Dodaj do ulubionych

Włoskie początki

IP: *.adsl.inetia.pl 15.11.12, 17:23
Proponuje jako że po sezonie trochę wspomnień. Czyli wasz pierwszy pobyt we Włoszech ,jakie pierwsze wrażenia itp. Ja miałem "debiut" w 1995 r ,wycieczka do Wenecji,Padwy ,Werony. I tak to się zaczęło ,następne wyjazdy już indywidualne ,coraz bardziej na południe. A marzenie? Sycylia.
Obserwuj wątek
    • marghe_72 Re: Włoskie początki 15.11.12, 17:44
      1975 ;)
      Niewiele pamiętam ;)
    • jo.hanna 1995, Parma i Cortona 15.11.12, 17:54
      z okna hotelowego oglądałamy ściany pałacu della Pilotta. W Cortonie freski w sieni, rozmowy sąsiadek pod oknami, próby porozumienia się po włosku, po dwóch dniach pan w barze wie że pijemy cappuccino i jemy cornetto z konfiturą jeżynową, a policjantka pozwala nam wjechać do miasta byśmy mogli zapakować walizki do bagażnika auta. Marzenie? Wiedzieć jak najwięcej o Lacjum
    • radioaktywny Re: Włoskie początki 15.11.12, 18:28
      1992 rok. Polonez zapakowany po dach. Miała być tylko Słowacja, zobaczyłem gdzies tablicę z odległościa do Wiednia, szybka decyzja-jedziemy do Austrii. Tam juz tylko żabi skok, przez Alpy do Wenecji, a później doszła Padwa, Florencja, Piza.
      Takie były moje początki włoskiego uzależnienia.
      • radioaktywny Re: Włoskie początki 15.11.12, 18:35
        Acha, zapomniałem o marzeniu :)
        Małe mieszkanie na południu, albo solidny kamper i parę miesiecy w roku tamże :)
        Właściwie to realne, tylko musi mi się wykluc w życiu troche wiecej czasu dla siebie.
        • sempre.dritto Oh, Italia:) 16.11.12, 02:55
          W lecie 2006 narzeczenski tydzien w Rzymie. Pomysl mojej dziewczyny.
          Pomysl doskonaly. Mielismy wspaniale nasze "Rzymskie wakacje".
          W 2008 w drodze do Kairu z przesiadka w Rzymie pojechalismy
          na pare godzin do Fiumicino. Mialem zamiar oswiadczyc sie w feluce
          na Nilu. Zrobilem to siedzac na laweczce w Fiumicino czekajac na
          popoludniowe otwarcie restauracji. Chyba Pina lub podobnie.
          Wlasciciel przyniosl od siebie butelke spumante:) Owoce morza i ryba
          byly fantastyczne. Smak dzielonej wspolnie pannacotty pamietam do
          dzisiaj. Pan B. w aksamitnym plaszczu wchodzil w podniebienie:)

          Rok pozniej tydzien miodowy w Wenecji. Odcisnal sie w pamieci
          cudowna wilgotnoscia:) W planach Toskania, Sardynia, Sycylia.
          W tej kolejnosci w roznym czasie. Mamy same mile skojarzenia
          w Wlochami.

          Jezeli Wlosi wypowiedza wojne Szwajcarom lub Austriakom bede
          walczyl po stronie Wloch jako ochotnik. Chociaz Wieden tez nam
          sie podoba:)

          Ciao!
          • sempre.dritto Re: Oh, Italia:) 16.11.12, 03:09

            W tym roku w lecie Bergamo, Mediolan i Como. Bergamo wspaniale,
            Como urzekajace, Mediolan wybiorczo piekny. Wierze, ze nie byla
            to nasza Ostatnia Wieczerza:)
            • Gość: Zmija Re: Oh, Italia:) IP: 195.94.195.* 19.11.12, 15:41
              w Bergamo będę za półtora tygodnia :), nie moge się doczekać!
    • pietrzj1 Re: Włoskie początki 16.11.12, 09:46
      Dawno to było... Chyba 1985 rok, camping pod Triestem, wycieczka do Wenecji.
      Byłem pod wrażeniem, pewnie dlatego, że było to tak różne od ówczesnej lokalnej rzeczywistości. Szokiem były ceny słodyczy, pieczywa itp.. Z Wenecji pamiętam głównie podróż tramwajem wodnym. Aha, i jeszcze pamiętam dres z nadrukiem Sergio Tacchini - kupiony w jakimś outlecie. :)

      Potem miałem długą przerwę w odwiedzinach, Ale tak od 6 lat bywam we Włoszech co najmniej raz w roku. Sycylia, a także Sardynia ciągle czekają na swoją kolej.
    • jeepwdyzlu Re: Włoskie początki 16.11.12, 13:07
      1994 rok
      wyjazd służbowy do Salzburga
      piję Grosser Brauner czekając na Klienta w pięknej, secesyjnej kawiarni, zupełnie pustej. Naprzeciw - w włoskiej knajpeczce - tłumy młodzieży...

      Po godzinie i podpisaniu dokumentów - mogę wracać do kraju. W knajpce naprzeciw - ciągle tłumy. Wchodzę zaciekawiony i zachęcony wesołymi pozdrowieniami - Trattoria Domani. Trafiłem na otwarcie!!! Po chwili siedzę z tłumem ludzi przy wielkim stole mam przed sobą mocną jak cholera kawę (moje pierwsze włoskie espresso) i michę (dosłownie) z mulami w winie...
      Wpadłem po uszy - jeszcze ANI RAZU nie będąc we Włoszech.
      Kilka miesięcy później - Garda, Werona, Wenecja, Triest...
      A Gamberoni alla Griglia con aglio e peperoncino w Domani (knajpa działa cały czas a za Polakami - przepadają) - polecam każdemu!!!

      Marzenie?
      Małe mieszkanko na poddaszu z widokiem na port w Genui.. czyli włoska emerytura :-)
    • miriam_73 Re: Włoskie początki 16.11.12, 21:48
      1992. Wymarzona podróż po maturze. Zaraziłam się zupełnie, ciągle wracam. Moje ukochane miejsca to Siena i Taormina.
      • andy67a Re: Włoskie początki 16.11.12, 22:23
        Styczeń 1992 ... Monza , Charleston Pub jako barista... i tak się zaczęło . Marzenie ? Emerytura w Toskanii lub w północnej Lombardii gdzieś nad jez. Como...
        Pozdrowionka
    • marghe_72 Re: Włoskie początki 19.11.12, 14:10
      I ja przeoczyłam marzenie.
      Ale w sumie nie mam takowych związanych z Włochami. Staram się je realizować na bieżąco :)
    • Gość: Zmija Re: Włoskie początki IP: 195.94.195.* 19.11.12, 15:20
      Mój pierwszy kontakt z Italią, to 1997 rok i miasto Trieste - do dzisiaj pamiętam doskonale widok portu. Potem była jako taka przerwa kilkuletnia, polegająca na traktowaniu północnych Włoch jako trasy przelotowej do Francji i Hiszpanii. No aż w końcu Rzym skradł mi serce i tak zostało do dzisiaj. Jak dotychczas każdy włoski zakątek mniejszy, większy, a mam ich już na koncie wiele, ma dla mnie swój urok, nart nie wyobrażam sobie na razie nigdzie indziej jak w Dolomitach.
      • ennka Re: Włoskie początki 19.11.12, 20:45
        Pierwsze miasto ,jakie zobaczyłam ,to Neapol.
        Był to jednodniowy pobyt w trakcie rejsu po M.Śródziemnym ,a rok 1989.
        Już wtedy złapałam włoskiego bakcyla ,chociaż niewiele miasta widziała,bo celem były głównie Pompeje.
        W 1990 r. 2-tygodniowa wycieczka objazdowa - Wenecja,San Marino ,Florencja ,Monte Casino,4 dni w Rzymie ,Padwa i Werona.
        No i wsiąknęłam na dobre.Do tego stopnia, że zaczęłam uczyć się włoskiego.
        Niestety ,po roku przerwałam .Po jakimś czasie znowu zaliczyłam 3 semestry ,ale dalej nie poszłam.Teraz już mi się nie chce ,te podstawy co mam ,muszą mi wystarczyć.
        Kolejny raz,w 1994 r,po raz pierwszy pojechaliśmy samodzielnie.
        Było to tygodniowy pobyt w Lido di Jesolo. Pojechaliśmy w ciemno , internet nie był jeszcze taki dostępny.Miejscowość zapamiętałam z wycieczki ,bo 2 noce tam spaliśmy.
        Trafiliśmy do fajnego hotelu rodzinnego i byliśmy w nim jeszcze kilka razy, w różnych okresach.
        A potem już poszło-Rzym ,jezioro Garda i Como ,Mediolan, Toskania kilkakrotnie,Liguria, Marche.
        Niestety od 2009 r. nie byłam we Włoszech i nie wiem ,czy w tym roku się wybierzemy.
        • Gość: Zmija Re: Włoskie początki IP: *.dynamic.chello.pl 19.11.12, 22:36
          Jezior Garda, tam spedziłam część zeszłorocznych wakacji. Mieszkaliśmy w Toscolano-Maderno w części Toscolano absolutnie fantastyczne miejsce:). Rozmarzyłam sie:))))
        • Gość: ~itman Re: Włoskie początki IP: *.adsl.inetia.pl 20.11.12, 00:12
          Ja rozpoczynałem włoska przygodę w Lido di Jesolo w 1995 r wycieczka zorganizowaną ,też kwaterowalismy w hoteliku rodzinnym. Byla połowa maja i pierwsza kapiel w morzu o tej porze roku. Zwiedzanie Wenecja ,Padwa,Werona.W drodze powrotnej o ile sie nie mylę bagaże sprawdzali nam austriaccy celnicy.Następne wyjazdy to autem ale z wynajęciem apartamentów z biura podróży .Od 2003 kupiliśmy własny namiot i sprzęt i od tej pory preferujemy taki rodzaj wczasów.Przez dwa sezony zjechalismy Chorwacje a od 2006 corocznie Włochy.
          • vojager29 Re: Włoskie początki 20.11.12, 09:12
            Grudzien 1970, Ferrara, wigilia "rewolucji gdanskiej", chyba tak stalo we wloskiej prasie i prawie pol roku pobytu, Ferrara - Brescia - Mediolan - Rzym.
            Marzen zwiazanych z Italia nie mialem nigdy zadnych. 2 - 3 tygodnie urlopu w zupelnosci mi wystarcza. Wszystko inne mam tu gdzie mieszkam. Spokoj, cisze, dom, rodzine i co najwzniejsze, zyje w normalnym, dobrze ulozonym kraju.
            • jeepwdyzlu Re: Włoskie początki 20.11.12, 11:23
              Spokoj, cisze, dom, rodzine i co najwzniejsze, zyje w normalnym, dobrze ulozonym kraju.
              ---------
              ja też
              w Polsce
              pozdrawiam najmocniej
              jeep
            • Gość: medico Re: no no IP: *.interwan.pl 21.11.12, 19:40
              W innym miejscu napisalas, ze do Wloch przybylas pierwszy raz w 1975 roku, a wowczas mozna bylo tam przybyc tylko w dwojaki sposob:
              a) jako przedstawicielka wladz komunistycznych
              b) jako zakonnica do pracy przy Watykanie,
              w obydwu przypadkach, trzeba bylo podpisac deklaracje lojalnosci, czyli byc na liscie Wildsteina

              Ach sorry, byl jeszcze trzeci sposob, ucieczka z Polski przez zielone granice z narazeniem wlasnego zycia lub dlugich lat wiezienia, a jak sie udalo, lepszego zycia .............
              Informacja dla tych wszystkich, dla ktorych tamte czasy to jak Science Fiction .......
              Zatem, do ktorej grupy chcesz sie zaliczyc ?
              • marghe_72 Re: no no 22.11.12, 00:17
                Vojager, zieew.
                I kolejny nick do zignorowania
        • Gość: ir-ed Nasze Włochy. IP: *.dynamic.chello.pl 20.11.12, 19:29
          ennka napisała:
          Pierwsze miasto ,jakie zobaczyłam ,to Neapol.

          Nasze pierwsze miasto we Włoszech i jedyne rok 1987 Triest wjazd auto+przyczepa z Jugosławii.

          ennka napisała:
          Kolejny raz,w 1994 r,po raz pierwszy pojechaliśmy samodzielnie.
          Było to tygodniowy pobyt w Lido di Jesolo.


          Samodzielna wyprawa auto+przyczepa na kemping Lido di Jesolo lipiec 1994r.
          ... po tygodniowym odpoczynku pojechaliśmy do Rzymu. Tydzień byliśmy na kempingu SEVEN HILS skąd metrem jeżdziliśmy zwiedzać Rzym.

          Samodzielna udokumentowana wyprawa
          auto+przyczepa kempingowa Włochy 2007r. < zapraszamy do klikania

          Pozdrawiamy,
          Włochy 09.2012r. < zapraszamy
          Ciekawscy i dociekliwi klikając znajdą nasze inne wyprawy.
    • 11angela11 Re: Włoskie początki 21.11.12, 14:53
      W 2000 roku pojechałam na obóz młodzieżowy przez przypadek, bo zwolniło się miejsce. Potem z górki, najpierw wyjazdy zorganizowane z biurami podróży, potem nauka języka i wyjazdy na własną rekę :) W tym roku namówiłam mojego narzeczonego na wakacje nad Adriatykiem i on rówież dołączył do grona zauroczonych Italią :D Uwielbiam !!!
    • Gość: orka Re: Włoskie początki IP: *.dynamic.lte.plus.pl 22.11.12, 09:44
      1991 - wakacje po 2 kl. LO :)
      Wyjazd zorganizowany, przez Lido di Jesolo do Miramare di Rimini. Dyskoteki na plaży, karaoke (królował Eros Ramazzotti), wesołe miasteczko w Miramare (ostatnio sprawdziłam w googlu, pozostał po nim pusty plac)...
      Czego więcej nastolatkom potrzeba ? ;) :D

      Kolejne lata - również wybrzeże Adriatyku - tym razem Lido di Spina (i znowu jakaś dyskoteka, nie pamiętam, gdzie), Lido di Volano, te wszystkie Mirabilandie i inne Italie w miniaturze, Rzym, Watykan, Bolonia, San Marino, Ravenna, Ferrara, za każdym razem oczywiście Venezia...

      Pierwsze dłuższe wakacje z narzeczonym - też Włochy, ale tym razem znad Adriatyku jedziemy Golfem (bez klimy!!!) przez Toskanię (pagórkami) i Ligurię (autostradami) do Hiszpanii ;)

      Od 2005 jesteśmy w Italii co roku - na razie tylko latem. Głównie północ. Najdalej na południe dojechaliśmy do Rzymu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka