cze67
05.09.04, 11:08
Spojrzenie na muzyke od strony sal koncertowych, w ktorych jej sluchalismy. Te
Waszym zdaniem z najlepszym naglosnieniem, majace swoj niepowtarzalny klimat,
te, w ktorych uczestniczyliscie w niezwyklym koncercie. I wreszcie te, z ktorymi po
prostu macie, niekoniecznie muzyczne, cieple wspomnienia.
Kosciol sw. Jana, Gdansk - najmniej zniszczony w czasie wojny kosciol, ktory
wlasciwie chyba ostal sie w niezmienionym ksztalcie od tych set lat, kiedy go
wybudowano. Odbywaja sie w nim msze swiete, ale takze niezwykle, i ze wzgledu na
miejsce, i dobor wykonawcow, koncerty. Scena znajduje sie przed oltarzem.
Widzialem i slyszalem tam kilka koncertow i zawsze robily one na mnie wielkie
wrazenie, chociazby koncert zespolu Oczi Cziornyje, niby nic wielkiego, ale w tym
miejscu, i z tym czlowiekiem na kontrabasie (Olo Walicki)...
Uczestniczylem tam takze we wspanialych koncertach Loskotu Mikolaja Trzaski,
(belgijskiego?, francuzkiego?) zespolu Volapuk, Osjana oraz mialem dwukrotna
przyjemnosc obejrzec i posluchac wroclawskiego artysty Lecha Janerki.
Amfiteatr, Jarocin - ja nawet nie pamietam kogo tam na scenie ogladalem... Dla mnie
to jest miejsce magiczne, miejsce gdzie panowala wolnosc, muzyczna i wszelaka inna.
Dla mnie, faceta z malego miasteczka, zobaczenie tylu swirow, wysluchanie tak
niezwyklej muzyki, w jednym, TYM miejscu bylo nie lada przezyciem. Scena na
stadionie to juz jednak nie bylo to...