Dodaj do ulubionych

kłopoty z samochodem we Francji

09.07.06, 22:16
Wyjechaliśmy z rodziną na Lazurowe Wybrzeże na wymarzone wakacje. Tam zepsuł
nam się samochód i pomimo pełnego ubezpieczena asistance również na wyjazd
zagraniczny, sytuacja nas przerosła. Ubezpieczyciel pokrył tylko koszt
lawetowania, do najbliższego serwisu, na 180 euro, a tam wycenili naprawę, a
właściwie wymianę części na 2500 euro(koszmar).Był tam też inny Polak w bardzo
podobnej sytuacji (5000euro).Oprócz koszmarnych cen dochodzł jeszcze problem z
porozumiewaniem się z tubylcami(tylko francuski!!!!!) oraz ich niesolidność w
dotrzymywaniu wcześniej podanych terminów. Wróciliśmy do domu busem z Polski i
samochodem na lawecie, na własny koszt. Transportujący nas powiedzieli, że
jeśli mielibyśmy stłuczkę, to wszystkie te koszty powrotu do domu pokryłby
ubezpieczyciel. Nie wiem jaka prawda, ale ubezpieczenia , czy standard, czy
lux, to lipa, i lepiej dobrze wypytać o zakres ubezpieczenia.
Francja jest piękna, więc pomimo naszych przygód życzę wszystkim miłego i
bezawaryjnego pobytu. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • renebenay Re: kłopoty z samochodem we Francji 09.07.06, 23:31
      Naprawde szkoda mi Was przez ten koszmar,osobiscie jezdze na poludnie Francji
      zawsze pociagiem ze Strasbourga.
    • jita Re: kłopoty z samochodem we Francji 10.07.06, 13:44
      Współczucia, ale fakt. Zwykle ubezpieczenie obejmuje tylko kolizje drogowe i
      naprawę ich skutków, nie zaś naprawę samochodu, kiedy się zepsuje "sam z
      siebie". Lepiej dokładniej czytać warunki ubezpieczenia.
      • ennka Re: kłopoty z samochodem we Francji 10.07.06, 23:12
        Też szczerze współczuję , taka "przygoda" może zepsuć najpiękniejsze wakacje.
        My przed takimi dalekimi trasami zawsze oddajemy samochód na przegląd , do
        serwisu , bez względu na to ,ile czasu upłynęło od poprzedniego przeglądu.
        Właśnie dlatego ,żeby zminimalizować możliwość takich sytuacji.
        To , oczywiście ,nie daje 100% gwarancji ,ale w myśl
        przysłowia "strzeżonego .i.t.d."
        • bah77 Re: kłopoty z samochodem... 17.07.06, 08:09
          Ennka, także podpisuję się pod Twoją wypowiedzią.

          bah77
    • Gość: Aza Re: kłopoty z samochodem we Francji IP: *.akron.net.pl / *.akron.net.pl 13.07.06, 20:35
      To przykre rzeczywiście, ale zależy głównie od rodzaju ubezpieczenia. Miałem
      podobny przypadek, sporo dalej bo w langwedocji (perpignan) i assistance
      zapewniło powrót do Wrocławia samolotem mnie i całej rodzinie, a następnie tą
      samą drogą poleciałem odebrać auto po naprawie... Koszty napraw są rzeczywiście
      koszmarne, ja miałem na szczęście gwarancję:)).

      Pozdrawiam
      Arek Z.
      • Gość: Fredzio Re: kłopoty z samochodem we Francji IP: *.zwm.osi.pl 15.07.06, 17:05
        A z nami było tak:
        (2003)"W drodze do La Rochelle, już niedaleko od tego miasta, nagle
        usłyszeliśmy huk i poczuliśmy uderzenie, które zepchnęło nas na pobocze, które
        na szczęście stanowił tu gładki trawnik, oddzielający jezdnię od stacji
        benzynowej Shell’a. Zdążyłem zapytać „co się stało?”, Wojtek
        odpowiedzieć „stuknął cię” i w tej chwili po naszej lewej stronie zobaczyłem
        przelatujący z ogromną szybkością samochód osobowy (Renault 21), który jak
        strzelił, pognał prosto w druciany płot i co gorsza skosił po drodze potężny
        żelazo-betonowy słup energetyczny. Widząc to miałem dziwne wrażenie déjà-vu i
        że wydarzenia dzieją się w zwolnionym tempie (ile czasu mogło upłynąć od
        uderzenia w nasz samochód do momentu, gdy nas wyprzedzał? – a zdążyliśmy
        wymienić pytanie i odpowiedź). Zanim oprzytomnieliśmy z wrażenia, do tamtego
        podbiegli ludzie (z zatrzymujących się samochodów?) i wyciągnęli kierowcę,
        który przez chwilę nawet stał, zalali silnik gaśnicami (maska oczywiście
        odskoczyła od uderzenia), a potem rannego ułożyli na trawie. Po chwili jakiś
        facet zawołał do nas, że zawiadomił policję i pogotowie i czy nic nam nie jest.
        O to samo pytali potem ratownicy i kazali podpisać oświadczenia, że nie chcemy
        jechać do szpitala. Po strażakach przyjechał osobowym samochodem (z
        "kogutem" na dachu) lekarz, potem ambulans, który zabrał rannego do szpitala.
        Nasz samochód miał pokiereszowany tylny błotnik i lewe tylne drzwi, połamany
        tylny zderzak, pogięte lewe tylne koło z bezpowietrzną oponą, drobne rysy
        lakieru wzdłuż lewego boku, lekko pogięty lewy przedni błotnik, rozerwany
        przedni zderzak, urwany dekiel przedniego lewego koła (w serwisie już w kraju
        okazało się, że był też urwany lewy tylny amortyzator),ale silnik chodził,
        hamulce i kierownica działały. Tamten zaś: wbity do połowy maski złamany słup,
        wokół niego miazga z chłodnicy, blach, osprzętu silnika i co tam jeszcze jest
        pod (urwaną) maską, płyta podłogowa i cała karoseria wygięta do góry w łuk,
        kierownica połamana, szyba przednia (klejona) potrzaskana z wyraźnym śladem po
        uderzeniu głową (jechał bez pasów?. Przyjeżdża żandarmeria, jeden z nich mówi
        po angielsku w stopniu wystarczającym do porozumienia się, dają mi balonik do
        dmuchania, spisują moje personalia, ale robią to jakoś tak na odczepnego np.
        oglądając moje międzynarodowe prawo jazdy (było pod ręką), zapytał mnie,
        czy „Prezydent Miasta” to moje nazwisko, robią kilka zdjęć i najwyraźniej nie
        przejmują się specjalnie. A gdy proszę o jakieś zaświadczenie o wypadku dla
        PZU, mówi, że to nie jest tu przyjęte, że nasz ubezpieczyciel ma do nich
        zatelefonować i oni wszystko wyjaśnią, nie podają nam też danych sprawcy, ani
        przyczyny jego wyczynu na drodze, mówiąc, jak poprzednio. W końcu wyjaśniają,
        że mogę dostać zaświadczenie, ale w tym celu muszę stawić się do godz. 14.00 w
        komisariacie, ale jeśli nie zdążę, to ten znający angielski przyjedzie tam na
        wezwanie własnym samochodem. Wzywamy przez komórkę Assistance i po pół godzinie
        przyjeżdża laweta i zabiera nas do odległego o kilkanaście kilometrów
        warsztatu. Ale jest sobota, warsztat nieczynny, mówią, że samochód trzeba
        zostawić i odebrać za cztery-pięć dni, za co dziękujemy, prosimy o wymianę koła
        i na własną odpowiedzialność, zresztą zadeklarowaną tylko ustnie, jedziemy do
        Lormont, z La Rochelle po takich przygodach rezygnujemy. Najpierw jednak
        wstępujemy do komisariatu w Chatillon-Plage, gdzie ten anglojęzyczny pisze
        notatkę, że zgłosił się victim z wypadku itd., pisze po francusku, tłumacząc
        ustnie na angielski, potem wypisuje odpowiednie zaświadczenie. Samochód jedzie
        normalnie, trzyma się drogi, wszystko działa, chociaż kierownica jest lekko
        przekręcona w lewo. W Lormont trochę odginamy blachy, znowu jesteśmy bez koła
        zapasowego, ani dziś, ani jutro nic nie da się z tym zrobić, musimy tak jechać
        dalej. "
    • Gość: henk Re: kłopoty z samochodem we Francji IP: *.dwtele.pl 16.07.06, 18:16
      Właśnie skorzystałem z polisy Moto Assistance wariant Lux za 64 zł wystawionej
      przez PZU. Swoją podróż do Portugalii zakończyłem we Francji po przejechaniu
      1350km, za Saint Dizier. Na wstępie zaznaczę, że ta polisa zadziałała
      rewelacyjnie i zminimalizowała moje straty finansowe. Do kraju cała moja
      rodzina została przewieziona na koszt PZU samolotem z Paryża do Katowic. Otóż
      samochód po awarii został na lawecie przewieziony do warsztatu. Pomoc (po moim
      telefonie do centrum alarmowego PZU w Warszawie) przybyła po 1 godzinie. Koszt
      transportu do kwoty 180 euro pokryło PZU. Na miejscu(serwis Peugeot) okazało
      się, że nie są w stanie mi zdiagnozować awarii w moim Daewoo Nubira i zostałem
      przewieziony 70 km do serwisu Daewoo. Koszt tego transportu w wys. 150 euro
      musiałem pokryć sam, ponieważ limit holowania został wyczerpany. W serwisie
      Daewoo wyceniono, że koszt naprawy to ok. 5-6 tyś. euro. Stwierdzili pęknięty
      wał korbowy. Trudno było mi się zgodzić z tą diagnozą. Konsultowałem się z moim
      serwisem w kraju, który także odrzucał taką wersję. Ale nawet gdyby tak było to
      koszt w Polsce wyniósłby tylko ok. 4200 zł a nie tyle co powiedzieli. Niestety
      problemy językowe i "olewające" podejście francuskiego serwisu spowodowały,że
      zostałem zakwaterowany na 2 noce w hotelu na koszt PZU a następnie, o czym
      wspomniełem, przywieziony do Polski. Niestety PZU musi mieć jakąś diagnozę z
      danego kraju, aby móc zastosować odpowiednią procedurę pomocy. Otóż okazało
      się, że koszt 5-6 tyś. euro przewyższa wartość 6 letniego samochodu i dlatego
      naprawa jest ekonomicznie nieuzasadniona. Dlatego mogłem skorzytać z opcji
      powrotu do kraju. Gdy podróż trwałaby ponad 12 godzin, powrót jest samolotem.
      Po 2 dwóch nocach w hotelu, na umówioną godzinę podjechała taxi, pojechałem do
      mojego samochodu przepakować kilka rzeczy do kraju, dalej zostałem odwieziony
      na dworzec kolejowy, gdzie odebrałem czekający bilet do Paryża. W Paryżu na
      peronie czekał taksówkarz, który zawiózł mnie i rodzinę na lotnisku. Odebrałem
      przygotowane bilety i z przesiadką we Frankfurcie wylądowałem na lotnisku w
      Pyrzowicach. Tam również czekał samochód. Wieczorem byłem w domu. Za dwa dni
      pojechałem z Polski lawetą i przywiozłem do Katowic mój samochód. Oczywiście
      sprowadzenie samochodu do kraju pokryłem z własnej kieszeni. W serwisie w
      Katowicach okazało się, że tylko pękł napinacz rozrządu. Koszt naprawy (2 dni
      roboty)to 1700 zł - ok. 450 euro. I tutaj mam pretensje do Francuzów, bo tylko
      dzięki nim miałem przerwany urlop. Stać mnie było na naprawę za 500euro na
      miejscu. Na wczasy przyjechałbym dwa dni później. Ta polisa dawała mi prawo do
      pokrycia kosztów powrotu do kraju lub do kontynuacji (wersja Lux)podróży do
      Portugalii samolotem. Kontynuować mógłbm podróż na koszt PZU gdybym zgodził się
      na naprawę trwającą ponad dwa dni i gdyby była ekonomicznie uzasadniona. Gdyby
      tak się stało, to oczywiście powrót z Portugalii po naprawiony samochód opłacić
      musiałbym już z własnej kieszeni.
      Nieprawdą jest natomiast, co powiedzieli Wam transportujący Was na lawecie do
      kraju, że jeśli byście mieli stłuczkę, to koszty powrotu do domu pokryłby
      ubezpieczyciel. Pokrycie kosztów powrotu do kraju dotyczy tylko osób a nie
      samochodu, i to tylko w przypadku gdy samochód nie jest naprawiany. Dziwię się
      Państwu, że nie skorzystaliście z przysługującego prawa pokrycia kosztów przez
      PZU powrotu osób do kraju. Druga rzecz; ta polisa to nie lipa. Ona działa
      rewelacyjnie. Osoby w Warszawie informowały mnie bardzo rzetelnie i
      wiedziałem "na czym stoję". Miałem również przy sobie Ogólne Warunki tego
      ubezpieczenia. Jedno jest oczywiste, że taka polisa nigdy nie pokrywała kosztów
      holowania uszkodzonego (wypadek bądź awaria)samochodu do kraju a jedynie w
      limicie do 180 euro do najbliższego warsztatu. Mając tę polisę mogłem również
      zlecić PZU telefoniczne odwołanie 4 rezerwacji w hotelach tranzytowych(dojazd i
      powrót). Nie straciłem pieniędzy z mojej karty kredytowej.Biorąc pod uwagę cenę
      tej polisy 65 zł przy kosztach całości mojej wyprawy, to tę polisę należy
      traktować jak świętość!!! Bez niej nie można wyjeżdżać samochodem na wczasy.
      Na koniec dwie rzeczy. Samochód miałem świeżo po przeglądzie. Gdyby awaria
      miała miejsce w Portugalii 3300km od domu, to prawdopodobnie po to auto bym już
      nie wracał. To by się nie opłacało...!
      W przypadku posiadania samochodu nowego na gwarancji otrzymujemy Assistance u
      dilera co gwarantuje nam w przypadku awarii naprawę za darmo lub samochód
      zastępczy w celu kontynuacji podróży.Aczkolwiek nie wiem czy możemy tym
      samochodem pezjechać przez kilka granic do innego państwa?
      • seuder Re: kłopoty z samochodem we Francji 17.07.06, 09:01

        Fredzio napisal:
        > pogięte lewe tylne koło z bezpowietrzną oponą,<
        masz na mysli bezdentkowa opona ?


        henk napisal:
        > W serwisie
        Daewoo wyceniono, że koszt naprawy to ok. 5-6 tyś. euro<

        czy jestes pewien co do kosztow naprawy, nie byly to jeszcze franki ?
        przez pewnien okres czasu, we Francji operowalo sie w "dwuch walutach",
        5 - 6 tys. euro za naprawe, wydaje sie cena przygodowa, chyba by raczej
        zaproponowali nowszy samochod za te pieniadze wiecej na nim zarabiajac, za tyle
        mozna kupic 5 letniego Mercedesa CL200

        sa ubezpieczenia, ktore pokrywaja takze awarie samochodu nie tylko nowego na
        gwarancji, transport samochodu do najblizeszego warsztatu w miejscu stalego
        zamieszkania o ile nie zgodza sie na naprawe na miejscu awarii lub wypadku,
        wynajecie samochodu na pozostaly okres pobytu oraz powrot wynajetym samochodem
        do domu niezaleznie od ilosci granic, pokrycie kosztow hotelowych o ile zajdzie
        taka koniecznosc dla wszystkich osob towarzyszacych ale trzeba miec autokasko



        • Gość: henk Re: kłopoty z samochodem we Francji IP: *.dwtele.pl 17.07.06, 19:05
          To na pewno było 5-6 tyś. euro a nie franków. Taką cenę potencjalnej naprawy
          przekazało mi Centrum Alarmowe PZU z Warszawy, które otrzymało tę informację
          faksem z serwisu Daewoo z Francji. Potwierdzeniem tej kwoty była konkluzja, że
          naprawa jest ekonomicznie nieuzasadniona; przewyższa wartość samochodu. Moja
          Nubira dzisiaj w katalogu Eurotaxu jest warta 18500 zł.
          Po dzisiejszej wizycie w warsztacie wiem,że powodem awarii było "rozwalone"
          łożysko wałka rozrządu. Aby to zdiagnozować wystarczyły 2 godziny i godzina
          naprawy. Samochód zapalił i mogłem jechać dalej. Niestety już nie po
          francuskich drogach do Portugalii. Mam więc DUŻY żal do Francuzów i
          zastrzeżenia do ich fachowości!!!
        • Gość: henk Re: kłopoty z samochodem we Francji IP: *.dwtele.pl 17.07.06, 19:32
          Co do ubezpieczeń. Polisa Moto Assistance pokrywa koszty naprawy, możliwej do
          zrealizowania na drodze lub autostradzie, w limicie do 180 euro. Pokrywa koszty
          holowania do warsztatu lub parkingu również w kwocie do 180 euro. Gwarantuje
          pokrycie kosztów od 2 do 6 noclegów (w zależności od wariantu)w hotelu dla
          wszystkich osób w samochodzie do 50 euro od osoby, bez posiłków. Z tego właśnie
          skorzystałem. Nie pokrywa kosztów naprawy. Nie chce mi się wierzyc aby były
          polisy, które pokrywają koszty naprawy. Weźmy np. Forda Mondeo TDi po okresie
          gwarancji, w którym kompletnej awarii ulegają wtryski. Na zachodzie tego się
          nie naprawia. Koszt wymiany w Polsce to kwota ok. 16-18 tyś. zł. Która polisa
          pokryje ten koszt? Ile taka polisa musiałaby kosztować. Na zdrowy rozsądek
          żadnej firmy ubezpieczeniowej na to nie stać. Przecież nawet polisa autocasco w
          kraju, która kosztując nawet np. 3000 zł nie pokrywa kosztów naprawy w wyniku
          awarii, tylko koszty naprawy w wyniku wypadku i stłuczki lub kradzieży.
          Natomiast transport do miejsca zamieszkania nie występuje nawet w polisie
          Assistance Polska. Coś tutaj bujasz. Podstawienie samochodu zastępczego nie
          wynika z polisy autocasco(chyba ,że dokupisz taką opcję rozszerzającą zakres
          polisy) lecz usługi Assistance, którą gwarantuje producent samochodu za
          pośrednictwem dilera.
          Jeżeli dalej twierdzisz, że jest taka polisa to podaj jaka firma
          ubezpieczeniowa ją sprzedaje. Chętnie za rok taką polisę wykupię.
          • seuder Re: kłopoty z samochodem we Francji 17.07.06, 20:28
            > Jeżeli dalej twierdzisz, że jest taka polisa to podaj jaka firma
            > ubezpieczeniowa ją sprzedaje. Chętnie za rok taką polisę wykupię.


            tak, rzeczywiscie masz racje, zapedzilem sie, sa ale takich w Polsce nie znam,
            mam zagraniczna i ta pokrywa to co pisalem i nie ma nic wspolnego z dealerem,
            dam kilka przykladow:
            a) Niemcy, autobhn, zauwazam w pewnym momencie, ze nie mam swiatel, zatrzymuje
            sie na pierwszej stacji, probuje sam i nic, prosze o pomoc, niestety nie ma
            mechanika, dzwonie wiec do ADAC´u, pytaja czy mam S:O:S, odpowiadasm ze mam, za
            pol godziny przyjechali i probowali, i nic, zabieraja na lawete do miasta na
            ich warsztat, tam naprawiaj i moge jechac do domu, moje ubezpieczenie milczy
            b) Niemcy, autobhn, wysiadla mi rura, poprostu pekla i sie wlecze, zatrzymuje
            sie i majac juz doswiadczenie dzwonie do ADAC´u, przyjezdza mechanik naprawia
            tak zebym mogl jechac i jade do domu, moje ubezpieczenie milczy
            c) Polska, wpadam do rowu, wszystko jedno z jakiego powodu, sprawca zwial, nie
            mam dowodow, nie ma policji ani protokolow, dociagam sie do Krakowa, do
            warsztatu, tam wstepnie oceniaja uszkodzenie, dzwonie do mojeg S:O:S, nie mogac
            sie dogadac z polskimi mechanikami decyduja zabrac samochod do najblizszego
            warsztatu w moim miejscu zamieszkania, wynajmuja mi samochod na reszte pobytu,
            ktorym wracam tam gdzie obecnie przebywam, przez dwie granice
            • seuder Re: kłopoty z samochodem we Francji 17.07.06, 20:40
              zapomnialem dodac:
              uzywany motor po przebiegu okolo 30 000 km mozna kupic za okolo 500 - 800 euro,
              calkiem nowy motor nie kosztuje wiecej jak okolo 3500 - 4000 euro,
              oczywiscie plus robocizna
              godzina pracy na warsztacie to okolo 50 euro
              ile godzin trzeba aby wymienic motor, 6 - 8 godzin z przerwa ?
              robocizna, dwuch mechanikow to okolo 800 euro
              policz sam
              dalej wiec twierdze, ze to jakies kolosalne nieporozumienie i ktos tu wyrabal
              jakis kawal albo pomylka w faksie, zamiast frankow wyczytano euro

              zapewniam, nikt cie we Francji nie chcial naciagac
              mozliwosc jest taka: mieli kiepskie doswiadczenie z polska platnoscia i
              wygorowali cene wiedzac, ze polskie ubezpieczenie sie nie zgodzi na naprawe

              • Gość: henk Re: kłopoty z samochodem we Francji IP: *.dwtele.pl 17.07.06, 21:14
                Nie czytasz uważnie moich wypowiedzi! Cena była podana w euro czego dowodem
                jest konkluzja o nieopłacalności naprawy ze względów ekonomicznych. Nie PZU
                wyraża zgodę na naprawę tylko ja, ponieważ nie PZU miałoby pokryć koszt takiej
                naprawy. Zresztą zadano mi takie pytanie z PZU czy mają zlecić serwisowi we
                Francji naprawę. Ja musiałbym się na to zgodzić, bo ja musiałbym zapłacić
                gotówką(lub kartą kredytową) za naprawę. PZU nie rozwiązuje problemów
                finansowych, a konkretnie braku pieniędzy, a tylko organizuje pomoc i pokrywa
                koszty holowania(do 180 euro), prostej naprawy (do 180 euro), zakwaterowania w
                hotelu(do 50 euro od osoby) i pokrywa koszt powrotu wszystkich osób z samochodu
                do Polski. Ja zostałem przywieziony samolotem z Paryża! Można, mając wersję
                Lux, skorzystać z opcji kontynuowania podróży na koszt PZU ale tylko w
                przypadku gdyby naprawa trwałaby ponad 2 dni. Naprawy nie było, bo nie było
                mojej akceptacji, i tylko był mój powrót do Polski! Ja nie twierdzę, że
                Francuzi chcieli mnie naciągnąć, lecz mam do nich żal o niesolidność w
                diagnozie. Oni się nie przyłożyli i się pomylili. Czym się kierowali? Nie wiem.
                Co do solidności ze strony PZU jeżeli chodzi o płatność. Chyba żartujesz!
                Jak sobie to wyobrażasz. Przecież to nie jest firma "kogucik". Czy Ty myślisz,
                że ci taksówkarze w Paryżu, Chalons en Champagne, w Katowicach, kasjerzy na
                dworcu kolejowym czy obsługa Lufthansy na lotniskach przewoziliby moją rodzinę
                za darmo, bo ktoś z jakiegoś tam PZU z Warszawy im to kazał ? Przecież ta
                polisa działa od wielu lat w całej Europie i to bez żadnych zgrzytów! To
                naprawdę działa!
                • seuder Re: kłopoty z samochodem we Francji 18.07.06, 09:43
                  czytam, czytam ale przyznasz, ze trudno uwierzyc w takie przygodowe ceny,
                  jednak nie mam zamiaru negowac ani odbierac ci prawa do "mam zal o niesolidność
                  w diagnozie", ostatecznie fajnie jak sie ma kogos do kogo mozna miec zal,
                  ja o PZU nie mam tak chwalebnego zdania, a ujmujac to scislej, nie o PZU jako
                  instytucji a o pewnych jej pracownikach chociaz to oni tworza instytucje, zeby
                  uzyskac to co mi sie nalezalo ale i nic wiecej, musialem interweniowac na samym
                  szczycie w ich centrali, zalu jednak nie mam

                  ps: w poprzednim poscie, wspominalem o ladowaniu w rowie pod Krakowem i
                  warsztacie w tym miescie, a bylo to tak: po wstepnym ogladnieciu stwierdzili,
                  ze trzeba bedzie wymienic cale przednie zawieszenie z lewej strony, na co po
                  rozmowie takze ze mna, moje ubezpieczenie nie wyrazilo zgody na naprawe w
                  Polsce, o tym decyduje ubezpieczenie jako, ze to oni pokrywaja koszty naprawy,
                  samochod zabrano i naprawiono, okazalo sie, ze wystarczylo wymienic jakis maly
                  drazek aby samochod ponownie byl sprawny, oczywiscie po wymianie blotnika i
                  lakierowaniu co nie ma nic wspolnego z bezpieczenstwem jazdy
                  nie wdajac sie w zadne spekulacje, zalu do polskich mechanikow nie mialem,
                  pewnie tak widzieli uszkodzenie i tak je ocenili

                  widzisz, sa rozne ubezpieczenia
                  ubezpieczenie, ktorym ja pokrywam samochod, w przygodach zagranicznych placi za
                  wszystko do wartosci pojazdu, jesli maja jakies obiekcje co do
                  zasadnosci "awarii" sciagaja pojazd do naprawy reperujac go w miejcu
                  ubezpieczenia
                  to jedna strona medalu, druga to pobyt i transport ubezpieczonego wraz z
                  towarzystwem o czym juz pisalem, tez pokrywaja wszystko

                  podaje ci to ot tak, dla orientacji i porownania ale podtrzymuje swoja wersje
                  o "przygotowym przypadku"
                  sadze, iz zaden warsztat nie zaproponuje naprawy pojazdu za cene przekraczajca
                  jego wartosc bo logiczniejsza alternatywa bedzie zawsze propozycja sprzedazy
                  lekko uzywanego motoru za o wiele nizsza sume



                  • Gość: henryk Re: kłopoty z samochodem we Francji IP: *.dwtele.pl 18.07.06, 10:19
                    Ty non stop piszesz o procedurze NAPRAWY po wypadku. To nie pasuje do zakresu
                    działania polisy Moto Assistance w ruch zagranicznym, gdy polisa ma
                    zorganizować POMOC w przypadku awarii samochodu, wypadku lub kradzierzy. Moto
                    Assistance skupia się bardziej na ludziach, którzy nie mogą kontynuować podróży.
                    Rozumiem Cię, że nie potrafisz dokładnie wpasować się do mojej i innych
                    sytuacji, bo zapewne nie korzystałeś z takiej polisy, czego Ci nie życzę!
                    Tak na marginesie. Moja polisa Autocasco obejmuje oczywiście koszty naprawy
                    mojego samochodu(lub kradzieży) również gdy ma to miejsce za granicą!

                    • seuder Re: kłopoty z samochodem we Francji 18.07.06, 10:51
                      Gość portalu: henryk napisał(a):

                      > Ty non stop piszesz o procedurze NAPRAWY po wypadku.

                      nie, pisze o przypadkach a nie o wypadkach (peknieta rura, zepsute swiatla lub
                      wpadniecie do rowu to przypadek a nie wypadek z udzielm innych pojazdow)

                      nie wiem co to jest Moto Assistance ale z samej nazwy wynika mi, ze powinno
                      dotyczyc pojazdow i osob towarzyszacych - pomoc samochodowa czy cos w tym
                      rodzaju, pewnie zle interpretuje
                      ja mam S:O:S International, ktore jest przedluzonym ramieniem mojego
                      ubezpieczenia za granica, zajmuja sie oni tak pojazdem jak i osobami w pelnym
                      zakresie pomocy od reperacji do transportu,
                      zreszta nie to mnie zbulwersowalo a "wysokosc rachunku", nie majaca zadnych
                      relacji z rzeczywistoscia i stad moje tym zainteresowanie,
                      pardon, ze zawracm ci tym glowe
              • Gość: norsk_skogskatt Re: kłopoty z samochodem we Francji IP: *.w86-202.abo.wanadoo.fr 19.07.06, 11:08
                Obawiam się, że żal do francuskich mechaników jest jak najbardziej uzasadniony.
                I ceny, niestety wysokie i zawyżane.
                Zwykły przegląd samochodu w dobrej kondycji (Volvo) kosztuje ok.750 Euro,
                a nie daj Boże wymienić cokolwiek. Okładki hamulcowe 500 Euro plus robota.
                W dodatku z reguły są niekompetentni. Przez dwa lata ustawiali mi klimatyzację, twierdząc, że to
                normalne, że się sama rozreguloweuje. W tym roku oddałam wóz do przeglądu w Szwajcarii.
                Cena ta sama, tj. 1000 FS, Ale od razu załapali, że jakiś bezpiecznik siadł. Wymienili, co trzeba,
                ale razem z robotą kosztowało do dodatkowe 300 FS.
                Podobnie z Nissanem męża. Po trzech nieskutecznych a kosztownych wizytach w tutejszym warsztacie,
                oddał wóz w Szwajcarii., gdzie przynajmniej uczciwie informują, kiedy nie są pewni, że udao im się
                znaleźć i usunąć przyczynę problemu.
                W ogóle, to tęsknię do dawnych polskich mechaników, którzy potrafili wszystko naprawić i wymienić
                choćby śrubki. Teraz wymienia się nie bezpiecznik czy uszczelkę, ale od razu cały blok czegoś tam,
                i koszty robią się horrendalne.
                Być może jednak była to cena dla Fryca. Cudzoziemców zawsze starają się odrzeć. W Posce też.
                Kiedyś nawalił nam wóz w Olsztynie. W warsztacie autoryzowanym od razu chcieli nam wymieniać cały
                motor. Dopiero kierowca lawety wyrwał nas stamtąd siłą i zawiózł do innego warsztatu, gdzie się
                okazało, że wysiadł tylko termostat i jeszcze nas pytali, czy chcemy oryginalny czy byle jaki,
                zważywszy że samochód był bardzo wiekowy). Po tej niewinnej reperacji jeździliśmy nim jeszcze dwa
                lata.
    • Gość: gość Re: kłopoty z samochodem we Francji IP: *.torun.mm.pl 17.07.06, 23:50
      Witam
      Ja tez zawsze ubezpieczam się w PZU polisa Moto Asistance Lux w ofercie tej
      polisy jest chyba wszystko to, co mój poprzednik napisał. Teraz dokładnie nie
      powiem, ale jest tam napisane o transporcie
      nawet samolotem do kraju lub terz zagwarantowany nocleg chyba do 4 dni, ( ale
      koszt noclegu jest ograniczony).
      Sam nie mogę potwierdzić tego, co jest napisane w ulotce i tego, co mówi agent
      (moje szczęście), ale już kilka razy spotkałem się na forum z pozytywnymi
      ocenami tej firmy
    • Gość: rusek Re: kłopoty z samochodem we Francji IP: *.icpnet.pl 26.07.06, 15:03
      Przypadek z kwitania/maja 2006 r. Jestem w delegacji w regionie Nord pas de Calais. Spotykam na ulicy Polaków usilnie szukających wypożyczalni aut. Pytam co się stało. okazuje sie, że auto się im zepsuło w drodze do Paryża i stoi teraz przy drodze. Organizuję im na szybko hol auta na stację. Jest 29 kwiecień, sobota. Serwis zamknięty. Dzwonię na telefon alarmowy napisany na drzwiach stacji. Nikt nie odbiera. Obok jest stacja paliw Total. Idę i pytam o właściciela serwisu. Nikt nic nie wie i nie przejawia chęci pomocy. Bierzemy się więc sami za diagnozę usterki. Niestety po 2 godz. udaje się ustalić, co jest przyczyną unieruchomienia auta - pęknięta uszczelka pod kolektorem. Bez serwisu nie da się nic zrobić. Idę raz jeszcze na Total i pytam, czy można u nich na stacji zostawić bezpiecznie auto i zgłosić się po nie 2 maja we wtroek. Pan się zgadza, ale informuje, że w poniedziałek mają wolne, bo to 1 maja. Rozumiem i informuję, że wtorek będzie ok. Zostawiamy panu namiar na nas i dajemy 10 EUR za pomoc, na co on odmawia. Polacy biorą więc bagaż podręczny z auta, zamykają je i spędzają 1 noc u mnie w hotelu a potem jadą pociągiem do Paryża. W międzyczasie dzwoni do mnie pan ze stacji, by przyjechać na Total. Zajeżdżam i widzę jakiegoś Araba, który twierdzi, że jst mechanikiem i pomoże. Niestety nie mam kluczyków do auta, bo mają je Polacy. Dzwonię więc do nich by przyjechali. Deklarują, że następnego dnia rano będą. No i się stało... Rano jedziemy po auto a tu ...ZONK. Auta nie ma. 1 myśl - ukradli. Wyleciał facet ze stacji i mówi, żeby jechać na komisariat. Pojechaliśmy bez namysłu. Pan się wypytał o dane właściciela po czym poprosił, byśmy z nim pojechali na parking policyjny. Zajechaliśmy i naszym oczom ukazał się...spalony WRAK auta! Po krótkiej rozmowie okazało się, że ktoś w nocy podpalił auto, a ze nikt nei wezwał pomocy spaliło się doszczętnie. Monitoring na stacji Total nic nie zarejestrował bo....działa tylko do 22.00 jak pracuje stacja! Szok. Wypisano więc kilka kwitów i protokołów i tyle... Polacy wrócili na swój koszt do Polski, bo ubezpieczalnia nie przewidywała aktów wandalizmu, co zapisano w protokole.
      • rutra_k Re: kłopoty z samochodem we Francji 28.07.06, 06:25
        pewnie sie Arab zemscil na Polaku za pomoc w Iraku

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka