Dodaj do ulubionych

Sale koncertowe - wspomnienia, refleksje

05.09.04, 11:08
Spojrzenie na muzyke od strony sal koncertowych, w ktorych jej sluchalismy. Te
Waszym zdaniem z najlepszym naglosnieniem, majace swoj niepowtarzalny klimat,
te, w ktorych uczestniczyliscie w niezwyklym koncercie. I wreszcie te, z ktorymi po
prostu macie, niekoniecznie muzyczne, cieple wspomnienia.

Kosciol sw. Jana, Gdansk - najmniej zniszczony w czasie wojny kosciol, ktory
wlasciwie chyba ostal sie w niezmienionym ksztalcie od tych set lat, kiedy go
wybudowano. Odbywaja sie w nim msze swiete, ale takze niezwykle, i ze wzgledu na
miejsce, i dobor wykonawcow, koncerty. Scena znajduje sie przed oltarzem.
Widzialem i slyszalem tam kilka koncertow i zawsze robily one na mnie wielkie
wrazenie, chociazby koncert zespolu Oczi Cziornyje, niby nic wielkiego, ale w tym
miejscu, i z tym czlowiekiem na kontrabasie (Olo Walicki)...
Uczestniczylem tam takze we wspanialych koncertach Loskotu Mikolaja Trzaski,
(belgijskiego?, francuzkiego?) zespolu Volapuk, Osjana oraz mialem dwukrotna
przyjemnosc obejrzec i posluchac wroclawskiego artysty Lecha Janerki.
Amfiteatr, Jarocin - ja nawet nie pamietam kogo tam na scenie ogladalem... Dla mnie
to jest miejsce magiczne, miejsce gdzie panowala wolnosc, muzyczna i wszelaka inna.
Dla mnie, faceta z malego miasteczka, zobaczenie tylu swirow, wysluchanie tak
niezwyklej muzyki, w jednym, TYM miejscu bylo nie lada przezyciem. Scena na
stadionie to juz jednak nie bylo to...
Obserwuj wątek
    • cze67 Re: Sale koncertowe - wspomnienia, refleksje 06.09.04, 18:06
      W Suwałkach, na początku lat 90-tych prężnie działał Pub Wirus. Mieścił się on
      w budynku PTTK na drugim piętrze. A na parterze cze67 (wtedy ów jegomość
      nazywał się inaczej) pracował sobie w księgarni. A więc blisko miał na
      wszelkiego rodzaju koncerty i imprezy. Co tam nie grało: Ziyo, Acid Drinkers,
      holenderska punkowa grupa Kedeverbak (zapamiętałem!!!) i różne lokalne gwiazdy.
      Pamiętam namiętne pogowanie i skoki w publikę (ale to już nie ja) z antresoli,
      która znajdowała się nad sceną. Miejsce z klimatem, z fajną atmosferą, z
      fajnymi ludźmi, dzięki którym poznałem szmat muzyki...
      • cze67 Re: Sale koncertowe - wspomnienia, refleksje 12.10.04, 15:15
        A jak przejezdzam (a co jakis czas to robie) kolo Hali Olivii w Gdansku to zawsze sobie
        mysle o koncercie Marillionu w 1987 roku...
        • pizmak31 Re: Sale koncertowe - wspomnienia, refleksje 12.10.04, 15:19
          ja tez
          • kwiat_paproci Re: Sale koncertowe - wspomnienia, refleksje 12.10.04, 21:26
            Jeden z moich ulubionych koncertów na jakim byłam, to występ The Crakow Klezmer
            Band w synagodze we Włodawie (takie małe miasto przy granicy białoruskiej i
            ukraińskiej) z okazji Festiwalu Trzech Kultur, cyklicznej imprezy, która
            prezentuje dorobek kultury katolickiej, żydowskiej i prawosławnej. Zarówno
            muzyka, jak i sceneria były niezwykłe. Myślałam, że przyjdzie mało osób (o
            naiwności!), ale już na jakąś godzinę przed koncertem nie było żadnych wolnych
            miejsc. Niektórzy, nauczeni doświadczeniem z poprzednich lat, przynosili nawet
            swoje krzesła i taborety :D A potem wystąpiła Bente Kahan i było równie cudownie...
            Z "klasycznych" sal koncertowych dużym sentymentem darzę salkę w Chatce Żaka w
            Lublinie, bo często przyjeżdzają tam ciekawi atryści i jest zawsze sympatyczna
            atmosfera.
            • golek1 Re: Sale koncertowe - wspomnienia, refleksje 13.10.04, 10:36
              oj tak... wczoraj grala tam orkiestra pw swietego mikolaja, jutro scianka a w
              przyszlym tygodniu pogodno

              to tez jest info do ajhołpa :-), stawiajacego pierwsze kroki w lublinie
    • cze67 Re: Sale koncertowe - wspomnienia, refleksje 12.10.04, 21:49
      No właśnie, jak mogłem pominąć - Biała Synagoga w Sejnach i dwa koncerty Kapeli
      Klezmerskiej dwa czy trzy lata temu. Miejsce niezwykłe - była żydowska
      synagoga, obecnie jeden z obiektów Ośrodka Pogranicze. Koncerty - wspaniałe,
      energetyczne, magiczne. Podczas drugiego - Kapela zagrała z Davidem Krakauerem -
      świetnym żydowskim klarnecistą. I, nic znakomitemu muzykowi nie ujmując,
      pierwszy koncert bardziej mi się podobał - młodzi ludzie z Kapeli nie byli
      podczas niego przytłoczeni obecnością wielkiego muzyka, grali po prostu swoje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka