłyśmy tylko do miejsca gdzie kupuje sie bilety, ale i tak można było juz poczuć bardzo przyjemny zapach i przytulna atmosferę ;)

        Ze stacji Blanche ruszyłyśmy w stronę podziemi Louvru gdzie jest między innymi Starbaks z pyszna kawą. (Niestety moja klątwa restauracyjna i barowa trwa nadal, bo zamiast kubka z pyszna kawą z dużą ilością mleka i bita śmietana na górze lub czyms podobnym, wyszłam z czymsśa la mrożony sok. Tez dobre ale jednak ;))
        Teraz żałuję, że nie wysiadłyśmy na polach Elizejskich lub placu Concord. W ostatniej chwili wysiadłysmy na Tuileries. Powłóczyłyśmy się po ogrodzie, nakarmiłyśmy z ręki wróble i udałyśmy sie do kolejki przy piramidzie.

        Mała uwaga. Nie wiem czy nie lepiej zamiast stać w kolejce pod piramidą wysiąść na stacji metra Palais Royal Musee du Louvre i wejśc pod piramidę pod ziemia od strony podwójnej piramidy. Tam kolejka do sprawdzania jest chyba zawsze mniejsza. Zdaje się że piechota można też gdzieś wejść od strony ogrodów, ale nasza kolejka poruszała się na tyle szybko że nie oplaciło nam sie szukac tego miejsca. Oczywiscie zarowno przy wejsciu do piramidy jak i tym w przejsciu podziemnym sprawdzaja tylko plecaki bo bilety kupuje sie dopiero w piramidzie a sprawdzaja czy wejsciu do poszczególnego skrzydła :)
        Później z dziedzińca Luwru przeszłyśmy przez Pont des Arts w stronę Foundation Kenza (tak się ten budynek nazywa? / sprawdzam teraz trase na google maps ;)) i dalej Rue des Ecouffes mijając różne galerie doszlysmy do Senatu i ogrodów Luksemburdzkich. Mała sjesta i ruszyłyśmy w stronę Notre Dame żeby zdążyć na chociaż fragment wieczornej mszy (msza o godz 18.30). Podążałyśmy Bulwarami Saint-Michel mijając po drodze Sorbonę (a raczej jej kaplicę) w oddali mignął nam Panteon i katedra przywitała nas swoim bliskiem w zachodzacym słońcu. Piękna :)
        Na zakończenie pokręciłyśmy się jeszcze obok katedry, szybki rzut oka na niezauważona poprzedniego dnia rzeźbę w parku przy katedrze, przejście na ten koniec wyspy goo.gl/maps/zHGX (bo nigdy nie bylam!), zdjęciowa sesja nocna, ostatnie przejście przez Pont Neuf i ze stacji Chatellet powrót do hotelu, gzie czekało nas jeszcze pakowanie ;)

        Czwart dzień polegał tylko na zerwaniu sie bladym świtem, zjedzeniu sniadania i dostania sie na lotnisko ;)
        Nie polubiłam stacji Gare du Nord :/ w tym dniu oznakowanie do kolejki jakoś było mniej przyjazne i widoczne i raz o mało nie pomyślilysmy drogi. Na szczęście zdążyłyśmy na pociąg który nam pasował i na lotnisku byłyśmy jeszcze przed czasem.

        Pogoda przez cały nasz pobyt była idealna. W piątek słoneczne i ciepłe popołudnie, sobota niemal upalna, w niedziele rano lekkie zachmurzenie i chyba bardzo wcześnie padało, ale później z każdą chwilą było bardziej słonecznie. W poniedziałek słońce i ciepełko również nas odprowadziło do samolotu.
        W Polsce niby też słońce świeciło ale już nie takie żeby ubrać sandałki i do wieczora chodzić w krótkim rękawku ;)

        Pewnie dla kogoś nasza trasa zwiedzania wyda się mało interesująca, ale ja byłam już w Paryżu na dłużej w zeszłym roku, a moja osoba towarzysząca nie zawsze tez miała chęć biegać "oglądając budynki" ;) To miał być przyjemny wyjazd polegający bardziej na chłonięciu atmosfery miasta niż na zwiedzaniu.
        Urzekły mnie grupki występujących ludzi w różnym wieku, które potrafiły się wspólnie bawić i wciągnąć do zabawy ludzi :)

        Wykorzystałyśmy jeden cały karnet biletów i z drugiego zostały nam 4. Przez co musimy w najbliższym czasie koniecznie jechać je wykorzystać ;P
        Nie opłaciło się z nich korzystać podjeżdżając do Gare du Nord bo niezależnie z którego miejsca kupiłybyśmy bilet na lotnisko i tak kosztuje on tyle samo.

        Jeśli ktos ma jakieś pytania, chętnie odpowiem :)
        • imka.allegro Re: Veni i Vidi 2010 16.09.10, 12:51
          Na brązowego pana tez się natknęłam i chętnie bym się dowiedziała kto on zacz :) Z tym że szliśmy w druga stronę, do młyna, więc towarzystwo leciało biegiem i nawet nie miałam szansy przyjrzeć się panu bliżej, tylko dwie fotki w locie mi zostały :)

          Marylin Monroe nad kratką metra też mi sie udało odstawić. Niechcący. A miałam białą szeroką spódnicę... jak pofrunęła w górę i do mnie dotarło co się dzieje, to zamiast łapać kieckę zaczęłam się dławić ze śmiechu :))

          A resztę biletów z karnetu daj znajomym którzy jadą. Ucieszą się ;) Sama pierwszy raz pojechałam z takimi 'przywiezionymi', teraz też sama przywiozłam kilka - i już wróciły do Paryża ;)

          • Gość: yaris68 Re: Veni i Vidi 2010 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.10, 12:53
            c-x-v mogłabyś napisac, ile płaciłaś za noc w tym hotelu? Cena zo osobę czy za pokój?
            Pozdrawiam
            • c_x_v Re: Veni i Vidi 2010 16.09.10, 14:09
              Płaciłam tylko za noc niedziela/poniedzialek. Dwu osobowy pokój ze śniadaniem kosztował 84e (sniadanie ok 7e za osobe), ale zdaje sie ze w weekend sa w Ibisach inne ceny.
              Komfort nieporównywalnie lepszy niż ten który miałam w zeszłym roku w hostelu Absolute Paris (pisałam o nim tutaj: forum.gazeta.pl/forum/w,20573,93438950,93438950,Veni_i_Vidi_czyli_mozna_pytac.html ), ale z drugiej strony jadąc zwiedzać nastawiam się bardziej na pobyt na mieście, a nie w hotelu.
              Poza tym w hostelu byłam w pokoju 4-osobowym a w Ibisie w dwu osobowym :)

              A właśnie... co do Ibisów.
              Po drodze spotkałyśmy w Paryżu jeszcze dwa hotele tek sieci.
              Pierwszy był przy bulwarze de Rochechouart lub (de Clichy). Jego front był dosyć mały i zaraz przy głównej ulicy. Nie wiem jak bardzo maja szczelne okna, ale uwzględniając położenie, wygląd hotelu i okolica w której się znajduje cieszyłam się że śpię w innym :)
              Drugi był przy lotnisku CDG. Jeśli ktoś zdecydował by się w nim spać dlatego że blisko jest lotnisko to byłby to IMHO chybiony pomysł. Raz, że bardzo daleko do centrum i szkoda tracić czas codziennie jeżdżąc w te i z powrotem a dwa, że do lotniska i tak by miał pewnie dosyć kawałek ;)
          • c_x_v Re: Veni i Vidi 2010 16.09.10, 14:11
            Tylko, że wszyscy którym opowiadam o swojej podróży traktują Paryż jako sferę marzeń, nie wierząc za bardzo jak łatwo je spełnić ;) Jak ktoś ze znajomych sie będzie wybierał chętnie mu przekażę bilety na szczęście :)
            • marguyu Re: Veni i Vidi 2010 16.09.10, 22:14
              Brazowy pan to tak naprawde glowny bohater noweli Marcela Aymé. Mily i raczej niepozorny pan Dutilleul , ktorego los obdarowal moca przenikania przez mury i sciany. Po wielu przygodach pan Dutilleul stracil swa magiczna moc i na zawsze pozostal uwieziony w murze znajdujacym sie przy placu nazwanym imieniem autora noweli.

              Autorem rzezby jest nikt inny jak bardzo zdolny rzezbiarz, dlugoletni intymny przyjaciel Jeana Cocteau i znany aktor - Jean Marais.
              • marguyu Re: Veni i Vidi 2010 16.09.10, 22:16
                hm... zapomnialam o najwazniejszym :) nowela nosi tytul Le Passe-muraille.
              • imka.allegro Re: Veni i Vidi 2010 17.09.10, 08:38
                Baaardzo dziękuję :)
                Nawet sobie znalazłam do czytania www.iik.pl/ksiazki.php/41

                Pewnie odwiedzę ponownie pana Dutilleul przy następnej okazji - ale już tak jakbym odwiedziała 'znajomego' ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka